CZECHY: WĘGIERSKIE GRODZISZCZE – FARA NA DĘBOWYCH PALACH

  Zaledwie około 30 km dzieli 26-tysięczne miasto Uherské Hradištĕ, czyli Węgierskie Grodziszcze na Morawach Wschodnich, od granicy ze Słowacją. Dokładnie 15 października br. minęła 760 rocznica jego założenia w 1257 roku przez króla Czech Przemysła Otokara II i opata pobliskiego klasztoru cystersów w Velehradzie. Nie na pustym miejscu jednak, lecz przekształcając małą wioskę rybacką na wyspie na rzece Morawie. Teren na którym leży to obecnie powiatowe miasto z bogatą historią, cennymi zabytkami oraz pięknymi tradycjami i folklorem regionu Slovácka, w VIII i IX wieku było jednym z najbardziej znaczących centrów państwa Wielkomorawskiego.

Pierwszy człon nazwy miasta - Uherské, która oficjalnie po raz pierwszy pojawiła się dopiero w roku 1587, gdyż wcześniej było to po prostu Grodziszcze (Hradištĕ), później z dodatkiem lokalizacyjnym „nad Moravou”, ma jednak z Węgrami związek zgoła odmienny, niż można by sądzić odczytując ją dosłownie.

Znaczy bowiem „przy granicy z Węgrami”, podobnie jak innego pobliskiego miasteczka, Uherskeho Brodu, czyli „Brodu przy granicy węgierskiej”. Ale skąd tu w ogóle wzięli się Węgrzy mieszkający o co najmniej dwieście kilometrów dalej na południowy wschód, a za miedzą leży Słowacja?

 

      JAK TO BYŁO Z „BRATANKAMI” ?

 

Otóż ona, przez 10 wieków, aż do roku 1918, gdy w wyniku rozpadu monarchii austro-węgierskiej po przegranej przez nią I wojnie światowej, stała się częścią Czechosłowacji, a później samodzielnym państwem, wchodziła w skład królestwa Węgier jako Węgry północne. Warto o tym wiedzieć i pamiętać.

Podobnie jak o tym, że znane powiedzenie „Polak – Węgier dwa bratanki…” nie dotyczyło, zdaniem Słowaków, które podzielam, przynajmniej początkowo Madziarów. Przy dzielącej nas nadal barierze językowej, bezpośrednie bratanie się, poza wykształconą szlachtą mówiącą po łacinie, było bowiem niemożliwe.

Brataliśmy się, ale z bliskimi nam językowo i terytorialnie Słowakami, nazywanymi ze względu na ówczesną przynależność państwową Węgrami lub Madziarami. Sprowadzając od nich, a przez ich terytorium także z innych regionów królestwa, popularne węgrzyny, czyli węgierskie wina.

Chyba dopiero okres Wiosny Ludów 1848 roku i znaczący udział Polaków, z których najbardziej znanym był i jest „Apó Bem”, czyli Ojczulek Bem, nasz sławny generał, w węgierskich walkach z Austriakami o niepodległość, rozszerzył to braterstwo na całe ówczesne Węgry. Chociaż i wcześniej mieliśmy z nimi bliskie związki rodowe władców oraz szlachty.

 

RATUSZ, FORTYFIKACJE, ZABYTKOWE DOMY

 

Wrócę jednak do Uherskiego Hradiszta i jego zabytków. Na poznanie w tym mieście zasługuje co najmniej kilka. Stará Radnice, czyli Stary Ratusz z metryką od 1296 r. w którym powstał z dwu mieszczańskich domów, a później był kilkakrotnie przebudowywany, z lekko pochyloną wieżą.

Dawne, wznoszone od polowy XIV w. fortyfikacje obronne, z których zachowała się tylko jedna brama nazywana niegdyś Spaloną (Shořela), a współcześnie Mateusza (Matyášova). Kaplica św. Elżbiety, a także jedyny zachowany w mieście dom renesansowy „Pod Słońcem” (Dům U Slunce), czy były klasztor franciszkanów, obecnie powiatowe archiwum, założony w roku 1490 z przepięknym refektarzem.

Warto do nich dodać jeszcze aptekę „Pod Złotą Koroną” (Lékárna U zlaté koruny) z XVII w. oraz stary barokowy dom „Pod Sową” (Dům U Sovy). Szczególne miejsce wśród tutejszych zabytków zajmuje jednak fara – parafialny, a zarazem dziekański kościół św. Franciszka Ksawerego.

Zajmujący, wraz z kompleksem dawnego klasztoru jezuitów, jedną z dwu wąskich pierzei rynku, obecnie placu Masaryka. Jezuici przybyli tu z Kromierzyża w połowie XVII w. i swój klasztor zbudowali w latach 1654-1662. Zaś w roku 1670 rozpoczęli wznoszenie klasztornego kościoła.

 

TAK, JAK ROBIONO TO W WENECJI

 

Nie było to zadanie proste, gdyż grunt wyspy na rzece Morawa był piaszczysty i grząski. Podobnie jak w przypadku ratusza oraz kilku innych dużych budowli, zastosowali więc technikę sprawdzoną w Wenecji. Wbijanie najpierw w grunt, aby go umocnić, potężnych drewnianych pali, głównie dębowych.

Niedawne ich badania wykazały, że są one nadal w dobrym stanie, chociaż w trakcie remontu fundamenty budowli wzmocniono zastrzykami z betonu. I dopiero na tych palach wznoszenie budowli.

Tutejszy pojezuicki kompleks składa się obecnie, oprócz fary, także z akademika i gimnazjum z salą teatralną nazywaną Redutą.

Kościół św. Franciszka Ksawerego zbudowany według projektu praskiego architekta Dominika Orsiego, ukończony został w roku 1680. Zaś jego dwie wieże dobudowano w 1685 roku, a w następnym dodano kościołowi portal. Od tamtej pory nie obeszło się oczywiście bez przebudów i remontów.

Dzisiejszy wygląd świątynia otrzymała w połowie XVIII w., gdy w rezultacie złego stanu technicznego wież obniżono je o jeden poziom i przykryto baniastymi hełmami z otartymi miejscami na latarnie. Także obecnie fronton kościoła przechodzi remont i zasłonięty jest rusztowaniami.

 

SKARBY WE WNĘTRZU KOŚCIOŁA

 

Trochę dla mnie zaskakujący, gdyż kilka lat temu, gdy byłem tu po raz pierwszy, był on, przynajmniej na oko, w znakomitym stanie, co dokumentującego zdjęcia jakie wówczas wykonałem, a obecnie wykorzystuję jako ilustrację. W niszy fasady świątyni znajduje się posąg jej patrona.

Wnętrze wygląda jak gdyby było świeżo po rewaloryzacji i należy do najładniejszych, głównie barokowych, chociaż również z elementami rokoka, chyba nie tylko na Morawach. Długą nawę zamyka ołtarz główny z dosyć niezwykłym obrazem patrona. Namalował go w roku 1689 Jan Jiři Heinsch przedstawiając św. Franciszka Ksawerego chrzczącego indyjskiego księcia.

Prezbiterium pokryte zostało iluzorycznymi malowidłami w 1760 roku, autorstwa morawskiego artysty Judy Tadeusza Suppera. Bogato zdobione stiukowymi dekoracjami jest sklepienie nawy. M.in. medalionami z głowami lub postaciami apostołów i ewangelistów, a także amorkami, girlandami i innymi płaskorzeźbami.

Uwagę przyciąga piękna ambona umieszczona na lewej ścianie nawy między kaplicami i ołtarzem głównym. A także ołtarze boczne w kaplicach otwartych na nią półokrągłymi arkadami. W kaplicy Matki Bożej Bolesnej znajduje się duża Pieta. Także pozostałych sześć, po trzy z każdej strony nawy, są bogato zdobione.

 

KAPLICE, RZEŹBY, OBRAZY

 

Po stronie lewej kaplice św. św. Barbary, Ignacego i Anny. Z prawej zaś św. Wiktorii, patronki miasta, ze wspaniała chrzcielnicą z początku XVIII w. i relikwiarzem świętej. Pozostałe kaplice poświecone są św. Józefowi i Aniołowi Stróżowi.

W dwustronicowym informatorze w języku polskim, na jaki natrafiam zaraz po wejścu do świątyni, znajduję informacje, że najcenniejsze pod względem artystycznym w jej wnętrzu są rokokowe rzeźby Ondrzeja Schweigela. Artysty, którego dzieła znajdują się na całych Morawach i czeskim Śląsku.

Z innych źródeł dowiaduję się, że do bardzo wartościowych artystycznie zaliczane są również barokowe obrazy Ignaca Raaba w bocznych kaplicach. Na mnie spore wrażenie robi również chór z organami oraz otwarta loggia osłonięta balustradą, znajdująca się po obu stronach nawy nad półokrągłymi arkadami, w których znajdują się kaplice boczne.

A także wiele poszczególnych rzeźb oraz detali zdobiących wnętrze tej świątyni. Jest to naprawdę piękny, wspaniale utrzymany kościół. Prawdziwa perełka tutejszej architektury i sztuki, przy czym znajdująca się przy głównym placu miasta.

 

Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w wyjeździe studyjnym zorganizowanym przez warszawskie biuro Czech Tourismu i Centralę Ruchu Turystycznego Moraw Wschodnich.