Byliśmy w raju

Byliśmy w raju

Zdj: A.Zarzecki

W ubiegłym tygodniu przeprowadziliśmy wśród znajomych podróżników szybką ankietę. Pytanie brzmiało: Które z państw Azji Południowo-Wschodniej jest najlepszym miejscem do spędzenia niezapomnianych wakacji? Kto wygrał- pierwsze miejsce zajęła bezapelacyjnie Tajlandia o głowę wyprzedzając potencjalnych rywali.

 

Cudowne świątynie, stare miasta z malowniczymi ruinami, wyspy i plaże, które słusznie noszą miano niebiańskich... Łatwo tu dotrzeć do wartych zwiedzenia miejsc, bo Tajlandia ma dobrze zorganizowany transport.

Nie bez znaczenia są też niskie koszty utrzymania i wspaniała kuchnia narodowa. Mieszkańcy znani są z przyjaznego stosunku do cudzoziemców, a kraj uchodzi za dość bezpieczny - nawet w dużych miastach można chodzić po ulicach do późnej nocy.

Olbrzymia, 6 milionowa metropolia, jaką jest stołeczny Bangkok, zachwyca z jednej strony azjatyckim folklorem, z drugiej rozmachem nowoczesnego budownictwa. Najlepszym sposobem zwiedzenia miasta jest podróż łodzią. Można wtedy zobaczyć dawny Bangkok, w którym całe życie toczyło się nad wodą, a posesje były tym droższe, im położone bliżej brzegu.

Wyruszyliśmy zwiedzić pływający targ. Na dziesiątkach łodzi handluje się tu wszystkim, co tylko nadaje się do zjedzenia. Świeże owoce, warzywa, ryby i homary trafiają wprost do najlepszych restauracji. Można również posilić się na miejscu, wystarczy tylko kiwnąć by podpłynęła pływająca jadłodajnia.

 Szmaragdowy Budda i bazarowe podróbki

W stolicy Tajlandii turystów przyciągają przede wszystkim imponujące świątynie i ... bazary. Bogactwem i okazałością zachwyca kompleks wielkiego Pałacu Królewskiego, w obrębie którego znajduje się świątynia Szmaragdowego Buddy. Pozłacane kolumny i posągi robią w tajlandzkim słońcu oszałamiające wrażenie. Na zwiedzanie kompleksu trzeba poświęcić cały dzień ale naprawdę warto - gwarantujemy, że każdy wyjdzie stąd po prostu oszołomiony. Na bazarach można kupić podrabiane wyroby najbardziej znanych światowych firm. Nikt się z tym nie kryje, na straganach leżą całe stosy "Rolexów" po pięć dolarów (nawet chodzą) i "markowych" koszulek za kilka. Ciuchy są przyzwoitej jakości, czyli jak niektórzy żartują "zupełnie jak prawdziwe". Zaopatrzeni w spodenki, koszulki, dresy i bieliznę - wszystko najlepszych światowych marek - ruszamy odwiedzić słynne tajlandzkie przybytki erotycznych rozkoszy. Salony masażu, nocne kluby i sex kabarety zajmują dzielnicę Patpong. Choć AIDS ostudził nieco zapał amatorów takich rozrywek, turyści zaglądają by popatrzeć, wypić przy okazji piwo. Nikt im potem nie zarzuci, że byli a nie widzieli. Królestwo Tajlandii zamieszkuje prawie 60 milionów mieszkańców, dominującym wyznaniem jest buddyzm ( 95%). Kraj graniczy z Malezją, Myanmarem (dawną Birmą), Laosem i Kambodżą. Ponad 11% powierzchni zajmują rezerwaty przyrody - jest ich 66. Żyją w nich tygrysy, pantery, słonie, niedźwiedzie i ponad 850 gatunków ptaków. Język tajski jest bardzo trudny, ma unikatowy alfabet dla nas całkowicie egzotyczny. Dodatkowy kłopot sprawia fakt, że to samo słowo, inaczej akcentowane, może mieć nawet pięć różnych znaczeń. Zajęliśmy się popularną wśród cudzoziemców zabawą, próbą poznania pisowni kilku tajskich. Śmiechu owszem było, co niemiara, efektów żadnych. Od językowych łamańców zdecydowanie wolimy kulinarne. Miejscowa kuchnia jest ostra i aromatyczna, potrawy podaje się z sosami na bazie czosnku i chilli, z dodatkiem soku i liści cytrynowych. Różnorodne korzenie, bazylia, orzeszki ziemne, imbir, mleczko kokosowe gwarantują bogactwo smaków. Sos rybny i pasta z krewetek są jednymi z popularniejszych dań. "Bazą" większości posiłków jest oczywiście ryż. Wspaniałe są miejscowe zupy, a posiłki uzupełniają cudownie świeże owoce i soki.

 Posmakowaliśmy luksusu

Największa wyspa Tajlandii - Phuket - nazywana bywa "Perłą Andamańskiego Morza". To naprawdę raj na ziemi: fantastyczne skały, pionowo wyrastające z morza, urokliwe zatoczki z białym piaskiem i czystą wodą, w której widoczność sięga 30 metrów, przepiękne miejsca do nurkowania z ławicami kolorowych ryb, egzotycznymi koralami. Tropikalny, ale nie za gorący klimat pozwala wspaniale wypocząć. Najbardziej popularna plaża to Patong na zachodnim wybrzeżu. Jest tu mnóstwo restauracji, hoteli, barów piwnych. Wyspę łączy z Tajlandią kontynentalną most, jednak większość turystów przylatuje samolotami. Na Phuket rozlokowały się luksusowe hotele. Dosyć prowizorki i noclegów na plaży,trochę luksusu należy się i nam. Policzyliśmy zasoby gotówki i wyszło, że stać nas na kilka dni w pięciu gwiazdkach. Wybraliśmy hotel "Arkadia", przeważył olbrzymi, dwupoziomowy kompleks basenów ze sztucznym wodospadem. Na Puket warto spróbować lotu na paralotni. Sposób latania jest tu specyficzny, nie widzieliśmy takiego nigdzie na świecie. Gdy Zosia zafundowała sobie przelot nad plażą okazało się, że w powietrze wzniosła się z.. tajskim chłopcem na plecach. W odróżnieniu od turysty nie jest niczym przypięty, steruje spadochronem zza jego pleców.

Skała Jamesa Bonda

Podczas pobytu na wyspie Phuket obowiązkowym punktem programu jest wycieczka łodzią motorową do zatoki Phang Nga. Z morza wyrastają skały o fantastycznych kształtach. Tu nakręcono niektóre sceny do filmu z Jamesem Bondem "Człowiek ze złotym pistoletem". Jedna ze skał nosi od tego czasu imię sławnego agenta. Wracając z wycieczki zaliczamy inną atrakcję- zbudowaną na palach, wbitych w dno morza, osadę "Cyganów morskich". To najlepsze miejsce na pyszny posiłek. Podawane są homary i niepowtarzalna, lekko pikantna zupa z owoców morza. Gdy znudziły nam się hotelowe luksusy postanowiliśmy poszukać ciszy i spokoju. Płyńcie na Phi-phi poradził nam poznany w barze Jurgen z Hamburga. Miał rację ta maleńka wyspa, można ją obejść podczas krótkiego spaceru, to raj w raju. Kameralne plaże, brak wysokich zabudowań i ruchu samochodowego czynią z Phi -phi miejsce idealnego wypoczynku. Za kilka dolarów wynajęliśmy bungalow tuż przy śnieżnobiałej plaży by całe dni kąpać się i opalać.