WARSZAWA: VI FORUM PROMOCJI TURYSTYCZNEJ

W Warszawie na VI Forum Promocji Turystycznej zorganizowanym, podobnie jak poprzednie, przez redakcję portalu „Wasza Turystyka”, spotkali się przedstawiciele różnych dziedzin turystyki polskiej, ale również zaproszeni z zagranicy i zagraniczni działający w Polsce: z Austrii, Chorwacji, Cypru, Czech, Niemiec i Słowacji, aby podzielić się swoimi doświadczeniami. Do udziału w obradach, dyskusjach i prezentacjach zgłosiło się 160 uczestników, w tym 38 ekspertów.

 

Niestety, wychodząc po zakończeniu tej, blisko 8-godzinnej imprezy, doliczyłem się ponad 30 nie odebranych identyfikatorów, przygotowanych dla uczestników. Świadczy to, nie po raz pierwszy o, mówiąc bardzo oględnie, niepoważnym stosunku niektórych osób z branży do swoich zobowiązań.

Nadzwyczajne wydarzenia zdrowotne czy losowe mogą, oczywiście, w ostatniej chwili uniemożliwić komuś udział w imprezie, a nawet powiadomienie o tym organizatorów. Ale skala tej nieobecności była, w mojej ocenie, zatrważająca. Przy czym nieobecni, o ile w ogóle interesują ich problemy turystyki polskiej, z którą związani są w różny sposób, a innych nie zapraszano, wiele stracili.

Forum, którego głównym celem było rozpowszechnianie, po wymianie informacji i poglądów uczestników, dobrych praktyk, dostarczania wiedzy oraz nowych inspiracji turystycznym przedsiębiorcom, organizacjom i samorządowcom, było bardzo dobrze przygotowane, prężnie prowadzone dzięki wysiłkom i konsekwencji głównego organizatora oraz redaktora naczelnego portalu Adama Gąsiora i jego zastępczyni Marzeny Markowskiej, okazało się bardzo ciekawe. Wzbogacające uczestników o mnóstwo nowych faktów, informacji, opinii oraz tematów do przemyśleń i ewentualnego wykorzystania „na własnym podwórku”.

„Zaletą Forum jest zawsze świeże spojrzenie na różne zagadnienia, z którymi branża turystyczna spotyka się na co dzień – prezentował je Adam Gasior. Ogromnym jego atutem, dodał, a ma ono w środowisku już swoją renomę, są zapraszani eksperci, których grono poszerza się co roku. Ich potencjał intelektualny i wieloletnie doświadczenie sprawia, że forum staje się swoistym think tankiem branży turystycznej. Inspirującym, poszerzającym horyzonty, stawiającym pytania i wyzwalającym kreatywność”.

Na program forum złożyło się kilka sesji tematycznych przeplatanych dyskusjami i prezentacjami. Pierwsza, zorganizowana we współpracy z magazynem Think MICE, poświęcona została znaczeniu spotkań (używane w turystycznym żargonie określenie „przemysł”, jest moim zdaniem nie do przyjęcia) w promocji miast i regionów. Wymianę poglądów na ten temat, którą prowadził Michał Kalarus, poprzedziła prezentacja wrocławskiego Hydropolis przedstawiona przez Wiolę Samborską.

Z historią tego obiektu, jego widokami w 1893 roku oraz współczesną przebudową, 9-ma strefami i ponad milionem już dotychczasowych gości. Dyskusja merytoryczna na temat organizacji spotkań oraz imprez międzynarodowych i krajowych w różnych dziedzinach oraz roli w niej miast czy miejscowości, w których odbywają się, była chwilami burzliwa, z wieloma przykładami pozytywnymi, np. Warszawy czy Krakowa.

Ale i negatywnymi, zwłaszcza z mniejszych miejscowości i gmin, które jeszcze nie zrozumiały, jak wiele mogą na tym zyskać. Zdaniem hotelarzy, którego trudno nie podzielić, międzynarodowe kongresy i konferencje, przyczyniają się nie tylko do promocji miast, w których odbywają się, ale i tamtejszych placówek oraz ośrodków akademickich.

Równocześnie jednak w pytaniach – stwierdzeniach z sali padł zarzut, że niektóre hotele „nie wypuszczają” uczestników tych imprez, starają się zapewnić im pełne wyżywienie i zagospodarowanie czasu, a z własnego doświadczenia dodam, że również zakupy, m.in. pamiątek, we własnej sieci sklepów. A miasta, tamtejsza gastronomia, handel, muzea itp. nic z tego nie mają, więc ich takie imprezy nie interesują.

Warta uwagi była sesja poświęcona turystyce zimowej, a zwłaszcza braku sprofesjonalizowanej promocji ośrodków w Polsce. Poprzedziła ją prezentacja austriacka ubiegłorocznego tamtejszej kampanii wizerunkowej FEEL AUSTRIA 2018. Omówiła ją Adrianna Słowiakowska z Austria.info, z pokazem promocyjnego filmiku zachęcającego do „prawdziwego wypoczynku zimowego”, oczywiście tylko w Austrii.

I zaprezentowanymi klipami 4-14 sekundowymi :”Narty”, „Snowboard”, Freeride” „Skitoury”. Nie powalające atrakcyjnością, ale prezentacja z wartą uwagi statystyką udziału polskich turystów w zimowych pobytach w Austrii przyniosła trochę informacji. W sezonie 2018-2019 Polaków było tam 293.900, skorzystali z 1.334.200 noclegów, średnio przebywając 4 dni.

W bloku „zimowym”, spodobała się, nie tylko mnie, prezentacja oferty na ten okres roku Chorwacji. Którą Polacy odwiedzają niemal wyłącznie latem. Dyrektorka przedstawicielstwa Chorwackiej Wspólnoty Turystycznej w Warszawie, Agnieszka Puszczewicz, starała się, chyba z sukcesem, przekonać uczestników forum, że warto do kraju, którego turystykę reprezentuje, jeździć także w innych porach roku.

A dowodem na to był film poświęcony tamtejszej turystyce zimowej i lodowiskom. Bożonarodzeniowym jarmarkom, adwentowi w Opatiji, zimowym atrakcjom Dubrownika i Splitu, karnawałowi w Rijece. Zamrożonym wodospadom parku narodowego Jezior Plitwickich, zimowym widokom PN Krka, kuligowi w Slawonii, nartom. I, oczywiście, tradycyjnym pysznościom kuchni dalmatyńskiej.

Bardzo ciekawa była dyskusja na temat szans sprofesjonalizowania promocji polskiej turystyki zimowej, z udziałem Słowaków inwestujących w tej branży w Polsce. Z dobrymi przykładami Szczyrku, ale i wieloma negatywnymi, świadczącymi, że nie wszystkie nasze ośrodki są zainteresowane wspólną promocją wypoczynku zimowego w naszym kraju. Nie zawsze mają też na to środki.

Fakty są jednak nieubłagane. Dzięki dobrej, wspólnej promocji naszych południowych sąsiadów, wielu naszych rodaków wybiera wyjazdy zimowe właśnie do nich. Nie bez znaczenia są w tym przypadku również warunki dojazdu. I niewiele zmieni się bez jego radykalnej poprawy, nowych dróg i ich przejezdności. Paradoksem, przytaczanym w dyskusji, jest fakt, że do Krynicy–Zdroju łatwiej dojechać z Popradu niż z Krakowa.

Warunki dojazdu powodują też, że turystyka zimowa szybciej rozwija się na Dolnym Śląsku, niż w Małopolsce. W przypadku Bieszczad zwracano uwagę, że promować trzeba nie tylko narty, ale także wędrówki na rakietach śnieżnych i inne formy aktywnego wypoczynku zimowego. Z przebiegu dyskusji oraz przytaczanych faktów nie wynika jednak, aby szybko udało się stworzyć wspólną, profesjonalną promocję polskiej turystyki zimowej.

Ważną, i rozbudowaną część forum stanowił temat marketingu miejsc na turystycznej mapie kraju. Jedną z nich była dyskusja prowadzona wyłącznie w języku angielskim przez Marzenę Markowską z Sebastianem Frankenbergerem z Tourism Board Linz w Austrii i Tomaszem Koralewskim, Prezesem Łódzkiej Organizacji Turystycznej, na temat promocji miast poprzemysłowych.

Uwagę przyciągała prezentacja przez jego właścicielkę, Adrianę Machnacz, Młyna Gąsiorowo położonego o 65 km od Warszawy i po 15 km od Nasielska i Pułtuska. Zdobywcy wielu nagród i wyróżnień za smaczną kuchnię regionalną, z własnymi recepturami. Czego efektem jest wpisanie Młyna na Szlak Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsza. I… koniecznością rezerwowania w nim na soboty i niedziele miejsc w dużym wyprzedzeniem,

Ale i organizowaniem tam Biesiad tematycznych, np. „7 odsłon smacznego ziemniaka”. 26-letnią już działalność Instytutu Słowackiego w Warszawie, placówki kulturalno – dyplomatycznej, promującej ten kraj, przedstawił jego dyrektor Adrian Kromka. Bardzo dynamiczna, przyciągająca uwagę, była prezentacja projektu nowego parku tematycznego w Polsce „Zbójnikolandia”.

Prowadził ją Leszek Młodzianowski, ze spółki Zbójnicki Szlak (www.zbojnickie.pl). Uczestnicy forum otrzymali również ten projekt w obszernej wersji drukowanej. Z przedstawionej prezentacji wspomnę, z braku miejsca na bardziej szczegółową relację, o kilku wymienionych w niej faktach. Szlak Zbójników Karpackich liczy już około 1000 miejsc związanych z tym tematem w 6 krajach, z których około 450 jest w Małopolsce.

I w niej, chociaż proponowane są także dwie inne lokalizacje, powinien powstać ten park. Według założeń ma się on stać alternatywą dla egzotycznych wyjazdów zagranicznych oraz przyciągać turystów z innych krajów. W Polsce mamy 250 cyklicznych imprez folklorystycznych, 140 muzeów ze stałymi wystawami o tematyce etnograficznej, 2 tys. autentycznych zespołów ludowych, 19 szlaków tematycznych z zasobami kultury ludowej.

I, zdaniem prelegenta, warto wykorzystać ten potencjał. Słuchając jego zapewnień, że w projektowanym parku będą pracować wyłącznie górale związani z tym środowiskiem, zastanawiałem się, na ile może to być autentyczny folklor, a na ile cepeliada. Bo inna z informacji nie pozostawia, przynajmniej u mnie, wątpliwości. W projekcie tym chodzi także, o ile nie przede wszystkim, o „dutki”, jak górale nazywają pieniądze.

Tak chętnie wyciągane przez nich z kieszeni ceprów. Zakładany czysty zysk w stosunku do wpływów z działalności nowego parku jest chyba przesadnie wysoki. Ważna i ciekawa była także dyskusja na temat ewentualnych pakietów w turystyce krajowej. Nawiązująca do podobnej rok temu i zakończona wówczas praktycznie niczym. Pytanie: czy polskie wycieczki w ofercie dużych touroperatorów mają rację bytu ?, spotkało się z bardzo różnymi odpowiedziami.

Wskazywano na niechęć niektórych hoteli do udziału w pakietach, chociaż mogą one być szansą dla touroperatorów. Przedstawiciel „Polonusa” powiedział „jesteśmy elastyczni”. Dodając jednak, że wielu turystów nie chce pakietów. Latają (w przypadku wyjazdów zagranicznych) z najtańszymi biletami, na miejscu rezygnują z wycieczek lub szukają tanich, darmowych wstępów itp.

Równocześnie, na co też zwracano uwagę, w niektórych krajach są problemy z dostaniem się do popularnych muzeów czy obiektów, o ile nie kupi się do nich biletów ze znacznym wyprzedzeniem. Padały konkretne przykłady, jak bardzo niektóre wycieczki w pakietach polskich touroperatorów mają ceny zawyżone w porównaniu z możliwymi do wykupienia i zorganizowania na miejscu na własną rękę. Konkluzja z tej dyskusji: w ciągu roku nic się nie zmieniło.

Ale są deklaracje współpracy i pomocy technologicznej. Może na spotkaniu Forum w przyszłym roku będą już pierwsze efekty w powstawaniu pakietów w turystyce krajowej. Ożywiona była również wymiana poglądów w trakcie dyskusji w ostatnim punkcie obrad. Jej tematem było pytanie: Jak dobierać narzędzia do charakteru promowanego miejsca? Już na wstępie uczestnicy stwierdzili, że dobór ten zależy od wielu czynników.

M. in. wielkości obiektu. Po raz pierwszy w trakcie całodziennych debat wspomniano o roli prasy i dziennikarzy oraz ich informacji w promocji ochrony zabytków. Specjaliści podkreślali zwłaszcza, że narzędzia dobierać trzeba do rodzaju klientów, a nie tylko miejsca, które się chce promować. A ci zmieniają się. Jednego dnia ten sam człowiek może być odwiedzającym, następnego uczestnikiem kongresu czy konferencji, wyjazdu rodzinnego, uprawiającym aktywnie sport itp.

Przytaczano wiele przykładów sytuacyjnych. Dyskusję i protesty wywołały twierdzenia jednego z uczestników dyskusji, że konieczna jest współpraca organizacji turystycznych, firmy, samorządu i miejscowego kleru. Zwłaszcza to ostatnie zostało odrzucone przez przedstawiciela touroperatora specjalizującego się w turystyce pielgrzymkowej. Stwierdził on, że nie należy porównywać jej do pielgrzymek, np. do Częstochowy.

Uczestnicy takich wycieczek niczym praktycznie nie różnią się od zwykłych turystów. Poza odwiedzaniem sanktuariów i ew. udziałem w mszach. Są to znakomici klienci – podkreślił. Zdyscyplinowani, płacą dobrze, mają około 30% udział w imprezach organizowanych przez firmę. I to bez udziału oraz współpracy z klerem i miastami, czy ich samorządami.

Debata na ten temat wykazała, sądząc na podstawie różnorodnych, konkretnych wypowiedzi, że organizatorzy turystyki i firmy turystyczne na ogół rozumieją – i stosują w praktyce – różnorodne formy marketingu i docierania do klientów, uwzględniając przede wszystkim ich potrzeby oraz zainteresowania. Było, podkreślę jeszcze raz, ciekawe, potrzebne i dobrze przygotowane oraz prowadzone forum dyskusyjne na tematy ważne dla naszej turystki Chociaż, nie po raz pierwszy, ze zbyt obszernym programem.

Po obradach odbył się finał i ogłoszono wyniki III konkursu filmowego „Kadry z Polski… I nie tylko”, do którego zgłoszono ponad 70 filmów. Przewodniczącym jury był Michał Fajbusiewicz.

W kategorii „smaczek regionu” I miejsce zajął film „Velo Małopolska – dobrze stroi” – Alicji Rapsiewicz i Andrzeja Budnika. II – „Młyn Myśliwiec – Kraina Krasnoludków” – Wojciecha Niczyporuka. III – „Wystawa Średniowiecznych Narzędzi Tortur i Egzekucji w Kiermusach” – Wojciecha Niczyporuka. Wyróżnienie: Cykl filmów „Szlak Orlich Gniazd” Związku Gmin Jurajskich.

W kategorii „Mój region najpiękniejszy” – I miejsce: „Szlak Kulturowych Piwnic Starego Miasta i Warszawa w zimowej aurze” – Stołecznego Biura Turystycznego. II nagrody jury nie przyznało. III – „Pondzie w 360 stopni” – Buskiego Samorządowego Centrum Kultury.

W kategorii „Świat jest piękny” I miejsce zajął film „Inspiring Tunisia” przedstawiony przez Ministerstwo Turystyki Tunezji. II – „USA – cel podróży” Karola Lewandowskiego i Krzysztofa Chruślickiego. III – „Snowboarding Slovakia” Cezarego Zygulskiego. W trakcie ogłaszania wyników wyświetlano poszczególne filmy, po czym laureatom 

        Zdjęcia autora

P.S. Z obowiązku sprawozdawcy muszę wspomnieć, że w trakcie obrad wręczono mi, ku pełnemu zaskoczeniu, odznakę „Zasłużony dla Polskiej Izby Turystyki”, w związku ze zbliżającym się, na przełomie roku, 70-leciem mojej działalności autorskiej i dziennikarskiej. Dziękuję!


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com