LITWA: POŁĄGA – LETNIA STOLICA NAD BAŁTYKIEM

Połąga położona nad Bałtykiem, jest największym, liczącym kilkanaście tysięcy stałych mieszkańców litewskim uzdrowiskiem, nazywanym letnią stolicą kraju. Nie byłem w niej już kilka lat od czasu trochę dłuższego tu pobytu i z zainteresowaniem oglądam co się zmieniło. Przede wszystkim tradycyjne o tej porze roku przygotowania do letniego sezonu 2016. Bo chociaż tutejsze sanatoria czynne są także zimą, to uzdrowisko naprawdę ożywa tylko od połowy maja, a praktycznie od czerwca do września. Wówczas przyjeżdżają do niego na piaszczyste plaże i po wspaniały klimat morsko – leśny tłumy nie tylko Litwinów, ale także Rosjan, Białorusinów, Niemców i, oczywiście, także naszych rodaków.

 

Teraz w kwietniu, pomimo pięknej, słonecznej pogody, ale i temperatur w pierwszej dziesiątce skali, jest tu pustawo. Na sławnym deptaku, promenadzie Jonasa Basanavičiusa, prowadzącej do morza i 400 – metrowego mola w kształcie odwróconej litery L, spotykam w sumie może kilkadziesiąt spacerujących osób. Na samym molo niewiele.

Nie ma w ogóle tak charakterystycznych na nim w okresach, gdy „ryba bierze”, tłumów wędkarzy. Puste oczywiście są tutejsze, wspaniałe piaszczyste plaże z wydmami, na których, inaczej niż u nas, wolno opalać się i chodzić po nich. Większość restauracji, barów i lodziarni jest jeszcze zamknięta.

 

WIELKIE PISANKI NA PROMENADZIE BASANAVIČIUSA

 

Chociaż w części z nich widać już odnawiających je, oraz ogródki przed nimi, rzemieślników. Pięknie utrzymaną promenadę, ale to żadna nowość, tak jest od paru lat, otaczają domy, w tym sporo jeszcze drewnianych, z przełomu XIX i XX wieku oraz lat międzywojennych. Jeszcze kilka lat temu, podczas kilku tu pobytów, widziałem, coraz rzadziej, opuszczone i zaniedbane.

To już przeszłość. Nowością natomiast są ustawione, co kilka metrów pośrodku, niemal na całej długości bulwaru, wielkie pisanki. Wraz z podstawami ponad 2-metrowej wysokości, różnorodnie zdobione.

Nie wiem, czy to już stały element dekoracyjny, biorąc pod uwagę solidność ich wykonania, czy tylko związany z Wielkanocą, której terminy w obrządkach zachodnich i wschodnich, a mieszkają tu przecież, i przyjeżdżają, także prawosławni, są tak odległe od siebie w tym roku.

Tablice informacyjne zapowiadają aktualne imprezy kulturalne. Inna pokazuje rezerwaty dzikiego ptactwa. Nieczynna jest jeszcze, stojąca po lewej stronie przed wejściem na molo, ogromna fontanna. Ale dzięki temu można lepiej obejrzeć jej główny element dekoracyjny, wielką brązową rzeźbę pary w miłosnym uścisku.

 

UZDROWISKO W LESIE

 

W sezonie letnim w znacznym stopniu zakrywają ją wodne kurtyny i dziesiątki tryskających w górę strumieni wody. W innych częściach uzdrowiska rozrzuconego w nadmorskim lesie i przy pełnych zieleni ulicach zauważam sporo nowych oraz odnowionych budynków. Do zwiedzania, poza nim, jest tu jednak niewiele.

Neogotycki kościół Wniebowstąpienia NMP, z 1906 r. zbudowany przez szwedzkiego architekta, ale z witrażami zaprojektowanymi przez Stefana Matejkę, bratanka Mistrza Jana, a wykonanymi przez sławny swego czasu krakowski zakład Żeleńskich. I bogato zdobionymi ołtarzami oraz wnętrzami.

Ponadto w kilku punktach miasta pomniki, m.in. wspomnianego już dr Jonasa Basanavičiusa. Czy tablice upamiętniające sławnych ludzi, którzy tu mieszkali bądź przebywali. Trochę na obrzeżach uzdrowiska stoi nowa, ale ładna i warta zobaczenia cerkiew prawosławna.

Niezmienną od lat atrakcją jest galeria rzeźb, głównie w kamieniu, na skwerze przy jednej z głównych ulic biegnących równolegle do brzegu morza, chociaż w pewnym oddaleniu od niego. Największym turystycznym magnesem Połągi, poza jej walorami uzdrowiskowo – wypoczynkowymi, jest pałac hrabiowskiego rodu Tyszkiewiczów w dużym, specjalnie dla nich zaprojektowanym parku oraz mieszczące się w tym pałacu muzeum wnętrz i bursztynu.

 

WIEKI HISTORII

 

To drugie, największe na Litwie, uważane jest tu za największe oraz najbogatsze na świecie. Ale ono zasługuje na osobną prezentację, którą zapowiadam wkrótce, gdyż po zakończonym w ub. roku remoncie i zmianie ekspozycji, jest to już zupełnie inna jej jakość. A możliwość oglądania kolekcji inkluzji – zatopionych w bursztynie owadów i roślin, obecnie fantastyczna.

Spacerując po Połądze trochę trudno uwierzyć, że ma ona aż tak starą metrykę. Najstarsze znalezione tu ślady życia ludzi pochodzą bowiem z okresu neolitu. Pierwsza pisemna wzmianka o tutejszej osadzie pojawiła się już w 1161 r. Już wówczas istniał tu niewielki port, zniszczony później przez Duńczyków.

Od XII wieku o ziemie te toczone były krwawe walki z Krzyżakami, zakończone przyłączeniem ich w XV w. do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nie miały one jednak większego znaczenia gospodarczego, chociaż dobra te należały do ekonomii stołu królewskiego I Rzeczypospolitej.

Miasteczko zaś, ważny wówczas lokalny ośrodek handlowy, w XVI w. do Anny Jagiellonki, która ufundowała w nim drewniany kościół. Nie zachował się on jednak, na jego miejscu stanęła wspomniana już duża ceglana świątynia z wysoką, widoczną z daleka wieżą.

 

ZASŁUGI TYSZKIEWICZÓW

 

Stanowiącą znakomity punkt orientacyjny zarówno dla turystów i kuracjuszy, jak i od strony morza. Z innych faktów historycznych warto odnotować, że Sejm z lat 1773-1775 nadał Połągę biskupowi wileńskiemu Ignacemu Massalskiemu. Później jego właścicielami byli Potoccy i Niesiołowscy. W 1791 r. osada otrzymała prawa miejskie.

Bardzo patriotyczne karty zapisała Połąga w Powstaniu Kościuszkowskim 1794 roku. Ale w późniejszej jej historii najważniejszą rolę odegrał hrabiowski rod Tyszkiewiczów. Tutejsze dobra w 1824 roku kupił hr. Michał. To w jego czasach w Powstaniu Listopadowym 1830-1831 r. miasto zapisało kolejne patriotyczne karty. Tędy dostarczano powstańcom broń zakupioną na zachodzie Europy.

W latach 80-tych XIX hr. Józef zbudował przystań morską. A w 1888 r. powstało pierwsze, drewniane molo. Założenie uzdrowiska, to już zasługa jego syna i spadkobiercy, hr. Feliksa Tyszkiewicza (1870-1932) i jego żony Antoniny. W latach 1893-1897 wznieśli oni pałac z ogrodem botanicznym o pow. 72 ha. Uzdrowisko to stało się bardzo popularne w polskich kręgach artystycznych.

 

POLSKIE ŚLADY

 

Bywał tu, i malował marynistyczne pejzaże, Stanisław Witkiewicz, ojciec „Witkacego”. Zaprojektował nawet dom zdrojowy w polskim stylu. Wiadomo też, że do Połągi przyjeżdżali na wypoczynek m.in. lekarz okulista, rektor UJ, a zarazem poeta Lucjan Rydel i malarz Leon Wyczółkowski. Zaś Władysław Reymont tutaj dokończył pisania powieści „Chłopi”.

W latach międzywojennych, w związku z bardzo napiętymi stosunkami politycznymi litewsko–polskimi, Polacy przestali przyjeżdżać do Połągi. Mieliśmy już zresztą kawałek własnego wybrzeża Bałtyku. Współcześnie zmieniło się to. Nie brak wśród tutejszych kuracjuszy również naszych rodaków.

Chociaż nie tak wielu, jak chcieliby widzieć gospodarze. Odwiedzają ją również jako turyści. Podzielam jednak zdanie tych, którzy twierdzą, że jeżeli tylko w tym charakterze, to powinni przyjeżdżać poza szczytem sezonu letniego. Kiedy jest najtłoczniej, najgwarniej i, oczywiście, najdrożej.

Najlepsze miesiące, aby poznawać tutejsze atrakcje, zwłaszcza wspomniane już muzeum bursztynu oraz parku Tyszkiewiczów, to okresy tuż przed nim, czyli w maju – na początku czerwca i zaraz po, we wrześniu oraz w pierwszej połowie października.

 

Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w wyjeździe na Litwę, Łotwę i do Estonii zorganizowanym dla Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” przez warszawskie biuro turystyczne „Bezkresy”.