EGIPT: GRUDZIEŃ 2015 – SPOKÓJ POD PIRAMIDAMI (2)

Czy Egipt jest już dla zagranicznych turystów krajem bezpiecznym? Nie mogę tego stwierdzić jednoznacznie, gdyż nie mam ani odpowiedniej wiedzy, ani kompetencji w tym zakresie. Np. w momencie wsiadania do samolotu lecącego z Kairu do Luksoru dotarła do nas wiadomość o wybuchu w egipskiej stolicy, który pociągnął za sobą kilkanaście ofiar śmiertelnych. Szybko okazało się jednak, że nie był to kolejny zamach terrorystyczny islamistów, lecz zemsta jakiegoś łobuza. Nie wpuszczony do nocnego lokalu wrócił z kumplami i wrzucił do niego „koktajl Mołotowa” powodując panikę i stratowanie się części przebywających w nim osób.

 

NIE MA JUŻ NA ŚWIECIE MIEJSC CAŁKOWICIE BEZPIECZNYCH

 

Kolejny akt islamskiego terroru byłby dodatkowym ciosem w Egipt i jego turystykę. Nie mam jednak równocześnie żadnych podstaw ani danych aby stwierdzić, że to właśnie ten kraj jest nadal wyjątkowo niebezpieczny.

Bo – niedawny terrorystyczny zamach w Paryżu, wcześniejsze w Londynie, Madrycie, Moskwie i wielu innych punktach naszego globu świadczą, że obecnie chyba nie ma już na świecie miejsc turystycznych całkowicie bezpiecznych. Ograniczę się więc do przedstawienia faktów z którymi zetknęliśmy się.

Gospodarze zapewnili nam wyjątkową, żeby nie powiedzieć przesadną, ochronę. Wszędzie mieszkaliśmy w bardzo dobrych hotelach, ale oddalonych od centrów miast.

Co, wobec bardzo intensywnego programu tego wyjazdu, praktycznie wykluczało samodzielne ich zwiedzanie, czy chociażby spacery.

Gdy zresztą w Hurghadzie dwaj koledzy w trakcie wieczornej wycieczki po jej starym centrum postanowili odłączyć się na pół godziny aby zrobić zakupy, to towarzyszył im jeden z dwu ochraniających nas w autokarze funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Bo poza hotelami czy muzeami zawsze był przy nas przynajmniej jeden.

 

PODRÓŻ POD SILNĄ OCHRONĄ

 

W Kairze hotel Fairmont Heliopolis, w którym mieszkaliśmy, stoi w pobliżu lotniska oraz w odległości od 40 minut do godziny, w zależności od natężenia ruchu (koszmarne korki), jazdy autokarem do centrum.

Nasi koledzy z SD-P „Globtroter”, którzy w podobnym wyjeździe prasowym uczestniczyli tu miesiąc wcześniej, mieszkali w Hiltonie w centrum i mieli możliwość samodzielnych wyjść do miasta. A żyje ono intensywnie także wieczorem i w nocy, ale jakiegoś szczególnych w nim zagrożeń nie zauważyli. My zresztą również.

W Luksorze ze Steigenberger Nile Palace było znacznie bliżej do centrum i zabytków, ale i on stoi na dosyć odległym przedłużeniu „deptaku” – Corniche nad Nilem. Natomiast w rozciągającej się na około 40 km Hurghadzie hotel Sun Rise Crystal Bay Resort znajduje się na jej południowym krańcu, oddzielony od kolejnych budynków od strony miasta ciemnym w nocy fragmentem wybrzeża.

Goście hotelowi dowożeni są do centrum dwa razy dziennie. Jak już wspomniałem, podczas wyjazdów z hotelu zawsze w autokarze znajdował się, oprócz turystycznego przedstawiciela gospodarzy, przynajmniej jeden, przeważnie jednak dwu, uzbrojonych funkcjonariuszy ochrony. Często też wyprzedzał nas samochód ochrony policyjnej z bronią maszynową. Niekiedy, z miernym jednak skutkiem, usiłując torować przejazd w drogowych korkach.

 

UCIĄŻLIWE, ALE KONIECZNE KONTROLE

 

Równocześnie nasza mała, 12 osobowa grupka plus 2-3 dodatkowe miejscowe osoby, wożona była wielkimi, autokarami. Będącymi znakomitym celem ewentualnego ataku terrorystycznego, gdyby ktoś zamierzał go przeprowadzić. Zwłaszcza, że tak chroniony pojazd zwraca uwagę.

A trudno przecież wykluczyć, że wśród funkcjonariuszy policji nie ma sympatyków opozycyjnego Bractwa Muzułmańskiego, czy jakiejś pseudo islamskiej organizacji terrorystycznej. Niemal wszędzie też, a więc zapewne i w Egipcie, są ludzie przekupni. Szczegółowe kontrole ludzi, bagaży, a nawet małych torebek i aparatów fotograficznych, są tu na każdym kroku.Każdy wchodzący do wielu obiektów musi przejść przez bramkę wykrywającą metale.

To co wnoszą lub przenoszą, prześwietlane jest w specjalnych komorach. I to od momentu wychodzenia z lotniska po przylocie do Kairu (przy wchodzenia na nie dwu, a nawet trzykrotnie, ze zdejmowaniem także zegarków, pasków od spodni i butów), poprzez każdorazowe wejście do hotelu, restauracji, muzeum, niektórych świątyń, centrum handlowego, czy nawet większego sklepu, lub… parku.

 

          W GALABII BEZPIECZNIEJ NIŻ W MUNDURZE

 

Np. do popularnego El Azhar Park, w którym, w Studio Misr Restaurant, mieliśmy jeden z obiadów. Na drogach i szosach – jechaliśmy nimi do Ismaili nad Kanałem Sueskim i z Luksoru przez Quenę i Safagę do Hurghady – posterunki są na każdym kroku. Przy wjeździe i wyjeździe nawet do i z każdej leżącej przy szosie wioski czy miasteczka.

A także odchodzących z nich dróg, przy mostach i mostkach nad kanałami doprowadzającymi wodę. Dojazd do punktu kontrolnego zapowiada już „leżący policjant”, czyli poprzeczny garb w jezdni, na którym samochód, mimo wyhamowania, podskakuje. Podejrzane pojazdy mają sprawdzane ładunki.

Trzeba też slalomem wymijać rozstawione na jezdni, wypełnione kamieniami lub betonem, beczki lub zapory. Na posterunkach tych spotkać można, chociaż obecnie rzadko, policjantów lub wojskowych w mundurach. Wówczas przeważnie są oni w kamizelkach kuloodpornych, niekiedy w specjalnych butach, nakolannikach i ochraniaczach łokci.

Czasami widzi się antyterrorystę w hełmie i masce na twarzy. Ale przeważnie funkcjonariuszy są obecnie, podobno ze względu na ich bezpieczeństwo, w cywilu: w szarych, błękitnych, beżowych czy czarnych galabijach do samej ziemi, ale z kałasznikowami lub inną bronią. Kontrole takie są częste, uciążliwe, pochłaniają czas, niewątpliwie jednak podnoszą bezpieczeństwo, o ile są skuteczne.

 

OCHONA SILNIEJSZA NIŻ PRZED LATY

 

Niekiedy posterunki budzą jednak agresję… dzieci. Oglądałem i sfotografowałem jedną z takich scenek. Przy wjeździe na teren piramid w Gizie za pancerną płytą stał żołnierz z opartym na niej pistoletem maszynowym. A kilkoro dzieci drażniło się z nim, jeden zaś z malców, może 10-letni, usiłował nawet opluć tę pancerną płytę.

Jak już wspomniałem, w Egipcie w ciągu ostatnich 20 lat byłem wielokrotnie zarówno jako dziennikarz, jak i zwykły turysta. Przejechałem ten kraj od Abu Simbel w Nubii po Aleksandrię nad Morzem Śródziemnym i od oaz na Pustyni Zachodniej po granicę z Izraelem na Synaju.

Przyzwyczaiłem się więc do tego, że w dziennikarskich mikrobusach zawsze mieliśmy uzbrojoną ochronę. Zaś w trakcie jazdy do innej miejscowości przeważnie dodatkowo wyprzedzał nas policyjny samochód.

Autokary turystyczne, zwłaszcza z Hurghady do Luksoru i Assuanu, ale również z nad morza do Kairu, formowano w konwoje pilotowane przez policję, która na czas ich przejazdu zamykała wjazdy z dróg bocznych.

Nie trudno mi więc stwierdzić, że obecnie ochrona cudzoziemców – nie tylko naszej dziennikarskiej grupy – jest nasilona.

Także wewnątrz tzw. resortów, czyli kompleksów wypoczynkowych nad morzem. I wykonywana jest zdecydowanie solidniej.

 

 

Z FAKTÓW KAŻDY MUSI WYCIĄGNĄĆ WNIOSKI SAM

 

Chociaż gdy po raz kolejny wchodziłem przez bramkę do hotelu, w którym mieszkałem, a urządzenia sygnalizowały obecność metalu (zegarka, klamry w pasie itp.) to na ogół nikt z ochrony nie reagował. Można jednak oczekiwać, że wzmożona ochrona bezpieczeństwa turystów oraz zapowiedziane dodatkowe urządzenia techniczne i przeszkolenie personelu sprawią, iż Egipt stanie się krajem rzeczywiście bezpiecznym.

Skoncentrowałem się na tych kwestiach oraz informacjach ministra turystyki na temat sytuacji w niej i działań na rzecz podwyższenia stopnia bezpieczeństwa, bo są one obecnie w tym kraju najważniejsze. I przedstawiłem wiele faktów z jakimi zetknąłem się, lub znam z wiarygodnych źródeł.

Każdy jednak myślący o urlopie w Egipcie musi zdecydować sam, czy ma prawo oczekiwać, iż będzie w nim rzeczywiście bezpieczny.

I czy powinien tam, oraz dokąd, polecieć. Do wyjazdów do egipskich nadmorskich hoteli i ośrodków wypoczynkowych nie zniechęca nawet nasze MSZ. Ja czuję się nad Nilem i Morzem Czerwonym bezpiecznie. Ale może mam już taki charakter.

Oczywiście podczas naszej podróży widzieliśmy także wiele ciekawych zabytków, miejsc i miejscowości o których wspomniałem. O najciekawszych z nich oraz ich obecnych realiach pisać będę jednak już w kolejnych relacjach.

 

Zdjęcia autora

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top