SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH

Krakowskie Wydawnictwo "Bezdroża" nie tylko publikuje znakomite przewodniki turystyczne oraz albumy poświęcone różnym krajom, ale także inicjuje oraz patronuje imprezom i ciekawym inicjatywom turystycznym. Najnowszą jest SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH: nowy produkt turystyczny  i poświęcony mu portal internetowy opracowane przez przewodnika Leszka Młodzianowskiego.

Ma on na celu - pisze jego autor - rozwój turystyki i krajoznawstwa oraz rozpowszechnienie wiedzy na temat folkloru, regionalizmu, historii, zwyczajów i obyczajów górali jakże malowniczego i pełnego śladów historii regionu karpackiego. Szlak ten związany jest z tajemniczymi miejscami na terenie 5 krajów, które wprowadzają turystów w magiczny świat zbójników karpackich, opryszków, tołhajów i hajduków.

 

Honorowy patronat nad SZLAKIEM ZBÓJNIKÓW KARPACKICH sprawuje Wydawnictwo BEZDROŻA.  Powstał on, gdyż nasza wiedza o zbójnictwie wydaje się ciągle niepełna i mętna. Każdy mógłby przytoczyć chyba tylko przezwiska dwóch zbójników, których zna: Janosika i Ondraszka. Strona internetowa, www.zbojnickiszlak.pl na pewno pozwoli bliżej zapoznać się z tematyką zbójnicką. Jest ona zarazem największym na świecie portalem internetowym poświeconym zbójnictwu karpackiemu.

 

Ze względu na to, iż zbójnictwo jest w dalszym ciągu fascynującym zjawiskiem, autor i wydawnictwo chcą zwiększyć zainteresowanie górami karpackimi. Prawdziwe zbójnictwo w górach odnalazło swoje magiczne miejsce. Moda na ludowość, ludyczność, folklor i zbójnickie tradycje wcale nie słabnie, a w ostatnim czasie wręcz przybiera na sile. Zbójnicki mit kojarzy się z symbolem dawności, honorności, wolności i dlatego nigdy nie zaginie!

 

Dla wielu z nas dzisiaj zbójnictwo jest snem przeszłości – dzięki stronie internetowej www.zbojnickiszlak.pl może nie być! Legendy o zbójnikach są wciąż chętnie opowiadane i słuchane. Wiele regionalnych miejsc w Karpatach nazywanych jest na cześć słynnych zbójników i nawiązuje do ich obecności. Jeśli chcecie posłuchać legend o zbójnikach, poznać dzikie ustronia, w których grasowali swawolnicy górscy, poznwajcie Zbójnicki Szlak.

 

Portal internetowy www.zbojnickiszlak.pl podzielony jest na trzy główne części. Znajduje się w nim wykaz ponad pięćdziesięciu hersztów zbójnickich grasujących ze swoimi bursami na całym łuku Karpat oraz strefa około 300 zbójnickich legend. Kolejnym działem są ciekawostki o zbójnikach, z których możemy m.in. dowiedzieć się o detalach stroju harnasia zbójnickiego lub o ulubionych potrawach, które spożywali zbójnicy podczas uroczystych biesiad na polanach górskich.

 

Ostatnią częścią jest bardzo obszerny i szczegółowy opis ponad 600 miejsc w pięciu krajach: Polsce, Słowacji, Czechach, Ukrainie i Rumunii związanych ze zbójnikami. Na promocję SZLAKU ZBÓJNIKÓW KARPACKICH ułożono ok. 50 chwytliwych haseł reklamowych i stworzono około 100 grafik zbójnickich. Zbójnictwo karpackie jak żadne inne zjawisko, wywarło ogromny wpływ na kulturę ludową Karpat, której przecież samo było wytworem.

 

Zjawisko zbójnictwa, choć już znacznie odległe w czasie, nadal fascynuje historyków, folklorystów, etnografów, literaturoznawców i językoznawców oraz zachęca do badań. Wciąż też pojawiają się nieznane dotąd źródła informacji, mogące rzucić nowe światło na zagadnienie. Jest to temat bardzo wdzięczny i medialny. Towarzyszy mu niebywała magiczna żywotność.

 

Tworząc SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH - piszą jego inicjatorzy - chcieliśmy stworzyć modę na zbójnictwo!!!  Pokazać bardzo bogatą spuściznę kulturową jaką mogą poszczycić się Karpaty. Zbójnicki mit niezwykle mocno oddziałuje na wyobraźnię, co daje inspirację do podróżowania śladami karpackich zbójników.

 

Za stolicę zbójnictwa karpackiego autor SZLAKU ZBÓJNIKÓW KARPACKICH, który jest m.in. pilotem wycieczek i przewodnikiem górskim, uznał Żywiecczyznę. Dlaczego – przekonajcie się sami odwiedzając stronę www.zbojnickiszlak.pl.  Szlak ten powstawał przez ok. 3 lata, co daje mniej więcej 1000 dni lub ok. 26.000 godzin, z czego autor przed komputerem spędził pisząc materiał na stronę internetową ok. 10.000 godzin. Słowo zbójnik w serwisie użyte zostało ok. 15 tysięcy razy.

 

Do stworzenia SZLAKU ZBÓJNIKÓW KARPACKICH przeglądnięto tysiące starych książek, map, przewodników, archiwaliów, które odnalezione zostały w setkach bibliotek, archiwach państwowych itp. Aby zebrać materiał do zbójnickiego portalu trzeba było przejechać ok. 10.000 km. Aby przeczytać całą zawartość serwisu www.zbojnickiszlak.pl potrzeba by było spędzić non – stop przed monitorem komputera około 30 dni. Jak za sprawą czarodziejskiej różdżki przeniesiemy Państwa w czasy największego nasilenia zbójnictwa w Karpatach, czyli w klimat XVI - XVIII wieku.

 

Oprócz zwiedzania nieodgadnionych zbójnickich miejsc, nowy sieciowy produkt turystyczny jakim jest SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH zaserwuje Państwu mocną dawkę góralskiej zabawy z maksymalną dawką zbójnickiej adrenaliny - z licznymi konkursami, swojskim janosikowym jadłem, regionalną muzyką i innymi atrakcjami. Marzeniem autora szlaku jest aby SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH stał się polskim narodowym produktem turystycznym promowanym na międzynarodowych targach turystycznych na całym świecie. 

 

A także, aby został on wpisany do KSIĘGI REKORDÓW GUINESSA jako jeden z najdłuższych i najciekawszych na świecie szlaków turystycznych. Szlak ten ma bowiem około 4.000 km. Autor ma nadzieję, że kiedyś znajdzie się sponsor, aby ten szlak profesjonalnie oznaczyć. Podczas podróży ZBÓJNICKIM SZLAKIEM będzie można wziąć udział m.in. w biesiadzie zbójnickiej przy suto zastawionych regionalnym jadłem stołach w zbójnickich karczmach, zobaczyć legendarne harnasiowe miejsca, czy przeżyć zbójnicki napad.

 

Każdy będzie mógł zakupić w odpowiednich miejscach zbójnickie gadżety, dostać specjalnie wytłoczoną zbójnicką monetę oraz jedyny w swoim rodzaju zbójnicki certyfikat! SZLAK ZBÓJNIKÓW KARPACKICH przebiega przez teren 5 krajów – Polskę, Słowację, Czechy, Ukrainę i Rumunię. Zaczyna się w Żywcu w Beskidzie Żywieckim, który wyrósł na stolicę zbójnictwa karpackiego.

 

Szlak na terenie Polski przebiega m.in. przez następujące grupy górskie i krainy geograficzne: Beskid Żywiecki, Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid Makowski, Beskid Sądecki, Beskid Wyspowy, Gorce, Spisz, Pieniny, Orawę, Podhale, Tatry, Śląsk Cieszyński, Kotlinę Oświęcimską. W dalszej kolejności wiedzie przez Góry Świętokrzyskie, Beskid Niski i Bieszczady.

 

Na Słowacji obejmuje takie tereny jak: słowacką Orawę i Spisz, Tatry Bielskie, Tatry Wysokie, Tatry Niżne z Liptowem, słowackie Tatry Zachodnie, Górne Poważe i Turec, tereny Małej i Wielkiej Fatry, Gemer z Rudawami Słowackimi oraz Słowację Północno Wschodnią. Jeżeli chodzi o Republikę Czeską to szlak ten przebiega przede wszystkim przez tereny Beskidu Śląsko – Morawskiego.

 

Na Ukrainie biegnie przez bardzo atrakcyjne tereny Czarnohory, Gorganów i ukraińskiej Bukowiny. W Rumunii prowadzi na tereny rumuńskiej Bukowiny oraz Maramureszu. Jeśli ktoś chciałby przejść ten cały, 4 tys. km szlak, zajęło by mu to około 500 dni. Zbójnicki Szlak biegnie przez krajobrazy charakteryzujące się ogromnym zróżnicowaniem przyrodniczym i antropogenicznym. Niezwykle interesująca jest żywa kultura góralska oraz bogactwo obiektów zabytkowych, które są materialnym świadectwem burzliwych dziejów terenów położonych na całym łuku Karpat.

 

O unikatowości walorów naturalnych i dziedzictwa kultury tego regionu świadczy fakt występowania wielu Parków Narodowych, ścisłych rezerwatów przyrody i zabytków wpisanych na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Karpaty są rdzeniem Europy Środkowej, swoistym fenomenem kulturowo-historycznym, pewną całością geograficzną, historyczną i społeczną, wznoszącą sie ponad przecinające je granice państwowe.

 

Są nierozerwalnym splotem kultur, miejscem ścierania się i nakładania wpływów polskich, ruskich, ukraińskich, rumuńskich, słowackich i węgierskich, a także wielu innych. Dlatego właśnie na terenie Karpat mógł przydarzyć się niezwykły fenomen zbójnictwa. Temat zbójnictwa jest jednym z najciekawszych i najbardziej oryginalnych tematów, jakich kiedykolwiek dostarczyła naszej kulturze góralszczyzna karpacka.

 

Każde nieomal pasmo górskie, każda podkarpacka ziemia w długim łańcuchu Karpat ma swego zbójnickiego bohatera, którego lud darzy sympatią, nadając mu cechy rycerskie i szlachetne oraz akcentując częstokroć społeczny walor jego czynów. Każda karpacka kraina miała swego bohatera, po którym pozostał ślad zarówno w bezdusznych aktach sądowych, jak i w tęsknej pieśni ludu.

 

Długie pasmo Karpat stanowiło od lat dogodny teren dla wszystkiego rodzaju wagabundów, którzy wyczekiwali na okazję, by napadać na podróżnych, a niekiedy rabowali dwory i wsie położone w pobliżu uczęszczanych szlaków. Już legenda o życiu św. Świrada i św. Benedykta wspomina o zebraniach odbywanych w lasach przez „złoczyńców".

 

Zbójnictwo w regionie karpackim w XVI-XVIII w. miało charakter międzynarodowy. Wszelkiego rodzaju zbiegowie: Polacy, Słowacy, Morawianie, Ślązacy, Madziarzy, nawet Kozacy tworzyli bandy wolnych ptaków, dla których nie istniały granice państwowe, które bujały swobodnie po rozległych połaciach krajów, znajdując ochronę przed czujnością władz w gęstwinach leśnych i skalnych jaskiniach. Najliczniejszego wszakże kontyngentu dostarczali do tych band Polacy i Słowacy, a dochowane księgi sądów dla spraw złoczyńców, tak polskie jak i węgierskie, roją się od nazwisk polskich i słowackich hersztów zbójnickich.

 

Teren Karpat przez całe wieki nie był znany kulturze i piśmiennictwu polskiemu. Trudno dostępny, a przy tym intrygujący z uwagi na bezcenne skarby, które zawierały Karpaty w swoich kryjówkach, inspirował z czasem do eksplorowania tej mityczne krainy. W Karpatach, na pograniczu 5 krajów: ówczesnych Węgier (dzisiejszej Słowacji), Polski, Czech, terenów dzisiejszej Ukrainy i Rumunii, już od XVI wieku a nawet wcześniej grasowały bandy zbójników i wszelakiego rodzaju opryszków, hajdamaków i tołhajów.

 

Zbójnicy byli tak groźni, że przekraczanie Karpat zarówno przez podróżnych, jak i kupców, możliwe było tylko w bardzo dużych uzbrojonych grupach. W XVII i XVIII w. zjawisko to nasiliło się, co spowodowane było pogłębiającym się chaosem politycznym i społecznym Rzeczypospolitej i krajów ościennych. Mnożyły się napady świetnie zorganizowanych grup na wsie i dwory. Ogromna liczba tych band wymusiła wprowadzenie specjalnego ustawodawstwa – zaczęto stosować sądy doraźne, kary były bardzo surowe (ćwiartowanie, łamanie kołem, wbijanie na pal, wieszanie za żebro), egzekucje wykonywano publicznie.

 

Poczucie wolności, zerwanie więzów feudalnych przez zbójników budziło jednak podziw miejscowych górali. Rodziły się ludowe legendy zbójeckie. Wyczyny te rzadko przedostawały się na karty pisanych kronik, pozostawały natomiast w ustnej tradycji w postaci bajek, opowiadań i pieśni. Wiele ludowych opowiadań, przekazów informuje o różnych zabijakach, którzy grasowali na stokach Karpat od wschodniego Śląska aż po Czarnogórę, grabiąc i napadając.

 

Wśród przywódców band zbójeckich trzej zdobyli sławę największą: na Śląsku Cieszyńskim Ondraszek, w Tatrach Janosik, pod Czarnohorą zaś Dobosz. Zbójectwo góralskie występowało w minionych wiekach na całym obszarze Karpat zachodnich i Wschodnich, od Beskidu Śląsko – Morawskiego aż po Góry Pokuckie. Za jego główne mateczniki można uznać Beskid Żywiecki i Śląski, Podtatrze z Liptowem, Spiszem i Orawą i Podhalem oraz Huculszczyznę.

 

Zbójnictwo karpackie miało charakter mniej lub bardziej zorganizowany. Tysiące „towarzystw”, „familii”, „burs” prosperujących w ciągu niemal czterech wieków na przestrzeni górskiej od Bramy Morawskiej po źródła Prutu i Czeremoszu oraz masa zbójników i opryszków, którzy przewinęli się przez rozległe obszary Karpat i Podkarpacia, poddane zostały w pieśniach i opowieściach ludowych daleko idącej selekcji. Tylko stosunkowo niewielką grupę „chłopców zza buka” głównie „hetmanów” karpackich – uznano za rzeczywistych bohaterów, czyniąc z nich postacie na miarę swoich wyobrażeń, pragnień i dążeń!

 

„Lasy to przyjaciółki złodziei". Tak nazywał lasy pogranicza  Gall Anonim, kronikarz polski z XII w., wiążąc bezludną puszczę karpacką ze zbójcami i różnego rodzaju ludźmi, których losy i skazania zagnały w pustkowie nad granicą. Już w IX w. żupanowie słowiańscy skazywali złoczyńców na wygnanie. Wśród lasów i niespokojnych ludzi znajdowali się też różni niepewni (latrunculi) przybysze z sąsiedniego pogranicza, także najemnicy w służbie polskiej, którzy napadali na ruskie grody pograniczne lub tacy sami w służbie ruskiej.

 

Strach przed górami charakteryzujący mieszkańca Podkarpacia łączył się z niebezpieczeństwem spotkania się z groźnymi ludźmi, których kryły ówczesne Karpaty, góry wielkie, które zowią Alpes, jak nazywała je lustracja jeszcze w 1566 r., a więc wtedy, gdy nie były już tak tajemnicze i groźne jak w czasach, gdy zjawili się w nich pierwsi skazani na banicję złoczyńcy.

 

Wędrowali przez góry smagli i na pół dzicy wołosi, pasterze, pędzący stada bydła czabańskimi płajami, zjawiali się też coraz liczniejsi zbiegowie z magnackich włości i z tamtej strony granicy, którym „wykoczowanie" czyli ucieczkę ze wsi ułatwiali tzw. wykoty. Zjawiali się rozmaici ludzie „luźni”, poróżnieni z prawem, uciekający przed prawem lub bezprawiem, zbiegowie przed wyrokami i turmą, słowem różnoraka masa ludzka, szukająca lepszego losu, nie pogodzona z krzywdą i zdecydowana na trudne życie w lesie.

 

W ucieczkach tych ważną rolę odegrało rozwijające się silniej uświadomienie i pragnienie swobody. Wrodzony duch niezależności cechował ludność pasterską pochodzenia wołoskiego, odważnej i bojowej, przywykłej do bytowania w lesie i na połoninie. Wśród osadników w nowo zakładanych wsiach na prawie wołoskim, mnóstwo było zbiegów z innych wsi, których zgodnie z przywilejami królewskimi nie wolno było wydawać z powrotem.

 

Nie odgrywała roli przeszłość osadników. Osadzano również złodzieji-furtatów, jak np. w Wołosatem. W górach istniały kryjówki zbójeckie, gdzie układano plany wypraw i ukrywano łupy. Niektóre kompanie miały zdyscyplinowaną wojskową organizację, rotę i chorągiew, bębny i kotły, jako uzbrojenie hakownice, muszkiety, łuki, spisy, smolne pochodnie i tzw. opryszkowskie wekiery (siekiery). Wieki XVII i XVIII, kiedy to odnotowujemy największe nasilenie ruchu zbójnickiego, były okresem ustawicznych niepokojów, zjazdów szlachty, wojen, chorób i pomorów, głodów oraz najazdów Tatarów.

 

Masa chłopska żyła w poddaństwie i zależności od pana, uginała się pod ciężarem danin i powinności. Położenie chłopstwa w XVII i XVIII wieku określano jako infernus rusticorum, piekło wieśniaków. Pod koniec XVIII wieku dogorywała Rzeczpospolita Szlachecka. Jeszcze próbowała się bronić formowaniem konfederacji barskiej w 1768 roku, ale rozbiór Polski zbliżał się nieuchronnie. W następstwie zaboru wszystkie dobra królewskie przeszły na skarb państwa austriackiego, które wytrzebiło zbójnictwo w polskich Karpatach.

 

W Polsce zbójnictwo krzewiło się od Bieszczad aż po Tatry. Nazwa Bieszczadów – pierwotnie brzmiała Bieściad. Z czasem nabrała bardzo ciekawego znaczenia. W staropolskich tekstach spotykamy określenia „bieszczadź łez” (padół płaczu) czy „świat zbieszczadział” (zdziczał). Słowo „bieszczadź” oznaczało zatem coś dzikiego niemiłego człowiekowi. Może nastąpiło tu skojarzenie starej nazwy terenowej z biesami, czyli diabłami, złymi mocami? Zbójnikom bardzo odpowiadały te zdziczałe tereny.

 

Tatry, z kolei zanim zostały dogłębnie zbadane w XX wieku, były przez poprzednie stulecia prawdziwą terra incognita, gdzie nikt rozsądny nie zapuszczał się bez naprawdę istotnej potrzeby. Wydobywano co prawda rudy różnych metali i kruszce, a na wysokogórskich łąkach prowadzono wypasy, ale wielkie obszary pozostawały poza strefą zainteresowania ówczesnych górników i pasterzy. Część z nich stanowiła prywatne tereny myśliwskie magnatów. Inne obfitowały w liczne kryjówki i zakamarki - w sam raz aby dać schronienie różnym typom „spod ciemnej gwiazdy" i wyrzutkom społecznym.

 

Wąskie drogi podtatrzańskie obfitowały w liczne miejsca, gdzie można było urządzać zasadzki na kupców, którzy wędrowali nie tylko słynnym szlakiem bursztynowym, ale także drogami łączącymi Orawę z Liptowem i Podhale ze Spiszem. Zbójnicy w razie pościgu chronili się w mało poznanych dolinach tatrzańskich, w jaskiniach i w niedostępnych skałach. Rozpuszczane przez nich i zaprzyjaźnionych z nimi ludowych gawędziarzy opowieści o diabłach, smokach, duchach i strachach, które czekały na każdego, kto zapuści się w nieznane sobie tereny, skutecznie odstraszały nawet najodważniejszych tropicieli bandytów.

 

W XIV w. na tatrzańskie łąki zawitali wołoscy pasterze, którzy wraz ze swoimi stadami przybyli z obszaru dzisiejszej Rumunii. Wraz z nimi dotarła pod Tatry specyficzna, nie spotykana na tych terenach wcześniej kultura pasterska. Protoplastami zbójnickiego rodu były właśnie plemiona Wołochów, które przybyły do Polski aż z terenów dzisiejszej Rumunii. Podhalańska kamienista gleba nie gwarantowała dobrych plonów, zwłaszcza że lata w górach są krótkie a pogoda najczęściej deszczowa.

 

Dlatego część mieszkańców dzisiejszego Zakopanego i okolicznych wiosek znalazła inny sposób zarobkowania. Na wiosnę, kiedy stada wypędzano na wysokogórskie pastwiska, tworzyli oni różne bandy i wyprawiali się na, ich zdaniem, mlekiem i miodem płynący Liptów, aby tam łupić bezbronne wioski. Sygnałem do zbiórki był dla podhalańskich przestępców dym z ogniska, rozpalanego przez przywódcę bandy (harnasia) pod wierzchołkiem Osobitej - góry na Orawie nad Kotliną Orawicką, doskonale widocznej z całego Podhala.

 

Jesienią zbójnicy wracali do swoich zagród, odbierali swoją trzodę i wiedli bogobojny tryb życia aż do następnej wiosny. Jak wielu Podhalan należało do band, nie wiadomo. Część z nich wyprawiała się „na zbój" każdego roku, inni co kilka lat, jeszcze inni okazjonalnie - na kilka tygodni, by potem z pełną kiesą wrócić na łono rodziny. Mijały lata. Burzliwe losy Środkowej Europy nie ominęły Tatr.

 

Różne armie wędrowały z północy na południe, z zachodu na wschód i odwrotnie. Po każdym takim przemarszu w tatrzańskich dolinach znajdowali schronienie liczni dezerterzy, zbrodniarze ścigani przez prawo i ci, którzy nad wojaczkę przedkładali łatwiejsze pozyskiwanie dóbr doczesnych. Część z uciekinierów dla zdobycia pożywienia zajmowała się kłusownictwem. Inni wybrali jeszcze łatwiejszy chleb. Tworzyli kilku - najwyżej kilkunastoosobowe bandy, które napadały na pobliskie wioski, ale także na kupców, okoliczne karczmy i oberże, kościoły, leśniczówki a nawet fabryki i huty.

 

CHCECIE POZNAĆ HISTORIE SZUMNYCH ZBÓJNIKÓW? JEŚLI TAK TO ZAPROSOMY WOS PIKNIE NA ZBÓJNICKI SZLAK! HEJ!  Pisze jego autor - Leszek Młodzianowski.