BEZDROŻA: JAPONIA WSPÓŁCZESNA

 

Japonia nie należy do krajów zbyt dobrze u nas znanych. Odległa, a więc podróż do niej jest kosztowna, droga na miejscu, zaś mieszkańcy przeważnie są niechętni obcym, a przynajmniej bardzo w stosunku do nich ostrożni. Japońskie słowo oznaczające cudzoziemca – gaijin ma znaczenie pejoratywne. Zakłada, że to osoba obca i podejrzana.

 

Z Japończykami trudno porozumieć się nie tylko mentalnie, ale i dosłownie, językowo. Znajomość tam języka angielskiego jest znacznie mniejsza, niż się sądzi. Są co prawda przewodniki po tym kraju w języku polskim, ale ruch turystyczny do niego od nas, chociaż rośnie z każdym rokiem, jest niewielki.

 

Tym bardziej powinna więc cieszyć każda nowa książka o Japonii ułatwiająca jej poznanie i zrozumienie. Ukazała się właśnie w Bezdrożach, wydana przez Helion, nowa pozycja dziennikarza i japonisty Rafała Tomańskiego „Made in Japan”.

 

 

Którego, o czym informuje wydawca na tylnej okładce, pierwsza książka o Japonii „Tatami kontra krzesła” stała się bestsellerem. Tych, którzy sugerując się wydawnictwem znanym z przeważnie doskonałych przewodników turystycznych oraz ciekawych książek podróżniczych, oczekują, że „Made in Japan” jest jedną z nich od razu uprzedzam. Mogą jej nawet nie brać do ręki. Nie znajdą w niej bowiem ani słowa na temat zabytków, ciekawych miejsc czy innych atrakcji turystycznych. Nie jest to również relacja z podróży.

 

Co nie zmienia faktu, że to pozycja ciekawa i warta przeczytania. Przynosząca mnóstwo informacji o sytuacji gospodarczej i częściowo politycznej Kraju Kwitnącej Wiśni jak najbardziej aktualnych, chociaż z odniesieniami do przeszłości oraz porównań z innymi krajami. O kraju po 11 marca 2011 roku – dniu wielkiego tsunami w rezultacie trzęsienia ziemi i zniszczenia elektrowni atomowej w Fukushimie oraz skażenia jej okolic i wód przybrzeżnych.

 

Wydarzenia, które zdaniem chyba nie tylko autora, stało się ogromnym szokiem dla Japończyków i zmieniło bieg historii kraju. W 33 krótkich rozdziałach oraz we wstępie i zakończeniu tej książki czytelnik znajdzie mnóstwo informacji o dniu dzisiejszym Japonii. Nadal trzeciej potęgi gospodarczej świata – drugie, po USA, miejsce straciła ona niedawno na rzecz Chińskiej Republiki Ludowej.

 

Ale od ponad 20 lat ogarniętej marazmem, zastojem, nieumiejętnością dostosowania się do szybko zmieniających się potrzeb i wymagań gospodarki światowej. Do tego stopnia, że autor w zakończeniu napisał:

 

„Kraj Kwitnącej Wiśni może okazać się niedługo wydmuszka po jednej z najbardziej złożonych kultur świata. Iluzją społeczeństwa, które nie będzie w stanie określić własnej tożsamości. Made in Japan, sformułowanie, które niegdyś budziło podziw na całym świecie, oznaczające najwyższy poziom jakości, dziś niesie ze sobą coraz częściej konotacje bylejakości. Kilkanaście lat temu Japonia kojarzyła się z niedoścignionymi wynalazkami, robotami, technologiami rodem z przyszłości. Coś, co raczkowało na świecie, TAM było już od dawna… Obecnie japońskie społeczeństwo zaczyna pogrążać się w zastoju. Stopniowo zaczyna sobie z tego zdawać sprawę japoński rząd, nazywając bez ogródek przyświecające całej książce hasło Made in Japan powodem do wstydu.”

 

Mocno napisane. Czy słusznie? Ocenić to mogą czytelnicy po zapoznaniu się z faktami, informacjami i opiniami autora zawartymi w książce, po jej przeczytaniu. Przykładowo wspomnę tylko, że tragedia Fukushimy była (i jest) nie tylko skutkiem klęski żywiołowej, ale w niemniejszym stopniu rezultatem zaniedbań oraz nieudolności akcji ratowniczej i nieinformowania przez władze społeczeństwa o faktycznej sytuacji. Klęski, której skala była przewidziana przez specjalistów z niewielką nadwyżką.

 

„Prognozy – pisze autor – kataklizmu-na który-trzeba-być-gotowym przygotowywały Japonię na dokładnie 24.700 zabitych. Nie pomylono się wiele. Katastrofa z marca 2011 roku pochłonęła prawie 20 tys. ofiar.” Informując zarazem, że przewidywane skutki trzęsienia ziemi o sile 9 stopni Richtera na najmniejszej i słabo zaludnionej wyspie Shikoku, którego należy oczekiwać, spowoduje fale tsunami o wysokości 33 metrów, zalanie 8 sąsiednich prefektur i 323 tys. ofiar śmiertelnych.

 

70% z nich umrze bezpośrednio od uderzenia niszczycielskiej fali. Zniszczeniu może ulec 2,38 mln budynków. I to w sytuacji, gdy Japonia posiada najlepszy na świecie system ostrzegania przed zagrożeniami. Informacje o nich pojawiają się na ekranach TV już w 3 sekundy (!!!) po pierwszym wstrząsie. Ale wtórne fale trzęsienia ziemi rozchodzą się, o czym także można przeczytać w tej książce, z prędkością 4 km/sek.

 

Sytuacja gospodarczo – społeczna tej, nadal przecież, światowej potęgi, jest złożona, ale bardzo niepokojąca. Dług publiczny jest tam największy w świecie: 240% PKB. Długowieczne społeczeństwo starzeje się. W 2012 roku 51.376 osób przekroczyło 100 rok życia. Przyrost naturalny jest mały. Ilość samobójstw, uwarunkowanych również historycznie i kulturowo, ogromna. Przy czym mają miejsce również zbiorowe, na które ludzie umawiają się przez Internet.

 

Równocześnie Japończycy, jak już wspomniałem, są niechętni cudzoziemcom i zamknięci na imigrację. Kraj ma bardzo napięte, przekładające się na bojkot japońskich towarów, stosunki z Chinami z powodu sporu o parę skalistych wysepek. I niewiele lepsze, z jeszcze drobniejszego sporu terytorialnego z Koreą Południową. Od 20 lat panuje deflacja, czyli spadek cen, przy równoczesnym zawyżonym kursie jena do dolara. Zerowe jest oprocentowanie kredytów i lokat.

 

Miliardy dolarów marnuje się na nietrafione, niepotrzebne inwestycje zarówno infrastrukturalne jak i produkcyjne. W setki kilometrów supernowoczesnych dróg, po których ruch jest 5-krotnie niższy od zakładanego. Budowanie estakad w niewielkich mieścinach. Wykuwanie kilometrów słabo później wykorzystywanych tuneli w skałach. Nietrafione inwestycje dotyczą też biznesu.

 

Znana firma Sharp – napisał autor – wybudowała np. zakład mogący produkować 6 mln ekranów LCD rocznie, czyli więcej niż wynosi zapotrzebowanie na nie całego rynku światowego. To znowu tylko przykłady. Nie brak w tej książce rozdziałów poświeconych Internetowi (w Japonii korzysta z niego 80% społeczeństwa) i najnowocześniejszym technikom, japońskim wynalazcom i czołowym, młodym przedsiębiorcom. Wielu ciekawym informacjom obyczajowym itp. Książka zawiera kilkadziesiąt dobrych, kolorowych zdjęć, a także ciekawostek, z których wymienię jedną.

 

Słynne i popularne obecnie w świecie japońskie danie z surowych ryb – sushi – narodziło się w 1923 roku po trzęsieniu ziemi, gdy nie można było sporządzać potraw gotowanych. Książka ta zasługuje więc na uwagę. Także tych, którym jeden z naszych prezydentów obiecywał przekształcenie Polski „w drugą Japonię”. Czy chcielibyśmy żyć w takim kraju, pomimo jego nowoczesności i dobrobytu? Nie mam wątpliwości, że na pewno nie wszyscy.

 

MADE IN JAPAN. Rafał Tomański. Bezdroża, wydawnictwo Helion. Wydanie I, Gliwice 2013, str. 188, cena 34,90 zł.