MICHELIN: MOSKWA

Rosja nie należy współcześnie do popularnych kierunków podróży naszych turystów. Z wielką stratą dla nich, bo kraj ten ma tysiące wartych poznania zabytków, obiektów i miejsc nie tylko w Moskwie i Petersburgu, ale w dziesiątkach innych miast. Zwłaszcza – ale nie tylko – w europejskiej części tego największego pod względem powierzchni państwa świata. Chociażby, a to tylko przykłady: na „Złotym pierścieniu” starych, historycznych miast dookoła Moskwy, niemal u nas nieznanym „Srebrnym pierścieniu” w północno –zachodniej części kraju (Petersburg, Psków, Nowogród Wielki, Kiży, Sołowki, Karelia) czy nad Wołgą. Nie mówiąc o niezliczonych muzeach, w tym światowej rangi, ofercie kulturalnej, zwłaszcza nie wymagającej znajomości języka muzycznej i operowej, wystawienniczej itp. Przyczyn tego znikomego, w stosunku do atrakcji turystycznych, które oferuje Federacja Rosyjska, zainteresowania u nas podróżami do niej jest co najmniej kilka. Fatalne obecnie stosunki polityczne między naszymi krajami i, co stwierdzam z ubolewaniem, bo wszelkie tego rodzaju uprzedzenia uważam za szkodliwe, rusofobia części społeczeństwa. Przede wszystkim wśród tych, którzy nigdy tam nie byli, a nawet nie zdołali poznać osobiście żadnego Rosjanina czy Rosjanki. Nie bez znaczenia są wizy.

 

Rosja, obok Białorusi, ale na nią można już wyjeżdżać bez nich do 5 dni, chociaż tylko samolotami przez Mińsk lub drogami do Grodna i rejonu grodzieńskiego oraz do Puszczy Białowieskiej, to ostatnie dwa kraje Europy, wjazd do których obywateli Unii Europejskiej wymaga wizy, od czego zdołaliśmy się już odzwyczaić. A na marginesie kwestii wiz: trudno mi zrozumieć, dlaczego UE godzi się na „asymetryczne prawa wizowe”. Bo obywatele Rosji i Białorusi otrzymują wizy turystyczne na 3 miesiące i mogą podróżować po strefie Schengen dokąd i kiedy chcą. Natomiast same wydają je cudzoziemcom (pomijam wizy wielokrotne, biznesowe itp.) tylko na okres, na które mają oni wykupione vouchery na noclegi w hotelach, lub świadczenia w biurach podróży, ewentualnie indywidualne zaproszenia od rodziny, znajomych, z instytucji itp. I w każdym miejscu, w którym zatrzymują się, muszą się meldować. 

W Rosji nie obowiązuje już co prawda sowiecki wymóg uzyskiwania zgody na wyjazd do każdej miejscowości poza Moskwą i Petersburgiem (d. Leningradem), ale to mała pociecha. Widoczny jest też wyraźny brak zainteresowania władz Rosji, a chyba i tamtejszej branży turystycznej, przyjazdami do niej polskich turystów. Nie ma jej promocji ani narodowych stoisk na międzynarodowych targach turystycznych w Polsce. Pojawiające się na nich od czasu do czasu poszczególne miasta – pamiętam m.in. obecność przedstawicieli Pskowa z ciekawą ofertą, czy petersburskich hoteli, trudno traktować jako poważną zachętę do turystycznych wyjazdów w tamte strony. Trochę to próbują zastępować polskie biura podróży organizujące wycieczki, głównie do Moskwy i Petersburga oraz w ich okolice, ewentualnie nad Bajkał lub na Daleką Północ, rzadziej w inne miejsca.

Ale to nie zastąpi prawdziwej, współczesnej promocji walorów turystycznych kraju, zachęcającej do poznawania go. A atrakcje są tam niezliczone. Przy czym większy ruch turystyczny w obie strony i możliwość bezpośredniego poznawania się ludzi z obu krajów pomagałyby, nie mam co do tego wątpliwości nieźle znając Rosję i Rosjan, a potwierdził to także okres obowiązywania bezwizowego ruchu przygranicznego z obwodem kaliningradzkim, wzajemnemu poznawania się i przełamywaniu stereotypów, a w efekcie zbliżeniu. W przeszłości mieliśmy – wzajemnie – wiele trudnych, nawet dramatycznych okresów i wydarzeń, ale przecież „skazani jesteśmy” na sąsiedztwo, powinno więc ono być optymalnie dobrym i przyjaznym.

Wśród przyczyn niewielkiego zainteresowania wyjazdami turystycznymi naszych rodaków do Rosji trudno nie dostrzec także ubogiej w tym zakresie literatury podróżniczej w języku polskim, zwłaszcza przewodników. Chociaż można oczywiście dyskutować co jest tego przyczyną, a co skutkiem. Z tym większym zainteresowaniem zabrałem się do lektury nowego przewodnika Michelina po Moskwie wydanego w Bezdrożach. Oficynie systematycznie dostarczającej czytelnikom i potencjalnym turystom wiele ciekawych pozycji, nawet wyprzedzających większe zainteresowanie niektórymi kierunkami podróży. A w przypadku Rosji mającej bardzo skromny dorobek. Być może recenzowana przeze mnie nowość z tego obszaru przyczyni się chociażby w jakimś stopniu do wzrostu zainteresowania poznawaniem Moskwy i innych miejsc w Rosji.

Chociaż zaskoczony jestem, że wydano w tłumaczeniu przewodnik obcego autora. Czyżby nie było znających to miasto i kraj polskich, którzy uwzględniliby również tamtejsze polonica interesujące naszych rodaków? Podam jeden przykład. Brak w tym przewodniku chociażby wzmianki o dużej tablicy na ścianie budynku dawnego hotelu „Sewer”, później „Anglia” w zaułku Niemirowicza - Danczenki, upamiętniającej spotkania w nim w 1829 roku Aleksandra Puszkina z Adamem Mickiewiczem, z płaskorzeźbą obu poetów z „Jeźdźcem Miedzianym” w Petersburgu w tle. Ten króciutki zaułek odchodzi od pryncypialnej ulicy Twerskiej, w czasach sowieckich Gorkiego. Z budowlami i obiektami, nawet mniej ciekawymi, dosyć szczegółowo opisanymi w michelinowskiej „Moskwie”.

Przewodniku w sumie ciekawym, uwzględniającym mnóstwo miejsc i dotyczących ich informacji, ale niesłychanie skrótowo, z rażącymi pominięciami oraz trochę mylącym układem treści. Pomimo jego niedoskonałości wartego polecenia z braku lepszego i dokładniejszego. Bo korzystając z niego można poznać przynajmniej większość wartych tego zabytków i miejsc w rosyjskiej stolicy oraz dowiedzieć się o nich czegoś w podstawowym zakresie, a niekiedy całkiem sporo. Przewodnik zaczyna się od „Naszych podpowiedzi” – 11 rad i sugestii, co w Moskwie warto zobaczyć i przeżyć przede wszystkim. Generalnie trafnych, a zdołałem poznać to miasto nieźle, chociaż w ostatnich latach zmienia się ono dynamicznie, podczas wielu, nie tylko parodniowych pobytów, ale i dłuższych okresów systematycznego zwiedzania i poznawania go w ciągu kilkudziesięciu lat.

Propozycji pomijających niestety wiele równie ciekawych miejsc, na szczęście w większości uwzględnionych na dalszych stronach przewodnika. Z jego części wstępnej – „Informacje praktyczne” można sporo dowiedzieć się o wymogach wizowych i innych rosyjskich przepisach, dojeździe i poruszaniu się na miejscu różnymi środkami komunikacji oraz poznać kalendarz świat i imprez kulturalnych. W rozdziale „Zaproszenie do podróży” przedstawiona jest Moskwa, historia miasta i kraju, tamtejsza architektura oraz sławni mieszkańcy. Niesłychanie skrótowo, z pomijaniem niezwykle ważnych faktów. Z historii miasta na tle dziejów kraju czytelnik dowie się np. o pierwszym normańskim władcy, księciu Ruryku w Nowgorodzie (Wielkim), później o ks. Olegu, który w 882 roku zajął Kijów. I trochę o Rusi Kijowskiej oraz jej władcy Jarosławie Mądrym (1019-54).

Ale już nie o jednym z najważniejszych faktów w dziejach ziem ruskich i prawosławia – Chrzcie Rusi w 988 roku przez św. ks. Włodzimierza Wielkiego. Dwuwierszową wzmiankę o tym znajdzie dopiero kilka stron dalej w ramce „Najważniejsze wydarzenia w dziejach Moskwy”. To trochę tak, jak gdyby o chrzcie Mieszka I i jego drużyny wspomnieć dopiero wśród najważniejszych wydarzeń w dziejach… Krakowa lub Warszawy. W historii obecnej rosyjskiej stolicy jest wzmianka o księciu nowogrodzkim Aleksandrze Newskim, chociaż on z Moskwą nie miał praktycznie nic wspólnego, a później o jego synu Danielu (1261-1303), księciu moskiewskim od 1277 r. Ani słowa zaś o założeniu tego miasta w 1147 r. przez księcia Jurija Dołgorukiego. O nim, ściślej o jego liście z tą datą w którym jest wzmianka o Moskwie, są później tylko dwa wiersze w kalendarium.

Przy czym imię tego księcia w całym przewodniku pisane jest Jerzy, chociaż jego rosyjskim odpowiednikiem jest Georgij. Jeżeli chodzi o imiona, to bałagan w tym przewodniku jest spory. W jednych przypadkach stosowana jest ich wersja rosyjska, chociaż powszechnie przyjęta u nas jest polska, np. Anton, a nie Antoni Czechow, Michaił, a nie Michał Łomonosow. Raz jest Dymitr, w innych miejscach Dmitrij, podobnie Jurij i Jerzy, Konstanty i Konstantin itp. Zaskakujący jest wybór postaci w rozdziale „Słynni mieszkańcy”, którzy „Zapisali się w historii Moskwy”. Kilku książąt i władców, paru architektów, malarzy, pisarzy, piosenkarzy, ani jednego znaczącego kapłana. W sumie raczej dobór przypadkowy i chaotyczny. Uwzględnieni są np. Lenin, Stalin i… skompromitowany mer Jurij Łużkow, ale już nie Gorbaczow czy Jelcyn.

Część przewodnikowa podzielona jest na 3 tematy. „Dzielnice i zabytki Moskwy”, „Muzea Moskwy” i „Peryferie Moskwy”. O ile pierwszy i ostatni są uzasadnione, chociaż pominięć ciekawych oraz wartych poznania miejsc i obiektów jest sporo, to takie wyodrębnienie muzeów jest co najmniej dyskusyjne. Uwzględniono bowiem tylko Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina oraz obie siedziby Galerii Tretiakowskiej. Natomiast z co najmniej kilkudziesięciu pozostałych ważnych moskiewskich muzeów część, w tym tak duże i znaczące jak Politechniczne, Teatralne, wszystkie kremlowskie, Galeria Sztuki Europejskiej i Amerykańskiej XIX i XX w, Historii Gułagu i wiele innych, omawianych jest na poszczególnych trasach zwiedzania. Przy czym zupełnie pominięto bardzo ciekawe Muzeum Filmu i Centralne Muzeum Kultury Muzycznej. Podobnie jak niektóre ważne monastery, historyczne siedziby – muzea na peryferiach stolicy: Archangielskoje i Abramcewo, czy słynne moskiewskie cmentarze.

Zwiedzanie miasta autor przewodnika proponuje według 11 dzielnic, a ścisłej regionów i zabytków miasta. Oprowadzając turystę po nich oraz obiektach na trasach. Uwzględnia ich mnóstwo, chociaż przeważnie poświęca im tylko króciutkie, parowierszowe informacje, czasami dodając ciekawostki z przeszłości i współczesności. Ale uważam to za najcenniejsze w tym przewodniku. Dodam, że stosowany w Michelinie system oznaczania gwiazdkami, od 1 do 3, skali atrakcyjności zabytków, obiektów i miejsc, pozwala przy ograniczonym czasie każdemu wybierać to, co uważa za najważniejsze lub najciekawsze. Nie brak jednak i wpadek. Propozycja zwiedzania zaczyna się na Placu Czerwonym. Pierwszym uwzględnionym obiektem jest, stosunkowo świeżej daty i dyskusyjnej urody, pomnik sowieckiego marszałka Georgija Żukowa. Który w rzeczywistości stoi nie na Placu Czerwonym, lecz sąsiednim Placu Maneżowym, vis a vis hotelu National i wylotu ulicy Twerskiej.

Ale jako region Placu Czerwonego autor przewodnika traktuje, co potwierdza również zamieszczona mapka, także sąsiednie ulice i place oraz stojące na i przy nich zabytki. Podobnie jest w przypadku pozostałych dzielnic proponowanych do zwiedzania jako osobne miejsca i tematy: Kreml, Kitaj Gorod, Sobór Chrystusa Zbawiciela, Arbat, Ulica Twerska, Plac Teatralny i ulica Pietrowka, Łubianka, Taganka, Zamoskworeczje i Monaster Nowodziewiczy. Na końcu każdej są w ramkach informacje jak do nich dojechać, gdzie przenocować i coś zjeść. Jak już wspomniałem, uwzględniają one co prawda nie wszystkie, ale przynajmniej najważniejsze zabytki, miejsca i obiekty rosyjskiej stolicy. Przewodnik wzbogaca ponad 70 kolorowych zdjęć oraz 11 planów i mapek. A także informacje i ciekawostki w ramkach włamanych w tekst. Niestety, nie uwzględnionych w spisie treści.

Natrafić na nie można więc tylko w trakcie lektury. A wiele jest ciekawych. Przykładowo: „Piękny i Czerwony” (oczywiście o tym placu). „Skromny człowiek” (Łomonosow). „Fałszywy Dymitr” (Samozwaniec i Maryna Mniszchówna). „Prezent księcia Iwana Kality” (przeniesienie siedziby prawosławnej metropolii z Włodzimierza na wzgórze kremlowskie w Moskwie). „Groźny do końca” (car Iwan IV). „Książę anarchistów” (ks. Piotr Kropotkin). „Arystokraci i artyści” (Arbat). „Isadora i Siergiej” (Duncan i Jesienin – chociaż według aktualnej wiedzy poeta nie „powiesił się”, lecz najprawdopodobniej został zamordowany przez policję polityczną). „Symbol terroru” (Łubianka). Na końcu przewodnika jest dosyć dokładny Indeks z oznaczeniem gwiazdkami rangi poszczególnych obiektów i miejsc, co także jest jego plusem.

MOSKWA. Przewodnik Michelina. Tłumaczenie Marta Duda. Wydany w serii Bezdroży przez wydawnictwo Helion, wyd. I, Gliwice 2018, str. 160, cena 20,90 zł. ISBN 978-83-283-4019-0


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com