TT WARSAW 2018 POD ZNAKIEM ITALII

W Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie rozpoczęły się trzydniowe (22-24.11.) 26. Międzynarodowe Targi Turystyczne TT Warsaw 2018.

Po raz drugi, po wieloletniej przerwie, w tym miejscu. Najlepszej z możliwych lokalizacji w Warszawie – i to jest ich ogromny atut w porównaniu z konkurencyjnymi imprezami w stolicy, jak i w jej podmiejskiej gminie – zarówno dla wystawców z kraju oraz świata, jak i zwiedzających.

Co prawda część wystawców nie bez racji uważa, że pomieszczenia w pałacu nie stwarzają takich warunków ekspozycyjnych jak nowoczesne hale targowe, ale np. w przypadku towarzyszących targom konferencji zamykane sale PKiN mają zdecydowana przewagę nad wydzielonymi miejscami w halach, do których dociera hałas innych imprez.

Drugim atutem tych targów jest utrzymanie zasady, że pierwszy dzień jest na nich tylko dla ludzi z branży i prasy, dla publiczności zaś pozostałe. W tym roku miłą niespodzianką jest dla niej wstęp wolny, co także na głowę bije konkurencyjne targi, zwlaszcza te z trochę wygórowanymi cenami biletów.

Gościem honorowym tegorocznych targów w pałacu są Włochy. I bez przesady jest to impreza pod znakiem słonecznej Italii. Na powierzchni niemal 400 m² swoją ofertę przedstawia – szerzej na ten temat pisaliśmy niedawno po konferencji prasowej w ambasadzie Włoch – 8 włoskich regionów i niemal 90 wystawców.

Zarówno w największym stoisku, jak i, niektóre, poza nim, bo chyba się nie zmieściły. Gdy ogląda się ich propozycje i włoskie atrakcje, bywalcom tych targów od lat przypominają się dawne czasy sprzed kilkunastu lat, gdy podobnie, w dużych stoiskach, prezentowały się także m.in. Austria, Czechy, Niemcy, Francja, Hiszpania, Turcja, a spoza Europy Egipt, Tunezja, Indie, Indonezja, Tajlandia, Chiny i wiele innych krajów.

Większość z nich, jeżeli uczestniczy w tegorocznych targach, to raczej symbolicznie, lub w mniejszych stoiskach. W skrajnych przypadkach w postaci jednego regionu, miejscowości, a nawet tylko firmy turystycznej czy hotelu. W liczbach tegoroczna edycja wygląda jednak nadal imponująco. W targach uczestniczy bowiem blisko 400 wystawców z 53 krajów.

Jest to prawda, ale niepełna. Oficjalnych zagranicznych stoisk narodowych doliczyłem się zaledwie 29, z czego 3 reprezentowane są przez ich ambasady w Warszawie. A blisko połowa bardzo skromniutko z porównaniu z „dawnymi, dobrymi laty”. Z Afryki jest tylko Egipt, Maroko, RPA i Tunezja. Z Bliskiego Wschodu Autonomia Palestyńska, Izrael i Jordania. Resztę kontynentu azjatyckiego reprezentuje Sri Lanka i Tajlandia.

Cały kontynent amerykański Dominikana, Kuba, Panama i Peru, jeżeli nie liczyć jakiejś foremki organizującej wycieczki do USA i Kanady. I to już wszystko.

W przypadku tour operatorów reprezentacji innych krajów jest więcej,

Ale np. poradzieckie republiki środkowo azjatyckie znalazłem tylko w stoisku biura podróży organizującego wycieczki po dawnym Wielkim Jedwabnym Szlaku.

Wyjątkowo skromnie prezentuje się Polska. Stoiska regionalne, ciekawe i bogato zaopatrzone w materiały informacyjne, ma tylko Małopolska, Mazowsze i Lubelszczyzna. Jest też duże stoisko Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi zachęcające do korzystania z agroturystyki. W sumie wśród 81 krajowych wystawców uwagę zwracają także m.in. Kraków jako przyszłoroczna Europejska Stolica Kultury Gastronomicznej, Uzdrowisko Termalne Uniejów z przebierańcem – Indianinem i kosmetykami oraz Bałtowski kompleks turystyyczny.

Ponadto kilka Regionalnych i Lokalnych Organizacji Turystycznych oraz grup działania czy gmin. Jest, w dużym stoisku z ciekawą prezentacją, Polska Organizacja Turystyczna, a także Polska Izba Turystyki, PI Turystyki Młodzieżowej i Warszawska IT. Ale gdzie podziały się, tak przyciągające niegdyś uwagę ogromne, z bogatym i głośnym – muzyka i tańce – programem, jak np. Śląsk czy Warszawa?

Z dużych i znanych touroperatorów wystawia się tylko ITAKA i kilka mniejszych, plus sporo lokalnej drobnicy. A przy okazji m.in. Centrum Nauki Kopernik, Bukowiańskie Towarzystwo Geotermalne, Pharma Consulty czy Zespół Elektrowni wodnych. No i hotele, ośrodki wypoczynkowe itp.

W sumie zagospodarowana jest jednak, w wielu miejscach bardzo efektownie, ze świetną, zwracającą uwagę oprawą graficzną, cała będąca do dyspozycji powierzchnia. Chociaż już bez kuluarów Sali Kongresowej, nie mówiąc o namiocie przed pałacem, bo w nim dawniej nie mieścili się wszyscy chętni wystawcy.

Duże i ładne oraz nieźle zaopatrzone w materiały informacyjne stoiska mają m.in., oczywiście poza Italią, Białoruś, Bułgaria, Dominikana, Grecja, Gruzja, Malta, Maroko, Izrael, Sri Lanka, Słowacja i Tunezja. Skromniejsze, ale jak zwykle świetnie zaopatrzone w informatory, foldery i mapki w języku polskim Czechy.

A także Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Litwa – tradycyjnie Druskienniki, Jordania, Macedonia i Ukraina. Bardzo skromniutkie Madagaskar i Serbia plus jeszcze kilka innych krajów. To, oczywiście tylko przykłady, tworzące jednak w sumie udaną całość.

Mniej liczne, niż pamiętam z wcześniejszych lat, są w br. konferencje prasowe, zwłaszcza w osobnych salach. W dniu otwarcia zorganizowały je Białoruś – z najważniejszych przedstawionych na niej informacji to zniesienie obowiązku wizowego dla turystów na okres do 30 dni oraz przyszłoroczne 1000 – lecie Brześcia.

Ponadto Dominikana i Dubaj, a w ostatniej chwili we własnym stoisku Maroko. Niestety w godzinach „zachodzących” na siebie, tak, że nie sposób było uczestniczyć we wszystkich. Ciekawa była marokańska, na której byłem przez cały czas.

Z informacji J.E. Ambasadora Królestwa Maroka w Polsce Pana Younsa Tijani i dyrektora przedstawicielstwa w naszym kraju Marokańskiej Narodowej Organizacji Turystycznej Richarda Ennaciri dowiedzieliśmy się o aktualnej sytuacji i stanie zaplecza turystycznego w tym kraju. Posiada on około 250 tys. łóżek hotelowych, w br. przyjmie 12 milionów turystów. Z czego ponad 80 tys. polskich.

Cel na rok przyszły, to m.in. zwiększenie liczby turystów z Polski do 100 tysięcy. Podróże do Maroka ułatwiają bezpośrednie połączenia lotnicze z Warszawy, Katowic i Krakowa w Agadiru i Marrakeszu. Nowością jest uruchomienie pierwszej w kraju kolei dużych prędkości na 350-km trasie z Tangeru do Casablanki.

Na sobotę zapowiedziana jest ostatnia konferencja prasowa – Turcji. Ale i innych imprez towarzyszących targom jest sporo. Przede wszystkim konferencji, seminariów i dyskusji na ważne dla branży i jej klientów tematy. M.in. Czy potrzebne są zmiany w dyrektywie turystycznej oraz ustawie o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. Panel dyskusyjny „Reforma prawa turystycznego.

Najem krótkotrwały, wnioski na dziś i na przyszłość”. „Lato 2018 - sezon marzeń, czy sezon porażek? Rynek turystyki wyjazdowej w warunkach bezwzględnej konkurencji”. Komercjalizacja produktu turystycznego – bezpieczeństwo turystów zagranicznych podczas podróży po Polsce. Debata "Opłata turystyczna - jak skutecznie wprowadzić ją w Polsce". I sporo innych, także branżowych.

Głównie dla zwiedzających przygotowano Strefę Podróżników. Swoimi doświadczeniami i wspomnieniami dzielą się w niej znani podróżnicy. M.in. Janek Mela, który w wypadku w wieku 13 lat stracił rękę i nogę, a w dwa lat później z polarnikiem Markiem Kamińskim był na wyprawach na oba bieguny, później zdobył szczyty Kilimandżaro i Elbrus, przebiegł New York City Maraton itp.

Inny podróżnik, Łukasz Nowak, założyciel Klubu Podróżników Soliści propagującego podróże poza utartymi szlakami, przedstawia Islandię. Dziennikarz i przewodnik Paweł Wroński – historyczną krainę króla Midasa, Frygię w Turcji. A Jakub Juszczyński, podróżnik i smakosz, walory kuchni czeskiej oraz krajów tak egzotycznych jak kaukaskie, Iran czy Maroko. Tak więc trudno nudzić się na tegorocznych TT Warsaw. A wstęp jest, przypominam, bezpłatny.

 

      Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com