CYPR: MAJ NA WYSPIE AFRODYTY

Góry Troodos na Cyprze. Fot Alicja Micuła
Góry Troodos na Cyprze. Fot Alicja Micuła

Cypr w maju ma szczególny urok. Jest zielono, kwitną kwiaty i nie jest jeszcze zbyt upalnie. W tym miesiącu rozpoczynają się też uwielbiane przez Cypryjczyków – Święta Wody / Potopu.

Zamiast plażowania decydujemy się na zwiedzanie. Jedziemy w góry Troodos, po drodze zwiedzamy klasztor, oglądamy przez teleskop Słońce, ćwiczymy zawijanie mięsa w winogronowe liście i celebrujemy cypryjską kuchnię.

Po trzech godzinach lotu z Polski lądujemy w Pafos. Zajeżdżamy do hotelu Cali Resort&Spa (https://www.caliresortandspa.com/), nieco poza Pafos, ale za to blisko plaży Coral Bay. Jest ciepło, pachną kwiaty i żadnych komarów. Za to koty widzimy właściwie na każdym kroku. Ufne i wyraźnie niegłodne, choć coś smakowitego zawsze chętnie przyjmą.

Jesteśmy tu tylko kilka dni, więc rano krótka wizyta na plaży. Coral Bay jest całkiem miła, ale opalanie raczej nie wchodzi w grę. Woda zimna, choć śmiałków nie brakuje, a dzieciaki wskakują do niej bez żadnych oporów. Wyruszamy zatem w góry Troodos, gdzie w najwyższych partiach leżą jeszcze pryzmy śniegu, a na stoisku z różnościami można kupić sanki.

Skała Afrodyty i góry Troodos

Zaczynamy oczywiście od Skały Afrodyty (Petra tou Romiou), ok. 25 km od Pafos, miejsca gdzie według greckiej mitologii z morskiej piany narodziła się Afrodyta, bogini miłości i piękna. Legenda głosi, że opłynięcie skały nago w blasku księżyca zapewnia wieczną miłość i młodość, a znalezienie tam kamienia w kształcie serca przynosi szczęście w uczuciach. Szukamy kamieni i zachwycamy się krystalicznie czystą wodą. Jest początek dnia, więc skały nie opływamy. Może wrócimy nocą…

Za to wycieczka w góry przynosi mnóstwo wrażeń. Po drodze mijamy wzgórza wyglądające jak naturalne piramidy, niezliczone pola bananowców, winnice, gaje oliwne i pomarańczowe. Podziwiamy tamę i zbiornik Mavrokolympos, malownicze jezioro położone w dystrykcie Pafos, tuż przy drodze do Zatoki Koralowej, niedaleko Peji. Zbudowany w 1966 roku zbiornik ma pojemność około 2,18 miliona metrów sześciennych i stanowi ważne źródło wody dla regionu. Dziś był zapełniony w ok. 60 proc. ale i tak wyglądał prawie jak Malediwy.

Słynne lasy i bogata fauna

A wokół lasy, największe obszarowo w Europie bez zabudowań. Las Pafos to rozległe, dzikie tereny w zachodniej części Cypru. Ogromny (70 000 ha) chroniony rezerwat przyrody w górach Troodos słynie z endemicznych cypryjskich sosen, dębów oraz słynnej Doliny Cedrowej. To główne siedlisko cypryjskiego muflona (dzikiej owcy), lisa rudego i myszy cypryjskiej oraz wielu drapieżnych ptaków. Żyje tam również osiem gatunków węży oraz wiele gatunków jaszczurek i żab.

Muflony – narodowe zwierzę Cypru – widzimy jednak tylko w specjalnej zagrodzie Stacji Przyrodniczej Stavros tis Psokas.
W śródziemnomorskim Lesie Pafos rosną zarówno drzewa iglaste, takie jak sosna brutia (Pinus brutia) i cedr cypryjski (Cedrus brevifolia), jak i drzewa liściaste, takie jak dąb złoty (Quercus alnifolia) i platan wschodni (Platanus orientalis).

Zielone słońce

Zajeżdżamy pod błyszczący w słońcu kosmiczny obiekt. To otwarte w lipcu 2025 Obserwatorium Troodos (https://www.troodosobservatory.com/), położone w miejscowości Agridia. Już z daleka błyszczy polerowany metal. Cieszymy się jak dzieci oglądając przez specjalny przyrząd Słońce i podziwiając niebo po otwarciu kopuły obserwatorium. Jak twierdzi przewodniczka Słońce ma kolor zielony. Przez specjalny teleskop oglądamy jednak czerwoną kulę. Nocne niebo musi tu wyglądać bajecznie.

Jak mówi Mariusz Nikos Chadzopulos z Visit Cyprus (www.visitcyprus.com) powietrze jest tak przejrzyste i pewna pogoda, że można stąd podziwiać niebo niemal przez wszystkie dni w roku. No może poza dziesięcioma. Pracownicy z obserwatorium w Anglii, którzy przyjechali badać niebo nad Cyprem ubolewali, że oni u siebie mają dokładnie odwrotnie.

Zwijamy winogronowe liście

 

Malownicze uliczki i ozdobione kwiatami domy – tak wita nas górska wioska Vouni. W Lenia’s Tavern, która specjalizuje się w autentycznych, domowych daniach kuchni cypryjskiej uczymy się robić koupepia (gr. κουπέπια), zawijając mniej lub bardziej udolnie nadzienie w winogronowe liście, a potem jemy, jemy i jemy… Głodni na początku zjadamy wszystko. Później jesteśmy w stanie tylko podziwiać kolejne smakowitości.

Cała rodzina właścicieli restauracji kibicuje naszym zmaganiom, łącznie z noszonym jeszcze na rękach niemowlęciem. Potem wędrujemy kolorowymi uliczkami z obdarzoną niezwykłą pamięcią Fanie Paschalidou z visitcyprus.com, zachwycając się słońcem i spokojem. Podziwiamy widok na zielone górskie szczyty gór Troodos, które powstawały w tym samym czasie co Alpy i wypatrujemy Olimpu (1952 m n.p.m.), najwyższego szczytu Cypru.

Przy grobie arcybiskupa – prezydenta

Do sanktuarium Throni i grobu arcybiskupa Makariosa na wzgórzu niedaleko klasztoru Kykkos docieramy już podczas Jeep Safari z kierowcą Steliosem Papadopoulosem, który jako siedemnastolatek uczestniczył w pogrzebie Arcybiskupa. Makarios III był zwierzchnikiem Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego i pierwszym prezydentem Republiki Cypru. Doprowadził Cypr do niepodległości i jest za to niezwykle czczony. Jego ogromny pomnik widać z daleka.

 

W położonym nieco poniżej klasztorze Kykkos można oglądać bezcenne mozaiki i świętą ikonę Matki Boskiej. Klasztor został założony przez Bizantyjczyków w 1092 roku. Poświęcony Maryi Dziewicy jest najbogatszym na wyspie i posiada jedną z trzech zachowanych ikon namalowanych przez św. Łukasza. Cudowna ikona pokryta jest pozłacanym srebrem i umieszczona w relikwiarzu wykonanym ze skorupy żółwia i masy perłowej.

Sakura na Cyprze

 

Niedaleko klasztoru Kykkos leży Pedoulas, maleńka górska wioska położona na wysokości ponad 1100 metrów. Liczy zaledwie 130 stałych mieszkańców, a znajduje się w niej aż 12 kościołów. Na liście UNESCO znalazł się zabytkowy p.w. Archanioła Michała oraz Muzeum Bizantyjskie. Ponadto w wiosce można podziwiać rozległe wiśniowe sady. Nie trzeba jechać do Japonii na święto sakury, bo właśnie w Pedoulas, stolicy cypryjskich wiśni i odbywa się tradycyjny czerwcowy Festiwal Wiśni. Przy okazji można też napić się wody z naturalnego źródła, o którym mówi się, że jest kluczem do długowieczności.

Most wenecki

 

Jadąc pomiędzy pachnącymi oregano wzgórzami podziwiamy truskawkowe drzewa, lawę poduszkową, wąwozy, klify i zagubione pośród gór wioski. Docieramy do położonego pośrodku lasu historycznego mostu weneckiego Kelefos, nad rzeką Diarizos. Ta licząca 500 lat budowla przeznaczona była pierwotne dla mułów transportujących miedź wydobywaną w górach. Ma nawet odpowiednio powiększone przejście, gdzie zwierzęta mogły czekać bez tłoczenia się na moście.

Most Kelefos w pobliżu wioski Milikouri w dystryktcie Pafos ma jedno przęsło o długości 30 m, 3,5 m szerokości i jest najczęściej fotografowanym mostem na Cyprze, gdzie w górach Troodos są jeszcze dwa inne weneckie mosty – Elia i Roudias – ale ten „nasz” jest wyjątkowo malowniczy i można bez trudu do niego dojechać. Mosty te zostały zbudowane w czasie panowania Republiki Weneckiej na Cyprze (1489–1571) i były częścią „miedziowego szlaku” łącząc kopalnie miedzi w górach Troodos z portami na południu, takimi jak Limassol i Pafos.

Trasy rowerowe i trekkingowe

Pieszo, rowerem czy na motocyklu – każdy może dopasować trasę do swoich zainteresowań i możliwości. Jazda rowerem w górach Troodos nie jest łatwa, ale są dobrze opisane trasy, jak również przygotowane specjalne menu dla rowerzystów. Mogą, a nawet powinni sprawdzić, co wybrać z lokalnej kuchni, żeby wytrzymać wysiłek podczas pokonywania kolejnych wzniesień lub niekończące się zjazdy.

Kolejny dzień kończymy cypryjskim wieczorem w tawernie Demokritos w Kato Pafos podziwiając tancerzy, szczególnie ekwilibrystykę jednego z nich z tacami szklanek i kieliszkami z winem na głowie. Jest też oczywiście sirtaki, grecki taniec stworzony w 1964 roku na potrzeby filmu „Grek Zorba” do którego muzykę skomponował Mikis Theodorakis.

Rozgrzani cypryjskim słońcem będziemy z tęsknotą wspominać wspaniałą atmosferę, grecką kuchnię, koty i bajeczne krajobrazy. Zabieramy do domu pachnące oregano, świeżo wytłoczoną oliwę, loukoumi w kilku smakach i mnóstwo wspomnień. Cypr to niezwykła wyspa. Warto jej poświęcić więcej czasu. Przyjeżdżając tu z Polski nie musimy mieć paszportu. Wystarczy dowód osobisty. Pamiętać trzeba o obowiązującym ruchu lewostronnym i angielskich kontaktach, do których warto zabrać tzw. przejściówkę.

Na Cypr pojechaliśmy na zaproszenie poznańskiego biura TOP Touristik oraz Visit Cyprus.

Zdjęcia autorki

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry