MJANMA: PREZENTACJA „KRAJU 100.000 PAGÓD” W WARSZAWIE

   Na spotkaniu z przedstawicielami polskich mediów oraz workshopie dla branży turystycznej odbyła się w Warszawie pierwsza w historii, oficjalna prezentacja „Kraju 100.000 pagód” – Republiki Związku Mjanmy, nazywanej też Myanmar, ale nadal bardziej znanej pod starą kolonialną nazwą Birma.

   Jednego z – nie tylko dla mnie – najpiękniejszych, najbogatszych w zabytki, najciekawszych, zamieszkanych przez wyjątkowo gościnnych i życzliwych ludzi, krajów nie tylko w południowo – wschodniej Azji.

 

   Ten, obecnie 59-milionowy kraj o powierzchni 676.578 km² - dwukrotnie większy niż Polska, leży nad Morzem Andamańskim i Zatoką Bengalską Oceanu Indyjskiego z 1930 km linią brzegową nad nimi. Sąsiaduje z Bangladeszem, Chinami, Indiami, Laosem i Tajlandią, a w jego 7 stanach i 7 regionach mieszka 138 narodów i narodowości z własnymi, obok ogólnokrajowego birmańskiego, językami, kulturami, zwyczajami, sześcioma oficjalnymi religiami itp.

 

   Gościom oferuje czyste, piaszczyste nadmorskie plaże, jedne z najpiękniejszych w Azji południowo – wschodniej, ale także góry i turystykę górską, z najwyższym szczytem Kagaboyozi 5881 m n.p.m. Jeziora z najsłynniejszym Inle – płytkim, zamieszkanym w licznych wioskach i osadach, ale także klasztorach i fabrykach, zbudowanych na palach wbitych w dno.

   Rzeki, z największą i najdłuższą – 2150 km długości i 430 tys. km² dorzecza – Irawadi (Ayeyarwady) oraz rejsami statkami wycieczkowymi po niej. Duże i ciekawe miasta: Yangon (Rangun), Mandalaj, Basejn, nowa stolica Naypyidaw (Nay Pyi Taw), ale także zabytkowe mniejsze, zwłaszcza Pagan (Bagan) oraz również warte odwiedzenia wioski.

   Chociażby Mingun nad Irawadi, w której zobaczyć można – i posłuchać – największego na świecie czynnego dzwonu o wadze 90 ton. Bo niezliczone zabytki, to obok ludzi, największe skarby tego kraju. Wręcz oszałamiające.

   Od Złotej Stupy Shwedagon Pay w Yangonie, 98,6 – metrowej wysokości, pokrytej 13.153 szczerozłotymi płytkami o łącznej wadze 53 ton (!!!), z 4351 diamentami, w sumie ponad 1800 karatowymi oraz niezliczonymi rubinami, szmaragdami, szafirami, topazami na szczycie. Replikę tej stupy zbudowano niedawno w nowej stolicy kraju. A otaczają ją liczne świątynie wielkiego buddyjskiego sanktuarium.

   Poprzez pałace i świątynie ostatniej królewskiej stolicy Mandalaj, wspaniałe zabytki Paganu i pobliskiej Równiny Dwóch Tysięcy Pagód (w rzeczywistości, licząc także ruiny, jest ich ponad 4 tys. budowanych od IX wieku) – obecnie liczącej 42 km² strefy archeologicznej. Magiczne Kakku z lasem blisko 2,5 tys. stup budowanych tam od III w p.n.e.

   Złotą Skałę Kyaikhtiyo ze stojącą na niej niewielką pagodą, która stanowi dla uczonych zagadkę w jaki sposób od stuleci utrzymuje się ona nad przepaścią. Otoczona zabudowaniami klasztoru oraz innymi budowlami sanktuarium – jednego z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w kraju.

   Po dziesiątki innych obiektów sakralnych, pałaców, murów obronnych średniowiecznych miast itp. w różnych miejscowościach.

   A to tylko najbardziej znane przykłady i miejsca, w których byłem podczas dwu pobytów w tym niezwykłym kraju. I opisałem je w kilkunastu, bogato ilustrowanych zdjęciami, reportażach opublikowanych na naszych łamach. Nadal można je przeczytać otwierając w naszej wyszukiwarce Azję i wpisując nazwę Birma. Jeszcze kilka lat temu kraj ten, rządzony i terroryzowany od dziesięcioleci przez wojskowe junty, był trudno dostępny dla turystów.

   A dla zagranicznych dziennikarzy, fotoreporterów i… nauczycieli wręcz zamknięty. Od paru lat buduje on z trudem demokratyczny ład i otwiera się na świat widząc m. in. w turystyce perspektywę wyrwania większości społeczeństwa z dosyć powszechnej biedy, a nawet nędzy. Przy czym, jak już wspomniałem, kraj gościnny, życzliwy obcym oraz z niezwykle honorowymi mieszkańcami.

   Pamiętam jakie wrażenie zrobiła w nim na mnie i moich przyjaciołach podczas jakiegoś postoju, chyba w miejscu rozpoczynania pieszej pielgrzymki – wspinaczki do wspomnianego sanktuarium Złotej Stupy, młoda kobieta z niemowlakiem w zawiniątku, tamtejszym zwyczajem, na plecach, oferująca jakieś ręcznie robione z paciorków bransoletki i inne ozdoby.

   Gdy jedna z koleżanek nie widząc niczego do kupienia dla siebie, próbowała dać jej jednak równowartość dolara czy dwu – tam wówczas kwotę znaczną – sprzedawczyni delikatnym, ale zdecydowanym ruchem odsunęła rękę z datkiem, mówiąc łamanym angielskim.

   Ty mi nie dawaj jałmużny, ty coś kup ode mnie!

   I odrzucona ofiarodawczyni, a także parę innych osób, kupiła od niej jakieś drobiazgi zapewniając, że zachowają je na pamiątkę. Podróżując bowiem sporo po świecie pierwszy raz spotkali się z przypadkiem, gdy ktoś z tubylców nie chciał przyjąć datku. Dodam, że w Mjanmarze chyba tylko raz spotkałem żebraczkę.

   Przy czym młodą, dosyć nachalną, ale będącą prawdopodobnie pod wpływem jakichś środków odurzających lub niezrównoważoną psychicznie.

   Zresztą odciąganą od Europejczyków przez współmieszkańców, którym przynosiła, w ich odczuciu, wstyd. Bo w Mjanmarze nie wyciąga się ręki po jałmużnę, ale stara się w jakiś sposób zapracować na życie.

   Do Warszawy spora grupa przedstawicieli mjanmarskiej – birmańskiej turystycznej administracji, samorządu i branży przyjechała bezpośrednio po międzynarodowych targach turystycznych ITB w Berlinie.

   Aby u nas, a także następnie w Pradze, zaprezentować swój kraj, jego atrakcje oraz oferty pobytów i wycieczek.

   Zapowiedziany minister turystyki Mjanmaru Ohn Maung niestety musiał wcześniej odlecieć do kraju w związku z sesją parlamentu. Tamtejsza turystykę na spotkaniu z polską prasą reprezentował wiceprezes Myanmar Tourism Federation Phyone Wau Yar Zar oraz Edwin Briles odpowiedzialny za promocję tego kraju w Myanmar Tourism Marketing.

   Gości powitał prezes Warszawskiej Izby Gospodarczej Ryszard Marcińczak mówiąc o potrzebie i zasadności łączenia turystyki z biznesem. Wan Yar Zar podkreślił, że podobnie jak inni przedstawiciele turystyki jego kraju – w tym 15 firm turystycznych – są w Warszawie po raz pierwszy, ale za dwa lata przybędą liczniej, licząc na zainteresowanie Polaków poznawaniem i odwiedzaniem Mjanmaru.

   Bo na razie, w 2,8=milionowej grupie przyjeżdżających do niego rocznie zagranicznych turystów jest ich niewielu. A jest to kraj, do którego obecnie elektroniczne wizy wydawane są formalnie w ciągu do 3 dni, a faktycznie od ręki. Mówiąc o tamtejszych atrakcjach podkreślił, że są nimi nie tylko świątynie i inne zabytki, ale także jedne z najlepszych w tym regionie świata plaże z białym piaskiem, kryształowo czystą morską wodą i falującymi palmami.

   Ponadto możliwości odbywania wypraw rowerowych, trekkingu w górach, rejsów po rzekach itp. A przede wszystkim poznawania wspaniałych mieszkańców i bogatej kultury, obyczajów, strojów, sztuki i kuchni różnych narodów i narodowości składających się na społeczeństwo Republiki Związku Mjanmy.

   Bardziej szczegółowo atrakcje te przedstawił w multimedialnej prezentacji Edwin Briles. Na wyświetlonych filmach i przeźroczach pokazywał nie tylko najważniejsze miasta i zabytki, ale także kilka regionów, przedstawicieli różnych tamtejszych narodów i narodowości, m.in. kobiet i dziewcząt w obręczach wydłużających szyje, pracę rybaków na jeziorze Inle, tkaczy, rzeźbiarzy.

   Mówił o coraz lepszej infrastrukturze turystycznej, dogodnych połączeniach lotniczych z Yangunem i Mandalaj, także bezpośrednich z Warszawy. O popularnych tamtejszych festiwalach sztuki, akcjach promocyjnych mjanmarskiej branży. Np. płacąc w hotelu za dwie noce, trzecią otrzymuje się za darmo. Podkreślał, ze Mjanma jest krajem magicznym, bezpiecznym i gościnnym.

   Znajduje się on w pierwszej dziesiątce najbardziej sprzyjających gościom krajów świata. Mówił też, pokazując część z nich na ekranie, o różnorodności tamtejszej kuchni w której jest m.in. 135 potraw uznawanych za narodowe. Miłą niespodzianką w trakcie spotkania prasowego było „odpalenie”, czyli pierwsze oficjalne otwarcie nowej strony internetowej poświęconej Republice Związku Myanmar w języku polskim.

   Goście, po więcej informacji o ich kraju, zapraszali na: www.tourismmyanmar.org, www.facebook.com/myanmartm, a także na: http://edition.cnn.com/2016/10/26/world/world=generosity-index=caf-216 i https://www.raughguides.com/gallery/the-frendliest-countries-in-the-world-aspchosen-by-you.

   Po spotkaniu z mediami odbył się workhop, w którym uczestniczyło 15 mjanmarskich firm turystycznych i biur podróży przedstawiając swoją ofertę. Niestety, o ile przedstawiciele prasy raczej dopisali, to polska branża turystyczna zlekceważyła tę możliwość bezpośredniego poznania propozycji z tego atrakcyjnego kraju. Na co skarżyli się dziennikarzom jego przedstawiciele.

   Trudno było stwierdzić, czy był to rezultat zbyt skromnej informacji o tym workshopie, braku zainteresowania mało jeszcze znanym i nowym, chociaż perspektywicznym kierunkiem podróży.

   Czy może te polskie biura, które są nim zainteresowane, bądź już organizują do niego wycieczki, zdążyły poznać te propozycje w trakcie berlińskich targów ITB, które zakończyły się dwa dni wcześniej.

   Warto jednak szerzej zainteresować się tym fascynującym krajem, mającym ogromne szanse, aby został odkryty i licznie odwiedzany przez naszych rodaków. Zainteresowanym przedstawicielom polskiej branży turystycznej sugeruję więc skorzystanie z kontaktu z działem marketingu Myanmar Tourism Federation. Oto adres jego strony internetowej: www.taurismmyanmar.org oraz adres e-mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

 

Zdjęcia z Myanmaru i jego prezentacji w Warszawie: autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com