BURDA NATIONAL GEOGRAPHIC: GÓRY MONIKI WITKOWSKIEJ

„… wcale nie jest tak, że chodząc po górach, czy się w nich wspinając, rzeczywiście poznajemy je – pisze autorka w prologu do tej książki. Skupiamy się na widokach, przebiegu szlaku, nie zawsze nawet wiedząc, skąd się wzięła taka a nie inna nazwa góry… a ja akurat lubię (góry) nie tylko „zaliczyć”, ale też „wiedzieć”. Owszem, wejście na szczyt jest dla mnie ważne, ale jeszcze ważniejsze jest poznanie danej góry w różnych aspektach – przyrodniczych, historycznych, etnograficznych i wszelakich innych. Uznałam więc, że skoro już się do jakichś ciekawych informacji dokopuję, może warto się z nimi podzielić?” I dzieli się, pisząc jak zwykle interesująco, w formie relacji i przekazywania doświadczeń z własnych wypraw. Ale dodając także różnorodne fakty oraz nierzadko fascynujące i zaskakujące, przy czym świetnie dobrane ciekawostki. Autorką tej nowej książki wydawnictwa Burda National Geographic jest Monika Witkowska. Dziennikarka i podróżniczka, która była już w ponad 180 krajach.

 

Żeglarka morsko-oceaniczna (przepłynęła przylądek Horn w drodze na Antarktydę, do której dotarła pierwszym polskim jachtem; pokonała Przejście Północno-Zachodnie od Grenlandii na Alaskę oraz jako pierwsza w historii, w dwie osoby małym jachtem, Ocean Arktyczny na Czukotkę. Z gór zdobyła w 2013 r. Mount Everest – jej książkę, relację z tej wyprawy, „Góra gór” recenzowałem na tych łamach. Ponadto wszystkie najwyższe, i wiele innych, szczyty kontynentów z wyjątkiem Antarktydy.

 

Na którą, aby wejść na tamtejszy Masyw Vinsona (4892 m n.p.m.) brakujący jej do Korony Ziemi, wybiera się, jak mi mówiła podczas niedawnego spotkania (znamy się ponad ćwierć wieku), w najbliższym sezonie. Ale wcześniej chce wejść jeszcze na kolejny atrakcyjny szczyt w Himalajach. Ponadto jest licencjonowanym nurkiem, dobrze czuje się również w powietrzu, pilotuje wycieczki, najchętniej trekkingowe. No i pisze. Ma w dorobku już sporo książek oraz liczne reportaże z podróży.

 

Najnowszą, recenzowaną przeze mnie obecnie, rozpoczęła, jak zapowiada, nową serię „Gór z duszą”. O tych, na które nie tylko weszła, ale i, jak pisze w tymże prologu, „każda z nich ma w sobie to coś. W jednych urzekł mnie ich magiczny wygląd, w innych niezwykłe krajobrazy i osobliwa przyroda, w jeszcze innych frapujące historie, a wszystko to razem składa się na coś w rodzaju „duszy góry.” I o pierwszych siedmiu takich górach jest ta książka.

 

Każdej poświęca jeden z kilkudziesięciostronicowych rozdziałów, bogato ilustrowanych (w sumie doliczyłem się blisko 300 kolorowych zdjęć, z reguły dobrych, niekiedy rewelacyjnych, wszystkie jej autorstwa lub z jej archiwum), z podstawowymi informacjami. Poprzedzają je krótka autoprezentacja oraz wypowiedzi na temat fenomenu gór znanych ludzi. Od Leonarda da Vinci i Jana Pawła II, po wybitnych himalaistów, alpinistów i taterników.

 

Pierwsze siedem gór, którym poświęciła tę książkę, to najwyższe i znane szczyty kontynentów lub krajów. Kilimandżaro w Tanzanii, Mont Blanc we Francji, Ararat w Turcji, Rysy w Polsce i Słowacji, Aconcagua w Argentynie, Großglockner w Austrii oraz jedyne nie mieszczące się w tej kategorii, Kala Pattar i Lobuche East w Nepalu. Ale ta druga była pierwszym „sześciotysięcznikiem”, na który weszła.

 

Każda z tych gór oraz relacja z wejścia na nią, ma jednakową formułę, ale jest przeważnie inna. Wchodziła bowiem na nie w różnych latach i warunkach. Każdy z rozdziałów ma część opartą na blogach pisanych przez autorkę na bieżąco w trakcie wypraw i opowiadających jak to się odbywało. Informacje o drogach ich zdobywania – tylko najprostszych wariantach. Liczne ciekawostki, z reguły w ramkach, dotyczące danej góry lub pasma. M.in. o ich pierwszych zdobywcach, lub robiących to w ciekawych okolicznościach.

 

A także rady praktyczne dla tych, którzy być może zechcą się na te góry wybrać. Z informacjami o nich, zweryfikowanymi i aktualnymi w momencie pisania tej książki, niezależnie od tego, ile czasu upłynęło od wejścia na nie przez autorkę. Relacje te są żywe, świetnie napisane, pełne istotnych szczegółów i, jak już wspomniałem, zdjęć. Ale dodatkowym i równorzędnym walorem tej książki są ciekawostki.

 

Bardzo często podstawowe, ale mało znane powszechniej fakty dotyczące danej góry, ludzi z nią związanych, przyrody, legend itp. W przypadku Kilimandżaro jest to m.in. wizyta na cmentarzu wygnańców polskich z lat II wojny światowej i powojennych, kilka kilometrów od Aruszy, z której rozpoczynają się wyprawy na szczyt, a właściwie na dwa szczyty tej gór. A także informacja o znalezionym tam w 1926 r. na brzegu krateru zamarzniętym białym lamparcie.

 

Jest ciekawostka o Amerykaninie, który wchodził na nią z 2 przewodnikami i 15 tragarzami. Miał do dyspozycji kilka namiotów: osobny do spania, jedzenia, mycia oraz… toaletę i oświetlenie z wnoszonego na górę generatora. O najmłodszych i najstarszych zdobywcach Kili, jak popularnie nazywana jest ta góra. Oczywiście o Polakach na niej. I o tym, że podarowana ona została, co spowodowało zmianę granic państw, będących wówczas brytyjskimi koloniami, przez królową Wiktorię jej wnukowi Wilhelmowi Hohenzollernowi, późniejszemu niemieckiemu cesarzowi.

 

W relacji z wchodzenia na Białą Górę (Mont Blanc) wśród ciekawostek przeczytać można m.in. o skarbie (wartość 246 tys. €) znalezionym w 2013 roku na lodowcu. Prawdopodobnie wypadł on podczas katastrofy lotniczej w Alpach w 1950 lub 1966 roku. O tunelu pod tą górą oraz groźnych lawinach kamieni, których ofiarami padają alpiniści i turyści. A także o tym kto i kiedy wszedł jako pierwszy na najwyższy szczyt Francji i Unii Europejskiej.

 

Bez pominięcia, oczywiście, naszych rodaków. Pierwszym z nich był, w 1818 roku, poeta Antoni Malczewski, przy czym z kontuzjowaną stopą. No i o wariactwach w rodzaju lądowania na szczycie małego samolotu, równocześnie 7 paralotniarzy, czy imprezie na nim z… jacuzzi wniesionym przez 20 ochotników. Podobnie w przypadku pozostałych gór. Ciekawie o poszukiwaczach Arki Noego na Araracie oraz… religijnym zakazie wchodzenia na ten szczyt, jako Masis – Górę Matkę, obowiązującym wyznawców ortodoksyjnego kościoła ormiańskiego.

 

Czy o relikwii z 341 roku – desce rzekomo z tej arki, przechowywanej obecnie w klasztorze w Eczmiadzynie w Armenii. Oczywiście również o pierwszych zdobywcach tej góry w 1829 roku. Jednym z pierwszej dwójki, która stanęła na szczycie, był mnich Chaczatur Abowian. Został on później ojcem współczesnej literatury ormiańskiej. Ze szczególnym zainteresowaniem czytałem fakty i ciekawostki dotyczące naszych (i słowackich, główny szczyt wznosi się przecież po południowej stronie granicy) Rysów.

 

Autorka zmieściła w tym rozdziale także informacje o tatrzańskich niedźwiedziach, legendę o mijanym w drodze na te szczyty z Morskiego Oka popularnym Mnichu i jej odzwierciedleniu w dokumentach archiwalnych w Lewoczy na Spiszu. O TOPR – Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym ze statystyką jego akcji i ofiar Tatr oraz przykładami autentycznych, niekiedy kuriozalnych zgłoszeń z prośbą o pomoc. Czy o ptakach – orzechówkach z rodziny krukowatych podkradających turystom w Morskim Oku jedzenie.

 

Z ciekawostką, że są one w stanie uzbierać do 50 kg nasion sosny i ukryć je w ok. 20 tys. miejsc, z których odnajdują później ok. 80%. Reszta pomaga w zalesianiu gór. Jeszcze więcej ciekawostek dotyczy wejścia na te szczyty od strony słowackiej. O nosiczach – tragarzach zaopatrujących górskie schroniska, głównie studentach. Wnoszą oni równocześnie po 60-80 kg. Ale w organizowanych zawodach biegają w górę z ładunkiem po 100 kg na grzbiecie. A rekordzista doniósł 207,5 kg.

 

Jest informacja o Wielkiej Koronie Tatr – 14 szczytach wysokich na ponad 8 tys. stóp, tj. 2438 m n.p.m. A równocześnie wznoszących się o co najmniej 100 m ponad przełęcz oddzielającą je od sąsiedniego wysokiego. Nie wszyscy też chyba wiedzą, że tatrzańskie limby – górskie sosny, mogą rosnąć nawet tysiąc lat. Czy o tym, że przy dobrej widoczności ze szczytu Rysów widać 13 większych tatrzańskich jezior, 80 szczytów i 50 innych gór, a nawet odległy o 90 km w linii prostej Kraków!.

 

Z wielkim zainteresowaniem czytałem też o nowym, pod odbudowie, schronisku – Chacie pod Rysami w którym nie byłem bardzo dawno. Jest w nim pianino – jak je tam wniesiono ?, dziwi się autorka. Obowiązuje zakaz „politykowania i plucia na ziemię”. Są baterie słoneczne na dachu, a WC zawieszone nad przepaścią 100 m od schroniska ma przeszkloną ścianę i widok na piękne góry.

 

W argentyńskim parku narodowym, na terenie którego wznosi się najwyższy szczyt obu Ameryk – Aconcagua, temat kolejnego rozdziału, przy wchodzeniu każdy otrzymuje worek na odpady i odchody. Jak go nie zwróci pełnego w drodze powrotnej, płaci 200 $ kary za zanieczyszczanie środowiska. Nie brakuje oczywiście historii zdobywania tego szczytu, w tym w 1934 r. przez Polaków, jako 8-mej w historii ekipy.

 

Ale również o najmłodszych (9-letni Amerykanin i 14 letnia Norweżka) wspinaczach, którzy go osiągnęli. A równocześnie o paralotniarzach (z powodzeniem wystartowali i wylądowali niżej) i kolarzu, który (częściowo) z niego zjechał na rowerze. Jest bardzo ciekawa relacja z trudnego wchodzenia na tę górę w niesprzyjających warunkach atmosferycznych.

 

Czytałem to z dodatkowym zainteresowaniem, gdyż kilkanaście lat temu jeden z kolegów mieszkający w Kanadzie zaproponował mi udział w ekspedycji na ten szczyt, bo były dwa wolne miejsca, a chciał wybrać się z kimś znajomym. Odmówiłem, bo leczyłem wówczas uraz stawu kolanowego, a i finansowo (przeloty, sprzęt, tragarze, utrzymanie podczas podróży i wyprawy) chyba nie dałbym rady. Po relacji Moniki wiem, że najprawdopodobniej nie udałoby mi się i tak zdobyć tego szczytu.

 

Podobnych faktów i ciekawostek – a wymieniam jedynie niektóre – nie brak oczywiście także w przypadku pozostałych, opisanych w tej książce wypraw. Czyta się ją więc znakomicie, zwłaszcza, że jest bardzo starannie wydana. Na dobrym papierze, w twardych okładkach. Na końcu autorka umieściła rady: co zabierać ze sobą w góry w zależności od charakteru wyprawy, jak się ubierać itp. Sporo miejsca poświęciła głównemu niebezpieczeństwu, jaki na miłośników gór czyha na ich dużych wysokościach – chorobie wysokogórskiej, głównie niedotlenieniu, nierzadko śmiertelnej.

 

Jej objawom, zapobieganiu, ratownictwu. Książkę zamyka słowniczek terminów górskich, częściowo również z ich angielskimi odpowiednikami oraz podziękowania tym, którzy pomagali i pomagają autorce realizować jej życiowe pasje. Czekam Moniko na kolejny tom, w którym zapowiadasz relacje m.in. z wspinaczki w ugandyjskich Górach Księżycowych (Ruwenzori), na szwajcarski Matterhorn, Ben Nevis w Szkocji oraz McKinley na Alasce.

 

GÓRY Z DUSZĄ. Monika Witkowska. Wydawnictwo Burda National Geographic, Warszawa 2015, str. 391, cena 44,90 zł. ISBN 578-83-7569-610-7

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top