BEZDROŻA: TYBET PO RAZ DRUGI

Wydawnictwo „Bezdroża” wznowiło monografię Marka Kalmusa „Tybet. Legenda i rzeczywistość”. Równo rok temu – po ukazaniu się w nim I wydania ( faktycznie było ono drugim, gdyż książka opublikowana została po raz pierwszy 10 lat wcześniej, a następnie wzbogacona i rozwinięta ) – pisałem o niej dwukrotnie. Najpierw, 20 listopada, w relacji ze spotkania z jej autorem i wydawnictwem ( „Goście „Globtrotera” – Fascynująca prezentacja Tybetu” ).

 

A następnie 26 listopada 2008 zamieszczając jej obszerną recenzję. Oba te artykuły są nadal do przeczytania na naszych łamach. Przy czym recenzja zwracająca również uwagę na braki tej znakomitej monografii i niektóre dyskusyjne lub nieścisłe stwierdzenia jej autora, jest praktycznie nadal aktualna. Zainteresowanych tematem odsyłam więc do tamtej recenzji i ograniczam się do omówienia obecnego, II wydania.

 

Jest ono nieznacznie poprawione oraz trochę obszerniejsze. Liczy 389, a nie jak poprzednie 364 strony. Na te dodatkowe strony złożyły się, co postulowałem w recenzji, wydzielone opisy zdjęć rozpoczynających rozdziały oraz tak ważny w tego rodzaju publikacji, a uprzednio pominięty, Indeks z glosariuszem. Szkoda jednak, że konsekwentnie nie podpisano wszystkich fotografii. Nadal bowiem nie wiadomo co przedstawiają duże i bardzo ciekawe na stronach 57, 219 i 223.

 

Skoro o zdjęciach mowa, to warto podkreślić, że wydrukowanie książki tym razem na papierze śnieżno białym i półmatowym, a nie lekko kremowym i matowym, spowodowało, że są one jaśniejsze, ostrzejsze i zdecydowanie lepsze. Poza tym zmieniono zdjęcie na okładce i wewnątrz wymieniono jedno na inne. Treść i układ książki pozostały praktycznie niezmienione.

 

Nawet we Wstępie inny jest tylko jego tytuł ( „Wstęp” zamiast poprzedniego „Wstęp do drugiego wydania” ). W treści zaś tylko stwierdzenie:„Jedenaście”, zamiast „Dziesięć lat, które upłynęło od czasu napisania tej książki…” oraz dodana informacja o wprowadzonych zmianach. Poprawiono kilka błędów korektorskich i podpis pod jednym zdjęciem, na co zwracałem uwagę, wprowadzono drobne poprawki adjustacyjne i uściślające, np. „… wykuta ośmiometrowa ( zamiast poprzednio wielometrowa ) starożytna płaskorzeźba Czampy…”.

 

I trzykrotnie powiększono ( z 1,5 do 4,5 strony tekstu + w obu przypadkach 1,5 stron przypisów ) objętość części „Przyszłość Tybetu”. Dodając to, co wydarzyło się w tym kraju w ciągu ostatniego roku, w tym obszerne fragmenty Orędzia Dalajlamy z 6.8.2009 i parę cytatów z publikacji chińskich oraz sugestii autora książki, jak powinny postępować władze ChRL, aby pokojowo rozwiązać „problem Tybetu”. I to chyba już wszystko. A więc sporo, ale jednak mało.

 

Autor nie zmienił bowiem, na co zwracałem uwagę, odbiegającej od prawdy historycznej, apologetycznej oceny systemem polityczno – społecznego niepodległego ( w latach 1911 – 1950 ) Tybetu. Zacytuję go: „… urzędnicy państwowi w liczbie około 350 ( świeckich i mnichów ) rządzili krajem łagodnie, a uzależnieni byli od tradycyjnego uznania ich władzy przez lud” ( str. 81 ), gdy w rzeczywistości była to, co prawda niezależna od Mongołów i Chin, ale jednak feudalna mnisia satrapia, w której każda statystyczna rodzina utrzymywała przynajmniej jednego mnicha, a społeczeństwo niezliczone, z ogromnymi latyfundiami klasztory.

 

I kwestia druga spośród najważniejszych. Marek Kalmus traktuje wierzenia buddystów dotyczące inkarnacji i reinkarnacji oraz niektóre inne, jak fakty potwierdzone naukowo, chociaż takimi one oczywiście nie są. A to podważa zaufanie do innych stwierdzeń naukowca. I nadal pisze m.in.: „Każde stworzenie było kiedyś naszą matką lub ojcem”; „ ( Lama ) Zmarł 10.05.1989 roku, a reinkarnował się ponownie 19.09,1990…”; „Kolejna inkarnacja Kalu Rinpocze urodziła się we wrześniu 1990 roku w Sonadzie.”; „Potrafili oni ( inkarnowani mistrzowie ) tak silnie uwarunkować swój umysł, że ponownie odradzali się w miejscach i okolicznościach umożliwiających im kontynuację pracy rozpoczętej w poprzednich żywotach” czy „Niezwykle silny związek między mistrzem a jego najbliższymi uczniami trwa więc przez kolejne żywoty”.

 

I autor – naukowiec (!!!) nie tylko nie uważa za potrzebne dodać, że są to tylko wierzenia, ale w innym miejscu pisze: „…chodzi o praktykę opartą na faktach ( podkreślenie moje ), że wszystkie istoty mają potencjalnie naturę buddy.” Czytelnicy otrzymali więc – i to po atrakcyjnej cenie – kolejne wydanie bardzo ciekawej i ważnej książki na temat Tybetu. Lektura której wymaga jednak sporego przygotowania i … krytycyzmu.

 

TYBET. LEGENDA I RZECZYWISTOŚĆ. Marek Kalmus. Wydawnictwo Bezdroża, wyd. II, Kraków 2009, str. 389, cena 69,90 zł.