
Muzeum Motoryzacji w świętokrzyskiej wsi? To chyba jakiś dowcip! Rzeczywiście jest ono trochę żartobliwe, ale świadczy o pomysłowości inicjatora. I słusznie polecane jest przez Regionalne Centrum Informacji Turystycznej w Kielcach.
Zaczęło się od fascynacji „Żandarmem z Saint-Tropez” z Louisem de Funés’em.
Mieści się ono we wsi Wolica koło Kielc. Nosi dumną nazwę ARS OLD CAR MUZEUM MOTORYZACJI, działa od marca 2022 roku i prowadzi je fundacja pod tą nazwą, której prezesem jest Robert Rafał Stawecki. Poza działalnością muzealno – wystawienniczą zajmuje się ona również handlem pamiątkami, gadżetami oraz wybranymi artykułami spożywczymi w przy muzealnym sklepie oraz działalnością edukacyjną, m.in. z bezpłatnej pomocy przedmedycznej dla mieszkańców i okolic. A wszystko zaczęło się od fascynacji twórcy tego muzeum serią francuskich filmów o „Żandarmie z Saint-Tropez” z Louisem de Funés’em.
I występującym w nich samochodem Citroen 2CV, popularną „Kaczka”. Zwłaszcza sceną z prowadzącą go po wertepach i drogą pełną zakrętów zakonnicą, siostrą Klotyldą. Ale także zbudowanym na jego bazie tym, którym bohaterowie innej słynnej serii filmów o Asterixie i Obelixie wyruszyli w podróż z ich wioski.
Najpierw przejażdżka zabytkowym strażackim Żukiem
– „Jakoś tak się złożyło, mówił w wywiadzie dla kieleckiego „Echa Dnia” w momencie otwierania tego muzeum jego inicjator – że od samego początku jeździłem citroenami. Jestem też wielkim fanem filmu „Żandarm z St. Tropez”. Po nabyciu pierwszego auta jakoś tak poszło to naturalnie i trwa do dziś. Przy okazji zacząłem dostawać mnóstwo gadżetów i pamiątek powiązanych z autami tej marki. Zacząłem to wieszać na ścianach, stawiać na półkach i okazało się, że jest tego naprawdę pokaźna liczba. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że chciałbym to pokazać innym. Tak wpadłem na pomysł powstania muzeum”.
Wizyta w Ars Old Car nie zaczyna się jednak od oglądania Citroenów oraz baraczku pełnego zdjęć, obrazów i gadżetów zebranych przez Roberta Staweckiego, lecz, trochę również zwariowanej przejażdżki starym, strażackim Żukiem polskiej produkcji, niegdyś „w służbie” Ochotniczej Straży Pożarnej w Grzmiącej. To nim podjeżdża pod dom i muzeum, po wcześniejszym powitaniu nas, prezes fundacji. Wszystkim poleca założyć żółte kamizelki i strażackie hełmy. Następnie ustawić się w szeregu, odliczyć jak strażacki zastęp i na rozkaz: „w prawo zwrot, do samochodu marsz” zająć miejsce w samochodzie.
Ruiny zamku w Chęcinach i Willi Hempla
Siada za kierownicą, zaleca mocno trzymać się, chociaż w wozie nie bardzo jest za co oprócz twardych i niewygodnych ław i ruszamy po wertepach. Na początek niezbyt daleko. Wysiadamy, znowu ustawiamy się, tym razem na tle jesiennej zieleni, do pamiątkowego zdjęcia. Po czym ruszamy dalej na niewielkie wzniesienie – punkt widokowy na szeroką panoramę okolic. Na horyzoncie w oddali, przy nie najlepszej widoczności, widać ruiny zamku w Chęcinach. Następnie nasz przewodnik pokazuje nam, obecnie ruiny ale pokryte dachem i z nieźle zachowanymi ścianami, oknami i drzwiami, Willę Hempla – jakiegoś dawnego lokalnego VIP-a.
Wracamy do punktu startu, pozbywamy się hełmów i kamizelek, gospodarz zaprasza nas do Muzeum. Jego część mieści się w przydomowym baraczku. Ściany w nim wypełniają niezliczone zdjęcia, głównie zabytkowych samochodów, z podpisami mniej lub bardziej sławnych ludzi. Wiszą też stare tablice samochodowe, różnego rodzaju nalepki, plakaty imprez samochodowych, duży zestaw „Wycinanek Dudały” (Grzegorza) z portretami znanych aktorów i innych postaci oraz różnych typów samochodów. Na ekranie wyświetlany jest fragment filmu ze sławną jazdą siostry Klotyldy i Louisa de Funesa jako żandarma z Saint Tropez.
Szydełkowane samochody i „pitna benzyna”
W gablotach wystawione są liczne ciekawostki i gadżety. M.in. małe, reklamowe modele samochodów oraz jedyna w Polsce kolekcja samochodów… szydełkowanych Następnie Robert Stawecki zaprasza wszystkich do zajęcia miejsc w krzesłach, założenia specjalnych okularów VR i obejrzenia w tym systemie jednego z filmów produkowanych przez jego synów. Jest ich już kilka, mówi, opowiadamy w nich o historii willi Hempla, która znajduje się tuż obok nas. Mamy lot balonem. Chętnie pokazujemy też turystom przygodę w Zamku Chęcińskim, bo tam wszystko zaczęło się od jazdy siostry Klotyldy Citroenem 2CV.
Między częścią barakową i namiotową muzeum oraz domem gospodarza, w którym jest wspomniany sklep, a można również napić się „kawy z opony” i „pitnej benzyny” – pod taką nazwą i z odpowiednimi nalepkami zero procentowego piwa produkowanego przez browar specjalnie dla tego muzeum, stoją dwa czerwone strażackie Żuki. W namiotowej części muzeum wystawionych jest kilka samochodów Citroen. Na chodzie, większość z aktualnymi tablicami rejestracyjnymi. Są dokładnie opisane. Obok nich wystawione są plakaty z minionych imprez samochodowych, a w gablotach miniatury samochodów, ich liczniki i inne oryginalne części.
Czapki Asterixa i Obelixa oraz liczne gadżety
Ostatnim punktem zwiedzania jest muzealna część w domu oraz wspomniany sklep. Gospodarz z dumą prezentuje swój, wspaniale utrzymany, Citroen 2CV z otwieranym dachem od którego rozpoczęła się jego fascynacja tymi samochodami oraz kolekcja. W sklepie, oprócz wymienionych już kawy i pitnej benzyny, są do nabycia niezliczone pamiątki i gadżety związane z motoryzacją oraz turystyką. M.in. czapki Asterixa i Obelixa które mogą także zakładać do zdjęć zwiedzający, co stanowi ogromne zainteresowanie zwłaszcza dzieci. Są w licznych wariantach breloczki.
A także duży wybór znaczków do przypinania promujących świętokrzyskie szlaki i atrakcje turystyczne oraz podobne z magnesami na lodówki. Ponadto mnóstwo zabawek i przytulanek, miniatur samochodów, są regionalne kubki oraz „coś do schrupania” i napoje bezalkoholowe. „To – reklamuje muzeum na swoich stronach świętokrzyskie Regionalne Centrum Informacji Turystycznej – niezwykłe miejsce, które łączy pasję, historię oraz nowoczesne technologie, oferując niezapomniane wrażenia dla wszystkich odwiedzających. To atrakcja idealna dla dzieci, rodzin, seniorów i grup zorganizowanych, a także dla tych, którzy szukają relaksu w malowniczym otoczeniu Gór Świętokrzyskich”. Nic dodać, nic ująć.
Zdjęcia © Cezary Rudziński



























