CZECHY: BOHUMIN – BUNKRY NA POLSKIEJ GRANICY

 

 

Bohumin, to miejscowość i kolejowa stacja graniczna na granicy czesko – polskiej. Ale również zachowanych w niej i najbliższych okolicach przedwojennych bunkrów i stałych umocnień wojskowych, będących wielką atrakcją dla miłośników militariów i fortyfikacji. Zbudowanych zresztą sporym nakładem sił i środków, nigdy natomiast nie wykorzystanych w celach, dla których je wzniesiono. A było to w latach 30-tych ubiegłego wieku. Po dojściu do władzy Adolfa Hitlera, stosunki czechosłowacko – niemieckie bardzo się pogorszyły.

 

 

ZAGRODZIĆ DROGĘ HITLEROWI !

 

„Führer” III Rzeszy nie ukrywał bowiem, że będzie dążył do odebrania Czechosłowacji Sudentelandu – „Kraju sudeckiego” a także innych terenów zamieszkanych jeżeli nie przez większość, to znaczny odsetek rdzennych Niemców. Czechosłowacja należała wówczas do rozwiniętych gospodarczo i przemysłowo, ale średnio zamożnych państw europejskich.

 

Z fatalnym z punktu widzenia obronności obszarem rozciągającym się z zachodu na wschód. Zbudowanie więc systemu fortyfikacji pozwalających skutecznie zatrzymać ewentualnego napastnika, na wzór francuskiej linii Maginota, mającej bronić ją przed Niemcami, nie wchodziło w grę. Czechosłowacja blisko współpracująca wówczas politycznie i militarnie z Francją – na ile miało to sens okazało się wkrótce.

 

Korzystała także z doświadczenia oraz wojskowej myśli technicznej większego i silniejszego sojusznika. Wobec braku odpowiednio wielkiej oraz dobrze wyposażonej i przeszkolonej liczby żołnierzy potrzebnych do obrony tak długich granic, postanowiono zbudować system fortyfikacji.

 

Lżejszych na zachodnim odcinku granicy z Niemcami, pozwalających tylko na krótkie zatrzymanie napastników i stopniowe wycofywanie się w oczekiwaniu na militarną pomoc sojuszników. Tego, że może ona wyglądać tak, jak w przypadku Polski we wrześniu 1939 roku, nie brano pod uwagę.

 

Nie mówiąc już o tym, co rzeczywiście nastąpiło w Monachium w październiku 1938 roku: oddaniu Niemcom przez „sojuszników” Czechosłowacji sporych obszarów kraju bez pytania jej o zdanie. Fortyfikacje ciężkie miały umożliwiać obronę go nawet przez kilka tygodni. Takie właśnie zaczęto budować na wschodnim odcinku granicy czechosłowacko – niemieckiej.

 

Z POMOCĄ FRANCUZÓW

 

Również w rejonie Bohumina, w pobliżu styku po drugiej stronie granic Niemiec i Polski. Z argumentem, że jest to konieczne, aby niemiecki napastnik nie mógł najechać kraju od strony północnej przez terytorium Polski. Po aneksji przez III Rzeszę Austrii, plan budowy takich silnych umocnień objął również granicę południową. Przypomnę, że ówczesne stosunki polityczne polsko – czechosłowackie nie należały do najlepszych.

 

Mimo tego nasi sąsiedzi uwzględnili protest rządu polskiego i w systemie obrony regionu Bohumina zrezygnowali z budowy bunkrów określanych jako placówka MOS-1. We wznoszeniu pozostałych wzorowano się na francuskich z Linii Maginota, korzystano też z pomocy francuskich inżynierów wojskowych.

 

Dlatego też bunkry te były nietypowe, inne niż w pozostałych częściach kraju. Jako pierwszy zbudowano i oddano do użytku w grudniu 1935 roku bunkier MOS-8. Po nim następne, należące do tego obszaru: MOS-2, MO-S5 i MOS-7. Jak już wspomniałem, nigdy nie zostały one wykorzystane do obrony. Część z nich z czasem uległa poważnemu zniszczeniu.

 

 Niektóre, m.in. MO-S4 i MO-S5, zostały przejęte przez czeskie stowarzyszenia miłośników militariów. Wyremontowane, wyposażone w historyczną broń i sprzęt, są one udostępniane zwiedzającym. Byłem w tym drugim bunkrze o nazwie, poza wojskowym symbolem, „Na Trasie”. Znajduje się on bowiem po obu stronach i pod szosą prowadzącą do Polski.

 

I obok międzynarodowej linii kolejowej. Jest to potężny, dwupoziomowy zespół umocnień betonowych, z wysuniętą placówką przykrytą stalową kopułą. Dwie części – wschodnią i zachodnią – łączy betonowy tunel pod drogą, wychodzący na łączkę między nią i nasypem kolejowym.

 

MAŁA TWIERDZA I NISZCZACA POWÓDŹ

 

Wewnątrz są pomieszczenia obserwatorów artyleryjskich, dowódcy, centrala łączności, stanowiska działa przeciwpancernego i karabinów maszynowych, magazyny itp. Na dolnym poziomie natomiast część koszarowa dla żołnierzy, toaleta, łaźnia, kuchnia z zapleczem magazynowym, punkt sanitarny, magazyn amunicji itp. Bunkier ten miał etatową obsadę 43 ludzi, w tym 4 obserwatorów artyleryjskich.

 

Pod osłoną betonową znajdowało się – i nadal można je oglądać, podobnie jak inne rodzaje broni – wspomniane działo przeciwpancerne wzór 36, dwa CKM – ciężkie karabiny maszynowe wzór 37 oraz jeden lekki KM. Natomiast w placówce obronnej pod stalową kopuła po jednym CKM i KM. Jedna z części tego bunkra ma wyjście bezpieczeństwa. W ich kompleksie są również dwie studnie o głębokości 4,3 metra każda.

 

Na zbudowanie tego bunkra zużyto 4,314 m³ betonu i sporo stali. Bunkier ten miał być elementem mostu drogowego prowadzącego do Polski. Stowarzyszenie społeczne KVH – Klub Historii Wojskowości Bohumin założone w roku 2000 przywróciło ten bunkier wpisany na listę zabytków, do obecnego stanu kosztem wielkiego wysiłku jego członków. Przeżywając dwie tragedie – zalania go.

 

Jedno lekkie, drugie natomiast, podczas powodzi w 2010 roku, wręcz niszczące. Do pomieszczeń wdarła się wówczas woda i błoto, chociaż zgodnie z systemem odwadniającym „nie miała prawa”. Zalany został cały dolny poziom bunkra oraz górny do wysokości 180 cm. Kilkanaście lat społecznej pracy mierzonej w tysiącach godzin poszło na marne.

 

Straty były ogromne. Zniszczeniu uległo także wiele przedmiotów przeznaczonych na sprzedaż: książek, widokówek, znaczków turystycznych itp. Wpływy z biletów wstępu nie wystarczają bowiem na pokrywanie kosztów utrzymywania tego obiektu. Zdołano go jednak przywrócić do dobrego stanu, o czym łatwo przekonać się przyjeżdżając tu.

 

Do czego zachęcam nie tylko miłośników militariów. Bo naprawdę warto. Więcej na jego temat znaleźć można na: www.bunkr-bohumin.cz. Natomiast na innych atrakcji turystycznych i kulturalnych Republiki Czeskiej na www:CzechTourism.com.

 

Zdjęcia autora