WARSZAWA: WYSTAWA „HISTORIA WYRWANEGO SERCA”

W Miejscu Projektów Zachęty przy ul. Gałczyńskiego 3 w Warszawie otwarta została, dzięki współpracy z Ambasadą Litwy w Warszawie, wystawa młodego litewskiego artysty Andreja Polukorda. Urodzony w Wilnie w 1990 roku, tam spędził on dzieciństwo i młodość. W latach 2011-2015 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu w katedrze grafiki i techniki graficznej pod kierunkiem prof. Gűntera Damischa. Artysta mieszka przemiennie w Wiedniu i Wilnie. Ma w dorobku przeszło 20 instalacji malarskich na Litwie, głównie w wileńskich oraz okolicznych parkach i lasach, a także w Wiedniu, Rydze na Łotwie i we Włoszech. W twórczości wykorzystuje również architekturę i infrastrukturę miejską.

 

    Ponadto w latach 2012-2017 uczestniczył w wystawach zbiorowych w Wilnie, Kownie i Austrii oraz w festiwalach filmowych w Moskwie, Wiedniu, Kalamacie w Grecji, San Canolido we Włoszech oraz Zurychu. Jest też laureatem nagrody wiedeńskiej Akademii Kunsthalle w 2016 r. „W swojej twórczości – czytam w różnych źródłach na jego temat, czerpie z malarstwa, instalacji, performance i sztuki wideo tworząc nieprzewidywalne środowiska i absurdalne sytuacje, które mają podwójne znaczenie i niejednoznaczność”.

    Jako tworzywa używa m.in. przydrożnych bilboardów i samochodowych plandek oraz materiałów nietrwałych. I przetwarza je w coś podobnego do instalacji publicznych. Jest autorem rysunków, kompozycji malarskich, instalacji, obiektów i performansów. Inspiracje do swojej twórczości znajduje w przedmiotach z najbliższego otoczenia i zaobserwowanych sytuacji.

    Są one punktem wyjścia do kreowania zaskakujących akcji lub tworzenia niezwykłych obiektów, mających wytrącić widza z tradycyjnych kolein myślenia i skierować jego uwagę na ukryte sensy zdarzeń oraz niejednoznaczność świata. Artystyczne gesty Polukorda kojarzą się niektórym znawcom z działalnością dadaistów. Niekiedy bardziej przypominają komika lub szamańskie obrzędy.

    Dokumentację fotograficzną i wideo większości jego akcji wykonuje przyjaciel artysty, Marius Krivičius. Prorektor ds. Sztuki i Badań ASP w Wiedniu Andrea Brandt w komentarzu do przyznania artyście nagrody Akademii Kunsthalle napisała m.in. „Ważną rolę w pracy Andreja Polukorda odgrywają absurd i niespodzianka, Jego interwencje w przestrzeni publicznej świadczą o wielkiej wrażliwości i sile obserwacyjnej, wdrażanej w formach opracowanych specjalnie dla mediów.”

    Tak jest również w przypadku wystawy w Warszawie, która stanowi nowy pomysł realizacyjny „Historia wyrwanego serca”, chociaż pojawił się on już wcześniej w jego twórczości w obrazie z serii „Obiekty leśne/Woodobjects”. Nad drogą przez las w okolicach Wilna powiesił on na początku br. czerwone serce – walentynkowe pozdrowienie dla przejeżdżających,

    Wielkoformatowe, na całą ścianę, zdjęcie z tego projektu oglądać można na wystawie w Warszawie. Inspiracją dla tego tematu stał się czerwono – różowy kamień o kształcie serca, znaleziony w okolicach Wilna, wystawiany obecnie jako jeden z eksponatów, Chociaż sądząc ze śladów dłuta, jakie na nim zauważyłem, jego kształt został trochę poprawiony.

    Na parterze Miejsca Projektów Zachęty są niemal wyłącznie serca różnej wielkości, wykonane z różnych materiałów. M.in. wycięte z falistego kartonu stanowiącego tło na ścianie, pod którą zostało ono położone. A także przestrzenne puzzle w kształcie serca złożonego z liter „V” (Vilnius) i dwu „W” – Wiedeń i Warszawa, czy rysunek „Serce krowy”.

    Zgodnie ze swoją metodą zaskakiwania widzów, artysta na wernisaż otwierający wystawę też przygotował kilka pomysłów. Podczas otwierających wystawę wystąpień attache ds. kultury ambasady wileńskiej w Warszawie p. Rasy Rimickaite oraz kuratorki imprezy Magdy Kardasz, najpierw spoza ścianki z kartono-gipsu dochodziły dźwięki borowania i przebijana się. Następnie widoczne stało się wypiłowywanie w niej serca.

    A gdy już zostało ono wycięte, w otworze pojawił się artysta częstując gości cukierkami w kształcie serca. Po chwili wyszedł przez wykonany przez siebie otwór i raczył ich, z ceramicznego naczynia o kształcie serca, wodą, być może z jakimiś dodatkami, nazwaną „Serdecznym eliksirem”. A w trzecim etapie wernisażu kroił upieczony przez siebie chleb, oczywiście również o kształcie serca, i jego kromkami częstował chętnych.

    Na jednej ze ścian zauważyłem ponadto pojemnik z „wodą z Wilii”. W piwnicy, do której schodzi się stromymi, wąskimi i krętymi schodami, wystawione są wcześniejsze performanse artysty prowadzone w otoczeniu dzikiej przyrody. I to multimedialne. Część zdjęć znajduje się na ekranach, na których można nie tylko obejrzeć np. las z chodzącym po nim jeleniem i artystą w masce chyba sępa, ale zakładając wiszące obok słuchawki, także usłyszeć leśne odgłosy.

    W piwnicy eksponowany jest również filmowy i fotograficzny zapis dwu najważniejszych, wcześniejszych realizacji Andreja Polukorda. „Sarkofag” w ramach Preis der Kunshalle Wien (2016) oraz „Sarkofag II” w ramach Survival Kit 9, zorganizowanego w br. w Rydze przez Latvian Centre for Contemporary Art. Na ścianach zawieszone są zaś fotografie z ważnych dla autora momentów życia. Opisane przez niego bezpośrednio na ścianach.

    Np. „Edukacja w Rupersie Wilno”, czy z poszczególnymi datami: „2016 – otrzymałem status artysty w Wilno”, „Gruzja 2016”, „UFO 2016”, „Tatry”, „Szwecja”, „Avstria” itp. Każdy z zaproszonych na wernisaż otrzymał przy wejściu drukowaną informację o nim oraz artyście w wersji polskiej i angielskiej. A ponadto pamiątkową widokówkę dużego formatu z kolorową fotografią kamiennego serca.

    Na odwrocie pierwszej z nich znajduje się dosyć obszerny tekst kuratorki tej wystawy Magdy Kardasz o Andreju Polukordzie i jego twórczości, pomagający ją zrozumieć. Z nieco zaskakującym zakończeniem: „Historia wyrwanego serca” to sentymentalna opowieść o zaprzyjaźnianiu się z miejscami i ludźmi, odmalowana w estetyce kiczu”.

    Wystawa ta będzie czynna do 7 stycznia 2016 roku.

 

               Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com