POLEMIKA: PRZEWODNIKI TURYSTYCZNE

 Po opublikowaniu recenzji przewodnika po Iranie otrzymaliśmy wyjaśnienia od jego wydawcy oraz autora z prośbą o ich ew. publikację. Nie ma co prawda zwyczaju zamieszczania w takich przypadkach replik, ale uznaliśmy, że poruszony w tych listach temat: co powinien zawierać przewodnik turystyczny, może być interesująca dla naszych czytelników. Tym spoza kręgu członków „Globtrotera” wyjaśniamy, że nasze stowarzyszenie skupia, jak wynika z jego nazwy, ludzi nie tylko systematycznie korzystających z przewodników i innych publikacji na temat poszczególnych krajów oraz ich walorów turystycznych, ale również je piszących.

 

W tym wielu znanych autorów, że wspomnimy klasyków literatury i telewizyjnego reportażu podróżniczego Olgierda Budrewicza i Ryszarda Badowskiego, z młodszego pokolenia Beatę Pawlikowską oraz Elżbietę i Andrzeja Lisowskich. W przypadku tych ostatnich zarazem autorów świetnych przewodników turystycznych. Podobnie jak autora kilkunastu już, wysoko ocenianych przewodników, Grzegorza Micułę czy licznych książek oraz innych publikacji turystycznych: Lilianę Olchowik, Monikę Witkowską czy Tomasza Ławeckiego. Listę tę można długo kontynuować.

W uzgodnieniu więc z autorami polemicznych listów zamieszczamy ich skróty ograniczone do kwestii dotyczącej tego, czym jest i dla kogo został napisany i wydany przewodnik po Iranie oraz odpowiedź autora recenzji.

 

Zdanie wydawnictwa

 

„Wydawnictwo Sorus – napisał jego sekretarz Wojciech Nowakowski – od kilkunastu lat opracowuje przewodniki i poradniki przeznaczone głównie dla aktywnych turystów i podróżników. Naszym celem jest zawsze maksymalna użyteczność prezentowanych informacji. Nie mamy ambicji tworzenia obszernych, kolorowych przewodników-albumów, szczegółowo opisujących historię i wszystkie zabytki danego kraju czy regionu – tę domenę pozostawiamy innym wyspecjalizowanym oficynom. Uważamy, że negatywna opinia recenzenta wynika w dużej mierze z niezrozumienia idei i potencjalnego odbiorcy tego przewodnika. Część jego uwag jest jednak słuszna i dziękujemy za nie – uwzględniliśmy niektóre z nich w dodruku książki (drukujemy ją w technice cyfrowej), zaś większe zmiany planujemy w drugim wydaniu. Mamy nadzieję, że wyjaśnienia autora Iranu przekonają Czytelników, że to użyteczna i godna polecenia pozycja – pamiętając, że jest to książka przeznaczona głównie dla „plecakowiczów”.”.

 

Wyjaśnienia autora przewodnika

 

Autor przewodnika po Iranie - Szczepan Lemańczyk na 10 stronach listu szczegółowo ustosunkował się do recenzji. „– Bardzo się cieszę – napisał – że przewodnik mojego autorstwa doczekał się pierwszej recenzji, tym bardziej iż jest ona bardzo szczegółowa i dogłębna. Cieszy mnie szczególnie, iż Recenzent zwrócił uwagę na najważniejszy, moim zdaniem, atut tego przewodnika – dużą ilość informacji praktycznych, a nawet przewagę ich nad wiadomościami dotyczącymi kultury, historii i przeszłości poszczególnych zabytków. Taki był mój cel. Jak wspomniałem we wstępie do przewodnika – informacje o kulturze, geografii i historii regionu można znaleźć w tysiącach innych wydawnictw. Moim zamiarem nie było konkurowanie z nimi.

 

Chciałem natomiast dać do ręki polskiego turysty przewodnik, który ułatwi mu zaplanowanie wyjazdu i będzie pomocny w trakcie podróży po Iranie, np. podczas poszukiwania noclegu. Jest to bowiem przewodnik praktyczny, przeznaczony przede wszystkim dla turystów indywidualnych. Nie chciałem tworzyć kolejnej pięknej publikacji, tytułowanej „przewodnikiem”, w której będą opisane wszystkie istniejące irańskie meczety i inne zabytki, które cieszyć mogą tylko wybitnych znawców danego tematu lub pasjonatów (jako iranista mogę wskazać parę takich miejsc w Iranie, ale poza mną i innymi orientalistami nikogo to nie zainteresuje), książki opisującej szczegółowo style kaligrafii i historię ruchu ismailickiego, który przecież miał tak duże znaczenie w dziejach Iranu. Przewodnika, w którym oprócz tych informacji będzie jedynie kilka stron z informacjami praktycznymi, z których często nic nie wynika. Cóż z tego, że opiszę na kilkunastu stronach ruiny Persepolis, skoro kompletnie pominę problem dojazdu czy noclegu, który akurat w wypadku tego miejsca jest problematyczny. Oczywiście taki „megaprzewodnik” ma swoje zalety, ale niestety nie jest w pełni przydatny grupie użytkowników, do których skierowana jest w głównej mierze moja książka. W tym bowiem punkcie doszło, jak mi się zdaje, do nieporozumienia.

 

Recenzent nie zrozumiał chyba do końca, dla kogo tego rodzaju przewodniki są przeznaczone. Odbiorcami tej książki mają być przede wszystkim osoby chcące na własną rękę zwiedzać Iran, samemu zaplanować i zorganizować wyjazd, załatwić wszystkie formalności. Można ich nazwać „plecakowiczami”. Póki co, to właśnie ta grupa turystów z Polski jest najczęściej spotykaną w Islamskiej Republice Iranu. Wynika tak z obserwacji moich, moich znajomych, a także zapytanych przeze mnie pracowników Ambasady RP w Teheranie. Wniosek taki wysunąć można po lekturze portali podróżniczych (chociażby Travelbitu). Ta grupa odbiorców oczekuje dużej ilości informacji praktycznych, gdyż w przeciwieństwie do historii Hamadanu, informacje o połączeniach z tego miasta nie zawsze można znaleźć w internecie czy w pierwszej lepszej bibliotece.

 

Oczywiście, dla osób podróżujących w grupie zorganizowanej, z biurem podróży (nie mówię tu o zorganizowanej grupie trampingowej), znaczna część informacji podanych w przewodniku jest kompletnie niepotrzebna i bardziej przydałby im się przewodnik z serii InsightGuides niż publikacja mojego autorstwa. Mowa tu jednak o zupełnie innej kategorii przewodników, z którą ja w żaden sposób nie zamierzam konkurować. Jeszcze raz podkreślam – przewodnik Iran ma być w założeniu przewodnikiem praktycznym przeznaczonym dla osób samodzielnie zwiedzających ten kraj. Wbrew pozorom, można spotkać bardzo wielu ludzi podróżujących w ten sposób na szlakach Azji Środkowej i Bliskiego Wschodu. Sądzę, że recenzja byłaby mniej krytyczna, gdyby jej autor spojrzał na tę publikację właśnie z tej perspektywy”.

 

W części szczegółowej listu, ustosunkowując się do stwierdzenia recenzenta: W sumie więc ten pierwszy polski przewodnik po Iranie daleki jest nie tylko od ideału, ale nawet standardu, do którego przyzwyczaili nas inni autorzy i wydawnictwa autor napisał: „Z tym zdaniem w 100% się zgadzam. Idealny ten przewodnik z pewnością nie jest, gdyż jest to pierwsze wydanie, a ja nie jestem zawodowym autorem. I z pewnością daleki jest od standardu, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Moim celem było napisanie przewodnika praktycznego, który pomoże indywidualnemu podróżnikowi zaplanować podróż, opracować wstępny kosztorys, znaleźć tani nocleg na miejscu – wszystko to za możliwie niską cenę. Takich przewodników w Polsce jest stosunkowo mało. Większość tego rodzaju wydawnictw zawiera piękne opisy atrakcji, zabytków, historii, fauny, flory, ale pomija kwestię najważniejszą w czasie podróży – jak w tym kraju się poruszać, nocować, załatwiać poszczególne sprawy. Zwykle było to kwitowane dwoma-trzema linijkami. To żaden zarzut, ale dla „plecakowicza” są one bezużyteczne, a na dodatek ciężkie.

 

Podsumowując – kończy Szczepan Lemańczyk – wydaje mi się, że Recenzent i ja mijamy się w ocenie tego, do kogo przewodnik ten został skierowany. Stąd się biorą opisane powyżej jego nieporozumienia i wątpliwości, które, jak mam nadzieję, zostały teraz rozwiane. Na dodatek, śmiem twierdzić, iż Recenzent nie miał nigdy do czynienia z tzw. backpackingiem jako formą podróżowania, dlatego też część informacji wydaje Mu się zbędna. Z pewnością nad częścią uwag warto się zastanowić i wziąć je pod uwagę przy opracowywaniu kolejnego wydania. W niektórych przypadkach można nawet pokusić się o zwiększenie ilości informacji o zabytkach”.

 

Odpowiedź recenzenta

 

Zarówno przedstawiciel wydawcy, jak i autor „Iranu” odpowiadając na moją recenzję, poruszyli co najmniej dwie istotne kwestie. Do kogo adresowany jest ten przewodnik oraz czy recenzent spojrzał na niego „z właściwej perspektywy”, a mówiąc brutalnie: czy powinien go oceniać, skoro się na tym chyba nie zna.

 

Zanim ustosunkowuję się do nich, pozwolę sobie przedstawić dwa fakty. Pierwszy: przeczytałem w życiu co najmniej kilkaset przewodników w kilku językach poczynając od najstarszego jaki znam, chociaż według obecnych kryteriów książkę tę trudno byłoby uznać za przewodnik, polskiego dwutomowego „Opisu Starożytnej Polski” Tomasza Święcickiego z roku 1828 oraz niemieckich Karla Baedekera z początku XX wieku. Nawiasem mówiąc zwiedzanie Efezu w ręku z jego planem znajdującym się w przewodniku „Konstantinopel und Kleinasien” z 1914 roku oraz współczesnym było dla mnie wspaniałym przeżyciem, możliwością zobaczenia na miejscu, jaki ogrom prac wykopaliskowych wykonano w ciągu kilkudziesięciu lat. Wśród moich lektur były również przewodniki specjalistyczne: dla narciarzy, trekkingowe po Himalajach itp. oraz liczne informatory turystyczne.

 

Wiele dziesiątków z nich recenzowałem od lat, nie tylko w „Globtroterze”. Równocześnie, oprócz setek reportaży i korespondencji z kilkudziesięciu państw świata, opublikowałem również 4 informatory turystyczne o kilku krajach oraz poradnik na temat zwiedzania Europy przez turystów kempingowych. Właśnie: informatory i poradnik, gdyż publikacji zawierających przede wszystkim informacje praktyczne oraz wskazówki: jak zorganizować podróż, co i gdzie warto zobaczyć, czy jakie są gdzieś przepisy, nie ośmieliłbym się nazwać przewodnikami. Uważam więc, że wiem czym są i powinny być przewodniki turystyczne oraz mam podstawy aby sądzić, że potrafię je zarówno czytać jak i oceniać.

 

I fakt drugi, w tym przypadku najbardziej istotny. „Iran to pierwszy na polskim rynku bardzo obszerny przewodnik po tym państwie – przedstawia go wydawca na tylnej okładce. Czytelnik, a być może także potencjalny podróżnik, znajdzie w nim wiele szczegółowych informacji: * historia, * kultura, * obyczaje, * język, * przepisy celne, * komunikacja, * ceny, * miejscowa kuchnia, * najtańsze noclegi. Autor oprowadza nas po najważniejszych zabytkach Iranu i przedstawia warte odwiedzenia miasta oraz regiony. Przewodnik ten jest doskonałym narzędziem do samodzielnego poznawania tego fascynującego kraju”.

 

Zachęcony w ten sposób, ucieszony, że nareszcie mamy w języku polskim przewodnik turystyczny po tym fascynującym kraju i nie ostrzeżony, że jest to tylko bardziej informator praktyczny dla „plecakowiczów” niż przewodnik, zabrałem się do lektury. Jej – nie ukrywam, rozczarowujące – rezultaty zawarłem w recenzji. Niestety, nie jest to, jak zapewnia wydawca, „bardzo obszerny przewodnik po tym państwie”. Na pewno pomocny – zwłaszcza, gdy brak innych – w samodzielnej podróży do Iranu, ale już chyba w bardzo ograniczonym stopniu do poznawania go. Zwłaszcza, jeżeli rozumiemy je, a przynajmniej ja tak rozumiem, jako nie tylko przemieszczanie się różnymi środkami transportu, odwiedzanie bazarów i przy okazji zobaczenie jeszcze tego i owego, lecz rzeczywiste poznawanie kraju, jego zabytków, świątyń, muzeów, życia ludzi oraz atrakcji turystycznych.

 

Myli się bowiem młody autor pisząc m.in., że „…irańskie meczety i inne zabytki cieszyć mogą tylko wybitnych znawców danego tematu lub pasjonatów…” odsyłając zainteresowanych nimi do…Wikipedii. Odbyłem bardzo wiele podróży po świecie sypiając zarówno na plażach, w krzakach, na kempingach, w schroniskach, przygodnych kwaterach prywatnych, prymitywnych hotelikach – ale i, chociaż rzadko, w „Hiltonach”. Organizowałem i prowadziłem dziennikarskie wyprawy studyjno – turystyczne oraz pilotowałem grupy turystyczne. I zawsze zabytki, zamki i pałace, świątynie różnych religii, kultura, ludzie oraz krajobrazy i przyroda cieszyły się największym zainteresowaniem nie tylko moim, ale i ich uczestników.

 

Poza tym, jeżeli ktoś zainteresowany Iranem – a nie podróżują do niego tylko „pleczkowicze”, lecz również grupy z biur podróży mających ten kraj w ofercie, czy organizujące się na własna rękę – kupuje książkę określaną jako „bardzo obszerny przewodnik” i nie ostrzeżony, że jest to wydawnictwo tylko dla „pleczkowiczów”, to ma prawo oczekiwać, że znajdzie w nim, przynajmniej w podstawowym zakresie, informacje jakie są w innych przewodnikach turystycznych. A nie będzie odsyłany do Wikipedii ( nawiasem mówiąc, o czym autor „Iranu” być może nie wie, w niektórych tytułach prasowych i wydawnictwach obowiązuje zakaz opierania się na niej, jako nie zawsze wiarygodnym źródle informacji, bez potwierdzenia faktów w innych poważnych źródłach ), bądź na inne strony w Internecie po informacje o zabytkach, historii kraju i poszczególnych miejscowości itp. Bo za dostarczenie mu takich informacji w kupionym przewodniku płaci przecież autorowi i wydawcy!

 

Tę wymianę poglądów na temat tego czym jest – na przykładzie „Iranu” Szczepana Lemańczyka oraz powinien być przewodnik turystyczny, uważam za bardzo interesującą. Mam nadzieję, że również dla czytelników „Globtrotera”. Po dokładnym zapoznaniu się z replikami wydawcy i autora nie tylko jednak nie zmieniam generalnej oceny „Iranu”, ale ośmielam się stwierdzić, że to nie tyle ja „nie zrozumiałem idei i potencjalnego odbiorcy tego przewodnika”, lecz moi adwersarze być może nie do końca wiedzą co powszechnie uważa się za przewodnik turystyczny. A przecież wystarczyło tę książkę nazwać np. informatorem podróżniczym czy nawet przewodnikiem, ale z dodatkiem „dla „plecakowiczów”. I nie byłoby nieporozumień wynikających zwłaszcza z tego, jak wydawnictwo prezentuje ją czytelnikom.

 

Jeżeli zaś chodzi o prawdziwy przewodnik turystyczny po Iranie w języku polskim, to jest on bardzo potrzebny. Obecna sytuacja w tym kraju, która zmusiła nasz MSZ do zdecydowanego odradzania podróży do niego przecież minie. A wspaniałe zabytki, zbiory muzealne, krajobrazy, ludzie i atmosfera Orientu pozostaną. Może więc autor będący, jak twierdzi wydawca i on sam, znawcą Iranu, napisze porządny przewodnik po nim uwzględniający zarówno informacje praktyczne naprawdę potrzebne w indywidualnej podróży, jak i – w stosownej skali – wiedzę o tym kraju, jego kulturze, zabytkach oraz współczesności i innych walorach turystycznych? Doskonałe wzory, także polskie, jak się to robi, znajdzie w każdej dobrej księgarni oferującej przewodniki turystyczne.

 

Cezary Rudziński

 

P.S.  Po opublikowaniu recenzji przewodnika "Iran" i polemiki na jej temat otrzymaliśmy od prezesa Wydawnictwa Sorus dr Piotra Szmajdy list, w którym napisał on m.in. "...Za krytyczną recenzję jestem wdzięczny Waszemu Recenzentowi ponieważ sprowokował nas do przeanalizowania i przemyślenia kilku ważnych spraw, a autorowi dał możliwość do ustosunkowania się do zarzutów ( i zaplanowania pewnych zmian w tekście w przyszłości, bowiem druk cyfrowy umożliwia nam szybkie reagowanie na pojawiające się potrzeby udoskonalenia dzieła ), po części bezwzględnie słusznych, po części dyskusyjnych, ale bardzo inspirujących. Jako wydawnictwo zmieniliśmy opis książki na czwartej stronie okładki na bardziej adekwatny do treści książki, bez szumnych zapowiedzi ( zmieniony tekst zamieściliśmy także na naszej stronie w sklepie internetowym ) i dodaliśmy motto, określające zakres naszych przewodników: Co? Gdzie? Jak? Za ile?. "Cukierkowa" recenzja takiego znaczenia by nie miała...".

 

Wydawnictwo nadesłało nam również egemplarz tego przewodnika ze zmienioną informacją na tylniej okładce. Obecnie jest ona następująca: "Iran to pierwszy w języku polskim przewodnik po tym państwie. Czytelnik, a być może także potencjalny podróżnik, znajdzie w nim wiele praktycznych informacji dotyczących: * historii * kultury * obyczajów * języka * przepisów celnych * transportu * cen * miejsciowej kuchni * najtańszych noclegów. Autor omawia krótko wybrane zabytki Iranu i warte odwiedzenia miasta oraz regiony. Ten praktyczny przewodnik kierowany jest szczególnie do osób, które za niewielkie pieniądze chciałyby samodzielnie poznać ten fascynujący kraj".

 

Dziękujemy!