
Wiedza o tym, że okolice Czerska, Grójca i Warki są wielkim „zagłębiem jabłkowym”, jest u nas dosyć powszechna. Ale o tym, że 40 tys. hektarów tamtejszych ich upraw, jedna trzecia wszystkich w Polsce, z których pochodzi łącznie około 4 milionów ton (!!!) jabłek rocznie, a obszar ten jest największym sadem w Europie, na pewno wiedzą już nie wszyscy. Podobnie, że znajduje się tam turystyczny Szlak Jabłkowy. A on był celem i tematem jednodniowego, studyjnego wyjazdu prasowego na zaproszenie Stowarzyszenia W.A.R.K.A.
Już w Latopisie Ławrientiewskim
Jego organizatorem był Jacek Kwiatkowski, przewodnikiem znakomity znawca Mazowsza i jego atrakcji Piotr Kociszewski, a uczestnikami ósemka polskich dziennikarek i dziennikarzy. Program rozpoczęliśmy w zamku Czersku, współcześnie wsi sołeckiej liczącej (w 2023 r.) tylko 862 mieszkańców. Ale z bogatą historią, z pierwszą wzmianką w Latopisie Ławrentiewskim w roku 1142, byłą stolicą Ziemi Czerskiej i siedzibą książąt mazowieckich, a później miastem królewskim. O niej, a zwłaszcza o zamku, którego zachowane ruiny są popularną atrakcją turystyczną, wkrótce napiszę obszerniej.
Nasze „gospodynie”: Magdalena Figarska-Wrotek ze Stowarzyszenia Sady Grójeckie oraz Dorota Kołakowska i Teresa Knyzio ze Stowarzyszenia W.A.R.K.A. zapoznały nas z tym Największym Sadem Europy, istniejącym w nim Szlakiem Jabłkowym oraz Stowarzyszeniem W.A.R.K.A, które powstało w roku 2003 z inicjatywy ludzi młodych i pełnych pasji. Początkowo, zacytuję jego samo prezentację w folderze: „organizowało ono koncerty, pikniki, rajdy i kino plenerowe wyzwalając nową energię w mieszkańcach Warki”, a z czasem i obecnie również „wspierając lokalnych liderów w ich działalności na rzecz społeczności”. Koncentrując się zwłaszcza na szkoleniu, doradztwie i przyznawaniu dotacji.
Od Błędowa do Góry Kalwarii
Prowadzi ono Ośrodek Działaj Lokalnie, inicjuje liczne projekty oraz sieci współpracy, jest liderem kilku Partnerstw oraz Koordynatorem Szlaku Jabłkowego. Przebiega on przez warecko-grójeckie zagłębie sadownicze odległe od Warszawy o niespełna 40 km, na południowym skraju województwa mazowieckiego. Na szlaku tym znajdują się, wymieniając od zachodu, zgodnie z poświęconą mu mapą: Błędów, Belsk Duży, Goszczyn, Grójec, Jasieniec, Chynów, Warka i Góra Kalwaria. A także 28 obiektów i miejsc, które warto odwiedzić.
Są wśród nich gospodarstwa agroturystyczne, Zamek Czersk, pałace, wille, hotele, sady, winnica, gospodarstwo pasieczne, restauracje, kawiarnie itd.
A także Stowarzyszenie Sady Grójeckie, zajmujące się m.in. promowaniem „Jabłka Grójeckiego” mającego status Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Tradycje upraw jabłek w tym regionie mają już ponad 500 lat. A turyści odwiedzający ten Szlak mogą zobaczyć jak wygląda praca w sadzie, pasiece, czy na linii produkcyjnej, samodzielnie zerwać jabłka, poznać tajniki tłoczenia naturalnych soków nie tylko z jabłek.
Certyfikat „Jabłko na Widelcu”
Wypocząć w terenach nadpilickich, spróbować różnych rodzajów piw w lokalnym browarze rzemieślniczym, a także znakomitych potraw regionalnych, w tym z jabłek lub związanych z jabłkami, serwowanych w restauracjach posiadających certyfikat „Jabłko na Widelcu”. Niektóre z tych atrakcji znalazły się w programie naszego wyjazdu. Odwiedziliśmy – to również temat na osobną relację, której publikację zapowiadam wkrótce – „Naszą Tłocznię” soków z różnych owoców, i nie tylko, bo także z buraków, imbiru czy pędów sosny. Mając w niej okazję do spróbowania wszystkich.
Czy obejrzenia tam ogromnego sadu z wielkimi jabłkami zwisającymi, łącznie nawet po kilogramie i więcej z, wydawałoby się delikatnych gałązek jabłoni, tuż przed nadchodzącym okresem ich, wyłącznie ręcznego, zrywania. Zapoznani zostaliśmy również z programem obchodów zbliżającego się Światowego Dnia Jabłka, który w br. przypada 28 września, a wówczas na Rynku w Warce odbędzie się „piknik rodzinny”. Impreza ta wyróżniona została tytułem Najlepszego Produktu Turystycznego Mazowsza. Jej organizatorem są Stowarzyszenia: W.A.R.K.A. i Sady Grójeckie.
28 września: Światowy Dzień Jabłka
Będzie to już siódma edycja Światowego Dnia Jabłka na którą organizatorzy zapraszają mieszkańców Mazowsza i wszystkich innych zainteresowanych tym turystów do wspólnego celebrowania największego bogactwa regionu – jabłek z Największego Sadu Europy – słyszymy od naszych „gospodyń”, a następnie czytamy na ulotkach oraz plakatach.
Od godziny 14:00 do 21:30 rynek w Warce wypełni się muzyką, aromatami domowego jedzenia i radością wspólnego świętowania. W programie m.in. koncerty, pokazy, atrakcje dla dzieci, konkursy oraz wieczorny występ gwiazdy – zespołu Poparzeni Kawą Trzy.
– Świętować będziemy, zapowiadają organizatorzy, razem z mieszkańcami i przyjezdnymi to, co wyróżnia nasz region – jabłka i ludzi, którzy je tworzą, przetwarzają, promują. To także okazja, by poznać smak lokalnych owoców, odwiedzić stoiska Kół Gospodyń Wiejskich, skosztować domowych przetworów i zobaczyć, jak wiele nas łączy wokół tej jabłkowej tożsamości. Wstęp będzie wolny, a do przyjazdu może zachęcić bardziej szczegółowy:
Na Rynku w Warce
PROGRAM:
14:00-14:10 – uroczyste rozpoczęcie imprezy.
14:10-14:40 – koncert orkiestry dętej MODERATO.
15:00-15:40 – pokaz kulinarny Łukasza Konika z degustacją.
15:40-16:10 – animacje dla dzieci.
16:15-16:30 – rozstrzygnięcie konkursu na najsmaczniejszą szarlotkę.
16:30-18:00 – zespół coverowy.
18:00-18:30 – rozstrzygnięcie konkursu kulinarnego dla KGW.
19:00-20:30 – koncert Poparzeni Kawą Trzy.
20:45 – zakończenie imprezy.
Zapowiedziane są też dodatkowe atrakcje:
– Konkurs Najlepsza Szarlotka Światowego Dnia Jabłka.
– Gra terenowa z nagrodami „W jabłkowej krainie”.
– Stoiska z lokalnymi smakołykami Kół Gospodyń Wiejskich i Szlaku Jabłkowego.
– Strefa dzieci: Animacje, dmuchańce i warszataty.
– Jabłkowy coctail bike.
– Wystawa „Historia jabłka w Największym Sadzie Europy”.
– Degustacje jabłkowe: szarlotki, dania Łukasza Konika, ognisko z pieczeniem jabłek.
Warto więc chyba zarezerwować sobie czas i wybrać się w tym dniu do Warki. Chociażby pociągiem.
Przepisy ze Spiżarni Królowej Bony
Skoro o jabłkach i potrawach z jabłek mowa, to do poza surowymi, pieczonymi, kompotów z nich, szarlotek, czy zupy jabłkowej z łazankami, nie mówiąc już o cydrze czy „jabcokach”, można z nich sporządzać wiele innych smakowitych potraw. Koło Gospodyń Wiejskich wydało nawet zbiór przepisów kulinarnych z nich „Spiżarnia Królowej Bony” z której można dowiedzieć się, jak przygotować potrawy nazwane mi.in: *Niespodzianka Zygmunta Augusta. *Kluseczki Babci Reginy. *Jabłkowe Boczki. *Polewka Prasłowian. *Barszcz z kwaśnych jabłek. *Chłodnik królowej Bony. *Jabłka pod pierzynką. *Klawa jabłkowa róża. *Zefirki jabłkowe. *Ognista Włoszka – pesto jabłkowe. *Zalany Champion. *Taniec Antosi z białą czekoladą. *Gąszcz jabłkowy Cystersów. *Dziarski duet ziemi grójeckiej.
Wrócę jednak do relacji z naszego wyjazdu studyjnego. Obiad zaserwowano nam w regionalnej restauracji hotelu „Chynów”. Jest to miejscowość położona w połowie drogi między Górą Kalwarią i Grójcem, a więc niedaleko stolicy. Hotel jest pięknie położony, kameralny, chociaż posiada też dużą salę konferencyjno – bankietowo – taneczną. Specjalizuje się bowiem w organizacji imprez rodzinnych, np. „Wesel dopiętych na ostatni guzik”, bankietów, imprez integracyjnych itp., chociaż przyjmuje również rodziny i gości indywidualnych. Menu restauracji jest bogate.
Różne oblicza Warki
Nas ugoszczono bardzo smaczną zupą – kremem z kalafiorów z dodatkami, m.in. ziarenkami szyszek. I wyjątkowo smacznym daniem głównym: udkami kaczki pieczonymi powoli na małym ogniu, polanej chyba wiśniowym gęstym sokiem spływającym na gotowane, pokrojone w drobną kostkę, czerwone buraczki oraz z podsmażanymi kopytkami. Pycha! Już widok tego dania na zdjęciu, które publikuję, budzi apetyt. Następnym i ostatnim etapem tej podróży była Warka. Dziś niewiele ponad 10-tysięczne miasto, którego nazwa reklamowana jest, chyba w tej wersji nadmiernie, gatunkiem jednego z piw.
Chociaż ma o wiele ważniejsze atrakcje i historię od XIII wieku. Jest przecież miastem rodzinnym Kazimierza Pułaskiego (1745-1779), bohatera walk o wolność Polski i USA. Słynnym także ze stoczonej w jego pobliżu zwycięskiej Bitwy pod Warką 7 kwietnia 1656, w której Stefan Czarniecki (1599-1665) rozgromił wojska szwedzkie Karola Gustawa. Ale zarówno miasto, jego przeszłość i współczesność oraz znakomite Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego, to także tematy na osobne relacje, które również zapowiadam. W tej ograniczę się tylko do dwu obiektów.
Rzemieślnicza „BrowarkA”
Pierwszym jest niewielki browar rzemieślniczy „BrowarkA”. Powstał on w roku 2016 z pasji do piwa i miłości do rodzimych tradycji jego właściciela, piwowara Huberta Kurzepy. BrowarkA, po której nas oprowadzał i nalewał kilka rodzajów piwa do degustacji, warzy piwa górnej fermentacji, które wyróżniają się autorskimi recepturami. Stanowią one połączenie klasycznych piw z lokalnymi inspiracjami – od polskich chmieli (Iunga, Lubelski, Puławski) po nietypowe dodatki jak jałowiec, dziki chmiel znad Pilicy czy mniszek lekarski. Nie należę do amatorów piw smakowych czy bezalkoholowych, lecz od czasu do czasu lubię wypić kufelek klasycznego jasnego.
Tutejsza „13” nalewana z tanku bardzo mi smakowała. Przy okazji dowiedziałem się, w jaki sposób powstają piwa bezalkoholowe. Nie, co było raczej oczywiste, poprzez „odciąganie” z niego alkoholu, tak jak śmietanki z mleka, lecz – pisząc w uproszczeniu – odmienny sposób warzenia, w którym alkohol nie powstaje. Chociaż „BrowarkA” jest niewielkim browarem, warzy zaskakująco dużo rodzajów i gatunków piw. Ostatnim miejscem w Warce, które odwiedziliśmy, była Kawiarnia Galeria w rynku. Połączenie klasycznej, chociaż niewielkiej, kawiarenki z galerią lokalnego rękodzieła.
Kawiarnia Galeria
Można w niej obejrzeć i kupić unikatowe przedmioty – od dekoracyjnych drobiazgów, jak serwetki wykonane z koronek czy „przytulanki” dla dzieci, przez biżuterię, po elementy wyposażenia wnętrz. Czyli jest to miejsce w którym można znaleźć oryginalną pamiątkę z podróży i zabrać ze sobą kawałek klimatu Warki. Każdy przedmiot ma swoją historię, a ich obecność sprawia, że kawiarnia żyje sztuką i kreatywnością. Zaś wybór czegoś do zjedzenia i wypicia też jest spory. Od ciast z warecką szarlotką na czele podawaną na ciepło, często z dodatkiem bitej śmietany lub rzemieślniczych lodów. Te ostatnie można też otrzymać „na gałki”.
Do tego kawa, a zwłaszcza zimą rozgrzewające herbaty pełne jabłek i przypraw, zaś latem orzeźwiające soki tłoczone z lokalnych sadów. Są też piwa rzemieślnicze i tradycyjne miody, które najlepiej oddają charakter regionu. Wizyta w tej kawiarni to nie tylko deser czy napój, lecz również opowieść o ziemi wareckiej, jej sadach, tradycjach i gościnności. Był to więc kolejny regionalny, sympatyczny akcent na zakończenie naszego kilkugodzinnego pobytu na Szlaku Jabłkowym. Kolejne, zapowiedziane już, bardziej szczegółowe relacje z niektórych miejsc i obiektów w których byliśmy – wkrótce.
Zdjęcia © Cezary Rudziński































