SZYMBARK: WITÔMË NA KASZËBACH

Czym takim przyciąga Centrum Edukacji i Promocji Regionu kaszubskiego, że odwiedza go rocznie ponad 400 000 osób – więcej niż sławny Zamek Krzyżacki w Malborku? I to głównie turystów indywidualnych oraz całe rodziny, a nie tak, jak tam nad Nogatem, w niemałym stopniu wycieczek grupowych.

 

Po pobycie w Szymbarku koło Wieżycy muszę zgodzić się z autorami tego pomysłu, który mnie kojarzy się z miejscem martyrologii połączonym z wesołym miasteczkiem – lub odwrotnie, że świat rzeczywiście stoi na głowie. Czego symbolem jest tu „Dom do góry nogami”. A tłumy żadnych wrażeń rodaków walą do CEPR, zwłaszcza od wiosny do jesieni oraz w weekendy, drzwiami i oknami.

 

My, grupa dziennikarzy zaproszonych na Kaszuby przez Pomorską Regionalną Organizację Turystyczną w Gdańsku, staliśmy się jednymi w ich tłumie. Brama ozdobiona jest emblematem Centrum: kaszubskim haftem i logo firmy Danmar budującej drewniane domy, której właściciel był pomysłodawcą i głównym sponsorem tego panoptikum.

 

ŚWIAT STOI NA GŁOWIE

 

W oficjalnych publikacjach ideą budowy tej placówki było pokazanie sytuacji, jaka istniała w kraju w czasach socjalizmu, gdy „wszystko stało na głowie”. Jak również losu Kaszubów żyjących poza swoją ziemią. W rzeczywistości idea ta została znacznie rozszerzona, o czym chyba najlepiej świadczy tablica informacyjna na osławionym domu stojącym na dachu.

 

Do którego wchodzi się przez okno szczytowe, chodzi po suficie, „pod stolikiem – zacytuję jej fragment – omijając ostrożnie lampę, która przez nieuwagę może się przewrócić i podpalić cały nasz świat…”. W następnym pomieszczeniu jest „toaleta z czasów realnego komunizmu – przedmiot pożądania w absurdalnej gospodarce bonów, talonów i wiecznych braków”.

 

Na górze, dokąd wejść można po odwróconych schodach, obejrzeć można wystawę kilkudziesięciu dzieł polskich malarzy pod wspólnym tytułem „Ratujmy ten świat”, pokazujących minione i współczesne plagi. „Taki dom, alegoria współczesnego świata – czytam w innym miejscu tej Informacji – mógłby stanąć w każdym zakątku ziemi”.”

 

"Czy – to kolejny fragment – taki dom ma jakikolwiek sens? Przecież w takim domu nie można mieszkać…” I odpowiedź: „Czy jesteś pewien? Przecież na co dzień mieszkasz w domu, który nazywa się ŚWIAT. W którym codziennie jedni ludzie zabijają się w okrutny sposób, inni pokazują to na ekranach telewizorów jako newsy i dostają za to nagrody.

 

W domu, w którym jedni tracą rozum z nadmiaru dóbr wszelakich i marzą o pigułce, która zapewni im nieśmiertelność, inni tracą rozum z powodu nędzy, niedostatku, niedoli swoich najbliższych. W domu, w którym nie brakuje symbolów (tak w oryginale) demokracji, w którym działają organizacje o niezwykle szlachetnych celach, a jednak na oczach współplemieńców wycina się w pień całe narody”.

 

POSĄG ŚWIĘTOWIDA I KASZUBSKI BROWAR

 

Przez dłuższą chwilę obserwuję czy ktoś z tłumu wijącego się w długiej kolejce do wejścia czyta tę informację. Gawiedzi to jednak nie interesuje. Do Domu do góry nogami – symbolu tego miejsca – docieramy jednak dopiero znacznie później. Zaczynamy przy bramie wejściowej do kompleksu. Miejscowy przewodnik zwraca się do nas po kaszubsku: Witômë na Kaszëbach!

 

Najpierw objaśnia symbolikę stojącej za wejściem Statuy Świętowida Kaszuba z postaciami wyłaniającymi się z potężnego pnia drzewa na cztery strony świata. A następnie prowadzi nas do miejscowego, działającego od 2011 roku browaru Kaszëbskô Koruna, który na miejscu produkuje kilka gatunków piwa. Na odwrocie podstawek pod kufle z nim przypomniano dzieje Kaszubów.

 

Od pierwszej wzmiance o nich i księciu Barnimie I w bulli papieskiej w 1238 roku i informacji o tym, że w latach 1389-1342 kaszubski książę Eryk Pomorski był królem Danii, Szwecji i Norwegii. Poprzez udział Kaszubów bitwach pod Oliwą i Wiedniem oraz legionu Lniskiego w Konfederacji Barskiej.

 

Aż po powstanie „Solidarności” z udziałem Kaszubów, uznania w 2005 roku kaszubskiego jedynym regionalnym językiem w Polsce. I powrót, w 2011 roku, piwowarstwa na Kaszuby. W domyśle: to tutaj, dzięki nam. Po degustacji paru rodzajów piwa, niezłego, ale nie powalającego na kolana, kolejna wizyta w obiekcie produkcyjnym Centrum: piekarni. Która wypieka, oczywiście, chleb kaszubski.

 

A każdy z nas może go dla siebie uformować osobiście z wyrobionego już ciasta, wstawić do formy, a już upieczony odebrać po zakończeniu zwiedzania. To jedna z tutejszych ofert dla turystów. Ogromna większość zaglądających do piekarni ogranicza się jednak do zakupu gotowego już chleba w kilku gatunkach. I przeważnie obejrzenia, bo ceny trochę za słone, sprzedawanych także kaszubskich, podobno znakomitych wędlin.

 

LOSY KASZUBÓW

 

Rozpoczynamy zwiedzanie głównych obiektów Centrum. Oryginalny Dom Sybiraka przywieziony spod Irkucka z rekonstrukcją obok sowieckiego łagru oraz bocznicy kolejowej z wagonami towarowymi – podobnymi do tych, którymi wywożono stalinowskich zesłańców. Puste, z piętrowymi narami, nie robią jednak, przynajmniej na mnie, wrażenia.

 

Jest trochę ciekawej dokumentacji, zwłaszcza zdjęć, fotokopii dokumentów. Przedwojenna mapa Polski podzielonej między dwu zbrodniczych najeźdźców spod znaku swastyki oraz sierpa i młota. Parę kroków dalej stoi Dom Powstańca Polskiego z Adampola Polonezköy w tureckiej północnej Anatolii. Także oryginał, sprowadzony stamtąd, z dosyć bogatą dokumentacją losów tamtejszej Polonii.

 

Oglądam zdjęcia, poznaję niektóre twarze. M.in. wybitnej, nieżyjącej już od lat, tamtejszej działaczki p. Zofii Ryży, w której ogrodzie biwakowałem blisko 30 lat temu podczas pierwszej wyprawy do Turcji. Hotelarza Fredka Novvickiego – tak mu Turcy zmienili pisownię nazwiska – i paru innych osób, które niegdyś tam poznałem.

 

Kolejnym sprowadzonym tu, z innego końca świata autentykiem jest Zagroda Trapera z miejscowości Kaszuby – w tej pisowni, dodam, datowniki ma także tamtejsza placówka pocztowa – w Kanadzie. Ze skromnym wyposażeniem tamtejszych polskich emigrantów oraz bardzo ciekawym urządzeniem – rodzajem świdra na wysokim drewnianym trójnogu do wyrywania pniaków i korzeni ściętych drzew. A obok spora wystawa prezentujące dzieje kaszubskiej Polonii w tym kraju, symboliczne tablice grobowe na przyległej łączce itp. Oryginałów lub rekonstrukcji typy skansenowego, jest tu więcej.

 

SKANSEN, T.O.W. GRYF POMORSKI I PATROTYCZNA KAPLICA

 

Oglądamy starą kaszubską chatę, dwór polski z Salina i kolejny obiekt „mocno patriotyczny” – replikę bunkra „Ptasia Wola” Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski. Wchodzi się do niego wejściem ukrytym wśród drzew, a następnie niskim, wykopanym w ziemi korytarzykiem, aby znaleźć się w sporej ziemiance.

 

Na jej ścianach wiszą zdjęcia i fotokopie dokumentów dotyczących tej organizacji zasłużonej w antyhitlerowskim ruchu oporu. Której, to także jest przypominane, ocaleni członkowie prześladowani byli również w czasach stalinowskich. Wyświetlane są tam również dokumentalne filmy, wygłaszane prelekcje. Wychodzi się innym korytarzem w miejsce oddalone od wejścia.

 

Wśród obiektów „patriotycznych”, które zwiedzamy, trudno pominąć kaplicę p.w. św. Rafała Kalinowskiego. Drewniana, kryta gontem, przypomina trochę podhalańskie kościółki. Wewnątrz zaskakuje prawdziwe „pomieszanie z poplątaniem”. W ściany wmurowane są, lub umieszczone na nich fragmenty kamieni z historycznych budowli Gniezna, Poznania, Wawelu.

 

Pamiątki więźniów z niemieckich i sowieckich obozów, kawałki drutu kolczastego, obrazu, rysunki, fotografie. Na stropie wymalowany Chrystus Pankreator w kole. Na ołtarzu świeczniki i świece z różnych miejsc. Moją uwagę w tym gąszczu różnorodności zwraca replika tablicy z modlitwą „Ojcze nasz” w języku kaszubskim.

 

Jej oryginał oglądałem kilka lat temu z pewnym zaskoczeniem wśród identycznych w kilkudziesięciu innych języków świata, w tym także polskim, w centrum pielgrzymkowym w… kibucu Jardenit nad rzeką Jordan w Izraelu.

 

W kaplicy tej znajdują się również oryginały bądź kopie dzieł sztuki sakralnej z różnych regionów kraju – od Bałtyku po Tatry. Wśród nich m.in. piękna kopia rzeźby średniowiecznej Madonny. Kaplica nie jest konsekrowana, ale w niedziele odbywają się w niej msze.

 

NAJDŁUŻSZA DESKA I NAJWIĘKSZY FORTEPIAN ŚWIATA

 

Naszą dumę narodową podnieść mają także trochę niezwykłe eksponaty. Najdłuższa na świecie deska (36,83 m) wycięta z jednego pnia drzewa 12.6.2002 roku i wpisana do Księgi Rekordów Guinnesa. Ściślej dwie, bo oprócz tej w długiej sali powieszonej wzdłuż również najdłuższego, chociaż chyba nie wpisanego do tej księgi stołu zbudowanego z dwu desek z jednego pnia, na zewnątrz prezentowana jest jeszcze jedna.

 

W sali tej, przylegającej do kaszubskiej karczmy – Góscyńca „Pod Wiôldżim Délã” odbywa się również nauka, częściowo śpiewana, kaszubskiego alfabetu i języka, którego krótki kurs też przeszliśmy. Podobnie jak, chociaż już w innym pomieszczeniu, naukę ceremoniału zażywania kilku rodzajów kaszubskiej tabaki.Z atrakcji typu „Naj…” dużym zainteresowaniem cieszy się tu także największy Koncertujący Fortepian Świata zbudowany w Kaliszu.

 

Dla kontrastu stoi pod nim inny, maleńki. O Domu do góry nogami już napisałem. Ale to nie koniec atrakcji. W Centrum jest też niewielkie ZOO, łowisko pstrągów, w którym każdy po wniesieniu opłaty może nie tylko spróbować swoich sił w tej dziedzinie, ale i zamówić przyrządzenie do spożycia złowionego okazu.

 

Przyciągającą, zwłaszcza młodzież, nazwę „Tarzan Park” ma tutejszy Park Linowy z bogatą ofertą aktywnego wypoczynku. Posiadający, oczywiście, certyfikaty bezpieczeństwa Polskiego Związku Alpinizmu i FIAA – Międzynarodowej Federacji Towarzystw Alpinistycznych. Uczestnicy mają zagwarantowaną opiekę fachowych instruktorów. Nie brak też czegoś „dla ciała”. Zarówno we wspomnianych już gospodzie i browarze, jak i przy innych okazjach.

 

ATRAKCE W OKOLICY

 

W Centrum organizowane są bowiem także biesiady, spotkania integracyjne, szkolenia, imprezy kameralne itp. Dla ich uczestników zbudowano ładny, ale pasujący do niskiego i z zupełnie innych opowieści otoczenia jak przysłowiowa pięść do nosa, 4 piętrowy hotel z kilkoma salami konferencyjnymi i bankietowymi. Bo w CEPR odbywają się też wesela, wieczory kaszubskie i piwne, eventy, spotkania firmowe itp.

 

Zaś w okolicy, o czym informuje folder, nie brak i innych atrakcji. M.in. możliwość oglądania Panoramy Kaszub z wieży widokowej im. Jana Pawła II na 329 m n.p.m. Szczycie Wieżyca. A w zimie zjeżdżania z niej (są wyciągi) na nartach. Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie i Dworka Wybickich w Gołubiu. Kilku różnorodnych innych muzeów i skansenów.

 

Wędrówek po szlakach turystycznych pieszych i rowerowych w parkach krajobrazowych itp. Każdy więc chyba znajduje tu dla siebie coś interesującego. Stąd taka ogromna frekwencja. Szczegóły oferty CEPR znaleźć można na: www.cepr.pl

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com