LV – JURMAŁA W ŚNIEGU I LODZIE

Jurmała. Plaża w zimie. Fot. Cezary Rudziński
Jurmała. Plaża w zimie. Fot. Cezary Rudziński

Na środku nadbałtyckiej plaży, przy centralnym zejściu na nią obok Baltic Beach Hotel i ogromnej, metalowej rzeźby Żółwia, ustawiony jest pionowy napis, a zarazem popularne tło fotografii: Jūrmala. Nie ma jednak tłumów opalających się ludzi. Plażę pokrywa śnieg i lód, zamarznięty jest brzeg Bałtyku, a biel dominuje aż po horyzont. Jest bowiem zima.


Tradycje kąpieliska od XVIII wieku

Jak żyje i funkcjonuje o tej porze roku najsłynniejsze łotewskie nie tylko kąpielisko, ale również uzdrowisko, w którym nie ma niczego innego poza mieszkaniami dla stałych mieszkańców, których według różnych źródeł jest od 52 do 57 tysięcy oraz obsługą wczasowiczów i kuracjuszy? Czy też zapada w zimowy sen? Historia tego miejsca sięga XVIII wieku. Początkowo ten odległy od stołecznej Rygi o około 10 km na zachód nadmorski obszar stanowił, przynajmniej w jego wschodniej części, jej fragment. Na innych były niewielkie miejscowości czy zasiedlone punkty.

M.in. położone najdalej na zachód i przechodzące w Park Narodowy Kemeri odległe od stolicy o ponad 40 km. Odnotowane z źródłach po raz pierwszy już w roku 1521, wkrótce po powstaniu Księstwa Kurlandii (łotewska nazwa Kurzeme), które od roku 1561 było, aż do III rozbioru Polski w 1795 r., lennikiem I Rzeczypospolitej, a niektóre jego części składowe nawet jej autonomiczną częścią. Kemeri sławne stało się już w XVIII w. dzięki leczniczym właściwościom mineralnych wód siarkowych, a później również błota. Badania wykazały, że w leczeniu pomagają trzy rodzaje tamtejszych wód i dwa błot.

Ponad 24 kilometry piaszczystych plaż

Miasteczko to, które prawa miejskie otrzymało dopiero w roku 1928, ale pierwszy zakład leczniczy powstał w nim już w roku 1836, a status uzdrowiska otrzymało w dwa lata później, nadal jest chyba najważniejszym ośrodkiem balneologicznym na Łotwie, chociaż w roku 1959 włączony został administracyjnie do obszaru miejskiego Jurmały. Dla ludzi przyzwyczajonych do tłoku w szczycie letniego sezonu w najbardziej popularnych miejscach i na plażach nadbałtyckich Polski, nie mówiąc już o śródziemnomorskich, jest to kurort niezwykły.

Tutejsze, szerokie piaszczyste plaże rozciągają się na długości prawie 25 kilometrów. Czyli ponad 1,5 krotnie dłuższej, niż z Gdańska do Gdyni. O tłoku na nich, nawet w szczycie letniego sezonu, nie może być więc mowy. No, może trochę najbliżej Rygi. Obszar Jurmały charakteryzuje się również w inny sposób. Mieści się on generalnie między brzegiem Bałtyku i nurtem rzeki Lelupy (Lielupa, co po łotewsku znaczy Wielka rzeka, chociaż oczywiście taką nie jest). Zaczyna się ona, o czym już niedawno pisałem w relacji stamtąd, w mieście Bauska (Bowsku) z połączenia rzeczek Niemenek (Mēmele) i Musza (Mūsa), a od tego miejsca ma długość 119 km, z czego 100 km spławne.

Między Bałtykiem i brzegami rzeki Lelupy

Lelupa płynie od Bowska najpierw na północny zachód, m.in. przez Jełgawę (dawniej Mitawę), a następnie niemal nad Bałtykiem skręca na północny wschód, aby następnie podzielić się na dwa ramiona. Lewe – zachodnie, wpada do Zatoki Ryskiej w Bulluciens, już na obszarze Jurmały, a prawe – wschodnie do ujścia Dźwiny (Daugawa) pod Dünamünde. Ale wcześniej robi w uzdrowisku dużą pętlę zbliżając się niemal do brzegu morza. Co stanowi w nim dodatkową atrakcję, jest tu również jezioro. Wielokilometrowa Jurmała, rozciągnięta nad morzem, dzieli się na kilka części.

Licząc od wschodu, niemal od przedmieść Rygi na: Bulduri, Dzintaru, Majori, Duoulti, Milluže i Asari. A najdalej na zachodzie wspomniane już Kemeri. Wracając do przeszłości Jurmały wspomnę, że już w 1834 r. wybudowano tu pierwszy hotel, a w 1881 r. zezwolono na… wspólne kąpiele morskie kobiet i mężczyzn. W czasach radzieckich było to najpopularniejsze kąpielisko nadbałtyckie, do którego w sezonie letnim zjeżdżały tłumy zwłaszcza Rosjan i Białorusinów. Odbywały się tu również doroczne, konkurujące z naszym Sopotem, festiwale piosenki „Jurmała”.

Wychodzenie z frekwencyjnego wstrząsu

Ich przeniesienie do Soczi po napaści Rosji na Ukrainę, a następnie zahamowanie przyjazdów turystów i wczasowiczów z FR i Białorusi, było tutaj wstrząsem. Jak mnie jednak zapewniono, Jurmała już z niego wychodzi. W miejsce wschodnich, pojawili się goście zachodni, zwłaszcza ze Skandynawii i Niemiec, a ostatnio również, po raz pierwszy, z Polski. Myślę, że jak nasi rodacy dowiedzą się więcej o tutejszych atrakcjach, ruszą tu liczniej. Co wyjdzie na zdrowie zarówno im, jak i pazernym właścicielom pensjonatów i hoteli, a zwłaszcza gastronomii na polskim Wybrzeżu.

W Jurmale są, oczywiście, duże hotele oraz ośrodki sanatoryjne, SPA i Wellnes. Ale naprawdę nieliczne. Byłem w chyba największym, już wspomnianym Baltic Beach Hotel nad samym brzegiem morza. A obiad w tamtejszej panoramicznej restauracji z widokiem na, nawet zaśnieżone i oblodzone plaże i Bałtyk, stanowił dodatkową atrakcję. Nocowałem w innym dużym, w którejś linii od morza, Lielupe SPA Hotel & Conferences by Semarah Hotels. Pokazano nam także warunki pobytu, zabiegów oraz ofertę jeszcze jednego, a z zewnątrz kilku większych.

Miasteczko drewnianych domów i pensjonatów

Ale poza ogromnym Białym Zamkiem, zakładem balneologicznym w Kemeri, który znam tylko ze zdjęć, opisów i relacji, to już chyba niemal wszystko. Jest w Jurmale również trochę nowoczesnych apartamentowców, dominuje jednak stare budownictwo drewniane, z najstarszymi domami pamiętającymi początki XIX w. Ładnie zdobione, z różnych okresów i stylów tego rodzaju budownictwa. Zarówno jako domy jednorodzinne, jak i z pokojami na wynajem, przede wszystkim letnikom. W mieście, nie wspominając już o parkach, w tym narodowym, rośnie mnóstwo drzew, głównie sosen oraz zieleni.

Miejsca na spacery, także poza „deptakami” z licznymi kawiarenkami, barami i innymi przytulnymi miejscami oraz sklepami i sklepikami jest tyle, że chyba żaden, nawet zaprawiony w tym wczasowicz, nie będzie w stanie podczas jednego urlopu wszędzie dotrzeć. A jeżeli ktoś nie może żyć bez zabytków, nie wystarczy mu zaś oglądanie bardzo różnorodnych drewnianych domów, może odwiedzić Kościół Ewangelicko Augsburski – Jūrmalas Dubultu evaņģēliski luteriskā baznīca w dzielnicy Dubulti.

Co jeszcze warto zobaczyć?

Skrytą w lesie w dzielnicy Lielupe latarnię morską, czy skansen Jūrmala Open-Air Museum. Zajrzeć do mariny jachtowej, poćwiczyć w parku linowym „Tarzan” w Parku Leśnym Dzintaru mežaparks w dzielnicy Dzintaras, czy pójść na jakiś koncert w Sali koncertowej Dzintari, lub wspiąć się – bezpłatnie ! – na wieżę widokową również w tej dzielnicy. Rozciągają się z niej piękne panoramy uzdrowiska i morza, a przy dobrej widoczności również Rygi. Z nowych i nowoczesnych budowli polecana jest modernistyczna stacja kolejowa Dubult.

Oraz, oddana do użytku niedawno, odtworzona na miejscu zniszczonej, prawosławna cerkiew p.w. Matki Boskiej Kazańskiej. Z miejsc typowo wypoczynkowych warto wspomnieć o tutejszych 13 oficjalnych kąpieliskach, z tego 11 nadmorskich, a 2 nad rzeką Lelupą. Możliwości aktywnego spędzania czasu też nie brakuje. Wodnych, m.in. jachtowych, czy na ścieżkach rowerowych, m.in. trasie Euro Velo 10 z i do Rygi. Dużym plusem Jurmały jest także jej świetne połączenie z Rygą. Koleją elektryczną w ciągu 20-50 minut w zależności od odległości, gdyż jest na niej 14 przystanków kolejowych, od dzielnicy Priedaine do wspomnianego już kilkakrotnie Ķemeri, czyli blisko 50 km.

Jak nad Bałtyk, to może na Łotwę?

W sezonie letnim między Rygą a Jurmalą kursują też statki pasażerskie oraz historyczny żaglowiec „Lībava”. Rejs rozpoczyna się na brzegu Dźwiny. W tym łotewskim uzdrowisku przeżywającym jeszcze niedawno spory kryzys po zahamowaniu przyjazdów turystów rosyjskich i białoruskich, byłem w zimową sobotę i niedzielę. Trochę zaskoczony, że aż tak wielu gości było w hotelu, co widoczne było zwłaszcza podczas śniadania, nawet rozciągniętego w czasie. Czy na najpopularniejszym odcinku deptaku pomimo 10 stopniowego mrozu. W pozostałe dni tygodnia z wykorzystaniem miejsc hotelowych i gastronomicznych jest, oczywiście, gorzej.

Ale ważne, że przynajmniej największe i z najobszerniejszą ofertą hotele i ośrodki SPA nie zamykają się w zimie na przysłowiowe cztery spusty. A pozasezonowe ceny są w nich zachęcające. W szczycie sezonu letniego będzie tu oczywiście tłoczniej, ale biorąc pod uwagę długość tutejszych plaż i przestrzenne rozciągnięcie obszaru miejskiego Jurmały, o tłumach zbliżonych do dominujących wówczas w najpopularniejszych miejscach na polskim wybrzeżu, nie mówiąc już o śródziemnomorskich, nie ma oczywiście mowy. I to może okazać się argumentem po zadaniu sobie przez polskich amatorów wypoczynku nad Bałtykiem pytania: a może wybrać się na Łotwę?

Zdjęcia © Cezary Rudziński

Autor uczestniczył w wyjeździe studyjnym na Łotwę na zaproszenie Latvia Travel.

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry