
Niezwykłą wystawę zbiorową wybitnych słowackich artystów otwarto w Instytucie Słowackim w Warszawie. Są to obrazy malowane, rysowane lub komponowane w wersjach plastycznych na starych, okrągłych znakach drogowych.
Jej kuratorka, a zarazem autorka, wspólnie z artystą Jánem Rašką, który również przybył na wernisaż otwarcia, tak przedstawiła genezę oraz zaprezentowane dzieła sztuki:
„Projekt „Znaki sztuki” zrodził się w głowach dwojga słowackich artystów – w mojej i Jána Raški. Chcieliśmy połączyć artystów różnych pokoleń, o różnych światopoglądach i podejściach artystycznych we wspólnym eksperymencie polegającym na przekształceniu starych znaków drogowych w autonomiczne obiekty sztuki. Pierwotny, spontaniczny pomysł, który narodził się podczas kupowania starych znaków na pchlim targu, stopniowo przekształcił się w szeroko zakrojony projekt, w którym udział biorą nie tylko artyści malarze, ale także zajmujący się rzeźbą, muzyką, filmem i projektami wideo.
Początkowo celem projektu było dotarcie do kilku bliskich przyjaciół i zaangażowanie ich we wspólną aktywność. Stopniowo jednak projekt nabrał szerszego wymiaru, dlatego zwróciliśmy się do kolejnych artystów, których „ograniczała” wielkość i forma znaku, na którym mieli prezentować swoje dzieła. Już podczas powstawania pierwszych prac zrodził się pomysł, aby nadać całemu projektowi nazwę „Znaki sztuki”.
Znak drogowy jest postrzegany jako uniwersalny symbol zasad, nakazów i zakazów. W rękach artystów staje się metaforą wolności, otwartości i kreatywności. Każda praca nad znakiem niesie ze sobą własną poetykę, przesłanie i energię wizualną, ale jest również częścią większej całości. Jesteśmy głęboko przekonani, że znaki niosą również pewien wymiar konceptualny.
Dzięki „Znakom sztuki” mieliśmy już okazję wystąpić przed publicznością w kilku galeriach. Wystawa pilotażowa odbyła się w Bratysławie w lutym tego roku. Dwa miesiące po niej miała miejsce prezentacja wystawy na Zamku Dobrohoř w południowych Czechach. Prawdopodobnie największe wrażenie wywarła instalacja w ogrodzie Rudavských, tzw. Magic Garden w Bratysławie, gdzie znaki stają się wyrazistymi obiektami artystycznymi: stoją na drewnianych wspornikach w przestrzeni, wiszą na ścianach lub są swobodnie rozmieszczane, aby odbiorca mógł doświadczyć zarówno ich fizycznej obecności, jak i wizualnej transformacji.
„Znaki sztuki” to projekt otwarty, bez określonego zakończenia. Dla Instytutu Słowackiego przygotowaliśmy specjalny wybór dzieł artystów słowackich, którzy prezentują w Warszawie unikatowe prace stworzone w ramach tejże koncepcji. Projekt zatem nie tylko wprowadza doznania estetyczne do przestrzeni publicznej i galerii, ale także niesie przeslanie dotyczące wolności wypowiedzi artystycznej i potrzebie komunikacji.”
Dodam do tego, że zaprezentowano prace 28 autorów, których imiona i nazwiska znalazły się na plakacie wystawy. W moim odbiorze, jako zwiedzającego, jest wśród tych prac kilka robiących wrażenie amatorskich, czy w rodzaju sztuki naiwnej. Jest parę, które określiłbym jako tematycznie prześmiewcze. Ale większość jest ciekawych artystycznie i kompozycyjnie, biorąc pod uwagę niewielki rozmiar powierzchni, jaką artyści mieli do dyspozycji oraz jej nietypowy kształt koła.
Wszystkie sfotografowałem i prezentuję je zarówno w tekście relacji z otwarcia tej wystawy, jak i w galerii pod nią. Mam nadzieję, że zachęci to czytających tę relację i oglądających opublikowane zdjęcia do obejrzenia wszystkich tych prac w oryginale, w Instytucie Słowackim w Warszawie na Starówce przy ul. Krzywe Koło 12/14. Wstęp na nią jest wolny w dniach i godzinach otwarcia IS.
Tradycyjnie wystawę z udziałem zaproszonych gości oraz wymienionych wyżej autorów jej projektu otworzył dyrektor Instytutu Milan Novotný. Miłym akcentem był krótki koncert poprzedzający na wernisażu moment otwarcia w wykonaniu muzykującego rodzeństwa Manickich, uczniów Szkoły Muzycznej im. Karola Szymanowskiego na Żoliborzu.
Najpierw towarzyszącego siostrom, jako akompaniator na fortepianie, a po otwarciu w samodzielnym, krótkim recitalu, ucznia klasy maturalnej Maksymiliana. Na saksofonie grała 9-letnia Masza, która gry na tym, dosyć niezwykłym dla dziewczynki instrumencie, uczy się już 3 lata. A na klarnecie 11-letni Nazar, uczący się na nim gry od 6 lat. Utalentowanym dzieciom towarzyszył tata – Radosław Manicki. Była to więc kolejna, udana impreza kulturalna w Instytucie Słowackim.
Zdjęcia © Cezary Rudziński




































