EGIPT: QENA – MAUZOLEUM ABD EL-RAHIMA

W Górnym Egipcie, niespełna 70 km na północ od Luksoru, w miejscu, w którym Nil skręca na zachód aby w tym kierunku popłynąć kilkadziesiąt kilometrów zanim znowu skieruje się na północ ku odległemu o blisko pół tysiąca km Kairowi, leży miasto Kina (Qena). Liczy ono ponad 230 tys. mieszkańców, jest administracyjnym centrum muhafazy, czyli prowincji. A zarazem istniejącym już w starożytności portem nad Nilem nazywanym w Egipcie starożytnym Cainepolis, w czasach grecko – rzymskich Kaine, a także, rzadziej, Maximilianopolis. Dziś ważny w tej części kraju ośrodek gospodarczy oraz naukowo – kulturalny. Działa w nim Uniwersytet South Valley. Ponadto krzyżują się ważne drogi.

 

Prowadząca na wschód, do Morza Czerwonego i Safagi – miejsca zbierania się pielgrzymów udających na hadż, obowiązkową dla muzułmanów pielgrzymkę do Mekki – oraz do najpopularniejszego na zachodnim, afrykańskim brzegu kurortu, Hurghady. I na zachód do położonej na lewym brzegu Nilu, w odległości kilku kilometrów od granic Kiny, antycznej Dendery. W której znajduje się zespół świątynny bogini Hathor z m.in. wspaniale zachowanymi płaskorzeźbami, o którym pisałem trochę ponad rok temu.

 

POSTOJE WZBRONIONE

 

Dalej droga ta prowadzi na Pustynię Zachodnią. Przez Kinę przejeżdżałem już wielokrotnie z Hurghady do Luksoru, lub dalej na południe, do Asuanu – i odwrotnie. Parę razy robiłem też zdjęcia przez okna pojazdu, ale z nienajlepszym skutkiem. Zatrzymanie się, chociażby na chwilę, było niemożliwe.

Jeździłem bowiem w konwojach kilkunastu, rzadziej kilku autokarów turystycznych ochranianych przez policję lub wojsko. I zamykających na czas jej przejazdu wjazd i wyjazd na boczne drogi. Bez możliwości postoju w miejscach do tego nie przewidzianych. A takim była m.in. Kena.

Być może dlatego, że to w niej 20 sierpnia 1992 r. miał miejsce pierwszy, chociaż bez poważniejszych konsekwencji, atak terrorystyczny na zagranicznych turystów. Jakiś uzbrojony człowiek zabronił im wówczas wjazdu na teren prowincji. W której, o ile dobrze pamiętam, leżał wówczas także Luksor.

Oraz zabytki tego miasta oraz świątynie: Luksorska i w Karnaku, a także Zachodniego Brzegu z grobowcami faraonów, Dolina Królowych z najsłynniejszą świątynią Hatszepsut oraz Kolosy Memnona. Fakt, że Kina od dawna nie jest miejscem turystycznym powoduje, że trudno jest znaleźć na jej temat coś więcej poza krótkimi wzmiankami.

 

MIASTO POMIJANE W PRZEWODNIKACH

 

Przejrzałem kilka przewodników po Egipcie w języku polskim, a także zagranicznych, ale w większości z nich nie znalazłem nawet nazwy tej miejscowości. W jednym, sprzed już ponad dwu dekad, tylko informację, że jest to centrum administracyjne prowincji, w pobliżu którego znajduje się wspomniana Dendera.

Parę zdań natomiast w „Egipcie” wydawnictwa Rough Guides, wydaniu polskim Global PWN z 2009 roku. To z niego dowiedziałem się, że Kina przez długi czas grała drugie skrzypce w konkurencji z Luksorem pod względem turystyki i inwestycji zagranicznych. Co, być może, zdaniem autorów, stało się przyczyną pierwszego zamachu na turystów.

Przeczytałem też w nim, że w roku 2000 nowy gubernator rozpoczął reformę lokalnej policji z taką energią, że Kina otrzymała międzynarodowy certyfikat sprawnych rządów. I jest jedynym miastem w Egipcie, w którym wszystkie drogi są utwardzone, a ulice nie tylko czyste i zadbane, ale zdobią je kwietniki i mozaiki.

„W mieście – zacytuję – w którym niegdyś kobiety były zamknięte w domach, dziś widać parki i kawiarnie, w których można spotkać całe rodziny oraz sale sportowe dla dziewcząt, a nawet żeńskie drużyny piłkarskie”.

 

MECZET Z XII WIEKU

 

Z historii miasta zaś tylko wzmiankę o zwycięskich bitwach, w 1799 r., z flotą francuską na Nilu. O zabytkach zaledwie 4 wiersze o dwu meczetach. Równie skąpe są informacje w Wikipedii, a sprawdzałem je w kilku językach. Ale tym razem mam szczęście. Jestem, wraz z jedenastoma koleżankami i kolegami – polskimi dziennikarzami, gościem egipskiego ministerstwa turystyki.

Nie po raz pierwszy zresztą. Ale w minionych latach, chociaż byliśmy nawet w Denderze, na postój w Kinie nie było zgody. Aż do dzisiaj, chociaż zatrzymujemy się tu tylko na krótko, w centrum, w pobliżu dwu zabytkowych meczetów.

Jednym z nich jest sławne w świecie muzułmanów – sufitów, mistycznego nurtu w islamie, mauzoleum szejka Abd el-Rahima Al-Maghrebi, nazywanego też Abdelem Rahimem al-Kenawi. Pochodził on z Maghrebu – arabskiego Zachodu i po powrocie z hadżu do Mekki osiedlił się w Kinie oraz założył w niej centrum sufickie.

Po jego śmierci w 1195 roku nad jego grobem wzniesiono meczet. Jest to duża budowla z jednym, ale pięknym minaretem o trzech poziomach. Z których dolny zbudowano na planie kwadratu, pozostałe zaś sześciokątów. Prowadzi do niego uliczka, wejście na którą pilnuje policja z bronią automatyczną.

 

          PRZESTRONNE WNĘTRZA

 

Po jej prawej, południowej stronie, wznoszą się mury zabudowań i także zabytkowy, niestety zamknięty meczet. Pod którym, w cieniu, siedzi kilka grupek, głównie starszych mężczyzn. Z zainteresowaniem, chociaż i udawaną obojętnością, przyglądających się, chyba dawno nie widzianym w tym miejscu „niewiernym”.

Po lewej, północnej stronie tej uliczki znajduje się, oddzielony płotem z siatką, park przed meczetem Abd el-Rahima. Mniej więcej w jej połowie stoi mauzoleum jakiegoś innego, zasłużonego wyznawcy Proroka Mahometa. Zaglądam do wnętrza, ale grobowiec otoczony jest drewnianą, mało ażurową konstrukcją.

Napisy zaś wyłącznie po arabsku. Robię zdjęcie i idę dalej. Właściwy cel mojego tu spaceru jest ładnym, starym ale doskonale utrzymanym meczetem. Gdy podchodzę do niego, starszy mężczyzna w galabii – tradycyjnym arabskim stroju męskim do samej ziemi, gestem zaprasza mnie do wejścia.

Zostawiam buty przed progiem, wchodzę do arkadowego korytarza zewnętrznego z kolumnami, a z niego do głównej sali modłów. W panującym w niej półmroku widzę ozdobną, ażurową, drewnianą kazalnicę oraz mihrab wskazujący kierunek do Mekki.

 

          ŚPIĄCY WIERNI

 

I kilku modlących się starców, z których jeden czyta chyba Koran. W paru miejscach dostrzegam na dywanach, którymi wyłożone jest wnętrze, leżące ludzkie postacie dokładnie zawinięte w koce. W pierwszej chwili sądzę nawet, że to… zwłoki czekające na pogrzeb. Nie ruszają się bowiem.

Ale nie są owinięte, zgodnie z muzułmańskim zwyczajem, w białe płótno. Okazuje się, że to tylko śpiący wyznawcy, chociaż jest już dosyć późne przedpołudnie. Oglądam i fotografuję salę główną i znajdujące się w niej kolumny podtrzymujące łukami sufit. Na górze są niewielkie okna, rozjaśniające trochę wnętrze.

Ze stropu w kilku miejscach zwisają, podobne, ozdobnie wykute w metalu żyrandole. Ściany i kolumny są jasne, biało – kremowe. Zdobienia – wypisane złotem teksty arabskie, tylko tuż pod sufitem. Ponadto w pastelowych barwach geometryczne dekoracje stropu, powyżej wspomnianych okien.

Przechodzę do sąsiednich pomieszczeń. W jednym z nich znajduje się grobowiec Abd el-Rahima otoczony wysoką, misternie wykutą w żelazie kratą. Stoi przy nim kilku mężczyzn w galabijach i zawojach na głowach. Grobowiec skąpany jest w zielonym świetle, ale nie jestem w stanie dostrzec, skąd się ono wydobywa.

 

          MOŻE NASTĘPNYM RAZEM

 

Z boku widzę, ogrodzone wyrzeźbionymi w drewnie ściankami, dojście dla kobiet. W niektórych łukach kolumn dostrzegam, również kute w metalu, podwieszone lampy. Zaś w jednej z galerii obok głównej sali modłów, siedzącą starszą kobietę. Wiernych dostrzegam jednak niewielu, chyba w sumie nawet nie kilkanaście osób.

Jest zresztą sobotnie przedpołudnie, cotygodniowe zbiorowe modły odbywały się tu wczoraj. Mieliśmy więc szczęście, że nie wtedy wypadł nasz przejazd z Luksoru do Hurghady, bo o zwiedzaniu i zdjęciach nie byłoby nawet mowy.

Już koło czekającego na nas autokaru widzę ten meczet od strony ogrodu, w którym stoi duża fontanna. Dookoła dostrzegam zadbane domy mieszkalne, nawet 6-7 piętrowe. Ale na poznawanie innych części miasta nie ma czasu.

Wiem tylko, że na jego głównym placu stoi nowoczesny meczet Szejka El-Qenawi’ego. Zaś Kina w konkursie UNESCO pt. Piękno Miasta zajęła trzecie miejsce. Może uda się zobaczyć coś więcej podczas następnego pobytu w Egipcie.

 

          Zdjęcia autora