CZECHY: ATRAKCJE WSCHODNICH MORAW (2)

Slovácke Dni Wina i Otwartych Zabytków 2017 w Uherskim Hradisztu były głównym i najbardziej barwnym punktem programu wyjazdu studyjnego na Wschodnie Morawy grupy przedstawicieli polskich biur podróży z południa kraju i jednego dziennikarza, na zaproszenie Czech Tourismu i Centrali Ruchu Turystycznego tamtego regionu Republiki Czeskiej. Ale znalazło się w nim także wiele innych ciekawych miejscowości, miejsc i obiektów. Najważniejszym poświęcę osobne teksty. Na razie przedstawiam tylko drugą część ogólnej relacji z tego wyjazdu.

MUZEUM MOTOCYKLI HARLEY – DAVIDSON

 

    Jak już wspomniałem w pierwszej, hotele w Uherskim Hradisztu na okres tych dorocznych Dni rezerwować trzeba co najmniej z rocznym wyprzedzeniem, takie jest nimi zainteresowanie. Dlatego naszą bazą stało się 18,5-tysięczne miasteczko Otrokovice odległe o kilkanaście kilometrów.

    Zaś pozostałe, uwzględnione w programie miejsca, znalazły się w promieniu kilkunastu, rzadziej nieco ponad dwudziestu kilometrów od miejsca noclegów. W Otrokovicach jest barokowy kościół, a na obrzeżach miasta ruiny zamku. Nie na tyle jednak ciekawe, aby poświęcać im czas, zwłaszcza, jeżeli jest go mało.

    Praktycznie jedyną atrakcją tego miasteczka jest największe w Europie muzeum motocykli Harley – Davidson połączone z własnym mini browarem i restauracją. O nim jednak napiszę osobno. Jeden z dni tego wyjazdu studyjnego poświęciliśmy na poznanie wojewódzkiego, niespełna 80-tysięcznego, miasta Zlin.

    Przez który przepływa rzeka Drzewnica (Dřevnice) i wpadający do niej potok. To w nim szewc Tomasz Baťa (1876-1932) założył swoją słynną fabrykę butów, która rozrosła się w światowe imperium obuwnicze z fabrykami na 4 kontynentach, z centralą właśnie tutaj. Ale inwestował nie tylko w tę branżę.

 

ZLIN –DZIEJE DAWNEJ OSADY

 

    Przekształcił też całkowicie to niewielkie wcześniej morawskie miasteczko w duży ośrodek przemysłowy zabudowany jak gdyby klockami. Chociaż mają one różną wielkość i przeznaczenie, od domów mieszkalnych po zakłady przemysłowe.

    Z drugim pod względem wysokości (77,5 m) w czasie, gdy go wznoszono, „drapaczem chmur” w Europie, nazywanym po czesku mrakodrapem, wszystkie mają płaskie dachy i kształt sześcianów. Znakomicie ogląda się je – i to nam właśnie umożliwiono – zarówno z tarasu widokowego tutejszego Uniwersytetu Tomasza Baťy założonego w roku 2001, jak i najwyższego poziomu wspomnianego „drapacza chmur”.

    Pierwsza wzmianka pisana o osadzie Zlin pochodzi z roku 1322, gdy kupiła ją królowa Eliška i podarowała klasztorowi w Brnie. Był to ośrodek rzemieślniczy, centrum osadnictwa wołoskiego na Morawach. W 1397 otrzymał prawa miejskie, m.in. organizowania jarmarków, warzenia piwa i „prawo gardła”, tj. wykonywania wyroków śmierci.

    Podczas wojny 30-letniej tutejszy zamek został spalony, a okoliczne majątki splądrowane. Miasteczko było siedzibą feudalnego państewka, należącego kolejno do magnackich rodów: Szternberków, Tetourów, Rottalów, Szerenyów, Brettonów.

 

FUNKCJONALNE MIASTO JAK Z KLOCKÓW

 

    Ostatnim z właścicieli był brneński kupiec Leopold Haupt, od którego „państwo” to odkupiło miasto Zlin dopiero w roku 1929, gdy jego starostą był Tomasz Baťa. W XIX w. miasto położone było na styku trzech morawskich regionów folklorystycznych: Valašska (Morawskiej Wołoszczyzny), Slovácka i Haný.

    Ale nie przekraczało liczby 3 tys. mieszkańców. Przełomowym dla niego stal się dopiero rok 1894, gdy Baťove: Antonin i Anna oraz ich syn Tomasz otrzymali, gdy odmówiono im tego w sąsiednich Otrokovicach, prawo przemysłowej produkcji w nim obuwia. Wraz z rozwojem ich fabryki radykalnie zmieniało się miasto.

    Tomasz Baťa, już jako starosta od roku 1923, zapraszał do niego słynnych architektów, m.in. le Corbusiera, i radykalnie je przebudowywał w stylu architektury funkcjonalnej. Nie ma chyba na świecie innego miasta nadal tak jednorodnego w tym stylu.

    Wznoszono całe kolonie rodzinnych domków z ogródkami dla robotników fabryki: Letná, Zálešná, Podvesná, Lesni i inne. Ale także domy dla pracowników zarządy firmy oraz gmachy użyteczności publicznej. Sieć transportu i handlu, obiekty kulturalne i sportowe itp.

 

 

FILM I BUTY

 

    Wiele nich stawało się „naj…” – większym : hotelem, domem handlowym, kinem (na 2500 widzów) „na wschód od Frankfurtu”. Powstawało, zgodnie z pomysłem jego wizjonera, Tomasza Baťy nowoczesne miasto na 50 tys. mieszkańców.

    Połączone w aglomerację miejska z Otrokovicami, które nadal łączy, poza linią kolejowa na Tarsie dawnej kolei warszawsko – wiedeńskiej, linia trolejbusowa. Rozbudowę Zlina kontynuował jego brat Jan, po tragicznej śmierci Tomasza w wypadku lotniczym w Szwajcarii.

    Zainteresowanych szczegółami, także późniejszej historii miasta, które np. przez 41 lat, od 1.1.1949 do 31.12.1989 r. nosiło nazwę Gottwalov na część komunistycznego prezydenta Czechosłowacji, odsyłam do bardziej kompetentnych źródeł.

    W Zlinie zwiedziliśmy tamtejsze atelier filmowe, zapoznaliśmy z produkcją filmów animowanych, uczestnicząc również w prowadzonych w niej warsztatach twórczych. Drugim, ciekawym punktem programu pobytu w tym mieście, było miejscowe muzeum. O nich napiszę szerzej osobno.

 

KANAŁ BAŤY I OSRODEK BALONOWY

 

    Byliśmy też w gmachu głównym zlineckiego uniwersytetu. Ciekawa okazala się również, już następnego dnia, krótka wizyta w przystani łodzi i stateczków – na rejs stateczkiem po Kanale Baťy nie starczyło czasu – na przedmieściach Uherskiego Hradiszte, w miejscu, w którym kanał ten łaczy się z rzeką Morawą.

    Jest to jedna z miejscowych atrakcji turystycznych. Po kanale tym, kilkudziesięciu kilometriowej dlugości, kilka lat temu pływałem, chociaż w innym miejscu, stateczkiem białej floty.

    Wypożyczalnia łodzi Spytihnĕv (www.pujcovnalodi.cz), którą odwiedziliśmy, dysponuje dwoma stateczkami wycieczkowymi, wypożycza też na godziny lub dni małe łodzie na samodzielne rejsy po kanale.

    Jeden z obiadów mieliśmy w restauracji w ośrodku lotów balonowych w Lipnie k/ Buchlovic (www.balony.eu), zapoznając się przy okazji z jego ofertą. Organizuje on loty balonowe dla chętnych zarówno na miejscu, jak i nad Beskidami, Tatrami i Alpami.

    Wystawiając ich uczestnikom stosowne dyplomy. Okazało się to również ciekawą propozycją, która zainteresowali się przedstawiciele polskich biur podróży uczestniczący w tym wyjeździe studyjnym.

 

      BUCHLOWICE I DEGUSTACJA WIN

 

    W programie było również zwiedzanie 2,5–tysięcznego miasteczka Buchlovice, a przede wszystkim tamtejszego zamku. To kolejny temat na osobna relację. Kolację natomiast, a po niej degustację win z miejscowej ich wytwórni, zapewniono nam w Winiarskim pensjonacie Dwór pod Starymi Górami (Vinařský penzion Dvůr pod Starýma Horama, www.dvurpodstarymahorama.cz) w Borszycach (Boršice).

    Produkowanych jest tam kilkanaście gatunków wina, z których mogliśmy spróbować, z objaśnieniami właściciela, kilku. Czterodniowy program tego wyjazdu studyjnego zakończył się w 12–tysięcznym miasteczku Holeszów (Holešov).

    Powstało ono w średniowieczu na skrzyżowaniu dwu bocznych tras słynnego Szlaku Bursztynowego i pierwsza pisana wzmianka o nim, jako Golesouci, pochodzi z roku 1131. Już jednak w 1275 r. figuruje w dokumentach pod nazwą Holesow.

    Z badań archeologicznych wynika jednak, że na terenie obecnego miasta istniała już osada w okresie neolitu (7-6 tys. lat p.n.e.), a stale zasiedlone było ono od epoki brazu, tj. od około 2 tys. lat p.n.e.

 

     HOLEŠOV PANÓW, ŻYDÓW I KATOLICKIEGO ŚWIĘTEGO

 

    Początkowo, w czasach Przemyślidów, Holeszow był majątkiem biskupim. Przekształconym najpierw w miasteczko, a w 1322 r. w miasto. Przed rokiem 1371 jego właściclem został Matouš ze Szternberka, założyciel gałęzi potężnego w średniowieczu rodu Szternberków, którzy rzadzili tu do 1574 roku.

   W czasach Reformacji stal się ośrodkiem bractwa luterańskiego. W jego dziejach zapisali się też, chyba nie najlepiej, polscy Lisowczycy. W czasach kontrreformacji w Holeszowie działał późniejszy katolicki święty, Jan Sarkander kanonizowany przez Jana Pawla II.

    Po tragicznej w dziejach Czech Bitwie pod Białą Góra (1620) włości te przpadly hetmanowi Johanowi z Rottalu. Stając się jego rezydencją, przekształconą przez jego następców w znaczące centrum kulturalne. O zamku tym oraz jego ogrodach, a także wspaniale zachowanej Synagodze Szacha, napiszę osobno.

    Miasteczko stało się bowiem, po roku 1454, gdy Żydów decyzją króla Ladislava Pohrobka (Pogrobowca) wypedzono z królewskich miast Moraw, miejscem osiedlania się ortodoksów. W czasach nam bliższych, w latach międzywojennych, stało się to przyczyną żydowskiego pogromu.

 

 

 

NIE TYLKO CHLUBNE KARTY

 

    Wówczas bowiem powstał tu najsilniejszy w Czechach ruch faszystowski. Pod koniec lat 30-tych XX w. szkolono w Holeszowie elitę czeskicj slużbyu granicznej, a podczas okupacji hitlerowskiej Schutzpolizei i celników Protektoratu Czech i Moraw. Po II wojnie światowej zaś komunistycznej wyższej szkoły SNB (bezpieki).

    Współcześnie Wyższej Szkoły Policyjnej, jednej z trzech największych w Republice Czeskiej. Z zabytków, oprócz zamku i ogrodów zamkowych i synagogi oraz starego żydowskiego kirkutu, którym poświęcę wkrótce oddzierlne relacje, są tu dwa kościoły. Fara p.w. Wniebowzięcia NMP w której działał Jan Sarkander oraz św. Anny z kompleksem klasztoru trynitarskiego.

    Ponadto dwie kaplice oraz 7 m wysokości Słup Morowy z początku XVIII w. W pobliżu zamku zaś ciekawe, chociaż niewielkie, Muzeum Kowalstwa w dawnej zamkowej kuźni. Jako ciekawostkę wspomnę, że miasto szczyci się tym, że mieszkał i pochowany został najwyższy (242 cm !) człowiek, jaki kiedykolwiek żył na ziemiach czeskich, Josef Drasal (1841-1886)

    Program wyjazdu okazal się więc bardzo interesujący. Przedstawicielom naszych biór podróży pozwoli on wzbogacić ofertę programową dla ich klientów. Mnie zaś przyniósł sporo nowych wrażeń i mnóstwo informacji na temat ciekawych miejsc i turystycznych atrakcji Wschodnich Moraw.

 

Zdjęcia autora