POLSKA TURYSTYCZNA: ŁOMŻA

„Łomża potrafi zaskarbić sobie sympatię – zapewnia autor i wydawnictwo wydanego właśnie przewodnika po tym mieście. Zabudowania malowniczo rozłożyły się na wysokiej nadnarwiańskiej skarpie, wokół rozciągają się łąki oraz rozlewiska rzeczne, a ukwiecone trakty starej części miasta tchną zbawiennym spokojem. Wystarczy zajrzeć na Stary Rynek, przejść się ulica Dworną, Długą czy Farną, przysiąść na ławeczce wśród zieleni, by choć w części zrozumieć, dlaczego zawsze uśmiechnięta Hanka Bielicka, którą aktorski los zawiódł w niejedno miejsce, tak bardzo kochała właśnie to miasto.

Najważniejszym zabytkiem Łomży jest XVI-wieczna katedra, czyli kościół św. św. Michała Archanioła i Jana Chrzciciela, najstarszy obiekt architektoniczny w północno-wschodniej Polsce. Ale wędrując uliczkami miasta zobaczymy znacznie więcej ciekawych budowli, m.in. niegdysiejszą cerkiew prawosławną czy pałac gubernatora oraz zabudowania klasztorów Kapucynów i Benedyktynek. Podczas spaceru warto też odwiedzić łomżyńskie cmentarze – stary cmentarz katolicki i kirkuty, na których ocalało wiele pięknych nagrobków.”

 

Jest to zachęcająca prezentacja miasta. Gdyby jeszcze można ją było normalnie przeczytać. Niestety, jakiś geniusz wydawniczy wykoncypował, że należy wydrukować ją negatywową, białą czcionką na jasno pomarańczowym tle, co powoduje, że jest prawie nieczytelna. A chyba żeby było „sprawiedliwie”, podpisy pod zdjęciami w jednym z rozdziałów wydrukowano drobną czcionką czarną na ciemno zielonym tle, z identycznym skutkiem.

 

Są to jednak chyba jedyne, a przynajmniej najważniejsze wady tego przewodnika. Jeżeli oczywiście pominąć nieścisłe stwierdzenie, że łomżyńska katedra jest „najstarszym obiektem architektonicznym w północno-wschodniej Polsce” ( 1504 – 1525 ), skoro wiadomo, że klasztor bazylianów w Supraślu jest nieco starszy, gdyż powstał około roku 1500. Są to jednak drobiazgi łatwe do poprawienia w następnym wydaniu tej, w sumie ciekawej i rzetelnej publikacji.

 

Wielokrotnie przejeżdżałem przez Łomżę, ale zawsze brakowało mi czasu aby się w niej na chwilę zatrzymać aby zobaczyć to i owo. Po przeczytaniu tego przewodnika wiem już, że warto wybrać się tam specjalnie, bo i w okolicach Łomży jest sporo ciekawych obiektów i miejsc. „Łomża. Gród na nadnarwiańskiej skarpie” zgodnie z zasadą przyjętą w tej serii przewodników kieszonkowego formatu z grzbietami na sprężynie informuje o dojeździe do miasta, poruszania się po nim oraz najważniejszych atrakcjach turystycznych.

 

W kilkunasto stronicowej Części krajoznawczej można poznać charakterystykę geograficzną i przyrodniczą regionu oraz ochronę w nim przyrody. Z tak atrakcyjnymi miejscami jak Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, Biebrzański i Narwiański parki narodowe, czy Zielone Płuca Polski z czterema rezerwatami przyrody. Przeczytać również o ponad 10 wiekach bardzo burzliwej i parokrotnie dramatycznej historii Łomży i specyfice tego miasta. Zaś w rozdziale Informacje praktyczne o komunikacji, noclegach, gastronomii, kulturze, sztuce, rozrywce, sporcie i rekreacji w mieście i jego okolicach. Z adresami, godzinami otwarcia placówek, ich charakterystyką itd.

 

Zabytki oraz warte uwagi obiekty i miejsca przedstawione zostały w dwu rozdziałach. W jednym są to propozycje zwiedzania Łomży dwiema trasami, z opisem – niekiedy, np. w przypadku katedry – dokładnym tego co autor poleca. W drugim 5 tras wycieczek w okolice: Do fortów w Piątnicy, Wzdłuż Narwi i Biebrzy, Do Starej Łomży i dalej, Do kurpiowskiego Nowogrodu oraz Narwiański szlak kajakowy. Obiektów ciekawych, podobnie jak dotyczących ich oraz ludzi historii jest tam sporo.

 

Najciekawsze, również anegdotyczne, wyeksponowano w postaci informacji w ramkach. Można przeczytać więc o mnichu i biskupie ( „Święty Brunon z Kwefurtu” ), któremu przypisuje się inicjatywę zbudowania w Łomży pierwszego kościoła. O lokalnych przysmakach: rejbaku, pampuchach, plackach z mąki gryczanej, fafernuchach czy piwie kozicowym, opisy których aż podniecają podniebienie.

 

Jest informacja o tragicznej miłości ( „Romeo i Julia z Łomży” ), amorach postaci historycznych ( „Dmowski, Piłsudski i piękna pani” ), bałtyckich bursztynach przeniesionych na północne Mazowsze przez lodowce ( „Jantar znad Narwi” ) które weszły do tradycji zdobniczej Kurpiowszczyzny. A na marginesie: autor podkreśla, że Łomża i jej okolice, to tylko administracyjnie województwo podlaskie, a w rzeczywistości zaś Mazowsze.

 

Ciekawa jest informacja o jednej z najsłynniejszych łomżynianek – wybitnej aktorce Hance Bielickiej, ( „Kapelusze pani Hanki” ), która ma w tam spiżowy pomnik z ławeczką, na której każdy może przysiąść oraz dwa ronda. Warte lektury są informacje o wytępionych przez hitlerowców współplemieńcach: „Żydzi w Łomży” – mieszkali w niej od 1494 roku, z okresem zakazu w latach 1556 – 1822 i w 1941 roku stanowili połowę ludności – oraz „Jak czytać symbolikę nagrobków” –o tekstach na macewach.

 

Czy o ucieczce z łomżyńskiego więzienia w 1943 roku ( „Ucieczka Bruzdy” ) więźnia gestapo, szefa tamtejszego inspektoratu AK „Bruzdy” – kpt. Jana Tabortowskiego. Lub o spaleniu w 1664 roku ( „Czarownica z Wizny” ) nieszczęsnej kobiety, którą oskarżono o czary i m.in. śmierć polskich królowych: Elżbiety i Barbary Radziwiłłówny. Takich wstawek jest blisko 30.

 

Plusem przewodnika są też mapki i plany oraz liczne fotografie – również archiwalne, w tym 30 bardzo interesujących, głównie przyrodniczych, poza tekstem w 4 – stronicowej „Galerii zdjęć”. Aż szkoda, że w formacie znaczków pocztowych, chociaż większość z nich zasługuje na całe strony. Jest więc w tym przewodniku zarówno co przeczytać, jak i obejrzeć. Mogę więc go polecić z czystym sumieniem.

 

ŁOMŻA. GRÓD NA NADNARWIAŃSKIEJ SKARPIE. Rafał Zubkowicz. Wydawnictwo Amistad w ramach Programu Polska Turystyczna, we współpracy Urzędem Miejskim w Łomży. Wyd. I, Kraków 2009, str. 91 + 8 stron fotografii.