PODRÓŻE GLOBTROTERA: KRAINA DRAWY I DĘBNICY

Polodowcowa kraina rzek Drawy i Dębnicy w woj. zachodniopomorskim była kolejnym celem podróży studyjnej SDP „Globtroter”. Pojechaliśmy tam na zaproszenie pani Barbary Nowak – burmistrza miasta i gminy Połczyn – Zdrój. Ze względu na przygotowywany nowy produkt turystyczny obejmujący także dwie sąsiednie gminy: Czaplinek i Barwice, w programie znalazły się również ciekawe miejsca i obiekty na ich terenie. Z Połczynem – Zdrojem i jego panią burmistrz zaprzyjaźnieni jesteśmy już od paru lat. Gościliśmy w Warszawie na spotkaniach „Globtrotera” przedstawicieli miasta, uzdrowiska i gminy, rewizytowaliśmy je i pisaliśmy o nich parokrotnie.

 

Przypomnę więc tylko kilka faktów z ich przeszłości oraz wspomnę o nowościach. Pierwsze ślady osadnictwa Słowian w osadzie Palupe, na miejscu której znajduje się współczesny Połczyn – Zdrój, pochodzą z późnej epoki żelaza, z V – VII w. n.e. Później, przez kilkaset lat, były to – wraz z Czaplinkiem i Drahimem – najdalej na północ wysunięte obszary historycznej Wielkopolski, wciśnięte między Nową Marchię, Księstwo Zachodniopomorskie i Zakon Krzyżacki.

 

W 1290 roku książę pomorski Bogusław IV zbudował w Połczynie zamek. Z najważniejszych dat w historii miasta wymienię jeszcze rok 1337 – nadanie mu praw miejskich, 1340 – zbudowanie kościoła, 1505 – wielki pożar, który zniszczył miasto i świątynię, 1688 – odkrycie wód mineralnych, 1712-15 – zbudowanie pierwszego domu zdrojowego, 1824 – założenie przez Henryka Fuhrmanna browaru, 1837 – założenie parku zdrojowego.

 

W latach 1870 – 1907 Połczyn stawał się coraz bardziej znanym ośrodkiem leczenia borowiną – to wówczas powstały istniejące do dzisiaj sanatoria – i w 1920 otrzymał do nazwy dopełnienie: Zdrój. Przy czym w 1930 roku liczył tylko 1187 mieszkańców, a sanatoria przyjmowały po 11 tys. kuracjuszy rocznie. Jego historia współczesna – w granicach Rzeczypospolitej – rozpoczęła się 5 marca 1945 roku, gdy Połczyn – Zdrój wyzwolony został przez 7 pułk piechoty, 3 dywizji, I Armii Wojska Polskiego.

 

Z wielu dat powojennych bardzo ważne było odkrycie w 1967 roku źródeł solanki, no i przeobrażenia ostatniego 20–lecia. Funkcja uzdrowiskowa nadal ma podstawowe znaczenie dla miasta. W dużym – ponad 80 ha – Parku Zdrojowym, częściowo angielskim, tj. dzikim, a częściowo francuskim, znajdują się cztery sanatoria państwowego Uzdrowiska Połczyn S.A.: „Gryf”, „Borkowo”, „Podhale „ i „Irena”.

 

Dysponują one najwyższej jakości złożami borowiny i solanki z własnych źródeł oraz kopalni, dobrym zapleczem medycznym m.in. z Pomorskim Centrum Osteoporozy i Mammografii a ponadto naukowym patronatem Akademii Medycznej w Poznaniu. W ofercie uzdrowiska jest ponad 40 zabiegów leczniczych i relaksacyjnych - SPA. A także centrum konferencyjne. W Połczynie – Zdroju działają również mniejsze sanatoria prywatne.

 

W naszym programie znalazła się m.in. wizyta w największym sanatorium Uzdrowiska Połczyn SA: „Gryf”. Obejrzeliśmy część jego odnowionej dużej bazy zabiegowej. A także Park Uzdrowiskowy, w którym rośnie ponad 60 gatunków drzew i krzewów – również egzotycznych. Jest w nim ponadto amfiteatr na 2300 miejsc, odkryty basen kąpielowy i 23 ha zalewu – zbiornika retencyjnego, 3 km ścieżka zdrowia z 16 stacjami sprawnościowymi, pijalnia wody mineralnej „Joasia”, szachownica na wolnym powietrzu, korty tenisowe, fontanny, a w lecie dywany kwiatowe. Szczegóły na temat Uzdrowiska i jego oferty znaleźć można na: www.uzdrowisko-polczyn.pl.

 

Poznaliśmy też – większość uczestników tej study tour była w tamtych stronach po raz pierwszy, z przewodnikiem Starówkę, połczyński zamek i jego stałą ekspozycję oraz czasową wystawę zdjęć z Włoch Artura Magdziarza. A także neogotycki kościół Mariacki. Połczyn – Zdrój stał się bazą wypadową do ciekawych zabytków i miejsc na terenie tej i sąsiednich gmin. Uczestniczyliśmy również w otwarciu I Ogólnopolskiego Turnieju w Mini Piłce Siatkowej Dziewcząt w nowej hali sportowej.

 

Odwiedziliśmy, pięknie odrestaurowany w 2005 roku za środki Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Zachodniopomorskiego Konserwatora Zabytków, kościół parafialny św. Katarzyny w Ostrym Bardzie. Zbudowano go w latach 1693 – 1694 jako budowlę szachulcową o konstrukcji ryglowej. W 1869 r. dobudowano do niego ceglana wieżę neoromańską. Wewnątrz znajduje się polichromowany i bogato zdobiony drewniany ołtarz główny z XVIII w. oraz ambona, płyta nagrobna fundatorów, chrzcielnica z 1698 roku. Zaś kościelny dzwon z 1649 roku jest o kilkadziesiąt lat starszy od tej świątyni.

 

W miejscowości tej znajduje się również Ekologiczne Gospodarstwo Rolne, z którego herbaty ziołowe, świeże, mrożone i suszone owoce a także zioła z 400 ha upraw ekologicznych, z którymi mieliśmy okazję zapoznać się, sprzedaje PPHU „Gama” z siedzibą w Dębach Szlacheckich. Więcej na jego temat na: www.gamaolejnicki.pl. W okolicach Połczyna - Zdroju jest sporo gospodarstw agroturystycznych oraz obiektów z pokojami gościnnymi.

 

Na popołudniowej kawie bądź herbacie i świetnych ciastkach byliśmy w „Skaucie” nad zalewem. Natomiast na kolacji w najbardziej znanym, także z doskonałej kuchni ze specjalnością „dziczyzna” oraz nalewek własnej roboty, gospodarstwie agroturystycznym „Mała Wenecja”. Z budowanym obecnie niewielkim centrum konferencyjnym, istniejącą już ptaszarnią i innymi atrakcjami.

 

Pozostałe obiekty, które nam pokazano, znajdują się przede wszystkim na terenie miasta i gminy Czaplinek. Więcej o nim na: www.czaplinek.pl. Jest to również miejscowość z kilkunastowiekową metryką. Od VII do XII w. w okolicach jeziora Drawsko i górnego biegu rzeki Drawy istniało skupisko osadnicze słowiańskiego plemienia Drawianie składające się co najmniej z 7 grodzisk i 20 osad otwartych.

 

Przez kilka wieków Czaplinek i jego okolice należały do zakonów: templariuszy a później joannitów, a przez miasto biegł ważny handlowy „szlak solny” łączący Kołobrzeg z Wielkopolską. Chociaż żył on w cieniu pobliskiego zamku w Drahimiu, obecnie na terenie Starego Drawska. W Czaplinku podejmowała nas pani burmistrz miasta i gminy Barbara Michalczik. Podkreślając, że 2/3 obszaru stanowią obszary chronione, co ma oczywiście walory, ale również stwarza problemy w przypadku zagospodarowywania terenu.

 

W mieście warto zobaczyć – co oczywiście zrobiliśmy – Starówkę z rynkiem na planie średniowiecznego rozwiązania urbanistycznego. Stoi w nim rzeźba „Rybak” w drewnie lipowym – dzieło Edwarda Szatkowskiego. Natomiast w jednej z kamienic znajduje się Izba Muzealna ze stałą ekspozycją „Prosto ze strychu” w której zgromadzono pamiątki z historii miasta i okolic.

 

Najstarszym zabytkiem Czaplinka jest murowany kościół św. Trójcy z XV w, przebudowany po pożarze w 1725 roku. Z bardzo ciekawym i pięknie odrestaurowanym barokowym, drewnianym ołtarzem baldachimowym oraz klasycystyczną amboną. Obok niego stoi drewniana Dzwonnica Kozłowa z dzwonem z 1730 roku. Po wspomnianym pożarze postanowiono bowiem nie odbudowywać kościelnej wieży.

 

Ciekawych miejsc i obiektów na terenie gminy jest sporo. Czaplinecki Informator Turystyczny poleca ich ponad 20. M.in. Drawski i Inski Park Krajobrazowy, jeziora: Drawsko, Prosino i Żerdno, rzekę Drawę, Młyn wodny w Głęboczku, Żelisławski Zapiecek. Najważniejsze z nich znalazły się w naszym programie. W Starym Drawsku, na przesmyku między jeziorami Drawski i Żerdno, znajdują się ruiny zamku Drahim ( więcej o nim na: www.drahim.pl ).

 

Od VIII w. stał tam drewniano – ziemny słowiański gród obronny spalony w XII w. prawdopodobnie przez wojska Bolesława Krzywoustego. W połowie XIV w. na jego miejscu joannici zbudowali na fundamentach z wielkich głazów ceglany zamek otoczony głęboką fosą. 2,5 metrowej grubości mury miały wysokość 12 metrów. Przez 400 lat był on ośrodkiem politycznym regionu. Kilkakrotnie niszczony, był odbudowywany aż do roku 1759, gdy zdobyli go i spalili Rosjanie.

 

Pozostały po nim jedynie ruiny z 9 metrowej wysokości murami, obecnie własność prywatna. Wewnątrz zachował się zarys muru obejmujący 1/3 dziedzińca – prawdopodobnie pozostałość pallatium, części mieszkalnej oraz lochu, w którym w czasach joannickich była mennica. Fałszowano w niej pieniądze polskie, pomorskie, brandenburskie i krzyżackie. Obecnie w obrębie murów znajdują się drewniane budynki, organizowane są turnieje rycerskie, biesiady, koncerty, ekspozycja kopii średniowiecznych militariów itp.

 

Na obrzeżach Czaplinka, nad jeziorem Drawsko znajduje się też inna atrakcja turystyczna przypominająca Średniowiecze – Sławogród. Jest to rekonstrukcja drewnianego grodu wczesnośredniowiecznego. Jego właściciel Michał Uliński ( adres e-mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ) , miłośnik tamtej epoki używający imienia „Miłobor”, prezentuje gościom poza palisadą zagrodę ze zwierzętami. Przy długiej chacie skandynawskiej rosną zioła, z których robi się wywary i leki. Wewnątrz obejrzeć można repliki średniowiecznych zbroi, mieczy i innych narzędzi walki, a na ruszcie nad paleniskiem z otwartym ogniem gospodyni piecze kiełbaski i inne przysmaki.

 

Są też w grodzie wojowie, niewiasty tkają na krosnach piękne materiały, zaś w kuźni kowal – prywatnie ojciec właściciela – pomaga turystom w wybijaniu z aluminiowych krążków replik denarów Bolesława Chrobrego. Na terenie poza palisadą odbywają się treningi wojów, rzuty oszczepem, strzelanie w łuku. Ponieważ sezon letni podczas którego codziennie odbywają się różne imprezy trwa tylko 2 miesiące, poza nim realizowany jest program edukacyjny na temat wczesnego średniowiecza. Zainteresowanie nim i w ogóle grodem jest duże.

 

W naszym programie był również przejazd przez inne fragmenty przepięknej Polodowcowej Krainy Drawy i Dębnicy. M.in. przez osadę garncarską w Sikorach – ważnego regionalnego ośrodka produkcji ceramiki i cegieł co najmniej od XIV wieku. Osada ta w obecnej postaci zbudowana została z inicjatywy mieszkańców w 2003 roku. Jest tam izba wystawowa, czynny w sezonie warsztat garncarski i piec do wypalania ceramiki. Można więc samodzielnie zrobić coś dla siebie – od przygotowania gliny, poprzez ulepienie z niej naczynia lub rzeźby, aż po jej wypalenie i zabranie na pamiątkę.

 

Trzecią gminą, w której byliśmy, były Barwice. Więcej o nich na: www.barwice.pl. Miasto również ze starosłowiańskim rodowodem, jedno z najstarszych na Pomorzu. Obecnie przede wszystkim centrum liczącej nieco ponad 9 tys. mieszkańców gminy rolniczej, ale z paroma zabytkowymi kościołami na jej terenie. Jej część stanowi Drawski Park Krajobrazowy. Są w nim szlaki rowerowe, konny, kajakowy „Dębnica”, ścieżka przyrodnicza oraz kilkanaście gospodarstw agroturystycznych.

 

W tym specjalizujących się, np. Kazimiery Kuli w Nowym Koprzywnie w pieczeniu metodą tradycyjną, bez sztucznych dodatków, parokrotnie nagradzanego także na imprezach ogólnopolskich, chleba razowego. Ponadto ciast i innej żywności ekologicznej z własnych produktów. Czy hodowli koni „Dylka ranch” w Przybkówku.

 

Prezentację produktów regionalnych gminy – reprezentował ją wiceburmistrz Robert Zborowski – zorganizowano dla nas w „Dworze Pomorskim” ( www.dworpomorski.pl ) w Luboradzy. Ten zabytkowy budynek, zwany pałacem, został wyremontowany i zagospodarowany przez nowego właściciela na obiekt turystyczny ze stylowymi pokojami oraz zapleczem gastronomicznym. Obok, po sąsiedzku, w nowym, osobnym budynku jest również ośrodek SPA i basen.

 

To właśnie w nim mieliśmy możliwość spróbowania znakomitego chleba i innych wypieków nie tylko p. Kazimiery Kuli, jej wędlin oraz nalewek i potraw z innych gospodarstw agroturystycznych. Jak również sławnych drahimskich miodów z różnego rodzaju kwiatów. M.in. wrzosowego, gdyż w okolicach tych znajdują się największe w Polsce wrzosowiska.

 

Dużą ekspozycję miodów oraz świec i innych wyrobów z pszczelego wosku pokazali Danuta i Leszek Ihnatowowie, właściciele Gospodarstwa Pasiecznego w Chłopowie. Na innych stoiskach oglądaliśmy, a kto chciał, mógł również kupić, różnego rodzaju szydełkowane serwetki i obrusy, bardzo ciekawe, chociaż pracochłonne – wykonanie jednej wymaga dnia pracy – bombki na choinkę oraz wiele innych przedmiotów sztuki ludowej.

 

Na zakończenie programu naszego pobytu w tamtych stronach i już poza jego głównym celem, jakim była prezentacja walorów turystycznych Polodowcowej Krainy, odwiedziliśmy – na zaproszenie właściciela „Bursztynowy Pałac” w Strzekęcinie koło Koszalina. W XVII wieku w tej osadzie rolniczej znajdował się majątek rycerski rodzin von Wolde. Przy ich siedzibie, prawdopodobnie już w XVIII w., istniał ozdobny ogród z tarasami. W latach 1899-1901 wybudowany został okazały pałac w stylu neorenesansowym z wieżą o cechach romantycznych. Jego tzw. oficyna – południowe skrzydło, pochodzi z II połowy XIX wieku.

 

Przebudowano też i rozbudowano park nad jeziorem. W 1906 r. ówczesny właściciel rozpoczął doświadczalną uprawę ziemniaków i produkcję sadzeniaków na Pomorzu, która szybko zdobyła sławę międzynarodową. Po wojnie sąsiedni Biały Pałac, który wraz z Bursztynowym i Rezydencją Myśliwską stanowi obecnie 4* kompleks hotelowy, był przez pewien czas główna siedzibą marszałka Georgija Żukowa. W latach 1966 – 1980 w pałacach mieścił się zakładowy ośrodek wypoczynkowy Jelczańskich Zakładów Samochodowych, później internat koszalińskiego technikum samochodowego, a następnie należały do policji.

 

Na początku lat 90-tych XX w. zrujnowane płace kupił obecny właściciel. Odrestaurował, przywrócił blask wnętrzom oraz ogrodowi, stworzył ekskluzywny hotel z profesjonalnym zapleczem szkoleniowo – konferencyjnym oraz nowoczesnym centrum SPA i Wellness. Z doskonałą – mieliśmy okazję przekonać się o tym – kuchnią. Więcej na temat tego kompleksu i jego oferty na www.bursztyniowypalac.pl.

 

Była to więc kolejna, bardzo udana – za co należą się podziękowania wszystkim naszym gospodarzom, przede wszystkim jednak p. burmistrz Połczyna – Zdroju Barbarze Nowak i jej współpracownikom – podróż Globtrotera. Tym bardziej żałować powinni więc koleżanki i koledzy, którzy dosłownie w ostatniej chwili, nawet w nocy przed wyjazdem, zrezygnowali z niego. Co nie pozwalało już zaproponować wolnych miejsc innym chętnym. W rezultacie z 20 – tu, jakie mieliśmy do dyspozycji, 6 zostało zmarnowanych. Było nam trochę wstyd przed gospodarzami, którzy włożyli wiele wysiłku, nie mówiąc już o wydatkach, w dobre przygotowanie i zrealizowanie bardzo ciekawego programu.

 

Zdjęcia autora.