WARSZAWA: WYSTAWA „PIĘKNE I BESTIA” W MUZEUM KARYKATURY

W Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego w Warszawie przy ul. Koziej 11 otwarta została bardzo interesująca wystawa zatytułowana „Piękne i Bestia”. Potrwa ona do 26 listopada i naprawdę warta jest zobaczenia. Okazją do jej organizacji stało się 85-lecie urodzin znakomitego reżysera filmowego Jerzego Hoffmana oraz zbliżające 40-lecie Muzeum Karykatury, placówki jedynej tego rodzaju w Polsce i jednej z nielicznych w Europie. Na wystawie prezentowane są zdjęcia i karykatury „Pięknych”, aktorek – gwiazd filmów Mistrza.

 

Przede wszystkim „Pan Wołodyjowski”, „Potop”, „Znachor” i „Stara baśń. Kiedy słońce było bogiem”. Oraz „Bestii”, czyli wymagającego, ale świetnie, z powszechnie znanymi doskonałymi efektami, kierującego nimi reżysera. Autorem zdjęć jest znany fotografik, dziennikarz i podróżnik, członek m.in. Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter”, Zenon Żyburtowicz.

Na planach filmów Jerzego Hoffmana, a także indywidualnych sesjach zdjęciowych, wykonał on dziesiątki tysięcy zdjęć. W tym występujących w nim pięknych i znanych aktorek kilku pokoleń. Dodam, że prawdziwych gwiazd kina, nie tylko polskiego, a nie „znanych z tego, że są znane”, bo mają „parcie na szkło” i same pchają się przed obiektywy fotoaparatów oraz kamer filmowych aby gdzieś zaistnieć.

Same nazwiska aktorek, których zdjęcia i karykatury portretowe są tematem ekspozycji, mówią same za siebie. Wymienię je w porządku alfabetycznym, aby żadnej nie uchybić: Hanka Bielicka, Małgorzata Braunek, Barbara Brylska, Katarzyna Bujakiewicz, Bożena Dykiel, Anna Dymna, Małgorzata Foremniak, Irena Karel, Izabella Scorupco, Elżbieta Starostecka, Grażyna Szapołowska, Beata Tyszkiewicz, Natasza Urbańska, Ewa Wiśniewska, Magdalena Zawadzka.

No i zdjęcia reżysera – Jerzego Hoffmana. Autor wykonywał je w różnym czasie i okolicznościach, głównie w trakcie kręcenia filmów na ich planie lub poza nim. Dodam że Zenek, bo tak popularnie nazywany jest przez przyjaciół fotografików, dziennikarzy i podróżników, ma w dorobku także znakomite albumy z jego zdjęciami architektury, zamków i pałaców oraz ich wnętrz, krajobrazów itp. Niektóre z nich prezentowaliśmy w recenzjach na naszych łamach, że przypomnę wspaniałe „Barwy Polski” wydane w ub. roku przez „Arkady”.

Autorem świetnych karykatur aktorek eksponowanych na wystawie jest także znany i z niemałym dorobkiem poznański rysownik i karykaturzysta Dariusz Łabędzki. Zachowując konwencję karykatury wykonał on całą serię ciepłych i życzliwych portretów gwiazd polskiego filmu (i często także teatru), przeważnie z detalami nawiązującymi do filmów, w których one występowały.

Oczywiście nie zabrakło również karykatur „Bestii” – Jerzego Hoffmana. Doskonałym pomysłem okazała się ekspozycja zdjęć i karykatur w większości parami obok siebie, na ścianach i stelażach w dwu salach na obu poziomach muzeum.

Uroczyste otwarcie wystawy „Piękne i Bestia” zgromadziło śmietankę artystyczną i kulturalną. Przybyło wiele z prezentowanych na zdjęciach i karykaturach dam polskiego ekranu. A zainteresowanie wystawą było tak wielkie, że dla sporej części zaproszonych na jej otwarcie nie tylko nie starczyło miejsc siedzących, ale i ze stojącymi w sali było krucho.

Obecni byli, oczywiście, obaj autorzy: zdjęć i karykatur, którzy wspólnie z dyrektor muzeum Elżbietą Laskowską prowadzili uroczystość. Niestety, powalony chorobą Jerzy Hoffman nie mógł na nią przybyć, nadesłał jednak, nagraną i odtworzoną, swoją interesującą wypowiedź.

Sporo i ciekawie mówiono podczas otwarcia wystawy o filmach reżyserowanych przez „Bestię”, pracy aktorek i aktorów.

A szczególną uwagę przyciągnął nakręcony specjalnie na tę uroczystość filmowy dialog obu twórców wystawianych prac. Podobnie występy artystyczne. Na gitarze grał i śpiewał Maciej Pietrzyk, zaś mikrofon trzymał mu  sam kompozytor Włodzimierz Korcz.

Za ogromny plus uroczystości otwarcia uważam, i – sądząc z rozmów z innymi zaproszonymi – nie jestem w tym odosobniony, brak na niej, przynajmniej w formie występu, żadnych „oficjeli”. Sam moment otwarcia wystawy okazał się też godny muzeum, w którym jest ona eksponowana. Zamiast tradycyjnego przecięcia wstęgi, krótkie „pyk” przekłuwanych przez obu twórców i panią dyrektor balonów.

A po nim tradycyjny poczęstunek z lampkami wina i sądeckiego miodu pitnego oraz oglądanie, trochę utrudnione wobec wypełniającego sale tłumu gości, zdjęć i karykatur. Otwarcie tej wystawy stało się również okazją do prezentacji pięknego, dużego kalendarza ściennego na rok 2018 z reprodukcjami wystawianych dzieł, a wydanego z okazji 85 rocznicy urodzin Jerzego Hoffmana i zbliżającego się 40-lecia Muzeum Karykatury.

W sumie była to świetnie (gdyby nie ten tłok, ale świadczył on przecież o ogromnym zainteresowaniu) zorganizowana oraz ciekawa i udana impreza, potwierdzająca, że na Kozią 11 warto zaglądać.

Wspomnę tylko, że pierwotny zbiór 2500 obiektów tego muzeum rozrósł się do ponad 20 tysięcy i zawiera wiele arcydzieł karykatury polskiej a także światowej od XVIII-wiecznej po najnowsze. Często prezentowanych na organizowanych w nim wystawach. Więcej o nich oraz samym muzeum można przeczytać na www.muzeumkarykatury.pl.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com