CZECHY: NIEZWYKŁE DZIEJE KLASZTORU W SAZAWIE

Nad 3,7-tysięcznym miasteczkiem Sazawa (Sázava) położonym nad rzeką o tej samej nazwie, niespełna 40 km na południowy wschód od Pragi, góruje wysoka wieża romańsko – gotyckiego kościoła, który nigdy nie został zbudowany, chociaż znajduje się na liście zabytków czeskiej kultury narodowej. Stanowi on najbardziej widoczny z daleka obiekt kompleksu dawnego klasztoru benedyktynów, jednego z najstarszych na ziemiach czeskich. Niezwykłego, gdyż z rodowodem nie rzymskim, lecz starosłowiańskim i dawnym centrum liturgii w tym języku.

 

TO NIE WPŁYWY WIELKICH MORAW

 

Pochodzącej nie, jak można by przypuszczać, z niezbyt przecież odległego morawskiego Velehradu, gdzie wiarę chrześcijańską w obrządku słowiańskim rozpowszechniał przede wszystkim św. Metody, lecz przyniesionym do Czech przez mnichów chorwackich z Dalmacji.

Przypomnę, że książę Rościsław, później święty Cerkwi prawosławnej, jeden z władców (panował w latach 846-870) średniowiecznego państwa słowiańskiego Wielkie Morawy (Velká Morava), które powstało na początku IX w., a upadło w wiek później (902-907) pod naporem Madziarów, zaprosił w roku 863 na Morawy z Bizancjum, sławnych już wówczas Apostołów Słowian, św. św. Cyryla i Metodego.

Stworzyli oni pierwszy alfabet słowiański – głagolicę, później przekształcony przez któregoś z ich uczniów w cyrylicę i głosili wiarę chrześcijańską wśród południowo – wschodnich Słowian. Po śmierci Cyryla w 869 r. w Rzymie, Metody aż do końca życia w 885 r. działał w Velehradzie na Morawach. Obecnie znajduje się tam ważne sanktuarium i miejsce pielgrzymkowe.

Dodam, że działo się to jeszcze przed podziałem chrześcijaństwa na wschodnie i zachodnie. Walka o „strefy wpływów”, zwłaszcza politycznych, już jednak trwała. A zaproszenie przez Rościsława bizantyjskich apostołów miało na celu osłabienie wpływu na jego kraj biskupów niemieckich obrządku rzymskiego.

 

LEGENDA O ŚW. PROKOPIE

 

Wróćmy jednak do Sazawy. Według legendy, w lesie nad rzeką Sazawą zamieszkał pustelnik, późniejszy święty Prokop (Prokopios). Już od 1009 roku gromadzili się wokół niego inni asceci. Po przypadkowym spotkaniu z księciem Oldrzychem (Oldřich), Prokop założył, przy jego pomocy, w tym miejscu klasztor w roku 1032.

Chociaż na jednej z dwu kamiennych tablic informacyjnych w przyklasztornym kościele, najdokładniejszym źródle informacji o historii tego klasztoru, jakie udało mi się znaleźć, jest wzmianka, że założenie monastyru mogło mieć miejsce dopiero pod rządami księcia Brzetysława (Břetislav, panował 1035-1055). Dobra klasztorne utworzone zostały z rodowej ziemi Prokopa oraz nadań księcia i innych ofiarodawców.

Niezwykła dla mnie jest informacja znajdująca się na wspomnianej tablicy, że początkowo klasztor stanowił prywatne założenie Prokopa, jego pierwszego opata. Świadczy o tym fakt, że jego następcami na tej funkcji byli synowiec Vit i syn Jimram. Mimo iż założyciel klasztoru korzystał z tradycji zakonnego życia typu wschodniego, przyjął dla niego regułę benedyktyńską.

Stosowaną już w trzech starszych od sazawskiego klasztorach czeskich. W Pradze na zamku (żeński św. Jerzego, założony w 973 r.), i na ówczesnym podzamczu w Brzewnowie (Břevnov), mokradłach nad Wełtawą – pierwszy męski w 993 r. oraz w Ostrowie (Ostrov).

 

SŁOWIAŃSKA LITURGIA I KSIĘGI

 

Klasztor w Sazawie był więc czwartym jaki powstał w Czechach. Ale w odróżnieniu od wymienionych trzech starszych, od początku miał wyraźnie charakter słowiański i aż do śmierci św. Prokopa w 1053 r. poparcie księcia Brzetysława.

Równocześnie był on ostatnim, ale najważniejszym czeskim ośrodkiem piśmiennictwa starosłowiańskiego. Używano w nim obu alfabetów słowiańskich, głagolicy i cyrylicy, pisano w nich oryginalne dzieła i dokonywano przekładów. Z łaciny przetłumaczono m.in. Rozmowy Grzegorza Wielkiego – zbiór czterdziestu kazań, który stanowi najobszerniejszy zabytek czeskiego piśmiennictwa starosłowiańskiego.

Napisano też Drugą starosłowiańską legendę o św. Wacławie, będącą przekładem łacińskiej legendy biskupa Gumpolda, ale uzupełnionym o informacje z innych źródeł łacińskich. Jednym z najcenniejszych, powstałych tu dzieł, był Kanon św. Wacława – śpiewy liturgiczne w obrządku wschodnim.

W klasztorze napisano też, niestety nie zachowaną, starosłowiańską legendę o św. Prokopie, która stała się jednak podstawą opracowania jej łacińskiej wersji. Wspomniane źródło – marmurowe tablice, z których czerpię te informacje – wspomina, że większość starosłowiańskich zabytków literatury pochodzenia czeskiego zachowała się tylko w ich staroruskich kopiach.

 

ŁACINNICY OKAZALI SIĘ SILNIEJSI

 

Co świadczy o silnych związkach Sazawy z Rusią Kijowską. Jednym z przytoczonych przykładów jest modlitwa do św. Trójcy, zachowana tylko w tłumaczeniu staroruskim, w której wymienieni są także czescy święci: Wacław i Wojciech – ten drugi, przypomnę, jest także świętym polskim.

Innym wymienionym przykładem czeskich wpływowi na literaturę staroruską jest najstarsza ruska legenda o prawosławnych świętych Borysie i Glebie, z wyraźnymi odniesieniami do legend o św. Wacławie. Nie mniej ciekawe są także losy samego klasztoru.

W roku 1096 słowiańscy mnisi zostali z niego wypędzeni, a ich księgi i pisma w większości spalone. Klasztor przejęli benedyktyni w Brzewnowa wprowadzając liturgię łacińską. Znaczna jego rozbudowa miała miejsce za czasów opata Sylwestra († 1161), później biskupa Pragi.

Budowę dużego przyklasztornego kościoła rozpoczęto w 1315 roku. Wzniesiono wysoką wieżę oraz dwie ściany nawy. Przy czym jedną tylko arkadową, z wysokimi gotyckimi oknami. Zachowane malowniczo do naszych czasów. Nie są to jednak ruiny sprzed wieków, ale niedokończona średniowieczna budowla.

 

DZIEJE KLASZTORNEJ ŚWIĄTYNI

 

Szybko zaniechano bowiem jej budowy. Później były wojny husyckie, a mnisi na 17 lat (1420-1437) musieli klasztor opuścić. Nie wznowiono wznoszenia tego kościoła także później, prawdopodobnie z powodu braku środków. Dopiero na przełomie XVII i XVIII wieków zbudowano obecny klasztorny kościół p.w. św. Krzyża.

Wykorzystując prezbiterium niedokończonego w XIV w. postawiono nowy, barokowy, według projektu najwybitniejszego architekta tamtych czasów w Czechach, Kiliána Ignáca Dientzenhofera (1689-1751).Wkrótce jednak po zakończeniu jego budowy cesarz Józef II klasztor, w 1785 r. zlikwidował. A klasztorne budynki przebudowano na pałac.

W dawnej sali kapituły zachowały się średniowieczne freski z czasów cesarza Karola IV (1316-1378), z niezwykłymi wyobrażeniami z życia NM Panny, m.in. sceną karcenia przez nią małego Jezusa. Na stropie są też freski przedstawiające aniołów.

Od 2000 roku klasztor należy do bazylianów, z liturgią starosłowiańską. Niestety, podczas mojego tu pobytu brama do niego zamknięta była na głucho, z informacją, że z powodu remontu. Otwarty okazał się natomiast dawny klasztorny kościół p.w. św. Krzyża. Jeden z trzech, obok św. Marcina i husyckiego św. Prokopa w Sazawie.

 

KOŚCIÓŁ Z KRYPTĄ ŚW. PROKOPA

 

Na terenie klasztornym stoi też zabytkowy grobowiec rodu Tiegelów z Lindenkronu. Barokowy jednonawowy kościół jest czynny. W jego ołtarzu głównym poczesne miejsce zajmuje duży obraz przedstawiający wniebowstąpienie NMP. Bogato zdobiona rzeźbami jest ambona, podobnie ołtarze boczne.

Skromny natomiast jest chór i niewielkie, trzyczęściowe organy. Pod nawą znajduje się obszerna krypta z gotyckim sklepieniem, z zejściem do niej kamiennymi schodami. Wewnątrz jest ołtarz z relikwiami św. Prokopa, a przed nim stoją cztery stelle z ikonami.

W jednej z nisz uwagę zwraca stara, kamienna figura Madonny z Dzieciątkiem. Na ścianach wiszą obrazy o tematyce biblijnej, pod nimi stoją oparte o nie kamienne płyty i chyba fragmenty dawnej budowli. Wśród tablic z informacjami w kościele, poza już wspomnianymi dwiema marmurowymi o historii klasztoru, są także panel z powiększonym sztychem – panoramą średniowiecznej Sazawy.

Oraz kilka innych poświęconych opisowi założenia przez Karola IV w 1347 r. i dziejom klasztoru Emaus Na Slovanech w Pradze. Benedyktyńskiego, ale ze słowiańskim wówczas językiem mszy. Samo miasteczko Sazawa otaczające kompleks klasztorny jest typowo prowincjonalnie ciche i spokojne.

 

Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w wyjeździe studyjnym zorganizowanym dla polskich dziennikarzy i touroperatorów przez Středočesky Kraj (Województwo Środkowo czeskie) i warszawski oddział Czech Tourism.