Atrakcje Morza Czerwonego

Piaszczyste plaże i gorące morza, niepowtarzalne piramidy i ogromne świątynie, do tego uśmiechnięci, życzliwi ludzie. To wszystko sprawiło, że Egipt od lat znajduje się wśród najchętniej odwiedzanych przez turystów krajów świata. Zdecydowanie najpopularniejszym celem egipskich wypraw Polaków jest, położona na brzegu Morza Czerwonego, Hurghada.

To jednocześnie wypoczynkowy kurort, jak i doskonały punkt wypadowy do wycieczek do najbardziej znanych historycznych miejsc Egiptu. Miasto które dziś liczy 30 tys. mieszkańców miasto jeszcze kilkanaście lat temu było skromną rybacką wioską. Swój błyskawiczny rozwój zawdzięcza urodzie plaż nad fantastycznie ciepły, o każdej porze roku, morzem i bajecznie kolorowej rafie koralowej. Jednocześnie Hurghada jest świetną bazą wypadową do poznania historycznych atrakcji Egiptu. Do pięciomilionowego Kairu jest stąd 500 km ,do Luksoru - 250. W hotelu za około 75 dolarów można kupić jednodniową wycieczkę do Kairu. Zobaczymy wtedy turyści Muzeum Starożytności, piramidy i Sfinksa, obiad zjemy na pływającym po Nilu statku Wycieczka dwudniowa kosztuje ok. 130 dolarów i obejmuje dodatkowo zwiedzanie bazaru, dzielnicy koptyjskiej, cytadeli kairskiej i wyjazd do miast Sakkar lub Dalshur. Pierwsze spotkanie z egipską metropolią jest prawdziwym szokiem. Miasto przypomina ogromny plac budowy z przyczynpodatkowych, skąd my to znamy, Egipcjanie nie kończą domów. Przepisy ruchu drogowego istnieją tylko w teorii za to wszyscy nieustannie naciskają na klaksony. Wycieczka do Luksoru to wydatek ok. 60 dolarów. Obejmuje zwiedzanie świątyni w Karnaku, kolosów Memnona, Doliny Królów i zrekonstruowaną przez polskich archeologów świątyni Hatszepsut – była ona jedyną kobietą której udało się uzyskać godność faraona. Inną atrakcją Hurghady jest wyprawa samochodem terenowym do jednej z beduińskich wiosek znajdujących się w okolicach kurortu Tam czeka krótka przejażdżka na wielbłądzie, zwiedzanie wsi, beduińska kolacja i w końcu krótki pokaz folklorystyczny.

Spotkanie z Górą Mojżesza

Kto był już w Hurghadzie wybiera położony na Półwyspie Synaj kurort Sharm el Sheikh. Tu również największą atrakcją jest Morze Czerwone Obserwować ją mogą nie tylko profesjonalni nurkowie ( pięciodniowy kurs około 300 dolarów) ale również amatorzy wyposażeni w maskę i fajkę. Gdy ktoś ma zupełną awersję do nurkowania może po prostu stanąć w wodzie po kolana i gołym okiem obserwować barwne rybki i rośliny. Choć jest to przysłowiowe lizanie loda przez szybę.Koniecznie trzeba odwiedzić klasztor św. Katarzyny. To najmniejsza na świecie diecezja i jednocześnie najstarszy na świecie chrześcijański klasztor. Położony na bezludziu nie został nigdy obrabowany. Są tu bezcenne dzieła sztuki: biblioteka z 6 tysiącami rękopisów i najcenniejsza na świecie kolekcja ikon. Niemal obowiązkowym punktem pobytu na Synaju stało się wejście na Górę Mojżesza (2285 m) na której rozmawiał on z Bogiem. Turyści , by zdobyć górę o świcie, wyruszają spod klasztoru św. Katarzyny o 3 w nocy. Ścieżkę mierzącą około 10 kilometrów można pokonać samemu lub na wielbłądzie. Na sam szczyt trzeba się wdrapać po siedmiuset kamiennych stopniach. Wracający z góry Mojżesza śmiałkowie opowiadają , że tamtejszy wschód słońca nie ma sobie na świecie równego. Jest też inna opinia, że to żadna rewelacja tylko jak ktoś mordował się tyle czasu to za wszelką cenę stara się nadać temu sens.

Wszechobecny bakszysz

Na egipskie wakacji trzeba koniecznie zabrać duży portfel. Miejscowe funty i piastry to prawie wyłącznie banknoty, monet praktycznie się nie używa. Uwaga, banknotom, szczególnie na początku pobytu trzeba się bardzo dokładnie przyglądać, 50 funtów i 50 piastrów są bardzo do siebie podobne, łatwo się pomylić i stukrotnie przepłacić– nie zawsze można liczyć na uczciwość sprzedawców. Piastry, czyli nasze grosze, są mniejsze i zwykle dużo bardziej zniszczone. Pieniądze najlepiej wymieniać w bankach lub hotelach. Na lotniskach kurs jest dużo gorszy. Zupełnie niekorzystny jest w sklepach, gdy sprzedawcy proponują zapłatę w dolarach zamiast w funtach. Jeden funt egipski to około jednej złotówki.Pobożny muzułmanin ma obowiązek dzielenia się swoim bogactwem z biedniejszymi od niego. Można powiedzieć, że w Egipcie ten obyczaj został przeniesiony na turystów. Przy przyjeździe trzeba zapłacić bagażowym, gdy nie mamy egipskich funtów powinien wystarczyć dolar za dwie walizki. Hotelowa sprzątaczka oczekuje za tydzień około 10 funtów, zwyczajowy napiwek dla kelnerów to dziesięć procent rachunku, oczywiście gdy uważamy, że zostaliśmy dobrze obsłużeni . Z taksówkarzem najlepiej umówić się wcześniej co do ceny. Gdy fotografujemy Egipcjan najczęściej musimy im zapłacić jednego funta.

Zemsta faraona

 Egipt to, choć dość liberalny, to kraj muzułmański. Warto wiedzieć, że około 5 procent mieszkańców to egipscy chrześcijanie -Koptowie . Z nich wywodzi się obecny sekretarz generalny ONZ Butrus Ghali.. Choć w ośrodkach wczasowych przyzwyczajono się do widoku białych nagusów, lepiej nie przesadzać z golizną w publicznych miejscach. Trzeba się liczyć, ze w niektórych miejscach kobietom przyjdzie się kąpać w szortach i podkoszulkach. Choć w Egipcie bez problemu można się porozumieć po angielsku warto nauczyć się podstawowych zwrotów arabskich. Egipcjanie bardzo się ucieszą gdy powiemy maszi - dobrze lub szurkan- dziękuję. W większości restauracji bez problemu można napić się piwa ( nigdy w położonych w pobliżu meczetu). Nieźle smakują gatunki stella i sakhara ( 5-6 funtów za butelkę w tańszych lokalach, 12-15 w droższych).Trzeciego lub czwartego dnia pobytu wielu turystów dostaje lekkiej gorączki połączonej często z biegunką. Dolegliwość ta, nazywana “zemstą faraona”, związana jest z odmiennością lokalnej flory bakteryjnej. Skutecznym lekarstwem jest egipski lek Antinel ( trzy funty w aptece), leki europejskie są mało skuteczne. Choroba mija po jednym, góra dwóch dniach. W czasie zwiedzania trzeba koniecznie zaopatrzyć się w butelkowaną wodę-taniej jest ją kupić poza hotelem. Powinniśmy jej wypić co najmniej 3 litry dziennie

Bananowy papirus

Pamiętajmy, że w Egipcie targowanie się jest bez mała obowiązkiem. To rytuał będący często prawdziwym spektaklem. Pamiętajmy, że wypicie herbaty w żaden sposób nie zobowiązuje nas do zakupów, to po prostu egipski chwyt marketingowy. Wytrawni turyści opracowują własne taktyki negocjacji ze sprzedawcami. Sprawdzonym sposobem jest markotna mina i bardzo powolne przemieszczanie się w kierunku wyjścia. Gdy sprzedawca nas nie zatrzyma znaczy, że doszedł już do minimalnej ceny. Gdy płacze, że proponowana przez nas cena zrujnuje jego rodzinę a dzieci umrą z głodu – buja. Gdy wychodzi na zaplecze, lub dzwoni, by się zapytać szefa cena spadnie przynajmniej o dziesięć procent. Uwaga, jeżeli podamy własną cenę, a kupiec na nią przystanie, powinniśmy towar kupić! Gdy kupujemy prawdziwą biżuterię sprzedawca kładzie ją na wagę, cena jest równa wartości metalu, podobnie sprzedawane są kamienie półszlachetne i korale.Ceny drobnych korali zaczynają się od 70 funtów. Za wisiorek z 18 karatowego złota, wysadzany koralami i turkusami sprzedawcy żądają 200-300 funtów. To są oczywiście tylko propozycje. Turystów teraz mniej to i cenyspadły. Fajną pamiątką z Egiptu są obrazki malowane na papirusach. Ten prawdziwy jest drogi, podrobiony, maszynowo drukowany na bananowym liściu kosztuje grosze ale jest bardzo kruchy. Dlatego gdy podejrzewamy, że sprzedawca usiłuje nam wcisnąć papirus podrabiany zacznijmy go zwijać w rulon. Jeżeli nie zrobi to na nim wrażenia znaczy, że papirus jest prawdziwy. Oryginalną pamiątką są poduszki, ręcznie haftowane przez beduinki (ceny od 40 funtów).