CZECHY: MUZEUM HARLEYA – DAVIDSONA

Nie lubię motocykli. Uważam nawet, że przynajmniej najgłośniejsze z nich powinny mieć zakaz wjazdu do miast. Chociaż we wczesnej młodości trochę na jednym jeździłem. „Zdobytym”, a tak naprawdę, to porzuconym z braku paliwa przez Niemców wycofujących się w styczniu 1945 roku. Dopóki nie zabrali mi go krasnoarmiejcy jako „trofiejnogo” – zdobyczy wojennej. Skoro jednak w programie naszego wyjazdu studyjnego na Morawy Wschodnie zorganizowanego przez tamtejszą Centralę Ruchu Turystycznego wspólnie z warszawskim przedstawicielstwem Czech Tourism znalazło się także Muzeum Harleya – Davidsona, i to z największą kolekcją w Europie środkowej, obejrzałem ją z zainteresowaniem.

 

OTROKOVICE NA MORAWACH

 

    Mieści się ono w 18,5-tysięcznym mieście Otrokovice, odległym od stolicy kraju (województwa) Zlinu o 10 km i połączonego z nim nie tylko koleją, ale również linią trolejbusową. Położone jest ono na styku trzech morawskich regionów folklorystycznych: Slovácka, Valašska (Morawskiej Wołoszczyzny) i Haný, u zbiegu rzek: Morawy i Drzewnicy.

    I ma  długą, chociaż aż do lat 30-tych XX wieku niczym szczególnym nie wyróżniającą się przeszłość. Archeolodzy ustalili, że ludzie mieszkali tu już w epoce kamiennej. Pierwsza pisana wzmianka o Otrokovicach pochodzi z roku 1141.

 

IMPULS BATY

.

    Osada stanowiła wówczas, aż do połowy XIV w., własność kościelną. W 1576 r. zbudowano w niej, nie zachowaną do naszych czasów, twierdzę, a w II połowie XVIII w. w niej zameczek myśliwski.

    W 1841 r. tę, raczej zapadłą dziurę, ożywiło trochę zbudowanie przez nią kolei żelaznej. I to z samego Wiednia, aż do galicyjskiej wówczas Bochni. Ale spis ludności w 1843 r. wykazał, że mieszka tam zaledwie 804 ludzi.

    Prawdziwy rozwój, już miasteczka, nastąpił dopiero dzięki zbudowaniu w nim w latach 30-tych XX w. jednej z fabryk butów Baťy. Gdy w Zlinie, gdzie stały główne zakłady, pojawił się deficyt wody. Zgodnie z zasadami firmy, zbudowano też ponad 400 domów dla robotników i pracowników. Nazwę ciągle osady zmieniono zaś na Baťov.

 

PNEUMATYKA I SAMOLOTY SPORTOWE

 

    Pomijając inne, mało istotne szczegóły wspomnę, że prawa miejskie, pod obecną nazwą, Otrokovice otrzymały dopiero w roku 1964. Współcześnie istnieje w nich zakład pneumatyki Barum Continental, produkowane są też samoloty sportowe Zlin. W mieście stoi barokowy kościół p.w. św. Michała Archanioła z 1769 r., rozbudowany w 1849 roku.

    A także neogotycka, z końca XIX w., rzeźba św. Jana Nepomucena i pomnik Tomasza Baťy – kopia oryginału z angielskiego East Tibury. Są tu też trasy rowerowe, z których najważniejszą stanowi fragment krajowej, oznaczonej nr 47, łączącej Jesenik z Mikulovem. Zaś ciekawostkę stanowi jeden z dwu kominów tutejszej ciepłowni – najwyższa – ma nieco ponad 170 m – budowla w Czechach.

 

MIASTO NIE CHWALI SIĘ TĄ ATRAKCJĄ

 

 

    Trochę zaskakujące jest natomiast, że na oficjalnych stronach internetowych miasta, ani w ogóle pod hasłem Otrokovice, oczywiście także w języku czeskim, nie ma nawet wzmianki o Muzeum Harleya – Davidsona. Niewiele też można się o nim dowiedzieć wpisując jego nazwę w połączeniu z miastem.

    Ten brak chociażby odsyłacza do, chyba najważniejszej, tutejszej atrakcji, wynika być może z tego, że muzeum to otwarto dopiero dwa lata temu, nie zdążono więc prawdopodobnie dokonać uzupełnienia. Tymczasem ten obiekt stojący koło dworca kolejowego jest naprawdę ciekawy. Oprócz muzeum, składa się z pensjonatu, restauracji i własnego mini browaru.

 

TAKŻE SKUTERY ŚNIEŻNE, WÓZKI GOLFOWE, CZÓŁNA...

 

 

    Przy czym trudno orzec, są one przy muzeum, czy odwrotnie. Muzeum, w którym prezentowana jest kolekcja jego właściciela, Richarda Banáta, powstało w roku 2015. Na jego dwu piętrach zgromadzono, dosyć ciasno, ponad 50 produktów z marką Harley – Davidson. Nie tylko motocykli, ale także innych, które ona produkowała: skutery śnieżne, wózki golfowe, małe samochody dostawcze i czółna. Ponadto rowery oraz wersje motocykli dla dzieci.

    Oczywiście nie licząc mnóstwa drobniejszych artefaktów wystawionych w oszklonych szafach i umieszczonych w gablotach na ścianach. Ubiorów motocyklistów – harleyowców, historycznych detali amerykańskich stacji benzynowych, wydawanych przez tę firmę czasopism w latach 30-tych itp. Richard Banát pierwszego harleya kupił w latach 80-tych ub. wieku.

 

RZADKOŚĆ Z 1935 ROKU

 

 

    Od tamtego czasu zdołał zgromadzić, kupując je głównie w Ameryce, kolekcję kilkudziesięciu maszyn i innych wyrobów ze znakiem H-D. I wystawić je w muzeum. Jednym z jego najrzadszych i najdroższych eksponatów jest motocykl z 1935 r. z motorem Knucklehead, których na świecie zachowało się podobno tylko około stu. Są też inne interesujące „harleye” oraz inne pojazdy i urządzenia.

    Opisane na tabliczkach przy nich, trochę stłoczone w długiej, ale dosyć wąskiej sali muzeum i na jego pięterku, na które wchodzi się po schodach. Dla amatorów motocykli tej marki – jednym z nich był słynny piosenkarz Elvis Presley, a jest ona bardzo popularna w świecie, to prawdziwy hit. Ale również zwiedzający nie interesujący się specjalnie motocyklami, mają co w nim oglądać.

 

Zdjęcia autora