Wydawnictwa

MICHELIN: MAURITIUS I RODRIGUES

Polscy turyści jeżdżą coraz chętniej i liczniej nawet w odległe zakątki naszego globu. Świadczy o tym nie tylko statystyka, która tylko w przypadku części krajów docelowych jest dosyć dokładna, ale również wydawane u nas przewodniki. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby wydawnictwo decydowało się na ich edycję, jeżeli potencjalnych nabywców byłoby kilkudziesięciu czy nawet kilkuset. A jednym z takich, ciągle egzotycznych kierunków podróży, jest odległa od nas o – w zależności od trasy – od 17 do 25 godzin lotu wyspa Mauritius leżąca na Oceanie Indyjskim, między subkontynentem indyjskim i Afryką, czy praktycznie w Polsce nieznana, sąsiadująca z nią mniejsza wyspa Rodrigues, którym Bezdroża poświęciły wydany właśnie w polskim tłumaczeniu przewodnik Michelina. Obie te wyspy, byłe kolonie francuskie, ilustruje w nim ponad 90 kolorowych zdjęć, jest też 15 planów i mapek. Jak zwykle w tej serii przewodników są też oczywiście informacje praktyczne z cennymi radami. M.in., że wybierać się tam należy uwzględniając porę roku i panujące na południowej półkuli warunki atmosferyczne. O turystycznym ruchu bezwizowym (do 3 miesięcy pobytu) dla obywateli Unii Europejskiej. Tamtejszych zagrożeniach, zwłaszcza ukrywaną przez władze, aby nie zniechęcać zagranicznych turystów, gorączką Chikungunya przenoszoną przez komary, dosyć skutecznie zresztą zwalczane.

BEZDROŻA: NEAPOL I KAMPANIA – TRAVELBOOK

„Zobaczyć Neapol i umrzeć !” – to pełne zachwytu nad tym miastem powiedzenie powstało chyba jeszcze przed I wojną światową, gdy do Italii jeździli nasi nieliczni rodacy. W latach 70 XX wieku, jak ruszyli tam liczniej, przerobili je złośliwie na „Zobaczyć Neapol i nie umrzeć !”. Gdy poznali tamtejsze okresowe problemy z wywozem śmieci, a przede wszystkim skalę przestępczości neapolitańskiej camorry, groźniejszej niż mafia sycylijska i wynikające z niej zagrożenia także dla turystów. Pamiętam, jak podczas mojego pierwszego pobytu w Neapolu ponad 30 lat temu, na jednym z placów naszą grupę dziennikarskiej wyprawy, którą prowadziłem, objeżdżało, jak stado wilków, kilku młodych ludzi na skuterach czekając na moment, w którym da się coś: torebkę, torbę czy aparat fotograficzny porwać i czmychnąć. Policja nie reagowała, my byliśmy czujni, obeszło się więc bez strat, ale poznawanie miasta w sytuacji zagrożenia do najprzyjemniejszych nie należało. Sytuacja od tamtego czasu zmieniła się. Chyba już do rzadkości należą tam napady rabunkowe w biały dzień. Ale autor nowego przewodnika Bezdroży po Neapolu i Kampanii ostrzega turystów przed tamtejszymi zagrożeniami: terroryzmem i kieszonkowcami. A samotnym dziewczynom stanowczo odradza korzystanie z autostopu, niezbyt zresztą popularnego obecnie we Włoszech.

MICHELIN: WALENCJA

Około 800-tysięczna Walencja, stolica prowincji i autonomicznej Wspólnoty Walenckiej, trzecie pod względem liczby mieszkańców miasto Hiszpanii, należy, chyba nie tylko moim zdaniem, do pierwszej „10” najciekawszych i wartych poznania w tym kraju tak bogatym w zabytki, muzea, wspaniałe widoki oraz inne niezliczone atrakcje. Głównymi magnesami przyciągającymi do niej turystów są tamtejsze perły gotyku: Lonja de la Seda i katedra, w której przechowywany jest kielich uważany za Świętego Graala. A także niezwykłe Święto Ognia oraz Cuidad de las Artes y la Cienias – Miasto Sztuki i Nauki oraz ciekawie zagospodarowane dawne koryto rzeki Turia po jego zmianie u ujścia do Morza Śródziemnego, gdy mieszkańcy dosyć już mieli jej kaprysów oraz powodzi, szczególnie niszczącej w roku 1957. Miasto to oraz jego okolice przybliża turystom oraz zachęca do poznawania go nowy przewodnik Michelina wydany w tłumaczeniu na język polski przez Bezdroża. Jego treść wzbogaca ponad 120 kolorowych fotografii oraz 5 planów i map. Brakuje w nim natomiast – to wada tej serii przewodników, zaznaczenia na planie miasta zajmującym 3 strony wewnętrzne przedniej okładki, zabytków, muzeów oraz innych budowli i atrakcji turystycznych, z których Walencja słynie.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com