Izrael i Palestyna: fascynujące oraz bezpieczne

Fot: Cezary Rudziński
Nazaret, Bazylika Zwiastowania

Izraelskie działania wojenne w Strefie Gazy wzbudziły pewne wątpliwości w kręgach turystycznych czy Izrael jest miejscem bezpiecznym. Trade & Travel Company – Konsorcjum Polskich Biur Podróży wznowiło jednak po przerwie świąteczno – noworocznej cotygodniowe imprezy z Łodzi do Ziemi Świętej samolotami izraelskich linii lotniczych EL AL. W zapewnienia, że w Izraelu i w Autonomii Palestyńskiej turystom nie zagraża żadne niebezpieczeństwo, uwierzyło ponad 110 uczestników parafialnych grup pielgrzymkowych.

 Pierwszym w 2009 roku rejsem polecieli także przedstawiciele kierownictwa Konsorcjum z prezesem Arturem Matiaszczykiem. Uczestniczyłem w tej fascynującej, dobrze zorganizowanej podróży po Ziemi Świętej, która okazała się regionem naprawdę gościnnym i bardzo bezpiecznym. Przewodniczką naszej grupy, przy tym znakomitą, była Margaret ( Małgorzata ) Rok, Polka która wraz z mężem – polskim Żydem, też z Warszawy oraz córką, obecnie studentką, od 20 lat mieszka w Izraelu z podwójnym obywatelstwem. Dodam, że w Izraelu wymagania wobec pilotów i przewodników turystycznych są bardzo wysokie. Aby otrzymać licencję trzeba w pierwszym przypadku odbyć dwu, w drugim zaś trzyletnie studia i zdać trudne egzaminy m.in. z historii i zabytków tego regionu świata. Naszej Małgosi, poza wiedzą, nie zabrakło umiejętności przekazywania jej innym w atrakcyjnej formie oraz wzbogacania programu, dzięki czemu stał się on jeszcze ciekawszy.

Fot: Cezary Rudziński
Nad Jeziorem Genezaret

W Zielonej Galilei

Trasa podróży – z dwoma miejscami noclegowymi: w Tyberiadzie w Galilei oraz w Betlejem w Autonomii Palestyńskiej – prowadziła przez wszystkie ważne miejsca biblijne. Pielgrzymi dzięki organizatorom mieli możność, chyba wszyscy po raz pierwszy w życiu, uczestniczyć w mszach odprawianych przez polskich księży – uczestników podróży w świątyniach szczególnie ważnych dla katolików. W bazylice Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor; w kościele benedyktynów p.w. Prymatu św. Piotra w miejscowości Tabgha nad jeziorem Genezaret, w miejscu w którym zgodnie z biblią Jezus dokonał cudu rozmnożenia chleba i ryb; w kościele „Stella Maris” na Górze Karmel nad Hajfą; w bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie; w kościele św. Katarzyny przylegającym do, należącej w całości do ortodoksyjnego kościoła greckiego, Bazyliki Narodzenia w Betlejem, a także w kościele Zaśnięcia NMP na Górze Syjon w Jerozolimie. Wielkim przeżyciem dla kilku małżeństw – uczestników podróży było powtórzenie małżeńskiego ślubowania w kościele w Kanie Galilejskiej – obecnie arabskim miasteczku Kafr Kana, zbudowanym na miejscu biblijnego wesela, na którym Jezus dokonał wg. biblii przemiany wody w wino.

Fot: Cezary Rudziński
Centrum Betlejem

 

Dużym i miłym zaskoczeniem było też wręczenie wszystkim uczestnikom na zakończenie tej podróży ozdobnych dyplomów Pielgrzyma Jerozolimskiego, wydrukowanych w języku polskim, a sygnowanych ( oczywiście faksymile ) przez Ministra Turystyki Izraela i Burmistrza Jerozolimy. Przyjemnych niespodzianek spotkało nas więcej. Tak np., gdy ruszyliśmy w rejs po jeziorze Genezaret, nazywanym też Tyberiadzkim lub Morzem Galilejskim, na pokładzie statku – łodzi „Noah TY-1”, wciągnięto przy dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego na maszt, obok izraelskiej bandery z Gwiazdą Dawida, także naszą biało – czerwoną.

Dodam, że jezioro leży 210 m poniżej poziomu morza, a statek ten zbudowano, w znacznym powiększeniu w stosunku do oryginału, w oparciu o szkielet łodzi sprzed około dwu tysięcy lat wydobyty z dna jeziora i przechowywany w dużym gmachu muzeum na jego brzegu. A później pielgrzymi, także księża i zakonnica, tańczyli na pokładzie tradycyjne tańce żydowskie pod okiem izraelskiej instruktorki. W miejscowości Jardenit nad Jordanem każdy otrzymał plastykową buteleczkę, aby móc osobiście zaczerpnąć do niej wody z rzeki w miejscu uważanym za to, w którym Jan Chrzciciel dokonał chrztu Jezusa.

Polskie ślady

Fot: Cezary Rudziński
Majolika w Ein Kerem

 

Trudno opisać szczegółowo wszystkie miejsca, które zobaczyliśmy, chociaż większość na to zasługuje. Ale już wymienienie najważniejszych i przedstawienie pokonanej trasy daje pojęcie, jak ciekawa była to impreza. W Galilei było to miejsce naszych noclegów, jedno z żydowskich miast świętych – Tyberiada. Wspomniany już Jardenit, w którym na terenie tamtejszego kibucu, zanikającej – pozostało ich w całym Izraelu po stu latach od utworzenia pierwszego ( w 1905 roku ) już tylko około 270 – formy żydowskiej komuny wiejskiej, jest specjalne miejsce, w którym można dokonać – jest to szczególnie popularne wśród baptystów – powtórnego chrztu przez zanurzenie w wodach Jordanu. Na ścianach tego sanktuarium znajdują się wypisane na majolikowych płytkach w kilkudziesięciu językach, w tym po polsku, cytaty z biblii. Podobne – z modlitwami, m.in. Ojcze Nasz ( w kościele Pater Noster na Górze Oliwnej także po kaszubsku ), Magnificat, obrazami Częstochowskiej Madonny itp. spotykaliśmy w innych świątyniach wzniesionych w szczególnie ważnych biblijnych miejscach.

Fot: Cezary Rudziński
Wieża Dawida w Jerozolimie

 

Na poloniki natrafialiśmy wielokrotnie. Np. na wewnętrznej stronie muru otaczającego Bazylikę Zwiastowania w Nazarecie znajduje się tablica pamiątkowa ufundowana 20.V.1944 przez słuchaczki tamtejszej Szkoły Młodszych Ochotniczek Pomocniczej Służby Kobiet w armii gen. Władysława Andersa. III stacja Drogi Krzyżowej w Jerozolimie ufundowana została przez żołnierzy tej samej armii. Dodam, że wkrótce w Stacji IV stanąć ma polska monstrancja ze złota i bursztynów.

A to tylko przykłady, bo są także tablice pamiątkowe w kościele w Tyberiadzie i w innych miejscach. Zwłaszcza liczne w muzeum Yad Vashem w Jerozolimie. M.in. płaskorzeźby: „Janusz Korczak z dziećmi” oraz replika tej z pomnika Bohaterów Getta w Warszawie z postacią Mordechaja Anielewicza. Towarowy wagon kolejowy z wypisanym wewnątrz w języku idysz pożegnalnym listem jednej z osób wiezionych przez hitlerowców na zagładę, ofiarowany muzeum przez rząd polski. Nie wspominając już o licznych tabliczkach z nazwiskami Polaków wyróżnionych medalami „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Pielgrzymia Wieża Babel

Fot: Cezary Rudziński
Jerozolima

 

Wrócę jednak do trasy. W centrum zamieszkanego głownie przez Arabów – zarówno muzułmanów jak i chrześcijan – Nazaretu, na placyku poniżej Bazyliki Zwiastowania, gdzie swego czasu udaremniono budowę wielkiego meczetu który miał ją zasłonić, natrafiliśmy na pokojowy protest wobec izraelskich działań w Gazie. Na namiotach oraz transparentach były antyizraelskie hasła oraz rysunki. W bazylice oraz pobliskim kościele św. Józefa zbudowanym nad grotą, w której wg. legendy miał znajdować się jego warsztat stolarski, spotkaliśmy pielgrzymów z wielu krajów.

Anglików, Francuzów, Chińskich Żydów, Hinduskę z Goa, sporą grupę Peruwianek oraz natrafianych w wielu miejscach Nigeryjczyków. Podczas podróży, tych ostatnich widzieliśmy ich tak wielu w różnych miejscach, że wydawało się iż poza Polakami stanowią wśród pielgrzymów drugą pod względem liczebności nację. Ale dopiero w Jerozolimie, zwłaszcza w Bazylice Grobu Świętego, można się było poczuć jak w językowej i narodowościowej Wieży Babel.

Fot: Cezary Rudziński
W Jerozolimie

 

Przejechaliśmy obok, maleńkiej dziś, Magdali ( Migdal ) w której urodziła się późniejsza jawnogrzesznica i katolicka oraz prawosławna święta, zwana dla odróżnienia od tej z Nazaretu – matki Jezusa, Myriam z Magdali, u nas znanej jako Maria Magdalena. W Kafarnaum ( Capernaum ) odwiedziliśmy należące do franciszkanów tereny wykopaliskowe, wśród zabytków zaś m.in. ruiny „Białej synagogi”, do której Jezus chodził na modły. I pobliski kościół na Górze Błogosławieństw z początku XX wieku, z przyległym hotelem – Domem Pielgrzyma. Interesujący, także widokowo, był przejazd na Wzgórza Golan i panorama z nich całego jeziora Genezaret. I przez arabską Galileę nad Morze Śródziemne do Hajfy, z jej meczetami, kościołami, cerkwiami, dawną dzielnicą niemiecką.

Na wznoszącej się nad Hajfą górze Karmel jest kościół „Stella Maris” i klasztor karmelitów zbudowany ma miejscu, w którym, wg. tradycji, prorok Eliasz pokonał kapłanów kananejskiego boga Baala. A poniżej, fantastycznie położone na zboczu góry, światowe centrum liczącej około 7 mln wyznawców na świecie religii bahaitów – Powszechny Dom Sprawiedliwości oraz zbudowane w 1953 roku Sanktuarium Baha Allaha – jednego z jej założycieli. Wzniesione w połowie najdłuższych na świecie pochyłych Perskich Ogrodów na ziemi wykupionej jeszcze w czasach, gdy Palestyna należała do Turcji Osmańskiej – a prawo własności w Izraelu, to rzecz święta.. Wspaniale utrzymanych, z egzotyczną roślinnością i bajecznymi wręcz widokami na miasto oraz morze – aż po dawną stolicę Krzyżowców, Akkę. I dostępnych dla wszystkich.

Fot: Cezary Rudziński
Błoto Morza Martwego

 

Wzdłuż Morza Śródziemnego

Po zwiedzeniu tych miejsc – dalsza droga wzdłuż morza z postojami w Cezarei Nadmorskiej, gdzie zachował się antyczny akwedukt wzdłuż plaży. Później resztki Cezarei z czasów Krzyżowców oraz rozległy teren wykopaliskowy z dużym amfiteatrem z czasów króla Heroda. I, niestety tylko przejazd, przez 2,5 – milionową, najbardziej nowoczesną w Izraelu aglomerację Tel Awiwu – Jaffy. Centrum biznesu, wysokich technologii, a zarazem kultury i rozrywki. Z imponującymi gmachami – także wieżowcami, ładnymi plażami, po osmańskim meczetem i drogimi hotelami.

Stara Jaffa, w znacznym stopniu arabska, bardziej zaniedbana i brudna, ma jednak parę obiektów, które trzeba zobaczyć. M.in. starą wieżę zegarową z czasów tureckich, liczne domy z czasów Krzyżowców, kościół św. Piotra. I kolejne przepiękne widoki ze wzgórza w szybko zapadającym zmierzchu na miasto i morze. A następnie podróż do Betlejem w Autonomii Palestyńskiej. Już bez naszej miejscowej przewodniczki, którą w tym mieście zastępował rezydent Konsorcjum Sebastian Wieczorek, gdyż obywatele Izraela nie mają prawa do niej wjeżdżać. Wyjątek zrobiono dla kierowców – izraelskich Arabów ( nie mylić z Palestyńczykami ! ) takimi jak nasz Wiktor.

Fot: Cezary Rudziński
Na łodzi na jeziorze Genezaret

 

Na granicy Autonomii betonowy mur – znacznie wyższy niż haniebny berliński. Posterunki izraelskie, kontrole pojazdów i dokumentów. Autokary z zagranicznymi turystami traktowane są ulgowo. Przeważnie wystarcza okazanie izraelskim strażnikom otwartych paszportów, na wjeździe nawet nie zawsze. Wystarcza informacja arabskiego kierowcy o tym kogo. Dokładniejsze kontrole są przy wyjeździe z Betlejem do Jerozolimy. Raz musieliśmy nawet wysiąść z autokaru, który pusty przekroczył granicę, a my krętymi korytarzami podziemnych przejść nasyconymi zaporami, przeszkodami i elektroniką, pójść pieszo aby okazać paszporty. I tak przez 4 dni, bo tyle noclegów mieliśmy w programie w hotelu w Betlejem. Nie było to optymalne rozwiązanie, gdyż w zimowe wieczory nie ma tam co robić, ale wypada taniej, niż noclegi w drogiej Jerozolimie.

Konsorcjum PBP ma zresztą w swojej ofercie do wyboru kilka wariantów noclegów, a także podróży do Izraela. Oprócz 8 – dniowych ( kalendarzowo, bo faktycznie to 7 dób ) pielgrzymek, w której uczestniczyłem, także 8-dniowe programy: „Odkrywamy Izrael” nagrodzone medalem Mercurius Gedaniensis na 12 Gdańskich targach Turystycznych, „Izrael wczoraj i dziś” oraz „Izrael i Jordania”. Ponadto programy 15-dniowe: „Biblijna Kraina” ( Izrael) oraz „W kolebce religii” – Egipt, Izrael, Jordania”. Ponadto pobyty lecznicze nad Morzem Martwym. Więcej informacji na ten temat znaleźć można na: www.konsorcjum.com.pl 

Fot: Cezary Rudziński
Kapłan obrządku wschodniego

 

Przyjechali do Betlejem…

Betlejem, odległe od Jerozolimy o 8 km, praktycznie z nią graniczy. Przy wyjeździe z niego, na stronie wewnętrznej muru wita podróżnych napis: „Welcome to Jerusalem”, a obok niego duże graffiti – judzki lew rozszarpujący białego gołębia z głową owiniętą chustą „arafatką”, z ironicznym czerwonym napisem na skrzydle „Bird of terror” – „Ptak terroru”. Betlejem rozbudowało się od czasu mojego poprzedniego w nim pobytu przed 12 laty. Przybyło budynków użyteczności publicznej oraz domów mieszkalnych, nawet luksusowych rezydencji i dobrych samochodów. Ale nadal jest biedne, brudniejsze niż miasta izraelskie. Koło miejsc odwiedzanych przez turystów kręcą się handlarze pamiątek oraz żebrzące dzieci. Miejsc wartych zobaczenia jest niewiele. Najsławniejsze, to zabytkowa, zbudowana w IV w i później odbudowywana po pożarach i zniszczeniach Bazylika Narodzenia. 5 – nawowa, z grotami: Narodzenia i Żłobka w podziemiach, w całości we władaniu ortodoksyjnego kościoła greckiego. Przylega do niej i ma z nią bezpośrednie połączenie katolicki kościół św. Katarzyny zbudowany przez franciszkanów w 1882 roku, z kaplicami również w podziemiach. W samym mieście jest jeszcze odwiedzana przez pielgrzymów Grota Mleczna, w której wg. legendy gdy Maria karmiła maleńkiego Jezusa, kropla mleka spadła na skałę i cała grota przybrała mleczny kolor. Nad grotą wznosi się kościół. W pobliżu Betlejem, na terenie wioski Bet Sahur leży inne miejsce kultu – Pole Pasterzy a na nim zbudowany w 1954 roku kościół w kształcie namiotu w dużą kopułą i pięknymi freskami przedstawiającymi dzieje Świętej Rodziny. Obok, w skale, są groty w których w czasach biblijnych mieszkali pasterze, a obecnie mieszczą się kaplice. Będąc w tym mieście trudno nie zobaczyć także dużego, vis a vis Bazyliki Narodzenia, placu z budynkami administracyjnymi oraz meczetem, a w tle innym kościołem.

Fot: Cezary Rudziński
Kapłani wschodni

 

Najważniejszym z religijnego, historycznego i turystycznego punktu widzenia miastem jest oczywiście Jerozolima. Przede wszystkim Stare Miasto otoczone murami, z 8 bramami, z których czynnych jest 7. Z czterema głównymi dzielnicami: żydowską, arabską, chrześcijańską i ormiańską. Z licznymi miejscami kultu religijnego, przede wszystkim ogromną Bazyliką Grobu Świętego, prowadzącą do niej przez uliczki i zaułki Via Dolorosa – Drogą Krzyżową ze stacjami męki. A także najświętszym miejscem wyznawców judaizmu – Ścianą Płaczu, fragmentem murów oporowych z czasów Heroda otaczających świątynię zburzoną w I wieku. Dostępną, podobnie jak przylegające do niej miejsce modłów w starej budowli, wyłącznie dla mężczyzn. Zawsze pełnych modlących się oraz wciskających w szpary i szczeliny muru kartki z prośbami do Jahwe. Dla kobiet wydzielono maleńki fragment Ściany, na resztę mogą sobie tylko popatrzeć z oddali.

Fot: Cezary Rudziński
Bazylika Grobu Pańskiego

 

Z Jerozolimy nad Morze Martwe

W naszym programie nie znalazły się, niestety, islamskie zabytki Jerozolimy. Arabowie wpuszczają do meczetu Al-Aksa i Kopuły Skały – że wymienię najważniejsze – indywidualnych turystów, ale podobno niechętni są dużym grupom. Jednak i bez tego było co zwiedzać przez 3 dni. Zarówno w obrębie Starego Miasta i tuż za jego murami na Górze Syjon z Wieczernikiem i Grobem proroka Dawida w kompleksie Jesziwy Diaspory, czy pobliskim kościołem Zaśnięcia NMP. A na wschodnim zboczu tej góry kościół św. Piotra „In Gallicantu” wzniesiony w miejscu, w którym wg. biblii piał kogut, a apostoł Piotr zaparł się Jezusa. I ważnych miejsc w innych częściach tego, położonego na wzgórzach i ich zboczach miasta. Że wspomnę Górę Oliwną z Bazyliką Agonii, Ogrodem Getsemani i grobem NM Panny obudowanym kaplicą oraz ogromnymi starymi cmentarzami. To tylko najważniejsze przykłady. Nie zabrakło i miejsc świeckich. Przede wszystkim suku – arabskiego bazaru z plątaniną krętych uliczek oraz Instytutu Yad Vashem poświęconego Holocaustowi.

Fot: Cezary Rudziński
Ściana Płaczu

 

Ciekawy był również wypad nad Morze Martwe. Zjazd z wysokości około 700 m n.p.m. na której leży Jerozolima, do najgłębszej depresji na ziemi – 420 m poniżej poziomu Morza Śródziemnego, doskonała nową, na wielu odcinkach dosłownie wyrąbaną w skałach szosą, z oznaczeniami, na jakiej wysokości znajdują się podróżni. W ciągu ostatnich kilkunastu lat poziom Morza Martwego obniżył się wskutek parowania oraz zmniejszonego dopływu wody o kilkanaście metrów. Nadal stanowi ono jednak – zwłaszcza jego woda ( około 32% zawartości soli ) oraz błoto o właściwościach leczniczych – wielką atrakcję. A nawet w styczniu zarówno temperatura wody jak i powietrza w dzień wynosi około 23 stopni C. Były więc warunki do, niestety krótkiego, relaksu, kąpieli i smarowania się błotem.

A później jeszcze podróż do najstarszego na świecie, zamieszkanego od 10 tys. lat, miasta – także biblijnego Jerycha w innej części Zachodniego Brzegu Autonomii Palestyńskiej. Z przejazdem przez posterunek izraelski, szeroki pas „ziemi niczyjej” – są tam druty i zasieki, ale nie ma muru – a następnie posterunek palestyński. To 45 tys. miasto, którego 99% mieszkańców stanowią muzułmanie a resztę – około 500, chrześcijanie, głównie wyznawcy greckiego kościoła ortodoksyjnego, gdyż katolików jest tylko około 50, też trochę zmieniło się od czasu mojego poprzedniego w nim pobytu przed 12 laty.

Fot: Cezary Rudziński
Góra Oliwna, Bazylika Agonii

 

Uporządkowano tereny wykopaliskowe z ponad 20 warstwami osadnictwa, interesujące jednak, prawdę mówiąc, tylko dla archeologów. A także plac przed nimi, z dużym sklepem oraz wybudowano dolną stację kolejki linowej na Górę Kuszenia, na zboczu której znajduje się duży klasztor prawosławny, z jedynym obecnie mnichem. Na podróż tam – nie było jej w programie – nie starczyło jednak czasu. Zobaczyliśmy natomiast słynne, wiązane z biblijnym Zachariaszem, drzewo Sykomorę sprzed około 2 tys. lat. A później już tylko powrót na noc do Betlejem i następnego dnia wczesna pobudka, aby zdążyć na samolot z Tel Awiwu do Łodzi.

Kraj naprawdę bezpieczny

Fot: Cezary Rudziński
Bazylika Narodzenia

 

Wspomniałem już, że Izrael i Zachodni Brzeg Autonomii Palestyńskiej to miejsca bezpieczne dla turystów. Zagrożenie palestyńskimi rakietami wystrzeliwanymi ze Strefy Gazy sięgało około 20 km od niej, a więc terenów bez zabytków i odwiedzanych przez cudzoziemców miejsc kultu. Podczas naszego pobytu Izrael ogłosił zresztą zawieszenie broni. Słynne drobiazgowe sprawdzanie pasażerów i bagażu przeprowadzane przez funkcjonariuszy izraelskich służb bezpieczeństwa przed startem – w naszym przypadku z Polski – samolotów do Tel Awiwu powodują, że po przylocie jest już tylko kontrola paszportów. Podczas całej podróży po Ziemi Świętej nie widziałem na drogach, poza samochodami policji drogowej, żadnej kontroli.

Nie istnieją – bo nie ma takiej potrzeby – znane z Egiptu i innych krajów arabskich punkty kontrolne co parę kilometrów, z uzbrojonymi w broń maszynową żołnierzami, czy specjalnie chronione konwoje cudzoziemców. Jedyny wyjątek – poza oczywiście punktami kontroli na granicy z Autonomią Palestyńską – stanowi Jerozolima. Kontrolowany jest wstęp na plac, przy którym wznosi się Ściana Płaczu. Na suku w arabskiej części miasta są, spełniając zadania profilaktyczne, posterunki i patrole policyjne.

Tylko w piątek – ale był to pierwszy świąteczny dzień muzułmanów po przerwaniu ognia w Gazie – całe Stare Miasto, a na nim znajduje się przecież miejsce piątkowych modłów – Wielki Meczet Al-Aksa, przypominało trochę oblężoną twierdzę. Posterunki i kontrole pojazdów były przy wszystkich bramach w staromiejskich murach, wejściach na suk, najważniejszych świątyniach. Na placyku – parkingu w pobliżu bramy Jafskiej zauważyłem kilka samochodów policyjnych oraz wyposażenie do ew. odparcia agresji tłumu i … nudzących się policjantów. Większe siły zabezpieczają w Polsce ważniejsze mecze. O tym, jak wygląda troska o bezpieczeństwo, świadczyć może drobny przykład. W pewnym momencie podczas zwiedzania jerozolimskiego Starego Miasta zostaliśmy poinformowani przez przewodniczkę o nieoczekiwanej, 15 minutowej przerwie i opóźnieniu odjazdu na kontynuowanie programu. Okazało się, że nasz autobus nie może wyjechać z parkingu bo, prawdopodobnie jakaś turystka, zostawiła na nim plastikową torbę chyba z bułkami. Do czasu usunięcia jej przez policyjnych saperów nie wolno było się do niej zbliżyć. I zakazy takie są konsekwentnie przestrzegane. Lepiej dmuchać na zimne. Ale dzięki temu nie tylko turyści są w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej naprawdę bezpieczni. Co nie znaczy, że można czuć się zwolnionym z troski o swoje portfele. Kieszonkowcy czy oszuści wśród ulicznych handlarzy trafiają się bowiem wszędzie. Ale to jedyne zagrożenie, o jakim w tym kraju słyszałem. A jest on fascynujący, egzotyczny, pełny zabytków przeszłości, miejsc kultu kilku religii oraz ciekawych obiektów i wydarzeń współczesnych. I bardzo przyjazny turystom, dzięki którym wielu ludzi ma w nim zapewniony byt. Naprawdę warto tam się wybrać!

Zdjęcia autora