W tym roku ukazał się japoński przekład tej książki Rie Hiraiwy. W ubiegłym angielski Johna Combera. A jej polska wersja Piotra Mysłakowskiego wydana została przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina w Warszawie w 2012 roku.
Jest to szalenie ciekawa publikacja adresowana zarówno do turystów, jak i miłośników muzyki, badaczy tematyki chopinowskiej i warszawskiej oraz autorów kolejnych opracowań dotyczących wczesnego – polskiego etapu życia naszego wielkiego kompozytora.
Chociaż moim zdaniem raczej dla koneserów, niż – zwłaszcza w pierwszym przypadku – „turystycznej stonki”. Oprowadzanej po miejscach związanych z Fryderykiem Chopinem przez nie zawsze kompetentnych przewodników, powtarzających także błędne lub nieścisłe informacje.
Autor Warszawy Chopinów, książki z podtytułem „Warszawskie adresy Chopinów na podstawie źródeł ustalone” podkreśla zresztą w przedmowie, że „nie jest to typowy przewodnik/spacerownik, lecz ukierunkowane historycznie kompendium wiedzy o adresach”.
Jednym z celów napisania i wydania którego była „troska o prawdę i wyeliminowanie przekłamań”. Pomija ona – co podkreśla autor – „całkowicie obecne miejsca kultu – tablice, popiersia, ławeczki itp. jako obiekty służące wyłącznie tworzeniu współczesnego patriotycznego kultu chopinowskiego”. Zawiera natomiast w stosunkowo niewielkiej objętości, ogromną liczbę faktów, informacji i ciekawostek niekiedy dosyć daleko wykraczających poza główny temat tej książki. Chociaż bardzo ją wzbogacających i przyciągających uwagę czytelnika.
Autor wykorzystując informacje także z korespondencji i pamiętników, wykonał benedyktyńską pracę gromadząc i publikując je w jednym miejscu. I przybliżając współczesnym czytelnikom Warszawę i jej zabytki oraz obiekty, których często już nie ma i trudne bywa nawet dokładne ustalenie, gdzie się niegdyś znajdowały. Bo nawet te, które ocalały, zwłaszcza po II wojnie światowej, ale i znikały lub zmieniały się wcześniej w trakcie przebudowy i modernizacji miasta, przeważnie wyglądają już inaczej. Plusem tej książki są liczne ilustracje – stare widoki opisywanych miejsc na sztychach, litografiach, obrazach, m.in. Canaletta oraz zdjęciach.
Szczególnie ciekawą część stanowi mapa – plan Warszawy wykonana przez kartografów wojskowych w latach 1818-1822. Jej reprint stanowi załącznik do książki, ale dodatkowo podzielony na fragmenty stanowi drugą jej część. Odnotowując gmachy, domy i obiekty związane z Fryderykiem Chopinem i jego rodziną. Przy czym – to znakomity pomysł świetnie zrealizowany przez autora opracowania kartograficznego tej książki Pawła E. Weszpińskiego – na części planu stolicy z czasów młodości Fryderyka nałożone zostały, w postaci dodatkowych stron wydrukowanych na kalce, te same fragmenty współczesnego planu miasta z zaznaczonymi na nim i ponumerowanymi obiektami i opisanymi przez Piotra Mysłakowskiego.
Który również w przedmowie podkreślił, że głównym kryterium doboru, łącznie 95 adresów, jest ich udokumentowany związek z Chopinami. Chociaż w niektórych przypadkach o wyborze decydowało tylko wysokie prawdopodobieństwo takiego związku. Książka składa się z trzech rozdziałów. I – Warszawa Mikołaja Chopina w jego latach kawalerskich, obejmującego 5 adresów. II – Warszawa rodziny Chopinów od urodzenia Ludwiki do wyjazdu Fryderyka, najobszerniejszego, z 71 pozycjami. III – Warszawa Chopinów po wyjeździe Fryderyka – 19 adresów.
Poprzedzonych listą tych adresów z krótkimi informacjami o tym co się tam znajduje lub znajdowało oraz odsyłaczami do bardziej szczegółowych opisów i na ich lokalizację na mapach. W krótkim wstępie autor opisuje historię przyjazdu Mikołaja Chopina, późniejszego ojca Fryderyka i jego sióstr, z Francji do Polski w 1787 roku wraz z rodziną Weydlichów. Przedstawia genealogię lotaryńskiego rodu Chopinów – wiejskich rzemieślników, handlarzy, tkaczy, stolarzy, obwoźnych sprzedawców nabiału. A także, z mnóstwem szczegółów i ciekawostek, genealogię matki Fryderyka, Tekli Justyny Krzyżanowskiej i jej przodków na Kujawach.
Tych szczegółów i ciekawostek nie brak również w opisach warszawskich adresów Chopinów. Domów w których mieszkali, gmachów, szkół, teatrów i sal koncertowych, kościołów i klasztorów, mieszkań przyjaciół i znajomych, księgarń i składów nut, kawiarni i innych lokali w których bywali – zwłaszcza Fryderyk. A także niezliczonych informacji o związkach rodzinno – towarzyskich opisywanych przy okazji prezentacji ujętych w książce adresów, dziejach poszczególnych pałaców, budynków i mieszkań, ich – niekiedy sławnych, a przynajmniej szerzej znanych lokatorów itp.
Z równoczesnym udokumentowanym prostowaniem błędnych informacji czy mitów znajdujących się we wcześniejszych publikacjach innych autorów itp. Czyta się to znakomicie, zarówno wcześniej znane fakty, jak i odkrywając wiele nowych, a przynajmniej przypomnianych, niekiedy w nowym kontekście. Poczynając od pierwszej pozycji, najstarszego (domniemanego) miejsca zamieszkania Mikołaja Chopina w Warszawie w lutym 1787 roku, wraz z Weydlichami. W domu przy ul. Nowy Świat 33, gdzie otworzyli oni – tu cytat z ogłoszenia w „Gazecie Warszawskiej” – „pensji dla młodych Panien w kamienicy JJ. XX. Augustianów”.
Czy pozycji drugiej, mieszkaniu Weydlichów na Krakowskim Przedmieściu 1, z informacją, że w spisie parafian kościoła św. Krzyża z 1791 r. 18–letni wówczas Mikołaj znalazł się pod błędnie napisanym nazwiskiem „Szotan”. Skoro o tym, parafialnym dla Chopinów kościele mowa, w jego opisie znalazła się ciekawa, i chyba nie z wszystkimi szczegółami powszechnie znana historia umieszczenia w filarze tej świątyni w wiele lat później serca kompozytora. Oraz wojennych losów szkatuły z tym sercem. Chociaż bez informacji, bo miało to już miejsce po wydaniu książki, o otwarciu słoja z tym sercem i zbadaniu go przez naukowców.
Niemal przy wszystkich, a na pewno przy większości adresów, są takie ciekawostki, niekiedy wykraczające poza temat ich związków z rodziną Chopinów. Np. historie nie tylko znanych, zabytkowych obiektów, ale także nieistniejących już drewnianych dworków i domów – były takie w Warszawie czasów Chopina zarówno na Nowym Świecie jak i ul. Marszałkowskiej! I ich wcześniejszych oraz późniejszych właścicieli oraz lokatorów. Tych ostatnich wymienianych nie zawsze z nazwiska, ale z zawodu: od profesorów i lekarzy, po praczki. A także ludzi w różny sposób związanych z Chopinami.
Przykładowo w opisie Domu Zajezdnego przy ul. Leszno jest informacja, że gdy Mikołaj Chopin pracował jako guwerner w Szafarni, to jednym z jego wychowanków był Jan Nepomucen Dziewanowski. Późniejszy kapitan szwoleżerów gwardii Napoleona, dowódca trzeciej szarży pod Somosierrą w której został ranny i zmarł po bitwie. A w Kiernozi, gdzie był guwernerem w rodzinie Łączyńskich, jedną z jego wychowanek była Maria Łączyńska, późniejsza Pani Walewska, ukochana Napoleona i matka jego syna. I tak przy każdej okazji.
W opisie Domu Kołomińskich na ul. Przyrynek na Nowym Mieście autor wspomina o formowaniu pierwszego polskiego pułku jazdy cesarskiej gwardii Napoleona. Kandydaci do którego musieli być ziemianami lub ich synami w wieku 18-40 lat i m.in. kupić na własny koszt konia oraz mundur i oporządzenie ustalonego wzoru. Pisze również o późniejszych zmianach zabudowy tej posesji w ciągu lat z nazwiskami, a przynajmniej zawodami jej lokatorów. M.in. praczki, muzyka, mularza, szynkarki i fryzjera. I że obecnie – dom ten nie istnieje – jest to teren okolic PWPW oraz Fortu Legionów i Cytadeli.
Z opisanych faktów dotyczących Mikołaja Chopina wspomnę jeszcze o tym, że na nauczyciela języka francuskiego w Szkole Elementarnej Artylerii i Inżynierów w gmachu Arsenału powołał go z dniem 1.1.1812 r. minister wojny ks. Józef Poniatowski. A przy okazji autor przedstawia dzieje budowy i przebudowy tego gmachu w XVII w. I związane z nim historie, m.in. w Powstaniu Styczniowym i Akcji pod Arsenałem Szarych Szeregów.
Lub w opisie gmachu szkoły Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierów przy ul. Miodowej 22/24, w której od 1.1.1820 r. jako profesor języka francuskiego pracował Mikołaj Chopin, że jego bezpośrednim przełożonym był ppłk. Jozef Sowiński, późniejszy generał i obrońca Woli w 1831 roku. A pani generałowa grywała na fortepianie z młodym Fryderykiem na cztery ręce. Oczywiście najwięcej informacji i ciekawostek dotyczy naszego sławnego kompozytora. Jego grze, jako siedmiolatka, w Pałacu Brühla.
Ukazaniu się w Sztycharni ks. Izydora Józefa Cybulskiego i Antoniego Płacheckiego (ul. Przyrynek 2) pierwszego wydrukowanego utworu muzycznego 7-letniego Frycka, Poloneza g-moll. O Pałacu Namiestnikowskim, w którym 24.II.1818 odbył się pierwszy publiczny występ 8–letniego pianisty „po którym malec uznał, że brawa i zachwyty (publiczności) dotyczyły nie jego gry (koncertu fortepianowego Vojtecha Jiroveca), lecz… nowego koronkowego kołnierzyka”, jaki miał na sobie malec.
Autor prostuje błędne informacje innych publikacji, że Fryderyk grywał w Belwederze na zaproszenie W. ks. Konstantego w latach 1816-1822. Było to bowiem możliwe dopiero po roku 1822, gdy ukończono przebudowę tego pałacyku dla brata cara i wielkorządcy Królestwa Polskiego. A przy okazji pisze o dziejach tego zabytku, skandalu obyczajowo – politycznym związanym z kochanką W. Księcia oraz o zabawach w pałacu i przypałacowym ogrodzie Frycka z ukochanym nieślubnym synem Konstantego, Pawełkiem i „Moriolką”, córką jego guwernera, hr. Aleksandra de Moriolles.
Takie ciekawostki są niemal na każdej stronie. M.in. o udziale – obszerne cytaty z korespondencji – Fryderyka w pogrzebie 26.I.1826 r. Stanisława Staszica, który stał się narodową manifestacją. Trumnę tego wielkiego Polaka nieśli „Akademicy” od obecnej siedziby PAN aż do klasztoru kamedułów na Bielanach. Po pogrzebie tym 16-letni Frycek, jak opisał to w zacytowanym liście do przyjaciela, Jasia Białobłockiego, nabawił się „katarowej afekcji i leczono go stawianiem pijawek na gardło, bo mu gruczoły popuchły”.
Jak niekiedy dalekie od głównego tematu książki, ale ciekawe są to informacje, można przytoczyć chociażby wzmiankę w opisie mieszkania rodziny lekarza Alfonsa Brandta, że jego syn Alfons Jan Brandt był kolegą licealnym Fryderyka, a wnuk Józef Brandt znakomitym malarzem. Z opisów adresów Chopinów po wyjeździe Fryderyka z kraju, chyba najbardziej dramatyczna, chociaż dosyć powszechnie znana, jest historia roztrzaskania i spalenia przez żołnierzy rosyjskich z pułku litewskiego, fortepianu Fryderyka Chopina i cennych pamiątek rodzinnych oraz bibliotek, obrazów i mebli innych lokatorów Pałacu Zamojskich, wówczas kamienicy czynszowej, przy Nowym Świecie 67/69.
Jako represji za rzucenie z tego budynku bomby na gubernatora i carskiego namiestnika Fiodora Berga we wrześniu 1863 roku. To znowu tylko nieliczne przykłady spośród mnóstwa nie mniej ciekawych. Obok, w ogromnej większości, adresów, z którymi związek Chopinów jest udokumentowany, autor uwzględnia, o czy zresztą informuje, także adresy „wysoce prawdopodobne”, a w jednym przypadku nawet oczywiście nie związany z nimi. Przykładowo. Pensja żeńska Józefy Werbusz i pensja Bogumiły Wiłuckiej – „ewentualna” w nich nauka sióstr Fryderyka. Pałacyk Sielecki – Nie ma żadnego potwierdzenia w źródłach, zacytuję autora, że występował w nim Fryderyk przed Wielkim Księciem Konstantym, który tam niekiedy wypoczywał. Ale „nie jest to wykluczone”.
Kamienica Franciszka Wołowskiego w którym wychowywała się i dawała recitale Maria Szymanowska, późniejsza teściowa Adama Mickiewicza – „Nie ma bezspornego dowodu na obecność Fryderyka Chopina na muzycznych spotkaniach u Wołowskich, jest to jednak całkiem możliwe”. Kawiarnia „Wiejska kawa” na ul. Wiejskiej – „nie ma co prawda dowodów na uczestnictwo Fryderyka Chopina w tych przyjemnościach, jednak znając jego zamiłowanie do towarzyskich zabaw, można sobie jego tu obecność łatwo wyobrazić”. A ja, dodam, nie mogę sobie wyobrazić, żeby Fryderyk nie był nigdy w katedrze warszawskiej i co najmniej w paru innych miejscach, pominiętych jednak w tym wykazie.
Podobnie dom doktora Kacpra Kozickiego i mieszkanie doktora Malcza. Autor nie wspomina nawet, że Fryderyk lub ktokolwiek z jego rodziny bywał tam. Lekarza przecież wówczas wzywano do chorego, a nie chodzono do niego. Co nie zmienia faktu, że z przyjemnością czyta się o tych lekarzach, ich pacjentach i przyjacielskich stosunkach z Chopinami. W przypadku Nowej Resursy Kupieckiej na ul. Senatorskiej 34 – „(sala koncertowa) nie była miejscem żadnego z występów Fryderyka Chopina. Zamieszczamy ten obiekt ze względu na jego bogatą tradycję muzyczną Warszawy czasów Chopina”.
Można oczywiście dyskutować czy należało uwzględniać te, i jeszcze kilka innych adresów, ale opisane są przeważnie ciekawie. Znalazłem natomiast w tej znakomicie udokumentowanej książce kilka informacji co najmniej wątpliwych, a nawet wręcz błędnych. Nie mogę zgodzić się, że – zdaniem autora – kościół św. Krzyża był w czasach Chopinów „główną świątynią Warszawy”. Była nią przecież katedra św. Jana. Rang Cmentarza Powązkowskiego nie trzeba przypominać. Ale nieścisła jest informacja, że jest to „najstarsza, historyczna nekropolia polska”.
Kilka lat wcześniej od niej, bo w roku 1786, założono Cmentarz Łyczakowski we Lwowie, który niewątpliwie jest też historyczną nekropolią polską. I już ewidentny błąd. Na str. 110 znajduje się reprodukcja srebrnej monety 2 złotowej Królestwa Polskiego z roku 1823, opisana jako z roku 1819. Chociaż jest tego samego wzoru i też sygnowana inicjałami I.B. – mincerza Jakuba Benika, przyjaciela Mikołaja Chopina z czasów kawalerskich. Te kilka krytycznych uwag nie zmienia oczywiście mojej wysokiej oceny tej książki, stanowiącej znaczący wkład w naszą wiedzę zarówno o rodzinie Chopinów, jak i Warszawie ich czasów.
Na końcu znajdują się wspomniane mapy, bibliografia, spis ilustracji i ich źródeł, indeks osób i indeks ulic. Dodam, że autor „Warszawy Chopinów” opublikował wcześniej kilka innych książek o tematyce chopinowskiej, z których najważniejszą była „Fryderyk Chopin – Korzenie” wydana przez NIFC w roku 2009, a jej tłumaczenie angielskie w 2010 roku.
WARSZAWA CHOPINÓW. WARSZAWSKIE ADRESY CHOPINÓW NA PODSTAWIE ŹRÓDEŁ USTALONE. Autor: Piotr Mysłakowski. Opracowanie kartograficzne Paweł E. Weszpiński. Wyd. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, wydanie I Warszawa 2010, str. 254. ISBN 978-83-61142-80-5




