PRZEWODNIKI BEZDROŻY: PERU I BOLIWIA

„Peru i Boliwia”, to drugi, po zrecenzowanej przed paroma dniami przeze mnie „Tajlandii”, świetny przewodnik wydawnictwa „Bezdroża” inaugurujący jego działalność edytorską w 2010 roku. Najobszerniejszy i najdokładniejszy z dotychczas wydanych w języku polskim po tych krajach. Niemiecki autor, także m. in. pracy dyplomowej z dziedziny socjoekonomii andyjskiej wyżyny Peru – znawca tego regionu Ameryki Południowej i zafascynowany nim podróżnik, przedstawia w nim masę informacji o tych dwu państwach, ich przeszłości i współczesności, miejscach wartych zobaczenia, jak również rad jak poznawać je w sposób racjonalny i bezpieczny.

 

Jest to przewodnik szczególnie cenny dla ludzi zamierzających poznawać ten region Ameryki Południowej na własną rękę. Powinni jednak zapoznać się z nim również uczestnicy wyjazdów zorganizowanych. Znajdą tam bowiem niezliczone informacje rozszerzające wiedzę o tych krajach, ich społeczeństwach, regionach, miejscowościach, zabytkach, parkach narodowych, wspaniałej przyrodzie itd. Jak również wszyscy zainteresowani tym, tak szalenie ciekawym i przebogatym w zabytki oraz ciekawe miejsca zakątku świata.

 

Peru i Boliwia nie po raz pierwszy – dotyczy to również przewodników zagranicznych – omawiane są łącznie. Wynika to z ich przeszłości, m.in. przynależności do imperium Inków, a później jednego obszaru kolonialnego, ale również położenia na tym samym obszarze andyjskim oraz z łączącym je jeziorem Titicaca. Co powoduje, że będąc w jednym z tych krajów zwiedza się przynajmniej niektóre miejsca w sąsiednim. I chociaż objętość tego przewodnika sugerowałaby raczej podzielenie go na dwie części, jest to w tym przypadku niemożliwe, przynajmniej w sposób mechaniczny.

 

Zarówno rozdział Informacje praktyczne jak i Informacje krajoznawcze, oprócz tego, co zazwyczaj znajduje się na ten temat w przewodnikach, zawierają – i to w obszernym zakresie, wiele cennych rad dla osób wybierających się w tamte strony. Np. aby zabierać ze sobą uwierzytelnione kopie paszportów, duplikaty ( a nie kserokopie ! ) międzynarodowych książeczek szczepień m.in. na żółtą febrę. Kopiować bilety lotnicze i w oddzielnym miejscu zapisywać ich numery.

 

Bardzo ostrożnie korzystać z kart płatniczych itp. Przyszły podróżnik znajduje również informacje o zabezpieczeniu medycznym, zagrożeniu chorobą wysokościową, a także niespodziankami ze strony przestępców – także fałszywych policjantów. Sztuczkach stosowanych przez kieszonkowców odwracających uwagę okradanych. Rady jak wybierać pokoje w hotelach, miejsca w środkach lokomocji – i których. Wskazówki na temat zachowań w różnych sytuacjach itp.

 

Obszernie oraz ciekawie przedstawione zostały oba kraje, ich społeczeństwa, przyroda, dzieje, gospodarka, języki, religie, kultura i sztuka oraz kuchnia. Chociaż nie bez, niekiedy, potknięć czy przesady. Trudno bowiem bezkrytycznie przyjąć np. stwierdzenie autora, że „To co Inkowie ( niczego im nie ujmując ) osiągnęli w sztuce budowlanej nie ma sobie równych”. Czy „W 1513 r…przekroczono wówczas ( podboje Pizarra ) kanał Panamski…”, gdy dotyczyło to Przesmyku Panamskiego, bo kanał oddany został do użytku w ponad 400 lat później.

 

Najobszerniejszy ( 566 stron ! ) rozdział Zwiedzanie Peru prezentuje chyba wszystko, co w tym kraju warto zobaczyć. Od stołecznej Limy i jej okolic – po propozycje 11 tras zwiedzania, aż po Boliwię. Oraz co i gdzie, a przeważnie również za ile – warto na nich zobaczyć. Z dokładnymi informacjami na temat nie tylko środków transportu, ale i firm transportowych. Wariantami alternatywnymi.

 

Obszernymi informacjami o możliwościach noclegowych – z nazwami hoteli, hosteli, pensjonatów itp. Ich adresami, telefonami, adresami i stronami internetowymi – jeżeli je posiadają, cenami, charakterystyką. Podobnie na temat wyżywienia, zakupów, aktywnego wypoczynku, rozrywki itp. Z mapkami oraz planami większych miejscowości.

 

Autor przypomina pełne nazwy miast świadczące o fantazji ich hiszpańskich założycieli, często na dawnych inkaskich miejscowościach i budowlach. Najbardziej spodobała mi się pierwotna, pełna nazwa Arequipy: „Villa de Nuestra Señora de la Asunción del Valle Hermoso de Arequipa”. Czyli Miasto naszej Panny Wniebowziętej z pięknej doliny Arequipy.

 

Ze znanych mi miejsc autor pominął tylko parę nad Amazonką między Iquitos i przygranicznym z Brazylią i Kolumbią Santa Rosa. A jak się już płynie tą największą rzeką świata, warto zatrzymać się i zobaczyć miasteczko San Pablo. Jak również pobliską osadę Pevas, w której znany malarz i grafik Francisco Grippa, mówiący o sobie, że jest włoskim Żydem urodzonym w USA i osiadłym w Peru, malujący przyrodę i mity Amazonii, wybudował swój „La Casa del Arte” – Dom Sztuki.

 

Czy, również w tym regionie, odwiedzić kolonię trędowatych aby poznać ich życie. Nie znalazłem również informacji o charakterystycznym, ogromnym pomniku kochającej się pary w Parco d’Amore w dzielnicy Miraflores Limy, na wysokiej skarpie nad Pacyfikiem.

 

225 stronicowy rozdział Zwiedzanie Boliwii zawiera informacje i propozycje poznawania La Paz, najważniejszego miasta kraju. Niestety błędnie ( w jego opisie informacja jest prawidłowa ) nazywanego stolicą, którą w rzeczywistości jest 220 tysięczne Sucre. A także wielką trasę objazdową po kraju i 5 innych, niektóre z wariantami. W przypadku La Paz nieścisłych informacji o nim jest więcej.

 

Na str. 669 można przeczytać m.in.: „Umiejscowione na wysokości 3600 m n.p.m. jest najwyżej położoną stolicą na świecie”. W rzeczywistości taką jest stolica Tybetu – Lhasa. Przy czym La Paz leży na wysokościach od 3100 do 4100 m. n.p.m. w głębokiej kotlinie, do której – o czym brak chociażby wzmianki, wjeżdża się, np. od strony lotniska, z góry.

 

Ale obok tych drobnych nieścisłości rozdział zawiera setki rzetelnych informacji zarówno o La Paz i jego okolicach, jak i innych miejscowościach, zabytkach, miejscach wartych zobaczenia. M.in. o parkach narodowych, wyprawach do dżungli, propozycje wędrówek górskich itp. W przewodniku – to chyba zasługa wydawnictwa – znalazły się także informacje o Polakach zasłużonych dla Peru i Boliwii.

 

Nie tylko o Erneście Malinowskim, powszechnie znanym budowniczym słynnej kolei transandyjskiej, która na najbardziej stromym, 158 km długości odcinku trasy pokonuje różnicę poziomów od 150 do 4781 m n.p.m., ze 1100 zakrętami i zakolami, 158 mostami i 69 tunelami. Ale również o Ryszardzie Jaksa – Małachowskim, który przebudował Stare Miasto w Limie, założycielu w tym mieście politechniki Edwardzie Habichu, czy – w przypadku Boliwii – Józefie Jackowskim, geologu – badaczu złóż andyjskich i… zwyczajów ludów Keczua, założycielu szkoły górniczej w najwyżej ( 4.065 m n.p.m. położonym mieście świata – Potosi.

 

Tym bardziej zaskakuje więc nie tylko brak wzmianki o polskich odkrywcach ( w 1981 roku ) dla turystyki sławnego Kanionu Colca w Peru, krakowskich studentach – uczestnikach Akademickiej Wyprawy Kajakowej „Canoandes ‘79”, ale przedstawienie w przewodniku wręcz fałszywej historii poznawania tego, najgłębszego na kuli ziemskiej, kanionu. To, co opisane zostało w ramce na str. 412 „Historia kanionu Colca”, to w części dotyczącej jego odkrycia i przepłynięcia jest jakąś bzdurą. Być może Hiszpan Arias był w 1978 roku w tym kanionie i przepłynął fragment rzeki Colca, ale na pewno nie przez ten kanion.

 

Prawdziwa historia tego odkrycia jest powszechnie znana z doniesień peruwiańskich i polskich - chociaż tych drugich z opóźnieniem - mediów oraz relacji jej uczestników. W tym z książki Jerzego Majcherczyka ( ze wstępem Elżbiety Dzikowskiej ) „Zdobycie Rio Colca”, Wydawnictwo Pracownia AA s.c. w Krakowie, wyd. II 2001. O tym kto naprawdę odkrył Kanion Colca świadczą również nadane i zatwierdzone przez władze peruwiańskie nazwy jego fragmentów: Cañon de los Polacos, Cascadas de Juan Pablo II.

 

Czy ulice okolicznych miejscowości: Huambo, Cabanaconde i Chivay które na cześć odkrywców nazwano Avenida de los Polacos lub Avenida Polonia. O dowodach najwyższego uznania dla odkrywców ze strony władz nie wspominając. Jest dla mnie zdumiewające i niepojęte, jak autor, a zwłaszcza ( krakowski !!! ) wydawca mogą nie wiedzieć, kto jako pierwszy, z dramatycznymi przygodami, przepłynął pontonem i kajakami ten sławny peruwiański kanion odkrywając go dla turystyki!

 

Dodam, że nie odpowiada prawdzie również podpis na zdjęciu na kolorowej wkładce między stronami 288 i 289. To nie jest kanion rzeki Colca, lecz fragment niezwykle malowniczej doliny, przez którą przejeżdża się w drodze do tego kanionu! Byłem tam, i również fotografowałem nie tylko to miejsce. To stanowi dla mnie największy błąd w tym przewodniku.

 

Są również inne, a także nieścisłości, pominięcia czy co najmniej dyskusyjne opinie. Nie wspominając już o denerwującym używaniu nazw miejscowości lub imion i nazwisk zawsze w mianowniku, wbrew zasadom języka polskiego. W rodzaju „podróż do Juliaca” ( czy Arequipa ) zamiast do Juliaki i Arequipy. To tak, jak gdyby napisać byłem w Paryż czy jadę do Rzym! Lub „założone ( Huánuco ) przez Gomez ( zamiast Gomeza ) de Alvarado.”

 

Natrafiłem też na parę kiksów językowych ( o literówkach nie wspominając – m.in. „Kanał z Aspachaca o długości 23 m „ – chyba km ?, lub miejscowość Tequile zamiast prawidłowo Taquile), np. „Nie ma co liczyć, że ( handlarze waluty ) mają lepszych kursów” ( str. 38 ), czy „Liczba zaludnienia” – zamiast mieszkańców ( str. 486 ). Trafia się błędne tłumaczenie nazw i ich skróty. Np. w języku polskim Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma skrót MFW, a nie „IWF”. Museo Postal y Filatelico del Perú w Limie, to nie Muzeum Znaczków Pocztowych, lecz Muzeum Poczty i Filatelistyki – a to ogromna różnica. Zaś zbierają się w nim w niedziele przede wszystkim fani filatelistyki, a nie numizmatyki.

 

Są też informacje budzące pytania i wątpliwości. Np. na str. 581 czytamy: „Ten ( wodospad Catarata Gocta ) mający 771 m n.p.m. najwyższy wodospad w Peru i trzeci co do wielkości na świecie został odkryty w 2002 r.”. Nie wiadomo, czy wodospad ma taką wysokość, czy też położony jest na niej. A także co autor rozumie pod pojęciem wielkości. Bo jeżeli masy spadających wód, to ten na pewno nie należy do światowej czołówki. Zwłaszcza, że dalej pisze: „W porze suchej u podnóża wodospadu można się kąpać.”

 

Jest w przewodniku trochę stwierdzeń i ocen moim zdaniem dyskusyjnych. O niektórych już wspomniałem. Dodam jeszcze, jedno. Zdaniem autora, Cusco było tak samo potężne jak starożytny Rzym i bogatsze od niego. Chociaż – dodam – dopiero tam, chociaż również w innych miejscowościach, lub oglądając zbiory Museo de Oro – Złota w kolumbijskiej Bogocie czy stolicy Peru – Limie oraz kolekcje ceramiki lub zachowane fragmenty ruin wspaniałych budowli, można uzmysłowić sobie, jak straszliwych, nieodwracalnych zniszczeń inkaskiej i w ogóle prekolumbijskiej architektury, dzieł sztuki i rękodzieła artystycznego – zwłaszcza wyrobów ze złota i srebra, które dziś należałyby do najcenniejszych skarbów kulturalnego dziedzictwa ludzkości, dokonali hiszpańscy najeźdźcy i kler katolicki.

 

Trafiają się sprzeczne informacje. Np. na str. 629 można przeczytać, zgodnie z prawdą, że słynny „Casa de Fierro” ( Żelazny Dom ) w Iquitos został skonstruowany przez inż. Eiffel’a na światową wystawę w Paryżu ( w 1896 roku – stał tam niedaleko od sławnej obecnie wieży ), a następnie ( kupiony przez „kauczukowego barona”), został rozmontowany i przewieziony statkiem przez Atlantyk i 3700 km Amazonką do ówczesnej światowej stolicy kauczuku, gdzie stoi do dziś. Ale z ramki na str. 626, można się tylko dowiedzieć, że został on zaprojektowany przez francuskiego architekta, a wzniesiony w 1897 r. przez Baca Diaz i Anzelmo de Aguila.

 

Parę słów poświęcę jeszcze sławnemu, odkrytemu w 1987 roku, skarbowi Władcy ( lub Pana ) Sipán. Uważanemu wówczas za największe odkrycie tego rodzaju na świecie od czasu grobowca Tutenchamona w Egipcie. A, moim zdaniem, trochę niedocenionego przez autora przewodnika. I tylko częściowo tłumaczy go zawarta w przewodniku informacja, że w 2001 roku w Chan Chan, 5 km od trzeciego pod względem wielkości miasta Peru – Trujillo, w piramidzie Dos Cabezas odkryto jeszcze bogatsze skarby. O ile wiem, jeszcze publicznie nie prezentowane.

 

Zdaniem autora, z którym nie mogę się zgodzić, jeżeli z braku czasu trzeba w Limie wybierać między zobaczeniem Museo de la Nación, gdzie znajduje się m.in. ekspozycja znakomitych kopii tego grobowca Władcy Sipán i skarbów z niego, a Museo Nacional de Arqueologia, Antropologia y Historia, to zaleca on to drugie. Bo, moim zdaniem, zobaczyć trzeba, oczywiście, oba!. O skarbach Władcy Sipán autor przewodnika oczywiście napisał, chociaż, moim zdaniem bez docenienia ich rangi.

 

A nawet o wystawie tych skarbów w Bonn w 2000/2001 roku. Widocznie nie wiedząc, że wcześniej pokazane zostały one w Warszawie! A było to tak. Gdy, chyba jako pierwszy w Polsce, opisałem ( w czerwcu 1998 ) te wspaniałe skarby po ich obejrzeniu – była to inauguracyjna ekspozycja dostępna szerszej publiczności – w Museo de la Nación w Limie, postawiłem na zakończenie pytanie: czy i kiedy zobaczymy te skarby w Polsce?

 

Wkrótce otrzymałem z Ambasady Peru w Warszawie list z informacją, że skoro jest zainteresowanie tym odkryciem, to grobowiec Władcy Sipán i wydobyte z niego skarby zostaną pokazane w Warszawie. I rzeczywiście, chyba jesienią 1999, ich świetne kopie wystawiono w Muzeum Etnograficznym. O ile wiem, oryginały nigdy nie opuściły Peru, a od 2002 roku znajdują się w specjalnie dla nich zbudowanym Museo Tumbas Reales de Sipán w Lambayeque, w pobliżu miejsca ich odkrycia. I także w Bonn pokazano tylko kopie.

 

Ma ten przewodnik również inne wady. Za najpoważniejszą uważam brak porządnego indeksu. Zamieszczony na końcu, zawierający na 2,5 stronach nieco ponad 160 nazw miejscowości – na setki opisanych, nie mówiąc już o poszczególnych zabytkach i innych ciekawych miejscach, jest nieporozumieniem! Brak w nim nawet tak sławnego miejsca jak Kanion Colca! Nie ma również spisu informacji w ramkach, zaś Spis schematów, planów i map sporządzono w kolejności stron, na których je zamieszczono, nie zaś ułatwiającym ich odszukanie porządku alfabetycznym.

 

Te krytyczne uwagi oraz wytknięcie paru ewidentnych błędów i niedociągnięć łatwych do poprawienia w następnych wydaniach, nie zmieniają mojej bardzo wysokiej oceny tego przewodnika. Zwłaszcza, że jest w nim również 30 - z okładkowymi - barwnych i niezłych zdjęc oraz liczne, wspomniane już, obszerne informacje monotematyczne w ramkach włamanych w tekst. M.in. „Andyjskie wielbłądowate” ( Guanako. Lamy, wigonie, alpaki ); „Park Narodowy Manu” – jeden z największych terenów dżungli pierwotnej w świecie; „Mosty Inków”; „Jezioro Titicaca”, „Legendy Inków” czy „Kondor, król Andów”.

 

Gorąco polecam więc ten przewodnik zarówno tym, którzy już znają trochę Peru i Boliwię, jak i większości polskich turystów, którzy te, najciekawsze moim zdaniem, kraje Ameryki Południowej, powinni dopiero poznać.

 

PERU I BOLIWIA. W PODNÓŻA ANDÓW. Przewodnik. Autor: Kai Ferreira Schmidt. Przekład zbiorowy z języka niemieckiego. Wydawnictwo „Bezdroża”. Wyd. I, Kraków 2010, str. 894 + 2 wkładki – 16 stron barwnych fotografii. Cena 89,90 zł.