PORTUGALIA: WIŚNIÓWKA NA PLACU ROSSIO

 

 

Nie jest to niestety wiśniówka polska, chociaż naprawdę przypomina nasze nalewki, łącząc umiarkowaną ostrość spirytusu ze wspaniałym owocowym bukietem zapachów i smaków. Trochę z boku reprezentacyjnego placu Lizbony nazwanego imieniem króla Pedra IV, chociaż Lizbończycy używają starej nazwy Plac Rossio, mieści się maleńki barek o nazwie „A Gindjinha” od rana do późnych godzin nocnych okupowany przez spragnionych amatorów tego trunku. Za niewiele ponad 1 euro można wypić niewielką lampkę wiśniówki oraz skosztować nasiąkniętych alkoholem owoców.

 

- Ten mały lokal istnieje od niepamiętnych czasów, a naprawdę od 1840 roku – mówi długoletni barman „A Ginjinha” - Helio Fernandez, częstując kusztyczkiem trunku. Sklepik założył Francisco Espinheira, sadownik z okolic Lizbony. Interes chwycił i ta wiśniówka z biegiem lat stała się jednym z elementów charakterystycznych dla Lizbony. W dawnych latach nasz trunek zdobywał liczne nagrody na międzynarodowych targach i wystawach m. In. w Rio de Janeiro w 1923 roku, w Barcelonie w 1929 czy w Sewilli w 1930.

 

- Z tego wynika – mówi drugi barman Jose Paiva – że nie tylko porto czy znakomita madera są alkoholowymi wizytówkami Portugalii, ale również skromna wiśniowa nalewka podawana na Placu Rossio ma swoje znaczenie, wiernych fanów i dobrą tradycję. A i pracując tu wiele lat, odnoszę takie wrażenie, że turysta trafi tu chętniej i częściej niż do innych atrakcji Lizbony.

 

Ten plac tętni życiem przez całą dobę i nawet teraz, w końcu października, wszystkie najciekawsze miejsca portugalskiej stolicy pełne są turystów z całego świata. Plac Pedra IV, którego pomnik stoi w centralnym miejscu rozległego terenu ma długą i dość burzliwą historię.

 

Dwaj królowie portugalscy Jan II Doskonały i Manuel I Szczęśliwy na przełomie XV i XVI wieku przyczynili się w znacznym stopniu do rozwoju Lizbony, w tym także obecnego Placu Rossio. Było to jedno z najwcześniej zbudowanych centrów publicznych, słynnym ze znajdującego się w tym miejscu Pałacu Inkwizycji.

 

Tu ścinano lub palono na stosie heretyków, a najbardziej okrutnym wydarzeniem było spalenie na stosie w czasie Wielkanocy 1506 roku ponad 2 tysiące neofitów żydowskich. Tak się też stało, że w straszliwym trzęsieniu ziemi które nawiedziło Lizbonę w 1755 roku najbardziej, jak twierdzą historycy, ucierpiał właśnie Plac Rossio.

 

A Pałac Inkwizycji był tak zniszczony, ze nie nadawał się do odbudowy. Na tym miejscu w latach późniejszych wzniesiono w neoklasycznym stylu Teatro Nacional D.Maria II, a w pierwszej połowie XIX wieku kolumnę króla Pedra IV. Który wówczas jako Piotr I był jednocześnie pierwszym cesarzem Brazylii.

 

Dziś tylko turyści podnoszą wysoko aparaty w kierunku wysokiego pomnika, słońce jeszcze nie najgorzej grzeje, choć bywają dni, że liczne autobusy turystyczne jeżdżą nieco pustawe. Czasami z powodu mgły nie widać wspaniałego mostu wzniesionego nad Tagiem, a w okolicach twierdzy Belem, pomnika Odkrywców.

 

Z Henrykiem Żeglarzem stojącym na dziobie statku oceanicznego, czy obok wspaniałego Monastyru Jeronimo hula zimny wiatr będący efektem kolejnego niżu Atlantyckiego.

 

W takiej sytuacji kieliszek lizbońskiej wiśniówki, czy gorące, pieczone kasztany są nie najgorszą alternatywą.

 

Zdjęcia autora