BERLITZ: AZJA POŁUDNIOWO – WSCHODNIA

Kraje Azji południowo – wschodniej należą do najciekawszych kierunków wyjazdów turystycznych. Tamtejsze niezliczone, wspaniałe zabytki, kultura, ciekawi ludzie z różnorodnych grup narodowych i etnicznych, piękna przyroda, oryginalna i przeważnie bardzo smaczna kuchnia, w wielu miejscach znakomite warunki wypoczynku nad morzami, przyciągają miliony gości z całego świata. W tym coraz liczniejszych Polaków.
 
Ci, którzy przede wszystkim chcą je poznawać, nie zawsze znajdują jednak wystarczające informacje na ich temat w języku polskim. O ile przewodników poświęconych najliczniej chyba odwiedzanej w tym regionie świata przez naszych turystów Tajlandii mają do wyboru kilka, po paru innych krajach przynajmniej jeden, to w przypadku niektórych państw, np. Birmy czy Brunei, muszą zadowalać się przeważnie tylko niezbyt obszernymi, prezentującymi je w postaci części, przewodnikami po całym regionie.
 
Każdy więc nowy, zwłaszcza udany, a takim jest Przewodnik Ilustrowany „Azja Południowo-Wschodnia” wydawnictwa Berlitz, powitać należy z zadowoleniem. Jego mocnymi stronami są: staranne wydanie, liczne ciekawe i dobrze opisane zdjęcia oraz kolorowe mapy i plany.
 
W tekście obszerne wstawki monotematyczne zarówno dotyczące poszczególnych państw „Okiem znawcy”, np. „Tajlandzkie klejnoty”, „Islam w polityce malezyjskiej”, „Zabobony i tabu na Filipinach”. Jak i całego regionu w „Zbliżeniach”. M.in. „Architektura świątyń buddyjskich”, „Dzieła starożytnych”, „Owocowa uczta”, „Przyroda Azji Południowo-wschodniej” czy „Plaże i kurorty”.
 
No i generalnie rzeczowe oraz rzetelne informacje o opisywanych krajach. Przy czym z wytłuszczonymi nazwami omawianych miejscowości bądź obiektów. Co jest bardzo ważne dla czytelnika, a o czym zapominają niektórzy autorzy i wydawcy. Przewodnik ten obejmuje 10 krajów: Birmę, Brunei, Filipiny, Indonezję, Laos, Kambodżę, Malezję, Singapur, Tajlandię i Wietnam.
 
Informacje o nich ograniczone zostały przeważnie tylko do najważniejszych faktów, miejscowości, miejsc i obiektów. A sporo innych, niekiedy nie mniej wartych poznania, pominięto. O ile w przypadku Singapuru są one, na ile znam ten kraj, chyba dostatecznie pełne, o tyle szczególnie duży niedosyt pozostawiają w przypadku państw tak dużych, rozległych i rozczłonkowanych, jak wyspiarskie Filipiny i Indonezja.
 
W pierwszym z nich uwzględniono tylko Manilę i kilka części wyspy Luzon na której leży stolica oraz wyspy Visayas – po kilkanaście wierszy o każdej i Palawan. W Indonezji natomiast Jawę: stolicę kraju – Dżakartę i wybrane inne regiony tej wyspy oraz Bali z najważniejszymi na niej miejscami i zabytkami. Ponadto wyspy: Celebes, Kalimantan (Borneo), Komodo, Lombok, Moluki, Papuę, Sumatrę, Sumbawę i Timor.
 
Ale poświęcając każdej z nich zaledwie po kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt wierszy informacji. Znacznie pełniej przewodnik ten prezentuje państwa kontynentalne regionu. Chociaż także pomijając sporo bardzo ciekawych i wartych poznania miejsc. Przykładowo w Birmie (Związku Myanmar) opisane są: Rangun (Yangun), Mandalaj i Pagan oraz niektóre miejscowości w ich pobliżu.
 
Nie ma natomiast ani słowa o jednym z najwspanialszych i chyba największym w skali światowej zespole 2478 stup Kak-Ku zbudowanych w ciągu wieków. Być może autorzy o nim po prostu… nie wiedzieli. Udostępniony on został bowiem do zwiedzania, nawet przez Birmańczyków, zaledwie 3 lata temu.
 
Nie da się jednak tego powiedzieć o szczególnie ważnym sanktuarium Kyaiktiyo („Złota Skała”), które w przewodniku można zobaczyć na niewielkim zdjęciu jako Złoty Głaz, ale już nie przeczytać coś o nim. Czy o sławnym z klasztorów, pagód, stup, warsztatów rzemieślniczych, nie wspominając już o domach mieszkalnych i uprawach warzyw na wyspach pływających na wodzie, jeziorze Inle.
 
Dodałbym do tego jeszcze przynajmniej miasto Bago i bardzo ciekawe w nim obiekty. Również prezentacja Tajlandii ograniczona została do Bangkoku oraz tego i owego w jego okolicach, m.in. ruin starej stolicy Ajuttaja. Ale już z pominięciem położonej w jej pobliżu letniej rezydencji królewskiej w Bang Pa-in. W której jeden z pawilonów wzorowany był na Pałacu Łazienkowskim w Warszawie.
 
Czy słynnego bazaru na wodzie Damnoen Saduak. Podobnie miasta Kanczanaburi oraz mostu na rzece Kwae słynnego z filmu i piosenki z niego. Przewodnik nie pomija oczywiście Cziang Mai na północy kraju, uważane przez wielu za najciekawsze miasto w całej Tajlandii. Chociaż nie ma nawet wzmianki o tamtejszym słynnym Nocnym Bazarze. Jest natomiast zdjęcie o wiele mniej interesującego niedzielnego targu przy bramie Tha Phae.
 
Uwzględniono też parę miejsc w okolicach tej dawnej stolicy, ale pominięto sławny Złoty Trójkąt styk Birmy, Laosu i Tajlandii nad Mekongiem. Autorzy omówili też główne tajlandzkie wyspy i plaże na południu. Brak natomiast w przewodniku czegokolwiek ze środkowej i północno-wschodniej części kraju. Chociaż i tam jest przecież sporo bardzo ciekawych miejsc, że przykładowo wymienię Pitsanulok oraz Sukhotai ( Lista UNESCO ).
 
Podobnie w przypadku Malezji. Dosyć dokładnie opisano najważniejsze miejsca i obiekty Kuala Lumpur. Trochę skrótowo wyspy Penang i Langkawi – w przypadku tej ostatniej nie ma np. ani słowa o niewielkim, ale jednym z najciekawszych w tym regionie świata Underwater World z rzadkimi okazami fauny oceanicznej.
 
O Borneo (malezyjskie Sabah i Sarawak) są tylko podstawowe informacje, chociaż o rzeczywiście najważniejszych tam miejscach i obiektach. Z jednym poważnym brakiem w przypadku tego drugiego stanu. Nie uwzględniono innej z jego głównych atrakcji: dżungli i „długich domaów” Ibanów, potomków łowców głów. Całkowicie pominięto też Malakkę oraz George Town – oba są na Liście UNESCO.
 
W prezentacji Kambodży i jej atrakcji turystycznych przewodnik ogranicza się praktycznie do Phnom Penh i Angkor. Ale są to chyba jedyne miejsca w tym kraju, w których ocalały skarby dawnej kultury po zbrodniczych „porządkach” Czerwonych Khmerów. Trudno mi się jednak zgodzić z informacją jaką wyczytałem, że Muzeum Narodowe w stolicy „zawiera zadziwiający zbiór sztuki khmerskiej”. Oglądałem go niedawno na świeżo, w rzeczywistości ekspozycja jest dosyć skromna. Najciekawsze obiekty tej sztuki znajdują się przecież w zagranicznych muzeach.
 
To tylko przykłady. Jak już wspomniałem, informacje o uwzględnionych w przewodniku miastach, miejscach, zbytkach i obiektach są rzeczowe, rzetelne, w miarę – a nierzadko nawet całkiem, dokładne oraz ciekawe. Ujednolicone odnośnie każdego z tych państw wg. schematu: krótka jego prezentacja, kalendarium historyczne, ludzie i kultura, kuchnia.
 
Po czym zwiedzanie tego, co autorzy, generalnie słusznie, uznali za najważniejsze bądź za najciekawsze. Informacje praktyczne na temat komunikacji, noclegów, wyżywienia, możliwościach ciekawego spędzania czasu wolnego itp. o wszystkich – z jednym wyjątkiem – uwzględnionych krajach znalazły się w wyodrębnionej części. Trudno w to uwierzyć, ale nie ma wśród nich Birmy.
 
Z braków, jakie zauważyłem tej części przewodnika, wspomnę o pominięciu informacji, że w Kambodży wszędzie, a przynajmniej w stolicy i miejscowościach w których bywają turyści, nawet w kioskach i straganach można płacić dolarami. W nich zresztą podawane są ceny. Tylko reszta brakująca do jednego dolara wypłacana jest w miejscowych rielach, gdyż amerykańskiego bilonu nie ma w obiegu.
 
We wstępnej części przewodnika oprócz wprowadzenia w tematykę tego regionu świata, autorzy sugerują również co w Azji południowo-wschodniej zobaczyć trzeba przede wszystkim. Wskazując 18 tamtejszych największych – ich zdaniem – atrakcji. Już sam fakt, że znalazły się wśród nich po trzy z Tajlandii i Wietnamu, dwa z Kambodży, a tylko po jednym z Birmy, Laosu i Singapuru – że przykłady ograniczę do krajów kontynentalnych, wzbudził moje zastrzeżenia.
 
Jeszcze większe w przypadku atrakcji szczególnie rekomendowanych przez wydawcę. O ile wśród określonych jako „Obiekty miejskie i skarby kultury” zrozumiałe jest uwzględnienie Muzeów Narodowych w Bangkoku i Dżakarcie oraz Muzeum Sztuki w Singapurze, to co wśród nich robi np. Mauzoleum Ho Chi Minha w Hanoi, czy targowiska: Bogyoke Aung San w Rangunie i Psar Thmei oraz nie wymienione inne w Phnom Penh?
 
A w wykazie „Pereł architektury” obok tak oczywistych, jak świątynie: Bajon na terenie Angkoru w Kambodży i Wat Xien Hong w Luang Prabang w Laosie, Cesarskie Miasto w Hue w Wietnamie, czy Wzgórze Mandalaj z jego obiektami sakralnymi w Birmie, znalazł się też Pałac Królewski w Phnom Penh. Jakim cudem, skoro jest on tylko marnym naśladownictwem jego, pominiętego, pierwowzoru w Bangkoku?
 
Oczywiście o gustach trudno dyskutować, ale uważam za stosowne wyrazić swoje odmienne zdanie na temat tych propozycji. Za poważną wadę przewodnika uważam brak informacji, chociażby oznaczania symbolem, które obiekty znajdują się na Liście Dziedzictwa UNESCO. Nie ma ich w tym regionie świata zbyt wiele, a dla turystów ma to istotne znaczenie.
 
Te kilka krytycznych uwag nie zmienia faktu, że jest to w sumie przewodnik dobry, wart polecenia. Chociaż tym turystom, którzy zamierzają trochę dokładniej poznać niektóre kraje tego regionu, może nie wystarczyć. Na jego końcu znajduje się dosyć obszerny Indeks, bardzo ułatwiający wyszukiwanie potrzebnych miejsc bądź obiektów.
 
AZJA POŁUDNIOWO-WSCHODNIA. Przewodnik ilustrowany. Praca zbiorowa, tłumaczenie z angielskiego. Wydawnictwo Berlitz, wyd. I, Warszawa 2011, str. 446.

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top