
Ta architektoniczna perełka, niewiele ponad 4-tysięczne miasteczko w północnej Hiszpanii z wielowiekową przeszłością, nazwę swoją zawdzięcza świętej Julianie (Santa Juliana) stanowiąc jej zdrobnienie. Z dodatkiem „del mar”, czyli nad morzem. I tylko to ostatnie w jakimś stopniu uzasadnia popularne tu określenie, że jest Miastem Trzech Kłamstw.
Nie jest bowiem – twierdzą miejscowi – ani święte (santo), ani płaskie (lano), nie leży też bezpośrednio nad morzem (mar). I nazywane jest tak, chociaż rzeczywiście jego nazwa wywodzona jest od świętej o tym imieniu, gdyż jego zalążkiem, poza niewielką osadą istniejącą tu już w V wieku n.e., był klasztor, wcześniej pustelnia, który już w roku 870 strzegł relikwii świętej Juliany. Tylko której? W kalendarzu dni, którym patronują święte lub błogosławione Juliany doliczyłem się siedmiu. Pogrzebałem w różnych źródłach kościelnych i świeckich w kilku językach, ale z mniej niż miernym rezultatem.
Która święta Juliana?
Nie jest to raczej żadna z czterech najbardziej znanych, także z lat życia, gdyż działały na innym terenie. Julianna z Nikomedii (ok. 285-305), dziewica i męczennica chrześcijańska z czasów prześladowań cesarza Dioklecjana. Julianna z Mont Cornillon (1192-1258), zakonnica promująca święto Bożego Ciała. Juliana z Falconieri (1270 we Florencji–1341), była założycielką Sióstr trzeciego zakonu Serwitów. Tym bardziej czwarta znana także z lat życia, Juliana z Norwich (1342-1416), pustelniczka, święta tylko anglikanów. Wręcz nieprawdopodobne jest też, aby do mało znanego klasztoru na północy Hiszpanii trafiły fragmenty relikwii którejś z wyżej wymienionych.
Zwłaszcza, że w tutejszej romańskiej kolegiacie Santa Juliana (Colegiata de Santa Juliana) jej szczątki od XII wieku przechowywane są bez przerwy w trumnie w specjalnym sarkofagu. Św. Juliana (S. Guliana) z Bolonii, którą też znalazłem w źródłach, żyła najprawdopodobniej w V wieku. A relikwii tej z Santilliana del Mar już w 870 roku strzegł tutejszy klasztor, przechowując je w stanowiącym jego część kościele. Ten najważniejszy tutejszy zabytek w XI wieku stał się kolegiatą. A w wieku XII na jego miejscu wzniesiono budowlę, która dotrwała do naszych czasów. Ma ona trzy nawy, kopułę, transept i trzy półkoliste absydy z zachowanymi kolebkowymi sklepieniami oraz wieżę.
Wspaniały ołtarz kolegiaty
Pokrytą romańskimi dekoracjami fasadę, a także kapitele i krużganek. Najstarszymi zabytkami w je wnętrzach są XI – XII średniowieczne grobowce i romańskie płaskorzeźby. A najpiękniejszym czteroczęściowy gotycki ołtarz (uważany za dwa jeden nad drugim) z dwoma ruchomymi skrzydłami, dzieło mistrza z Burgos z początku XVI w. Na zewnątrz ma front z wytłaczanego srebra pochodzący z XVII w. Na skrzydłach wewnątrz rzeźbione sceny biblijne, a w centrum barokową rzeźbę św. Juliany, nad nią zaś scenę Ukrzyżowania. Świątynię tę, podobnie jak większość zabytkowych w Hiszpanii, zwiedzać można tylko po kupieniu biletu.
Upoważnia on również do zobaczenia pięknego wewnętrznego dziedzińca otoczonego krużgankami z podwójnymi kolumnami zakończonymi 43-ma dobrze zachowanymi kapitelami, z wykutymi w kamieniu scenami biblijnymi oraz motywami roślinnymi. A także wstępu do diecezjalnego Museo Diocesiano Regina Coleli w barokowym klasztorze dominikanów znajdującym się w innej części miasteczka. Warto w nim obejrzeć zwłaszcza zbiór polichromowanych rzeźb sakralnych z sąsiednich kościołów. W samej zaś kolegiacie oczywiście też grobowiec św. Juliany.
Rezydencje szlacheckie i mieszczańskie
Całość uważana jest ze jeden z najlepszych przykładów, przy czym doskonale zachowanym, architektury romańskiej w Kantabrii. Poczynając od głównej fasady. W historii miasteczka, chociaż liczącej już wiele wieków, nie znalazłem szczególnie ważnych momentów. Przez cały okres związane ono było z hrabiowskim rodem Güel. Ale nie jedynym, budującym w tej niewielkiej mieścinie swoje siedziby, podobnie zresztą jak bogaci mieszczanie. Świetnie to widać na Starówce, zachowanej w stanie sprzed wieków. Większość zabytkowych budynków pochodzi z XIV do XVIII wieków.
Uważanymi za najstarsze tu budynki mieszkalne są średniowieczne wieże Torre del Merino z elementami obronnymi i strzelniczymi z XIV w. i Torre de don Borja z XV w. Stoją również renesansowe, zbudowane z kamienia, pałace szlacheckie, np. Palacio de Velarde przekształcony współcześnie, gdy przyszła moda na Paradores – luksusowe hotele w dawnych pałacach i siedzibach, w Palacio Valdivieso. Czy Palacio Barreda-Brancho, obecnie hotel Parador de Turismo. Lub ozdabiane nierzadko herbami domy (casas): De los Hombrones, De Leonor de la Vega, De los Quevedo y Cossio, De los Villa, czy De la Parra y del Aguila.
Główny plac i ulica
Wiele z nich, z kutymi z żelaza balkonami i z herbami, stoi przy głównym placu miasteczka. Podobnie jak ratusz. Warto też przejść się, oglądając znajdujące się przy niej budynki, główną ulica Calle Santo Domingo – Świętego Dominika. Santillana del Mar jest naprawdę pięknym miasteczkiem, a przecież w Hiszpanii tylko tych najpiękniejszych oraz pełnych wspaniałych historycznych zabytków miast dużych i średniej wielkości jest tyle, że nie da się ich policzyć na palcach obu dłoni i nóg jednego człowieka. Jean-Paul de Sartre, francuski noblista w jednej z jego pierwszych powieści „Mdłości”, 1938 r. uznał tę kantabryjską perełkę, za najpiękniejsze miasteczko w Hiszpanii.
Podobnie zresztą jak inny pisarz francuski, Alain-René Lesage. Warto też zwiedzić tutejszy Ogród Zoologiczny (Zoológico de Santillana del Mar) uważany za jeden z najciekawszych w Europie. Można w nim zobaczyć także zwierzęta rzadkie, zagrożone wyginięciem, np. panterę śnieżną. Amatorzy makabry mają dosyć rzadką okazję zwiedzenia tutejszego Museo de la tortura (Muzeum Tortur) i zobaczenia w nim ponad 70 służących temu, a także zadawaniu śmierci, eksponatów z czasów inkwizycji. Absolutnym hitem nie do pominięcia, jest położona zaledwie 2 km od miasta Jaskinia Altamira wpisana na Listę Dziedzictwa UNESCO.
Jaskinia Altamira – „Kaplica Sykstyńska paleolitu”
I uważana za „Kaplicę Sykstyńską paleolitu” ze względu na znajdujące się w niej rysunki naskalne. Obok niej znajduje się nowoczesny kompleks Muzeum Altamira, w którym jest m.in. replika tej jaskini z dokładnymi kopiami paleolitycznych rysunków. Okolice miasta bogate są również w inne warte poznania miejsca i miejscowości. Przede wszystkim Park Przyrody Cabárcene ze zwierzętami żyjącymi częściowo na swobodzie. Lub Park Narodowy Picos de Europa. Czy obszary chronionego krajobrazu: Oyambre, Peña Cabaraga czy Saja – Besaya. Blisko jest też wybrzeże morskie z plażami i innymi atrakcjami.
Innym magnesem przyciągających do Santillana del Mar turystów, jest tutejsza kuchnia uchodząca za raj dla smakoszy. Bo tradycje kulinarne zarówno miasteczka, jak i całej Kantabrii są stare i słynne. Można spróbować tu lokalnych przysmaków zarówno z terenów nadmorskich jak i górzystych. Szczególnie polecane są cocido lebaniego i cocido montańés, potrawy gotowane z fasoli, mięsa i kapusty, polędwica cielęca, morszczuk z zielonymi szparagami, różnorodne sery oraz biszkopty oraz inne wypieki. Warto więc przyjechać to zarówno na krótko, jak o na nieco dłuższy pobyt.
Zdjęcia: © Natalia Ilyina




