
Czy zbudowanie jednego nowego obiektu może radykalnie zmienić losy dużego miasta? Okazuje się, że tak. Przynajmniej w przypadku Bilbao (nazywanego po baskijsku Bilbo), największego ośrodka gospodarczego w Kraju Basków, w północnej Hiszpanii. A tą budowlą było i jest Muzeum Guggenheima otwarte w 1997, na 3 lata przed 700 rocznicą nadania mu, w 1300 roku, praw miejskich.
Trochę historii
Zanim jednak napiszę o tej ikonie nowoczesnej, światowej awangardy architektury, warto przypomnieć ciekawe, chociaż burzliwe dzieje tego portowego miasta u ujścia rzeki Nervión do Zatoki Biskajskiej Atlantyku. Współcześnie około 350-tysięcznego, ale tworzącego wraz z otaczającymi je miejscowościami ponad milionowy obszar metropolitalny Gran Bilbao. A będącego pod koniec ubiegłego wieku zmierzającym ku upadkowi ośrodkiem przemysłowym. Ludzie mieszkali tu już co najmniej, tak przynajmniej wynika ze znalezisk archeologicznych na górach Avril i Artxanda, przed 6 tysiącami lat.
Zaś już na terenie obecnego miasta, na szczycie góry Malmasin, pozostałości starożytnej osady z II, a być może III wieku p.n.e. Natomiast współczesne Bilbao założył na prawym brzegu rzeki, w miejscu, w którym zatacza ona łuk na zachód, Diego López V de Haro (1250-1310), trzeci Lord Biskajów używający tytułu Pana Biskajskiego. Nadając mu prawa i przywileje na podstawie karty miejskiej podpisanej 15 czerwca 1300 roku w Valladolid. Potwierdził je w pół roku później, 4 stycznia 1301 r., król Kastylii i Leónu Ferdynand IV (1285-1312), panujący od 10 roku życia. Ówczesne Stare Miasto w tym miejscu zachowało się do naszych czasów, z XIV-wiecznym układem ulic.
Przywileje handlowe źródłem bogactwa
Ale również na jego temat, bo to ważna część także obecnego miasta, trochę więcej napiszę niżej. Było ono portem, przez który eksportowano przede wszystkim żelazo i wełnę. Pierwsze głównie do Anglii, drugą do Flandrii. Rodzaje wysyłanych przez ten port towarów rozszerzały się, dzięki przyznawaniu mu kolejnych przywilejów. Już w 1310 roku siostrzenica założyciela Bilbao i jego żony, Pani Biskajskiej – Violant of Castile, Maria Diaz I de Haro (1270-1342), Lady Biskajska, w nadanym Bilbao nowym statucie miejskim ustanowiła je obowiązkowym przystankiem dla wszelkich towarów przywożonych z Kastylii w kierunku morza.
Oznaczało to, że główny szlak handlowy królestwa musiał od tamtej pory przechodzić – i być kontrolowany – przez most San Antón w Bilbao, a nie, jak wcześniej, przez przełęcz górską w Etxebarri. Zaś w roku 1372 król Jan I Kastylijski (1358-1390) przyznał miastu tytuł wolnego portu i dodatkowe przywileje handlowe. W średniowieczu miało to ogromne znaczenie, a po nich nastąpiły kolejne, które zdecydowały o rozwoju gospodarczym i bogaceniu się miasta. A także rozwoju w nim kultury. To w Bilbao w roku 1596 wydano książkę w języku baskijskim (euskara): „Doctrina Christiana en Romance y Bascuence” dr Betolazy.
Żelazo i wojny
Szybki rozwój bogactwa miasta nastąpił zwłaszcza po odkryciu w XVIII w. w otaczających je górach bogatych złóż żelaza i innych metali. Załamanie gospodarki – piszę to w uproszczeniu – nastąpiło w okresie wojen napoleońskich, a następnie trzech wojen domowych znanych jako karlistowskie. Ale i stosunkowo szybkie jej odradzanie od połowy XIX w. Wyjątkowo dynamicznie wzrosła liczba mieszkańców Bilbao: z 11 tys. w roku 1880 do 80 tys. w 1900. Kolejne straty spowodowała hiszpańska wojna domowa 1936-1939. Ale od końca lat 40-tych XX wieku następował powolny rozwój gospodarczy, a także ruchów społecznych.
M.in. powstanie w roku 1959 separatystycznej, nacjonalistycznej organizacji baskijskiej ETA. Rok wcześniej utworzono tu pierwszy Uniwersytet. W latach 80–tych, już po upadku faszystowskiego frankizmu, nastąpił jednak poważny kryzys przemysłowy. Związany przede wszystkim z napływem taniej siły roboczej z zagranicy, a równocześnie spadku na nią zapotrzebowania. I pogłębiony w roku 1983 wskutek nadmiernych opadów i spowodowanych przez nie ogromnych strat w mieście. Podjęto jednak, od połowy lat 90-tych, deindustrializację oraz proces przechodzenia z gospodarki przemysłowej do usługowej.
Muzeum Guggenheima: hybryda okrętu, kwiatu i statku kosmicznego
„Strzałem w dziesiątkę” okazało się zbudowanie w mieście słynnego dziś w świecie Muzeum Guggenheima. Jednego z czterech, obok Nowego Jorku, Berlina i Wenecji, prowadzonych przez Fundację Solomona R. Guggenheima. Stało się ono początkiem „Efektu Guggenheima” – dynamicznego rozwoju w mieście także innych placówek kulturalnych i usługowych. Projekt tego muzeum, dzieło światowej sławy amerykańskiego architekta Franka Gehry’ego (Ephraim Goldberg, pochodzenia kanadyjsko – polskiego, ur. 1929), jednych zachwyca, innych, chyba coraz mniej licznych, doprowadza do szału.
Przez architektów określany jest jako hybryda okrętu, kwiatu i statku kosmicznego. Opisanie go jest niezwykle trudne, gdyż tę niesamowitą budowlę trzeba po prostu zobaczyć. A widać ją z różnych punktów miasta. Stanęła bowiem na lewym brzegu rzeki Nervión koło mostu De la Salve przez nią, na terenach poprzemysłowych. Na północnym krańcu centrum Bilbao, a równocześnie tylko kilkaset metrów w linii prostej od tutejszej Starówki. Ma powierzchnię 24 tys. m² oraz niezwykłą zewnętrzną poszczególnych elementów. Architekt jako okładzinę wykorzystał ponad 60 ton tytanu, twardego, a zarazem plastycznego metalu stosowanego m.in. w przemyśle kosmicznym i zbrojeniowym.
33 tysiące zaledwie 3 mm grubości płytek tytanu
Przy czym w postaci 33 tysięcy cieniutkich, o zaledwie 3 mm grubości płytek, dających się zakrzywiać i nadawać im różne kształty. Powoduje to, że widoki tego gmachu zmieniają się co chwila, w zależności od kąta padania promieni słonecznych oraz punktu obserwacyjnego. Muzeum to prezentuje stałą kolekcję sztuk wizualnych II połowy XX wieku oraz współczesności, z najbardziej charakterystycznymi dla nich dziełami. A równocześnie organizowane są tu wystawy czasowe sztuki i grafiki różnych krajów i epok. Np. grafiki Albrechta Dürera, czy sztuki rosyjskiej.
Wspomniany „Efekt Guggenheima”, to przyciąganie do miasta innych znakomitych współczesnych architektów światowej klasy, że wspomnę Santiago Calatravę czy Normana Fostera. Oraz artystów, m.in. Louise Burgeoisa’a, autora słynnego tu, 9 metrowej wysokości „Pająka” (Maman). Powstające nowe sale wystawowe i koncertowe, zwłaszcza Palacio Euskalduna, czy wieżowców, z najwyższym Torre Iberdrola, dziele arch. Césara Pelli. Ma on kształt równoramiennego trójkąta o lekko zaokrąglonych bokach, 165 m. wysokości, 41 pięter i 50 tys. m² powierzchni. A powstał w latach 2007-2011.
Słynne wieżowce i muzea
Czy para wieżowców Atea Isozaki („Brama Isozaki’), najwyższych mieszkalnych w Kraju Basków, o wysokości 83 metrów, 22 kondygnacjach oraz 84 tys. m² powierzchni, zbudowanych w latach 2004-2008 według projektu japońskiego architekta Arata Isozaki. W mieście są obecnie 2 uniwersytety, piękny gmach Opery i kilkanaście muzeów, z których zwiedzić, a przynajmniej zobaczyć warto, poza Guggenheima, jeszcze co najmniej 5. Przede wszystkim, stojące w parku Doña Casilda, Muzeum Sztuk Pięknych, z metryką od 1908 roku. Zachwycającego zbiorami zwłaszcza artystów hiszpańskich i flamandzkich.
M.in. El Greco, Francico de Zurbarana, Bartolomé Estebana Murillo, Francisco Goya czy Anthone’a van Dycka. Ale również dziełami wybitnych artystów hiszpańskich i europejskich od XII wieku oraz kolekcją sztuki awangardowej – od postimpresjonizmu m.in. Paula Gauguina po pop art. i ekspresjonizm. Ponadto jeden z najlepszych zbiorów sztuki baskijskiej. Baskom poświęcone jest osobne muzeum prezentujące ich archeologię, etnografię i historię. A mieści się ono w zabytkowym budynku Conjunto Histórico. Jako warte poznania wymieniane są również: Muzeum Morskie Ujście Bilbao, Archeologiczne Biskajskie oraz Diecezjalne Sztuki Religijnej.
Starówka: Siete Calles – siedem XIV wiecznych ulic
A przecież, o czym już wspomniałem wcześniej, trudno być w tym mieście i nie poznać jego Starówki. Niewielkiej, stojącej nad wewnętrznym łukiem rzeki, o rozmiarach, w linii prostej nieco ponad 200 na około 180 metrów. Z zachowanym układem urbanistycznym z XIV wieku, nazywanym Siete Calles – od tutejszych siedmiu głównych ulic. W centrum Starówki stoi XIV-wieczna gotycka katedra św. Jakuba z krużgankiem i dobudowaną w XIX w neogotycką fasadą. Na obrzeżach zaś Mercado de la Ribera – jedno z największych w Europie targowisk w gmachu w stylu art deco z początku lat 30-tych XX w.
Po przeciwległej zaś stronie Starówki barokowy kościół San Nicolás i Teatro Arriaga w stylu fin de siècle. Dodam, co może okazać się zaskakujące, że z budowli sakralnych mieszkańcy najwyżej cenią nie piękną, z bogatymi wnętrzami, katedrę, ale bazylikę de Begoña – sanktuarium zbudowane na wzgórzu w stylu gotyku baskijskiego i z neoklasycznym retabulum wewnątrz, w którego niszy stoi XIII-wieczna rzeźba Madonny z Dzieciątkiem. Koniecznie też trzeba zwiedzić, chociaż podobnie jak w przypadku katedry trzeba wykupić bilet, bo zwiedzanie w trakcie mszy jest zabronione, kościół San Antón stojący u ujścia rzeki do Zatoki Biskajskiej.
Kuchnia i zieleń
Z zabytków świeckich do „obowiązkowego” zwiedzania należy też Azkuna Zentroa – Centrum Kultury i Rekreacji, na które w końcu XX w. przebudowany został budynek z roku 1909. A także Zubi Zuri, most dla pieszych. Do licznych atrakcji tego miasta zalicza się również jego lokalną kuchnię będącą niejednokrotnie celem samym w sobie przyjazdów turystów. Szczyci się bowiem posiadaniem jednej z najliczniejszych przyznanych gwiazdek Michelina. Słynnym centrum barów, restauracji i rodzinnej gastronomii jest neoklasycystyczny plac Plaza Nueva i jego okolice.
A rozkoszą dla podniebienia zwłaszcza małe przekąski – pitnxos. Oczywiście również bardziej solidne dania mięsne, rybne czy wegetariańskie. Jest tu także Mercado de la Ribera, budynek w którym można samodzielnie ugotować sobie posiłek z zakupionych artykułów. Osobną propozycję zwiedzania i wypoczynku stanowią też tutejsze parki. Bilbao to przecież także Zielone Miasto. A pod tym względem, przy całym, ogromnym bogactwie zabytków oraz atrakcji Hiszpanii, jest ona przecież dosyć uboga. Dodatkowo globalne ocieplenie robi też tu, w kraju między Atlantykiem i Morzem Śródziemnym, swoje. Nudzić się więc w Kraju Basków i jego największym oraz najludniejszym mieście nie sposób.
Zdjęcia: © Natalia Ilyina




