Fotogeniczne kozy


Tylko w Maroku rosną drzewa arganiowe. I jedynie tam można sfotografować kozy, które wdrapują się na nie, by objeść je z owoców.

Arganie zaliczane są do drzew żelaznych, bo dostarczają bardzo twardego drewna. Osiągają wysokość 10 metrów, żyją średnio 200 lat, a na pierwsze ich owoce trzeba czekać pół wieku. Występują praktycznie na niewielkim obszarze w Maroku. Nikomu i nigdze nie udało się drzewa arganiowego (Argania Spinosa) przesadzić tak, by owocowało. Od milionów lat arganie porastają w Maroku region Souss (stąd często je się nazywa drzewem Souss lub życia), między Agadirem, Marrakeszem i Essaouria oraz w pobliżu Oujda. Z powodu złej polityki rolnej obszar, na którym rosną, został w 1998 r. wpisany przez UNESCO na listę rezerwatów chronionejMarokobiosfery. Berberowie pozwalali je bowiem ogałacać z niejadlanych dla ludzi owoców kozom. Dla nich są zaś niebywałym przysmakiem. Ludność następnie wydalane lub wypluwane przez zwierzęta bardzo twarde pestki zbierała i wykorzystywała do wyrobu oleju. Mimo ochrony państwowych lasów przez strażników i kar pieniężnych dla gospodarzy, którzy nie pilnują rogatych zwierząt, w Maroku nadal można spotkać ucztujące na arganiach kozy. Buszują one na drzewach rosnących na prywatnych polach lub koło domostw, bo są doskonałym lepem na turystów. Za sfotografowanie ekwilibrystycznych kozich popisów na kolczastych gałęziach właściciele stada każą sobie płacić. Ale kto dla takiej pamiątkowej fotografii pożałuje kilku dirhamów ?! Arganie kilka razy do roku wydają żółte, przypominające spiczastą oliwkę lub śliwkę owoce. Wewnątrz nich są orzechy, niemal trzykrotnie większe od laskowych. W nich z kolei są nasionka, mniejsze od ziarna słonecznika, zawierające jeden z najbardziej ekskluzywnych i najdroższych olejów świata ! Żółtawo-brązowy, o lekko gorzkawo-orzechowym smaku i takimż zapachu olej wykorzystywany jest od wieków w tradycyjnej kuchni marokańskiej, a także w kosmetyce naturalnej- do masażu, na włosy i paznokcie, do gojenia ran. Nazywa się go tam ardjan, marokańskie złoto lub migdał Berberów. Zebrane ręcznie z drzew owoce lub niestrawione przez kozy orzechy przerabia się dziś na olej w kobiecych spółdzielniach. Marokanki wyciskają go mozolnie z nasion za pomocą kamiennego młynka, na zimno. Aby wysublimować litr tego ekskluzywnego oleju, potrzeba 20-30 kilogramów nasion ! Podczas pobytu w Maroku warto go kupić, np. w przyspółdzielczym sklepiku, bo w kraju 100 ml kosztuje ponad 50 zł i więcej. Ponadto są też w nich dostępne wyrabiane z niego mydła i kosmetyki. Olej arganowy uchodzi obecnie za absolutny hit w "woman activ". Posiada bowiem najwyższą koncentrację kwasów: tłuszczowych (ponad 80 proc.), linolowych i omega-6. Zawiera także dużo witaminy E (ok.620 mg/l, gdy olej z oliwek -ok.340 mg/l). Korzystając z oleju arganowego w kuchni, należy pamiętać, by nie ogrzewać go powyżej 70 stopni C. W kosmetyce jest ponoć dobry na wszystko. Używać go można do skóry wrażliwej, dojrzałej i alergicznej, trądzikowej i suchej. Podobno też świetnie nadaje się do opalania, bo skutecznie chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Można nim także łagodzić skutki kąpieli słonecznych, bo przyspiesza gojenie się poparzeń. Berberom od wieków nie szkodzi, więc czemu nie spróbować ?!