MOŚCIBRODY - Z WIZYTĄ NA ZIEMI SIEDLECKIEJ

Urzeczeni Podlasiem wybieramy się tam po raz kolejny na weekend. Tym razem celem jest dwór Mościbrody, który podtrzymuje dawne tradycje, a przede wszystkim „odczarowuje karpia”. Założyciele i dawni właściciele tego dworu, rodzina Jarząbów walczyli w powstaniu styczniowym. Po jego upadku dwór został im skonfiskowany i przekazany carskiemu generałowi Maniukinowi. W czasie drugiej wojny światowej dwór zajęły wojska niemieckie, a po wojnie utworzono tu PGR. Dwór z trzech stron otoczony jest sadami. Okolica jest piękna, teren lekko pofałdowany, a wokół są stawy hodowlane.

Obecni właściciele majątku, państwo Borkowscy, to prawdziwi pasjonaci. Kupili dwór ratując go przed ruiną. Odrestaurowali go wraz z budynkami folwarcznymi z zachowaniem wszystkich detali architektonicznych z okresu świetności. Pani Małgorzata Borkowska opisuje dawny dwór polski i jego dobrze onegdaj przemyślany projekt. Niegdyś sztywną zasadą architektoniczną było umiejscowienie bramy i wejścia od wschodu.

Wschodzące słońce miało budzić mieszkańców i wnosić dobrą energię. Gabinet właściciela znajdował się od południa, a taras wychodził na zachód. To na nim można było odpocząć w cieniu po ciężkiej pracy, a damy dworskie leczyły na tarasie poalkoholowe migreny. Pokój stołowy i kuchnia znajdowały się po stronie północnej, tak aby utrzymać w nich niską temperaturę.

Główne remonty prowadzone przez aktualnych właścicieli dworu trwały ponad dwa lata, ale prace przedłużają się do dzisiaj. Do odrestaurowania pozostała jeszcze piwnica i planowana jest renowacja parku. Zrewaloryzowana oryginalna stodoła z XIX wieku składa się z części trzech starych stodół. To cudowne, klimatyczne miejsce na duże zabawy i wesela. Początkowo obiekt oferował 28 miejsc noclegowych , obecnie jest ich 68. To ciągle za mało w stosunku do potrzeb.

Duże gospodarstwo wymaga stałych inwestycji i pracy, a właściciele dbają o nie z wyjątkową starannością. W każdym detalu widać gospodarskie oko i zamiłowanie do piękna. W korytarzach części hotelowej ozdobą są pięknie wykonane stare lalki. Przed Wielkanocą restauracja udekorowana była świątecznym motywami, jajkami, barankami i świeczkami.

Obecnie w dworze odbywają się konferencje i szkolenia, a Restauracje Dworska, znajdująca się w oficynie, oferuje gościom tradycyjne, staropolskie potrawy, charakterystyczne dla regionu siedleckiego. Kuchnia dworska może poszczycić się własnymi wędlinami. Dwór organizuje liczne atrakcje i imprezy. To tutaj odbywa się festiwal muzyki tanecznej i disco Mazovia. W tym roku 15 sierpnia.

Od pięciu lat państwo Borkowscy są jego organizatorami. W zeszłym roku w festiwalu uczestniczyło 10.000 osób. W kompleksie dworskim prowadzone są także warsztaty kulinarne, głównie poświęcone karpiowi, filetowaniu, smażeniu, ale też np. pieczenia mazurków i ciasteczek. Innym przykładem są plenery malarskie ( Grelowisko), hubertusy, całodniowe rajdy konne.

 

 

LEGENDY

 

Dwór Mościbrody ma też swoje legendy. Oto jedna z nich. Po powstaniu styczniowym majątek został oddany w ręce carskiego generała Maniukina. Przybył on tutaj z rodziną, zamieszkał, gospodarował i podobno bardzo dbał o majątek. Córka generała jeździła w gości na białym koniu do sąsiedniego dworu odległego o jakieś 35 kilometrów. Tę historię odpowiadali pani Małgorzacie Borkowskiej jej dziadkowie.

Ten biały koń to była ulubiona klacz generała. Podobno uratowała mu życie podczas wojny rosyjsko-japońskiej i generał podkuł ją złotymi podkowami. Klacz jednak zachorowała i zdechła. Mówiło się, że generał pochwał ją na pobliskich wydmach wraz z tymi cennymi podkowami. Gdy po wyzwoleniu Polski w 1918 roku generał wyprowadził się z Mościbród mieszkańcy przekopywali wydmy w poszukiwaniu skarbu - złotych podków białej klaczy. Do dzisiaj nikt jednak tego skarbu nie znalazł.

 

PRZEDNIA KUCHNIA 

 

Kuchnia dworu Mościbrody to przedłużenie dawnych tradycji. Słynie ze wspaniałych dań z wołowiny z własnej hodowli. Tatar jest tak świeży, że można go jeść bez dodatków, a stek wołowy dojrzewający, wprost rozpływa się w ustach. Nie wspomnę już o wielkości serwowanych porcji, którymi najadłby się pan Zagłoba bez dokładki. Żurek podawany w restauracji dworskiej gotowany jest na borowikach, które nadają mu specjalny głęboki smak i ciemny kolor.

A na deser specjalność kuchni – tort bezowy z musem truskawkowym. Migdałowa beza to prawdziwa pycha. Ten wspaniały tort dostępny jest także w Warszawie. Na zamówienie może zostać dowieziony! Jednak królem tutejszej kuchni jest karp. Pochodzi on z dworskiej hodowli, a jego hodowla w tym właśnie miejscu ma ponad stuletnią tradycję i była źródłem dochodu pierwszych właścicieli. Podawany jest w różnych postaciach: gotowany, smażony i wędzony.

Dla wszystkich którzy nie przepadają za karpiem proponuję posmakowanie wędzonego karpia z Mościbrodów. To naprawdę będzie „odczarowanie karpia” jak stwierdził jeden z gości. To tylko kilka przykładów z bogatego menu dworskiej restauracji. Państwo Borkowscy serwują także gęsinę. Od trzech lat współuczestniczą w inicjatywie Mazowiecka Micha Szlachecka (http://szlak-kulinarny.pl/O)

Jest to jeden z elementów propozycji Regionu Mazowsza pt. „Szlak folkloru i smaków Mazowsza”. Oferta przygotowana jest dla wszystkich tych, którzy cenią sobie smak wyśmienitej kuchni, chcą wyhamować pęd codziennego życia i odpocząć na łonie natury. Szlak otrzymał wyróżnienie w międzynarodowym konkursie EDEN na najlepsze destynacje turystyczne (www.edenpolska). Polecane są również dania z mięsa indyka i wieprzowiny, z genialną golonką na czele. We dworze wyrabiane są również własne, wyśmienite wędliny.

 

ATRAKCJE W OKOLICY

 

Mościbrody leżą w gminie Wiśniew. Miejscowość ta jest oddalona o około 3 kilometry. Warto zwiedzić w niej kościół zbudowany w latach pięćdziesiątych XX w., architekturą nawiązujący do XIX -wiecznych tradycyjnych budowli sakralnych. Stamtąd warto pojechać przez liczne, urocze podlaskie wsie do miejscowości Zbuczyn przy krajowej drodze Nr 2 biegnącej w stronę Terespola. Tam także jest wspaniały kościół.

Nie można także pominąć zwiedzania SIEDLEC. Stoi w nich m.in. pałac Ogińskich zbudowany przez Kazimierza Czartoryskiego w pierwszej połowie XVIII wieku. Od 2006 roku jego użytkownikiem jest Uniwersytet Przyrodniczo – Humanistyczny w Siedlcach. W samym centrum miasta nie obejdzie się bez wizyty w Brofakturze, niegdysiejszej hali targowej, wyremontowanej i odrestaurowanej na pub-restaurację z browarem warzącym na miejscu przedniej jakości piwo.

Mając niepijącego kierowcę pozwoliliśmy sobie zamówić mini zestaw pięciu piw do posmakowania. To dobre rozwiązanie, by poznać różnice piw jasnych i ciemnych, słodkich i bardziej goryczkowych. Nieopodal, dosłownie o 50 metrów jest duża, elegancka galeria handlowa, a obok niej dwie restauracje Oficyna – bardzo elegancka i Pub Bank z pizzą szefowej. Polecaną nawet w Mościbrodach.

Nie ma jej w karcie. Trzeba ją zamówić po znajomości. Jest serwowana tylko ty, którzy o niej wiedzą. Jej smak trudno opisać słowami! Trzeba samemu wybrać się do Pub Bank i użyć magicznego hasła „Pizza szefowej”. My poznaliśmy samą szefową i jej syna, którzy są pasjonatami zdrowej kuchni. Takie jedzenie serwują w obu restauracjach.

Wieczorem gra muzyka, występują zespoły bądź DJ. Wracając z Siedlec nie omieszkaliśmy zatrzymać się pod pomnikiem Złotego Ułana w Kałuszynie. Różne są pojęcia sztuki, ale to jest frywolnie specyficzne. Krótki, ale ciekawy wyjazd na południowo-wschodnie Podlasie dał nam moc wrażeń. Mościbrody okazały się niezwykle gościnne i atrakcyjne. Stare szlacheckie klimaty mają w sobie coś niesamowitego.

 

Zdjęcia autorów

 


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com