DUBAJ: FORT AL FAHDI – ZANIM TRYSNĘŁA ROPA

Przewodniki zalecają, aby to miejsce w Dubaju zwiedzić w pierwszej kolejności. Jest bowiem najstarsze, a znajdujące się w nim muzeum prezentuje tutejsze pradzieje. Co oznacza także okres… sprzed tryśnięcia na pustyni ropy, czyli początek lat 60-tych XX wieku. Uważam, a jestem tu już po raz drugi po 7 latach przerwy, wręcz odwrotnie. Najpierw warto chociażby przez dwa – trzy dni poznawać główne „naj, naj, naj…” tego już ponad 2,2 milionowego miasta. Najwyższy budynek świata Burj Khalifa i przynajmniej część z niezliczonych mniejszych, takich „tylko” po kilkadziesiąt pięter. Super nowoczesne metro, którego pociągi sterowane przez komputery jeżdżą bez maszynistów. Zaś podróżni nie mają żadnej możliwości nawet zbliżenia się do torów, bo perony oddzielone są od nich ścianami.

 

Drzwi w których otwierają się automatycznie, równolegle z drzwiami wagonów, gdy zatrzymują się pociągi. Najszerszą jaką znam główną ulicę centrum – Sheikh Zayed Road.

Z ośmioma pasami dla szybkiego ruchu w każdą stronę, rozdzielonymi szerokim pasem zieleni.

A po ich bokach z dodatkowymi jezdniami dla ruchu lokalnego i podjazdów, z miejscami parkingowymi, pod budynki.

 

OD NOWOCZESNOŚCI DO SIERMIĘŻNEJ PRZESZŁOŚCI

 

No i z klimatyzowanymi przejściami na drugą stronę tych jezdni tylko przy stacjach metra. Górą, po ruchomych, chociaż są również zwykłe, schodach. I również ruchomych poziomych taśmociągach, aby tracić jak najmniej czasu. Zwiedzić też warto przed zobaczeniem dawnych sklepików i suków (bazarów) największe centrum handlowe na świecie, The Dubai Mall.

A jak się zdąży, to także kilka innych, zwłaszcza Mall of the Emirates. Na dodatek zaś przynajmniej jeszcze chociażby jedną ze sztucznych Wysp Palmowych na Zatoce Perskiej, z dojazdem na nią koleją jednoszynowa.

Poznawanie dopiero po takim rekonesansie we współczesnym Dubaju jego dziejów najstarszych, nawet sprzed pięćdziesięciu wieków, ale również z tak niedawnej przecież przeszłości tego skrawka pustyni, okaże się bowiem prawdziwą, fascynującą podróżą wehikułem czasu.

Miejsce o którym mowa, to oczywiście Fort Al Fahdi w dzielnicy Al Souk Al Kabir. Stoi on po dubajskiej, bo jego druga strona należała w przeszłości do niezależnego szejkanatu Deira – obecnie dzielnicy stolicy emiratu Dubaj, kanału żeglownego Creek. Który wówczas, gdy fort ten budowano i przez grubo ponad półtora wieku dłużej, był tylko niewielką rzeką.  

 

OD 1787 ROKU

 

Dzielącą dwa beduińskie państewka oraz wpadającą do Zatoki Perskiej, tu nazywanej Arabską. Fort, najbardziej „wiekowy” z zachowanych budynków w mieście, znajduje się w jego także najstarszej części. W pobliżu stoją też dawne parterowe domy władców, obecnie skansen Bastakija.

A przeszłość przypomina również niewysoka wieża – Twin Tower – na nabrzeżu Creeku. Budowę niewielkiego obronnego fortu na planie kwadratu rozpoczęto w 1787 roku. Wówczas wzniesiono pierwszą z czterech jego narożnych wież. Z czasem kolejne oraz mury obronne, budynki siedziby szejka i jego urzędów.

Fort miał go – i jego państewko oraz poddanych – bronić przed najazdami sąsiednich plemion i atakami od strony morza. Zbudowano go z kamieni koralowca. Obok niego zachowały się resztki dawnych murów miejskich.

Z czasem fort przekształcony został w arsenał, służył również jako więzienie. W 1969 r. szejk Hamdan ibn Raszid Al Maktum zainicjował stworzenie w nim muzeum, które miało prezentować przeszłość oraz tradycyjne życie i kulturę Dubaju. Otwarto je w 1971 r. i jest ono głównym, bardzo ciekawym oraz popularnym w kraju.

 

PONAD MILION ZWIEDZAJĄCYCH ROCZNIE

 

Czynnym codziennie od godz. 8.30 do 20.30 – tylko w piątki od 14,30 i nieco inaczej w okresie Ramadanu. Tanim, gdyż bilet kosztuje 3 EAD – nieco ponad 3 złote, dla dzieci tylko 1 AED. I nie tylko z tego powodu chętnie odwiedzanym także przez turystów zagranicznych. Już w 2013 roku ich roczna liczba przekroczyła milion.

A dziennie przychodzą tu setki, w sezonie turystycznym – od listopada do kwietnia – nawet tysiące zwiedzających. Jest w nim bowiem co oglądać. Ekspozycja zaś, z opisami po arabsku i angielsku, przejrzysta. W porównaniu z tą, którą oglądałem po raz pierwszy przed siedmioma laty, nieco zmieniła się. 

Przybyła chyba, bo jej nie pamiętam, duża sala ekspozycyjna w podziemiach, z wieloma gablotami i ciekawymi zbiorami. Replika jednego z wystawionych, zabytkowych statków żaglowych stoi na platformie zewnętrznej i widoczna jest doskonale od strony ulicy.

Inne stare łodzie rybackie nazywane dhow, zajmują miejsca na wewnętrznym dziedzińcu fortu. Podobnie jak skromny domek letni Arish.W pomieszczeniach świetnie przygotowana ekspozycja znajduje się na dwu poziomach. Na parterze oraz pod ziemią. Prezentowana jest historia tego obszaru od czasów najdawniejszych.

 

OD WYKOPALISK SPRZED 50 WIEKÓW

 

Z eksponatami poczynając od szkieletu człowieka i jego grobu sprzed wielu wieków oraz znalezionych podczas wykopalisk artefaktów z około 3000 roku p.n.e. Dwie armaty „strzegą” głównej bramy fortu. Wewnątrz obejrzeć można dawną ceramikę, w tym częściowo doskonale zachowaną. Starą broń z różnych okresów historycznych.

M.in. armaty z brązu, kule armatnie, kolekcję mieczy, kindżałów i innej broni białej, pistoletów skałkowych, strzelb itp. Ponadto instrumentów muzycznych oraz pięknej biżuterii. Głównie srebrnej, łączonej ze starymi srebrnymi monetami, koralami, perłami, bursztynem i kamieniami półszlachetnymi.

Ciekawie prezentowana jest historia czterech głównych dziedzin życia dawnego Dubaju. Nad i na morzu: rybaków i poławiaczy pereł – jednego z dwu głównych źródeł tutejszej względnej zamożności w przeszłości.

Portu i osady, z czasem miasta oraz rzemiosła i handlu – dziedzin gospodarki bardzo ważnych tu także czasach zanim pojawiły się dochody z ropy naftowej.

Ponadto wsi, a także życia koczowników na pustyni. Szczególną uwagę zwiedzających przyciąga rekonstrukcja dawnych ulic z otwartymi pomieszczeniami, w których odpowiednio odziane i upozowane manekiny pozwalają zobaczyć, jak niegdyś wyglądał handel różnymi towarami, rzemiosło, czy nauka.

 

POŁAWIACZE PEREŁ, KUPCY, POGANIACZE WIELBŁĄDÓW

 

Świetna jest scena oglądania i oceniania pereł. Ciekawe kupowanie przez zakwefioną kobietę tkaniny u kupca. Inny oferuje zioła, kolejni daktyle, jakieś napoje w butelkach itp. Pokazana jest praca kotlarzy, krawca szyjącego na maszynie z nożnym napędem i reprezentantów paru innych zawodów. W dziale związanym z morzem widać jego różnorodną faunę.

A także poławiacza pereł w białej koszuli z rękawami i takich samych spodniach aż poza kostki nóg, wydobywającego z dna muszle. Pokazane są zajęcia kobiet w domu oraz noszących dzbany z wodą i inne artykuły na głowach. Nauka czytania Koranu w szkole.

Na pustyni prymitywna studnia, tamtejsza flora i fauna, a także wysoko niegdyś ceniony sokolnik z ptakiem przyuczonym do polowań. No i poganiacz wielbłądów. Wielu zwiedzających robi sobie przy takich eksponatach na pamiątkę zdjęcia „selfi”. Wart obejrzenia jest też model miasta z roku 1800.

Mocne wrażenie robią też zdjęcia, z opisami, przedstawiające Dubaj i życie w nim w epoce przed odkryciem źródeł ropy naftowej i na jej progu. Tak np. na dużych planszach z datami: 1930, 1940 widać ubożuchne domki kryte trzciną oraz płoty z gałęzi i trzciny.

 

Z UBOGIEGO WCZORAJ W BOGATY POCZĄTEK XXI WIEKU

 

Lata 50-te to już zadowolony szejk z dzieckiem, nadal wąski Creek, ale z brzegami umocnionymi drewnianymi palami, a w tle pierwsze murowane budynki piętrowe. Lata 60-te symbolizuje, stojący nadal, łuk z zegarem w alei Al Rigga w dzielnicy Deira oraz szyb naftowy w wodach zatoki. 70-te reprezentuje pierwszy ponad 30–piętrowy „drapacz chmur”.

80-90-te to już próg współczesności: początek budowy pierwszej Wyspy Koralowej Palm Jumeirah. W sumie świetna, bardzo skrótowa lekcja historii miasta i kraju. A z tego muzeum, i przedstawionej w nim ciekawej, ale przecież bardzo ubogiej przeszłości, wychodzi się wprost w XXI wiek.

Bo chociaż najsłynniejsze i najwyższe budowle Dubaju stoją o kilka i kilkanaście kilometrów dalej, to również w dzielnicach Al Souk, Al Kabir oraz po drugiej stronie Creeku, w Deirze, nowoczesność widoczna jest na każdym kroku. I jak niemal w całym mieście, nie wyłączając najbliższych okolic sławnych gmachów, widać kolejne place budowy.

Naprawdę nie tylko warto, ale koniecznie trzeba poznać to muzeum i jego zbiory. Zobaczyć na własne oczy, chociaż w skrócie, niebywały rozwój tego miasta w tak krótkim czasie.

 

Zdjęcia autora