Wydawnictwa

BEZDROŻA: IZRAEL – T&S

Izraelowi poświęcono w ostatnich latach już sporo przewodników turystycznych w języku polskim. Najświeższy ukazał się w Bezdrożach, w serii #travel&style. I mocno zaskoczył mnie. Pominięto w nim bowiem całkowicie miejscowości (poza Betlejem) leżące na terenie Autonomii Palestyńskiej. Przy czym jej nazwa w ogóle nie pojawia się, chociaż jest informacja o konieczności przekroczenia muru, „który odgradza ziemie okupowane przez Izrael od 1967 r. z resztą państwa” i wojskowych kontrolach na tej granicy. Czytelnik – potencjalny turysta nie tylko nie dowie się więc czegoś o położonych w AP jednym z najstarszych, bez przerwy istniejących miast świata – Jerychu, biblijnej Kanie Galilejskiej czy klasztorze św. Jerzego Koziby znajdujących się w programach wielu wycieczek organizowanych do Izraela, ale nawet o ich istnieniu. Podobnie o Hebronie czy Ramallah, bo do Strefy Gazy na północy nie jeździ się ze względu na sytuację w tamtym regionie i brak atrakcji turystycznych. Drugim zaskoczeniem okazały się zalecenia („Poznaj i doświadcz!”) na poprzedzającej zasadniczą część przewodnika potrójnie składanej okładce, co w Izraelu należy przede wszystkim zobaczyć i przeżyć.

HELION: INNE CZECHY

Już sam tytuł tej książki: „To nie jest raj” uzupełniony o „Szkice o współczesnych Czechach” przyciąga uwagę i zachęca do lektury. Przynajmniej takich ludzi jak ja, bo znam ten kraj, jego język, historię, kulturę, znakomitą większość wartych obejrzenia miejsc itp. od blisko sześciu dekad, z pobytami w nim liczonymi w dziesiątkach. Chociaż nigdy tam nie pracowałem, tak jak autor, a moje wyjazdy były najdłużej parotygodniowe. Ale z zatrzymywaniem się także u krytycznych wobec otaczającej ich rzeczywistości przyjaciół, co pozwalało mi poznawać miejscowe realia nie tylko z biesiad w gospodach przy piwie, oficjalnych kontaktów, z prasy, radia i TV czy konferencji prasowych. Autor, bohemista i slawista, pracował w Pradze (i Bratysławie) jako korespondent PAP w latach 2010-2012 i ma do Czech oraz Czechów stosunek krytyczny. Niekiedy, w mojej ocenie, przesadnie. Pozostawiając innym czytelnikom zastanowienie się nad słusznością, a zwłaszcza generalizacją niektórych ocen autora, przytoczę przykład drobny na tle innych, zwłaszcza politycznych, gospodarczych i społecznych, jednak chyba wart odnotowania.

BEZDROŻA: ISLANDIA – T&S

Chyba rekordowa, bo bez kilku aż 300 kolorowych, liczba zdjęć, przy czym w większości bardzo dobrych, lub wręcz znakomitych, to główny walor przewodnika Bezdroży po Islandii wydanego w nowej serii #travel&style. Teksty informacyjne są w nim bowiem tak zwięzłe, że przypominają bardziej informator niż przewodnik turystyczny. Sporą jego część zajmują informacje jak najbardziej dosłowne. Pod symbolem „i” znajdują się tylko 2-5 wierszowe, w wąskich szpaltach, o nazwach, dniach i godzinach otwarcia oraz cenach biletów, a niekiedy również adresach www, muzeów oraz innych atrakcji, ale i np. placówek gastronomicznych serwujących kanapki z krewetkami czy mięso z renifera. Islandia, licząca 103 tys. km², a więc ponad trzykrotnie mniejsza od Polski wyspa na północnym Atlantyku, zamieszkana przez 357 tys. ludzi, staje się coraz popularniejszym u nas celem wyjazdów także turystycznych. Także, gdyż początkowo udawali się na nią przede wszystkim nasi współcześni emigranci zarobkowi, których mieszka tam już około 14 tysięcy stanowiąc największą liczebnie mniejszość narodową. Po nich – i do nich – ruszyli turyści, mimo iż jest to jeden z najdroższych krajów europejskich. Oferuje jednak mnóstwo oryginalnych atrakcji, nieosiągalnych przeważnie w innych miejscach naszego kontynentu i na jego wyspach.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com