
Największym miastem Moraw Wschodnich, a zarazem stolicą Kraju (województwa) Zlińskiego, jest około 75-tysięczne dziś miasto Zlin. Kojarzone przede wszystkim z fabrykantem obuwia Tomaszem Bat’ą (1876-1932), który je stworzył na początku XX wieku. Jest to jednak nie do końca ścisłe, gdyż Zlin ma różne oblicza i o wiele dłuższą historię.
Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z roku 1322 roku i opisuje go jako ośrodek rzemieślniczo – cechowy. Ze źródeł historycznych wiadomo też, że w roku 1360 istniał w nim gotycki zamek zbudowany na planie litery „U”. Miał on od północy mury obronne, z pozostałych stron był otoczony fosą. Po roku 1560 został przebudowany na zamek renesansowy z arkadowym dziedzińcem. Jego właściciele i wygląd zmieniali się na przestrzeni wieków. XIV wieku sięgają natomiast początki katolickiego kościoła, fary p.w. św. św. Filipa i Jakuba stojącego w obecnym ścisłym centrum miasta.
Losy fary św. św. Filipa i Jakuba
Tyle, że w rezultacie szeregu przebudów uległ on nie tylko dosyć zasadniczym zmianom, także na początku XIX w. kierunku usytuowania z pierwotnego na wschód, na obecny południowy. Na dawnym miejscu pozostała tylko, niegdyś gotycka wieża. Jego współczesny wygląd pochodzi z II połowy XIX w. Nad wejściem do niego znajduje się duża, chyba wykuta w jasnym kamieniu, podwójna tarcza herbowa. Nie udało mi się jednak ustalić, czyja. We wnętrzu jest, wyglądająca na barokową, rzeźba Piety pod dużym, drewnianym krzyżem. Na ścianach umieszczonych jest kilka rzeźb sakralnych, ale pozostałe wyposażenie świątyni jest nowoczesne.
Kościół ten zajmuje wschodnią pierzeję placu Teatralnego, północną zaś, na skrzyżowaniu głównej arterii przecinającej miasto z zachodu na wschód alei Tomaša Bati z inną ważną ulicą Dlouhą, zbudowany w roku 1967 gmach Teatru Miejskiego (Mĕstské Divadlo Zlin). W pobliżu, przy ul. Slovenske, stoi ewangelicko-braterski kościół wzniesiony w latach międzywojennych w stylu funkcjonalistycznym, zaliczany do najładniejszych budowli sakralnych z tamtego okresu w Republice Czeskiej. Natomiast na północ od wspomnianego placu stoi drugi w centrum miasta, nowoczesny kościół katolicki, ale nie zdołałem go zobaczyć.
Co warto zobaczyć?
Podobnie jak barokowego kościoła p.w. Narodzenia Panny Marii w dawnej odrębnej miejscowości, a obecnie na północnym przedmieściu, Štipĕ. Z informacji, jaką znalazłem o nim dowiedziałem się, że znajdująca się w jego ołtarzu głównym rzeźba Panny Marie Štipské jest obiektem kultu już od XIV wieku, a kościół ten, z klasztorem, znajduje się na europejskim Szlaku pielgrzymkowym św. św. Cyryla i Metodego. W centrum współczesnego Zlina warte zobaczenia są również gmachy Ratusza i Zamku. W ciągu ponad stu lat, jakie upłynęły od czasu, gdy Tomaš Bata zaczął realizować swoją ideę nowoczesnej fabryki butów oraz miasta dla niej i jej pracowników, Zlin bardzo rozrósł się wchłaniając wiele sąsiednich wsi i miejscowości.
Plan centrum miasta, jaki otrzymuję, uwzględnia i opisuje 14 budynków i obiektów polecanych do zobaczenia oraz poznania. Natomiast bezpłatny, kilkudziesięciostronicowy i bogato ilustrowany przewodnik po mieście i jego okolicach w sumie 28. Należy do nich również Centrum Kongresowe i Uniwersytet przy placu Tomasza Masaryka. Futurystyczny budynek tego pierwszego, zaprojektowany wraz z gmachem Uniwersytetu przez miejscową architektkę, ale już o światowej sławie, Evę Jiřičną, a otwarty w roku 2010, stał się dominantą i chlubą miasta.
„Miasto Baty”
Główną atrakcją oraz jednym z magnesów przyciągających tu turystów jest jednak ciągle „Miasto Baty”. Powstawało ono nie od razu, lecz etapami. Biografia jego pierwszego i głównego twórcy – wizjonera jest szalenie ciekawa, ale zainteresowanych nią odsyłam do bardziej kompetentnych źródeł. Tomasz Bata, urodzony w Zlinie, był synem szewca z rodziny rzemieślników tej specjalności znanej z dokumentów już od roku 1667. Pracę zawodową rozpoczął jako 14-latek. W roku 1894, jako 18-latek, odziedziczył z rodzeństwem: Anną i Antonim, spadek po matce.
Pozwoliło to na założenie w rodzinnym mieście małej manufaktury obuwniczej, którą zajmował się tylko Tomasz. Jak wspominają jego biografowie, w ówczesnych warunkach skazana ona była na porażkę. Gdyby nie upór i siła charakteru młodego „biznesmena”. Po pierwsze, brakowało skór, bez których przecież wówczas nie można było szyć butów. No to Tomasz zastąpił je… płótnem, dostępnym surowcem, wymyślając z niego buty ze skórzanymi podeszwami. Współcześnie, dodam, z tworzyw sztucznych, gdyż ten rodzaj obuwia nadal jest przecież bardzo popularny.
Pomysły młodego fabrykanta
Informacja o tej innowacji dotarła do Wiednia, mała manufaktura otrzymała stamtąd duże zamówienie, a to pozwoliło zbudować z zysków pierwszą, niewielką fabrykę butów. Zagrożeniem dla niej stała się I wojna światowa, gdyż wielu robotników trafiało na front. Bata zdołał jednak uzyskać w Wiedniu ogromny kontrakt na wyprodukowanie dla wojska pół miliona par butów. Równocześnie uzyskał gwarancję, że aby mógł je zapewnić armii, żaden z jego robotników nie zostanie do niej powołany. Produkował po 10 tys. par butów dziennie! Wiązały się z tym oczywiście również spore dochody.
Przede wszystkim mógł kontynuować rozpoczętą przed wojną budowę domów dla pracowników, aby ich mocniej związać z fabryką. Po zakończeniu I wojny, gdy świat, a przede wszystkim Europę ogarniał kryzys gospodarczy, Bata nie przerwał produkcji, jak inni, lecz postanowił ją kontynuować. Obniżył place i ceny butów, a także produktów żywnościowych w fabrycznych sklepach, aby ludzie nie głodowali. Uważał, słusznie, że jak robotników zwolni, zgłoszą się po zasiłki dla bezrobotnych. A to demoralizuje oraz osłabia gospodarkę i państwo. Poza tym bezrobotnych nie stać na kupowanie nowych towarów, a bez popytu nie ma sensu tworzenie podaży.
Jak przetrwać kryzys gospodarczy ?
Fabryka przetrwała, robotnicy nie poszli na zasiłki dla bezrobotnych. Wdzięczni mieszkańcy wybrali go w roku 1923 burmistrzem, co pozwoliło mu jeszcze intensywniej realizować ideę budowy idealnego miasta związanego integralnie z fabryką. Budował to, co jego mieszkańcom – pracownikom było najbardziej potrzebne do godnego życia, a równocześnie – tego nie ukrywał – wpływa też na ich maksymalną wydajność w pracy. Powstawały domki robotnicze i dla średniego personelu kierowniczego. Skromne, 2-1 jednorodzinne, z niewielkimi ogródkami. Ale jakże nieporównywalne z polskimi „familjokami” w Łodzi czy na Śląsku.
Obok nich sklepy i stołówki żeby kobiety nie musiały gotować w domu. Aby mieć dobrze wykwalifikowanych pracowników, założył szkołę przyzakładową. Rozrywce miało służyć największe w tej części Europu wówczas kino dla około 2580 widzów. W roku 1929 r. Tomasz Bata poznał brytyjski samolot jednosilnikowy i zrozumiał, jakie one mogą mieć znaczenie dla szybkiego przemieszczania się jego i kadry. Założył więc także fabrykę, istniejącą nadal, samolotów sportowych „Zlin”. Ta fascynacja samolotami skończyła się dla niego tragicznie. Śmiercią w katastrofie w 1932 r. zaraz po starcie z lotniska w pobliskich Otrokovicach.
Pod „rządami” Jana Baty
Mądry testament, którego beneficjentem stał się jego przyrodni brat Jan Bata, bo miał podobne poglądy na rozwój fabryki i jej otoczenia spowodowały, że dorobek Tomasza nie tylko nie zmarnował się, ale został znacznie rozwinięty. To pod „rządami” Jana powstało dla załogi osiedle nowoczesnych domków jednorodzinnych o powierzchni około 40 m², z ogródkami. Świetnie widoczne z tarasu widokowego, zbudowanego, wraz z kawiarnią, ale dopiero po II wojnie światowej, na dachu „Mrakodrapa”, czyli „Drapacza chmur” Baty. Oznaczonego, podobnie jak inne budynki produkcyjno – administracyjne numerem, w tym przypadku „21”.
Był to wówczas, w roku 1939, kiedy jego budowa dobiegła końca, drugi pod względem wysokości, budynek w Europie: 16 pięter i 77,5 m. wysokości. Pozwoliło to stworzyć centrum administracyjno-biurowe, do którego – co również przyniosło oszczędności czasu i pieniędzy, personel rozmieszczony w innych budynkach. To w nim powstała najsłynniejsza nadal winda w Europie. Ma powierzchnię 36 m² (6 x 6), była gabinetem szefa z biurkiem, szafami, umywalką i klimatyzacją. Poruszała się, i jeździ nadal jako obiekt turystyczny, między piętrami. Zatrzymując tam, gdzie szef miał jakąś sprawę do załatwienia czy coś do skontrolowania.
František Lýdie Gahura
Potężne centrum energetyczno – hydrauliczne na parterze pokazuje, ile potrzeba było mocy aby i ten pomysł zrealizować. Dodam, że wszystko, co wymyślali i wprowadzali bracia Batowie, miało na celu rozsądne oszczędności. A zarazem wygodę zgodną z potrzebami. Domy oraz budynki wznoszono z czerwonej cegły, na stalowo – betonowych słupach podpierających stropy. Ściany boczne nie pełnią tych funkcji. Przy czym maksymalnie według tych samych projektów architektonicznych, co powoduje ich powtarzalność i podobieństwo, rozmieszczonych w siatce ulic lub domków z ogródkami.
W ten sposób powstało jedyne wówczas w tej skali miasto fabryczne również ze żłobkami, szkołami, najnowocześniejszym w przedwojennej Czechosłowacji szpitalem, domem towarowym i klubem sportowym. Autorem koncepcji urbanistycznej robotniczych osiedli wznoszonych na zboczach pobliskich wzgórz był František Lýdie Gahura (1891-1958), który studiował u Le Corbusiera w Paryżu. To on również zaprojektował, później nazwaną jego imieniem, szeroką arterię miejską przebiegającą od dworca kolejowego, obok Parku Wolności, Zamku, Parku Komeńskiego i wspomnianego już Centrum Kongresowego i Uniwersytetu, a dalej budynków „Zlinu Baty”.
Aż na zamykające tę arterię wzgórze z niezwykłym pomnikiem Tomasza Baty, o którym więcej napisałem w poprzedniej relacji z tego wyjazdu na Morawy Wschodnie. Po II wojnie światowej nastąpiły tu spore zmiany. Nie tylko zmiana nazwy miasta (w latach 1949-1989) na Gottwaldov, ale i z czasem zamknięcie fabryki butów. Obecnie centrala Firmy Bata mieści się w Lozannie we Szwajcarii, sklepy z obuwiem jej marki są w co najmniej 50 krajów świata, a tu – piszę to oczywiście w uproszczeniu – dokonało się udane wykorzystanie obiektów pofabrycznych do ich nowej roli.
„Drapacz chmur” przebudowano w roku 2004 umieszczając w nim urzędy i instytucje. Dobudowano jednak, jak już wspomniałem, na dachu platformę widokową i kawiarnię, udostępniając ją oraz słynną windę na cele turystyczne. Można tu obejrzeć również odlany w brązie wielki model miasta z lat 50-tych XX w. Zbudowano, zachowując styl otaczających go „batowskich” budynków, jako Nr. 14/15, gmach Muzeum Moraw Południowych, według projektu arch. J. Voženilka. Wkrótce napiszę o nim osobno. Mieści się w nim również Instytut Baty i wystawa Princip Bat’a (Zasada Baty).
Samoloty sportowe, festiwal filmowy, Galeria Sztuki Współczesnej
Aktualnie wśród innych kilkupiętrowych budynków wznoszony jest kolejny, ale dostosowany stylem do pozostałych, na potrzeby tutejszego uniwersytetu. Miasto rozbudowuje się, jego dawna część zbudowana według pomysłów genialnego szewca, konsultowanych jednak z ówczesnymi światowymi sławami architektury, urbanistyki i specjalistów od ogrodów, zajmuje już tylko niewielką część powierzchni współczesnego. Nadal powstają tu samoloty sportowe. Od lat 30-tych ub. wieku działa centrum filmowe specjalizujące się w filmach animowanych. Jest Gabinet historii filmu.
Odbywają się, również od lat, największe na świecie i najstarsze festiwale filmów dla dzieci – Zlin Film Festival. Jedną z chlub miasta jest także Galeria Sztuki Współczesnej, również w Budynku 14/15 , który zaczęła tworzyć jeszcze Firma Bata. Do obejrzenia zarówno w mieście, jak i jego okolicach jest więc wiele. Tak wielkiego zespołu architektonicznego i urbanistycznego w stylu funkcjonalizmu i międzywojennego modernizmu nie ma nigdzie indziej w Europie. Jak na miasto otwierające dopiero drugą „10” pod względem liczby ludności, dosyć imponująca jest tu też liczba 64 hoteli i innych obiektów noclegowych dostępnych dla turystów.
Zdjęcia © Cezary Rudziński
Autor uczestniczył w dziennikarskim wyjeździe studyjnym „Morawy Wschodnie 2025” na zaproszenie polskiego oddziału Czech Tourism i CCR Východní Morava.








































