
Turismo de Islas Canarias oraz regionalne organizacje turystyczne czterech Wysp Kanaryjskich: Gran Canaria, Lanzarotte, La Palma i Teneryfa, zorganizowały w Warszawie, Katowicach i Wrocławiu trzydniowy Road Show promujący tamtejsze atrakcje turystyczne.
Chociaż jest do nich z Polski około 5 tys. km, stają się one u nas coraz popularniejszym celem wyjazdów turystycznych i urlopowych. Dolecieć tam można bowiem w ciągu 5-6 godzin, ale także dojechać samochodem, a z Hiszpanii dopłynąć z nim promem w 67,5 godziny. Najkrótszą trasą jest tam 4754 km. Archipelag ten, o łącznej powierzchni 7447 km² położony jest na Atlantyku na zachód od Maroka i stanowi region autonomiczny – Comunidad Autónoma de Canaris – Hiszpanii. Składa się z 7 większych i 6 małych wysp tworzących dwie prowincje: Santa Cruz de Tenerife i Las Palmas zamieszkane łącznie przez nieco ponad 2,2 mln mieszkańców.
Góry, plaże, ocean
Są on pochodzenia wulkanicznego, górzyste, z trzema najwyższymi szczytami: Teide na Teneryfie (3718 m n.p.m.), Roque de los Muchachos na La Palmie (2426 m n.p.m.) i Pico de Las Nieves na Gran Canarii (1949 m n.p.m.). Oraz wielokilometrowymi nad atlantyckimi plażami. W starożytności znane były jako Wyspy Szczęśliwe odwiedzane przez antycznych Greków i Rzymian. Europejczycy ponownie odkryli je na początku XIV w. jako zamieszkane przez lud Guanczów spokrewniony z afrykańskimi Berberami, później prawie całkowicie wytępionymi lub zasymilowanymi w trakcie podbojów.
Zakończyły się one w roku 1496. Podbite ziemie zostały rozdzielone wśród kolonizatorów: kler, szlachtę i klasę średnią. Lud pracował jako siła najemna lub ziemię dzierżawił. Stolicą prowincji początkowo zostało w 1822 r. miasto Santa Cruz de Tenerife. W 5 lat później archipelag podzielony został na dwie niezależne prowincje. W latach 1936-1939 trwała tam hiszpańska wojna domowa, zakończona zwycięstwem oddziałów gen. Franco. W 1982 r. ustanowiono Kanaryjską Wspólnotę Autonomiczną. Ma ona lokalny parlament, rząd i wymiar sprawiedliwości, których siedziby dzielone są pomiędzy miastami Santa Cruz de Tenerife i Las Palmas.
Świetny pomysł organizacyjny
Na Road Show do Polski przyleciała kilkunastoosobowa grupa przedstawicieli kanaryjskiej turystyki: tamtejszych organizacji turystycznych, touroperatorów, ośrodków wypoczynkowych, hotelarzy i winiarzy. Przywieźli ze sobą pięcioro szefów i szefowych kuchni, lokalne produkty spożywcze oraz wina, aby zademonstrować je polskim gościom. Program tego spotkania branżowego podzielono na segmenty zgodnie z zainteresowaniami i potrzebami uczestników. Warto to powtarzać przy podobnych imprezach organizowanych w celu promocji również innych krajów i regionów turystycznych.
Najpierw część wspólną z prezentacją turystycznych atrakcji całego Archipelagu, którą prowadził Juan Hiemeuz z Turismo de Islas Canarias. Następnie przedstawiciele organizacji turystycznych wspomnianych czterech wysp. Gran Canaria – Magdalena Adamczyk, Lanzarote – Melody Manmrique, La Palma – Lourdes Plasencia i Teneryfy – Nuria Lorenzo swoich wysp. W krótkich prezentacjach multimedialnych przedstawili główne magnesy przyciągające na Kanary zagranicznych gości: powolny rytm życia znakomity dla relaksu i wypoczynku, a także specyfikę poszczególnych wysp.
Co przedstawiono w Fortecy Kręgliccy
Tamtejsze plaże, nizinne i górskie szlaki turystyki pieszej oraz rowerowej, Piękne widoki, przyrodę z endemicznymi gatunkami flory i fauny, zabytki, rzemiosło artystyczne oraz miejscowe zwyczaje, atrakcje niepowtarzalne na innych wyspach, lokalną gastronomię oraz wina itp. Po tej prezentacji dla wszystkich, w poszczególnych salach i pomieszczeniach Fortecy Kręgliccy przy ul. Zakroczymskiej 12 w odrestaurowanym i dostosowanym do nowych potrzeb dawnym forcie podobnym do Fortu Sokolnickiego na Żoliborzu w parku koło Placu Wilsona, odbyły się spotkania tematyczne dla uczestników imprezy o podobnych zainteresowaniach.
Hiszpańscy goście przywieźli też sporo materiałów informacyjnych, taj=kżed w języku polskim. W największej, okrągłej sali, najważniejszy dla turystycznej branży Wysp Kanaryjskich, workshop 1+1 gości stamtąd z przedstawicielami polskich touroperatorów, z prezentacją ofert wysp, tamtejszych miejscowości, biur podróży, hoteli itp. Chociaż na rozmowy te mogli przychodzić również przedstawiciele pozostałych grup uczestników tego Road Show: mediów, agentów biur podróży, i innych. Generalnie jednak, z podobnymi wyjątkami, dla dziennikarzy była w tym samym czasie degustacja kanaryjskich win, a po niej przekąsek w kilku sąsiednich pomieszczeniach.
Konkurs malarski i przekąski
Dla agentów turystycznych zorganizowano konkurs malarski o tematyce Wysp Kanaryjskich, po zakończeniu którego jurorami zostali przedstawiciele mediów. Inni uczestnicy spotkania – a każda z wymienionych grup otrzymała karty akredytacyjne z różnych kolorów i ich nazwami paskami na dole, zawieszanymi podczas wchodzenia do budynku na „smyczach” na szyi – inną propozycję spędzenia czasu w trakcie branżowego workshopu przed ponowną „sesją ogólną”, z możliwością jednak, uczestniczenia w innych tematycznych, zgodnie z zainteresowaniami
W stoiskach z przekąskami gastronomicznymi była też specjalizacja: sery, przekąski warzywne, rybne, m.in. „Tatar” z łososia, różne sosy i, oczywiście, słodkie desery. W trakcie imprezy kilkakrotnie podkreślano, że zakończy ją kolacja z 6 daniami oraz tradycyjna „loteria wizytówkowa”. W praktyce trochę się to pomieszało, a realia odbiegały od zapowiedzi, organizacyjnie nie całkowicie się to zgrało. A Road Show w Warszawie przeciągnął do 7 godzin. Miał się rozpocząć o 15.00, więc część zaproszonych uczestników zjawiła wcześniej aby mieć czas na rejestrację i odebranie akredytacji.
Siły nie na zamiary
Niestety organizatorzy niezbyt sobie dali z tym radę. Okazywało się, że części uczestników, którzy potwierdzili obecność – dotknęło to m.in. sporej grupki dziennikarzy – nie ma na, jak już wspomniałem, żadnej z 4 list. Wyszukiwanie ich nazwisk, a następnie przygotowywanie czy wypisywanie na kartach akredytacyjnych przeciągało się. Powstała i wydłużała kolejka, do której dochodzili spóźnialscy i w rezultacie część wstępna rozpoczęła się z niemal godzinnym „poślizgiem”. Później, zwłaszcza w ponownej części wspólnej dla wszystkich, też były niezrozumiałe opóźnienia i zmiany kolejności zapowiadanych punktów.
Sporym zainteresowaniem cieszył się konkurs wiedzy o miejscach i obiektach wcześniej zaprezentowanych, w którym uczestniczyły 64 osoby, a nagrody dla najlepszych były trzy. W „loterii wizytówkowej” było 10 nagród. Od 4 do 7-8 – tych najdłuższych tylko po jednym przypadku – noclegów w hotelach na różnych wyspach, ale z dojazdem własnym, do przelotu w obie strony dla dwu osób, ale tylko z dwoma noclegami. Sporym zaskoczeniem była szumnie zapowiadania kolacja z 6 daniami, wraz z upływem czasu nazywana już tylko poczęstunkiem.
„Uczta” w wersji mini
Polegał o na tym, że uczestnicy spotkania pozostali na swoich krzesłach w sali widowiskowej. Na stoły obok jej „prezydium” kelnerzy donosili tace z daniami. Szef kuchni opowiadał o tych daniach, uzupełniał każdą porcję, a większość miała takie rozmiary, że zmieściłaby się w pudełku zapałek, przyprawami. A następnie kelnerzy roznosili je, podobnie jak wino, do siedzących na sali i częstowali. Do jednych, siedzących blisko przejść, dania te trafiały, do niektórych nie, a i tak zajęło to mnóstwo czasu.
W jakiejś przerwie dziennikarzy poproszono o wybranie najładniejszego ich zdaniem „malunku” jaki powstał w konkursie dla agentów biur podróży. Pomimo tego przeciągnęło to finał Road Showu poza godzinę 21.00. Część uczestników opuściło imprezę znacznie wcześniej. Zwłaszcza przedstawicieli mediów. Bo niewielu było w stanie poświęcić ponad 7 godzin, plus czas na dojazd, aby móc później napisać z niej krótką relację. Opuszczający Fortecę otrzymywali w podarunku siateczkę z trzema słoiczkami jakichś kanaryjskich sosów czy płynnych przypraw. Program był ciekawy, ze świetnym pomysłem na zagospodarowanie czasu tych, których nie interesowały branżowe kontakty biznesowe, ale zdecydowanie o wiele za długi.
Zdjęcia autora

























