PERŁY JEDWABNEGO SZLAKU

 

   Cezary Rudziński

 

„Globtroterowcy” pierwsi w niepodległym Uzbekistanie

 

PERŁY JEDWABNEGO SZLAKU

 

Buchara, Samarkanda, Chiwa i kilka innych miejscowości w Uzbekistanie to perły dawnego Jedwabnego Szlaku. Miejsca w Azji Środkowej, w których cywilizacja i kultura rozwijały się już w czasach starożytnego Babilonu i Egiptu faraonów, a miasta szczycą się 25 i więcej wiekami nieprzerwanej historii oraz niezliczonymi zabytkami zwłaszcza z okresu średniowiecza. Pod tym względem był to najciekawszy region byłej radzieckiej Azji, a dziś uzyskał on dodatkowy walor: troskę władz Niepodległego Uzbekistanu o przywracanie mu świetności oraz rozwoju turystyki. Jest to zarazem kraj bardzo bezpieczny, a jego mieszkańcy niezwykle życzliwi dla gości. Przyjeżdżają więc do niego licznie Japończycy, Francuzi, Niemcy i goście z innych krajów. Także nieliczni na razie Polacy. Ale jest szansa, że wkrótce się to zmieni. Uzbekistan zdał sobie bowiem sprawę z potencjału turystycznego naszego kraju i zaczyna zabiegać o polskich turystów.Uczestnicy study tour w Mauzoleum Tamerlana ( Gur Emir ) w Samarkandzie

Przybliżeniu naszym rodakom ogromnych, unikatowych walorów ojczyzny Tamerlana służyć miała 9 - dniowa podróż studyjna po najciekawszych w niej miejscach zorganizowana dla sporej grupy członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter”, głównie na ich koszt, z inicjatywy Ambasady Uzbekistanu w Warszawie i przy pomocy Uzbektourismu, rządowej agendy - odpowiednika Narodowej Organizacji Turystycznej, przez biuro podróży Trust travel z Taszkentu. Znaczną rolę w przygotowaniu tej podróży odegrał attache – konsul Timur Rahmanov. Z bardzo ciekawym, uzgodnionym z nami i uzupełnionym zgodnie z naszymi życzeniami programem, sprawnie i bardzo dobrze zrealizowanym na miejscu.

Zwiedziliśmy sławne zabytki Samarkandy, wśród których szczególne miejsce zajmują: zespół medres i meczetów Registanu z XV – XVII w.; Gur Emir – mauzoleum Tamerlana, także z XV w.; nekropolia Szach – i Zinda z XIV – XV w.; obserwatorium astronomiczne Uługbeka z XV w.; meczet Bibi Chanum oraz rezerwat archeologiczny ( VI w p. n. e. – XIII w n.e. ) na Wzgórzu Afrasjab. Sporo egzotycznych wrażeń dostarczył nam także wielki samarkandzki bazar. Po drodze do innej perły Jedwabnego Szlaku i jednego z najważniejszych w przeszłości miast na całej jego długości – Buchary, zobaczyliśmy zachowane zabytki miasta Timurydów, Szachrisabzu. A także ręczny zbiór bawełny na sięgających horyzontu polach.

Zaś w byłej stolicy Chanatu Bucharskiego, szczycącej się wieloma dziesiątkami zabytków, mieliśmy okazję poznać większość z nich. W tym m.in. najstarsze z zachowanych w tym regionie świata Mauzoleum Samanidów z IX-X w., twierdzę Ark z XVI w., najsławniejszy w Azji Centralnej minaret Kalan z XII w. i medresy koło niego, kompleks architektoniczny Bolo Hauz z XVIII w., wielki kryty bazar, pałac ostatniego emira Buchary, centrum promocji rękodzieła artystycznego oraz wiele innych obiektów i miejsc godnych uwagi. Sporo wrażeń pozostawiła także kolacja na dziedzińcu zabytkowej medresy z wieczorem folklorystycznym oraz rewią współczesnej, ale wzorowanej na tradycyjnej i ludowej, mody.

Bardzo interesująca, chociaż niemal całodniowa, okazała się podróż – także autokarem – przez pustynię Kyzył Kum z Buchary do Chiwy. Z przypadkowo spotkanym obozowiskiem kirgiskich ( Uzbecy już od ponad dwu wieków prowadzą tylko życie osiadłe ) koczowników w jurtach, stadami owiec karakułowych, dwugarbnym dromaderem, który niewiadomo skąd pojawił się w pobliżu szosy, a także obiadem w chyba jedynym na kilkusetkilometrowej trasie przydrożnym zajeździe ze znakomicie przyprawionymi tradycyjnymi uzbeckimi daniami. Mocne wrażenie zrobiła na nas także jedna z dwu największych rzek tego regionu – Amu Daria i rybacy łowiący w niej sieciami ryby.

Chwila odpoczynku przed zespołem architektonicznym Registanu w Samarkandzie.Chiwa, jedna z dawnych stolic starożytnego Chorezmu, odwiedzających ją także współcześnie przyprawia o zawroty głowy. W Wewnętrznym Mieście otoczonym wysokimi średniowiecznymi murami o długości tylko 2,2 km, znajdującym się pod patronatem UNESCO ( i na jej liście Światowego Dziedzictwa ) jest ponad 40 zabytków najwyższej lub wysokiej klasy. To dziś rezerwat historyczno – architektoniczny, w którym mieszka zaledwie ok. 3 tys. ludzi spośród 50 tys. mieszkańców miasta. Zamieszkanie w Wewnętrznym Mieście, jak miało to miejsce w naszym przypadku, noclegi w zabytkowej medresie – byłej muzułmańskiej uczelni, w celach, w których przez dwa wieki mieszkali alumnowie – ale  współcześnie wzbogaconych o łazienki, przy czym  na odległość, dosłownie, wyciągniętej ręki od wielowiekowych zabytków z możliwością podziwiania ich zarówno w dzień jak i w nocy oraz oglądania ze szczytów wysokich minaretów czy wieży widokowej, była, przynajmniej dla mnie, największym przeżyciem podczas tej podróży.

Ostatnim etapem naszej podróży był dojazd do odległego o 40 km od Chiwy, „obwodowego” Urgencza, a z jego lotniska przelot do Taszkentu, w którym rozpoczęliśmy study tour po Uzbekistanie, ale bez zwiedzania stolicy kraju, co pozostawiono nam na koniec. Miasto, zmiecione przed równo 40 laty ( w 1966 roku ) niemal całkowicie z powierzchni ziemi przez ogromne – w skali powyżej 8 stopni Richtera, z setkami wstrząsów wtórnych – trzęsienie ziemi, ma dziś bardzo szerokie, nietypowe dla tej części świata arterie, monumentalne gmachy administracyjne, wieżowce i wielopiętrowe, odporne na ruchy sejsmiczne bloki mieszkalne, metro, którego wcześniej nie było, pomniki itp. Ale obiektów szczególnie przyciągających uwagę stosunkowo mało. Zabytkowych budowli ocalało, przynajmniej częściowo, niewiele, chociaż i one są godne uwagi - mimo iż nieporównywalne z cudami architektury jakie oferuje Chiwa, Buchara czy Samarkanda.

Na mnie szczególne wrażenie zrobił oryginał jednego z 4 najstarszych na świecie, z VII w, egzemplarzy koranu spisanego na pergaminie, a przechowywanego w niepozornej z zewnątrz przymeczetowej bibliotece. Zadowolony jestem też, że zdecydowałem się – część uczestników study tour nie miała już na to siły – zobaczyć kościół katolicki. Zwany polskim ze względu na to, że w całej jego historii aż po dzień dzisiejszy kapłanami w nim byli i są głównie polscy księża, chociaż używa się w nim – także w informacjach – języka rosyjskiego. I stojący w pobliżu skromny obelisk upamiętniający żołnierzy 2 Korpusu gen. Władysława Andersa, który formował się przecież w Azji Środkowej i z niej przerzucony został do Iranu.

Chwilę wspomnień miałem na Placu Teatralnym. Teatr Narodowy Opery i Baletu w Taszkencie oraz stojący vis a vis niego hotel „Taszkent” były bowiem niemal jedynymi budowlami w centrum stolicy, które nie uległy zniszczeniu podczas wspomnianego kataklizmu. A ja byłem – jak mnie wówczas zapewniano – jedynym zagranicznym dziennikarzem, który uzyskał – w Moskwie – nie tylko zgodę na lot do zniszczonego miasta i w inne regiony Uzbekistanu, ale na dodatek bez towarzyszącego „tłumacza-opiekuna”. A mieszkałem właśnie w tym hotelu zbierając materiały oraz pisząc później o tragedii miasta i początkach jego odbudowy. Poleciałem także do Samarkandy i Buchary – plany podróży do Chiwy i dalej przerwała mi wtedy nagła choroba i pobyt w bucharskim szpitalu. Ale przed nią zdołałem zobaczyć sporo. Oprócz zabytków, także m.in. najważniejsze w tym miejscu w jego dziejach prace wykopaliskowe na Wzgórzu Afrasjab w Samarkandzie – z poznaniem głównych odkrywców skarbów, które dziś są w muzeum.

Porównując równocześnie to, co widziałem, z opisami jednego z największych światowych reporterów pierwszej połowy XX w Egona Erwina Kischa, który po tych stronach podróżował 35 lat wcześniej. A to co zobaczył i przeżył opisał w książce „Asien gründlich verandert” ( „Azja odmieniona” ). Obecna więc study tour w znajome już miejsca, w 75 lat po „Szalejącym Reporterze” i 40 lat po tym, jak po raz pierwszy podążałem niektórymi jego śladami dokonując porównań i szukając tego co się zmieniło, pozwoliła mi lepiej docenić generalnie bardzo pozytywne zmiany jakie zaszły nie tylko w wyglądzie i konserwacji uzbeckich zabytków. A po powrocie z najświeższej podróży w ten region Azji z czystym sumieniem zachęcać innych: jeżeli tylko was na to stać i będziecie mieć takie możliwości, starajcie się zobaczyć te perły Jedwabnego Szlaku. Warte podróży tak samo jak piramidy i inne zabytki starożytnego Egiptu, Bliskiego Wschodu, Indii i południowo-wschodniej Azji, Chin z Tybetem, arabskiego Maghrebu czy prekolumbijskich kultur Meksyku, Ameryki Środkowej i Południowej, o naszych europejskich skarbach już nie wspominając.