MAZOWSZE: ATRAKCJE ZA ROGATKAMI STOLICY

Największe województwo w kraju – mazowieckie, oferuje turystom mnóstwo zabytków, ciekawych miejsc i obiektów, zieleni oraz możliwości uprawiania różnorodnych sportów, zwłaszcza rowerowych i wodnych.
 
Nie wszyscy jednak wiedzą, że atrakcje te zaczynają się tuż za rogatkami Warszawy. O czym mogli przekonać się dziennikarze krajowi i zagraniczni zaproszeni przez Mazowiecką Regionalną Organizację Turystyczną na kilkunastogodzinną podróż studyjną po północnych i północno-zachodnich okolicach stolicy.
 
 
 
ZASKOCZENIE W LEGIONOWIE
 
Pierwszym jej celem było Legionowo. Jeszcze niedawno trochę zapuszczone miasteczko traktowane przez wielu mieszkańców pracujących w Warszawie tylko jako mało atrakcyjna sypialnia do której wraca się tylko na noc, skoro nie posiada się mieszkania w stolicy. Tymczasem okazało się, co dla większości dziennikarzy którzy byli w nim po raz pierwszy, że jest to ładne, zadbane i dobrze zorganizowane, 52 – tysięczne miasto.
 
Które, nawiasem mówiąc, 3 maja br. obchodziło 60-lecie uzyskania praw miejskich. I położone zaledwie 21 km od centrum Warszawy. Objazd autokarem w towarzystwie burmistrza Legionowa, tego najgęściej zaludnionego, jak usłyszeliśmy od niego, miasta w Polsce w przeliczeniu na kilometr kwadratowy, a zarazem pełnego zieleni, pozwolił zobaczyć jego najważniejsze miejsca.
 
Nie jest to miejscowość turystyczna, chociaż znajduje się w niej kilka obiektów zabytkowych. Przede wszystkim zespół willowo – parkowy „Kozłówka” z 1885 roku oraz kompleks byłych carskich koszarów z czerwonej cegły wzniesionych w roku 1897. Ponadto kilka stylowych willi. Ale i współczesnego budownictwa, poza kilkoma wysokimi blokami, głównie niskiego, miasto nie musi się wstydzić.
 
A jego wizytówkami są: Stadion Miejski – aktualnie baza treningowa reprezentacji Grecji na Euro 2012 oraz na jego terenie Arena Legionowo. Jest to nowoczesna hala sportowa z widownia o 2000 miejsc, hotelem, siłownią, fitness i siedzibami klubów sportowych.
 
Świetnym pomysłem okazało się stworzenie w Arenie także Centrum Obsługi Rowerzysty – w mieście i okolicach jest sieć ścieżek rowerowych – z wypożyczalnią specjalnie oznakowanych rowerów. Można je wypożyczać w soboty i niedziele oraz oddawać także na plaży w Nieporęcie, hali sportowej w Wieliszewie lub starostwie powiatowym w Nowym Dworze Mazowieckim.
 
Szczegóły można znaleźć na www.aktywnelegionowo.pl. W Legionowie jest ponadto sieć nowoczesnych i bezpiecznych placów zabaw dla dzieci oraz boisk nie tylko przy szkołach, ale również w innych punktach miasta. W tym dwu dofinansowanych z programu „Orlik 2012”.
 
Od ub. roku realizowany jest też program w ramach marki „Legionowo porusza”, pokazujący mieszkańcom zalety tego miasta i zachęcający, chyba z powodzeniem, do traktowania go nie tylko jako sypialni. Rozwój różnorodnych usług powoduje zresztą, że pomimo braku na miejscu przemysłu, coraz więcej mieszkańców ma pracę na miejscu i nie musi szukać jej w Warszawie.
 
Komunikacja drogą krajową nr 61 omijającą dawny koszmarny „korek” jakim był przejazd przez Jabłonnę, jest obecnie dobra. Jest również kolejowa m.in. do Dworca Gdańskiego, a zarazem stacji metra w stolicy. Na zachód – do Modlina i uruchomionego w nim nowego Międzynarodowego Portu Lotniczego. Na północny-wschód zaś nad odległy zaledwie o kilka kilometrów Zalew Zegrzyński.
 
NIEPORĘT: NAD ZALEWEM ZWANYM JEZIOREM ZEGRZYŃSKIM
 
Bardzo ciekawy program dla gości przygotował Port Jachtowy Nieporęt. Ta jedna z najpopularniejszych, a zarazem położna najbliżej stolicy, miejscowość turystyczno – wypoczynkowa nad utworzonym w 1964 roku w wyniku spiętrzenia wód Bugu i Narwi zalewem. Nazwanym oficjalnie, chociaż wbrew charakterowi tego zbiornika wodnego, Jeziorem Zegrzyńskim.
 
Jest to miejsce z dawnym rodowodem. Pierwszy zapis o Nieporęcie pochodzi bowiem z roku 1387. Na przełomie XIV i XV wieku znajdowała się tu znaczna osada bartnicza. W trzy wieki później mieścił się w niej królewski dwór myśliwski. A po zwycięstwie nad Szwedami w 1655 r. król Jan Kazimierz wybudował tu barokowy kościół.
 
Wioska zniszczona niemal doszczętnie w latach II wojny światowej – w 1947 r. liczyła tylko 104 mieszkańców – rozwija się przede wszystkim jako ośrodek turystyczny i wodniacki. Obecnie liczy około 3 tys. stałych mieszkańców. W pobliżu są rezerwaty przyrody, 12 tras rowerowych o łącznej długości ponad 400 km, ośrodki jeździeckie itp.
 
Na miejscu zaś hotele i restauracje, jak również wiele miejsc w których można uprawiać sport i turystykę aktywną. Wśród nich nasz gospodarz – Port Jachtowy. Czekało na nas tam trochę spóźnione śniadanie, a przede wszystkim atrakcje wodne. Bo jakoś Park Linowy „Radocha” lub udział w turnieju gry w „piłkarzyki” nie wzbudziły zainteresowania.
 
Być może ze względu na upalny dzień i piękną słoneczną pogodę. Z propozycji wodniackich do wyboru mieliśmy, chociaż niektórym uczestniczkom i uczestnikom tego wyjazdu udało się „zaliczyć” po dwie, przejażdżki po zalewie: 8-osobową łodzią turystyczną Aquarius, motorówką, lub 6 – osobowym jachtem żaglowym Holender – Randmeer. Wybrałem tę pierwszą możliwość.
 
Był to krótki, ale atrakcyjny rejs z możliwością obserwowania nauki żeglarstwa najmłodszych jego adeptów, zmagań z wiatrem większych jachtów oraz windsurfingowców, a także ratownictwa wodnego. W pewnym bowiem momencie w pobliżu naszego Aquariusa przewrócił się jacht. Jego maszt, a także 2-osobowa załoga znalazły się w wodzie bez możliwości samodzielnego dotarcia do dosyć odległego brzegu.
 
Na wezwanie natychmiast pospieszyli ratownicy, a ich błyskawiczna i fachowa akcja okazała się nie tylko skuteczna ale i widowiskowa. Później okazało się co prawda, że był to „wypadek” zainscenizowany dla dziennikarzy. Co nie zmieniło faktu, że tak samo działa Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe przez cała dobę w przypadku prawdziwych wypadków. Zalew Zegrzyński jest bowiem rozlewiskiem 40 – kilometrowej długości, po powierzchni 33 km², dosyć niebezpiecznym w przypadku silnych wiatrów i burz.
 
SEROCK: PONAD 9 WIEKÓW HISTORII
 
Dodam, że na jego brzegach lub w ich pobliżu do dyspozycji gości jest ponad 3,5 tys. miejsc w hotelach – w tym 1,2 tys. w 4-gwiazdkowych. Zaś w przystaniach cumuje ponad tysiąc jachtów. Mnóstwo jest także domów i domków prywatnych na terenach gmin sąsiadujących z zalewem. Jedną z nich jest Serock.
 
Popłynęliśmy do niego statkiem „Generał Kutrzeba” ze znakomitym wyborem podczas rejsu zimnych przekąsek „po polsku” i regionalnych nalewek. W tamtejszej przystani witały nas maluchy w strojach sportowych z białymi orłami na piersiach, zaś w rynku koło ratusza starosta powiatu oraz wójt miasta i gminy.
 
A także zespół artystyczny SMS, którego nazwa nie ma żadnego związku z popularną formą elektronicznego przekazywania sobie informacji, gdyż stanowi skrót od Stowarzyszenia Miłośników Stubianki – jednej z wsi w gminie. Zespół ten istnieje dopiero rok, ale już jest niezły.
 
Zwiedziliśmy też główny zabytek tego, jednego z najstarszych na Mazowszu miast – kościół p.w. Zwiastowania NMP. Pierwszą wzmiankę o Serocku, a ściślej o grodzie nazywającym się wówczas Syrozch, znaleziono w tzw. falsyfikacie mogileńskim z 1065 roku.
 
Wiadomo, że w XI – XIII wieku tutejszy gród kasztelański nad Narwią, vis a vis jej ujścia do Bugu, stał na otoczonym podgrodziem wzgórzu między dwoma wąwozami. Powstała na północ od grodu osada targowa zlokalizowana została na prawie polskim, zwanym też książęcym. Jej centrum stanowił prostokątny plac – rynek, z którego naroży wychodziły ulice.
 
W 1417 r. książę mazowiecki Janusz I Starszy potwierdził miejskość Syrozcha nadając mu prawa miejskie chełmińskie. Około 1425 roku jego nazwa uległa zmianie na Syroczecz, zaś w 1,5 wieku później na Seroczec. Wywodzona jest ona od przymiotnika „szyroki” odnoszącego się do szerokiego w tym miejscu koryta zbiegu dwu rzek.
 
Rozwój Serocka zahamowała wielka zaraza w 1572 roku oraz szwedzki Potop, który zniszczył je niemal doszczętnie. Jako podnosząca się z upadku mieścina, znalazł się on w ogniu walk Powstania Kościuszkowskiego 1794 r., napoleońskich w 1809 oraz Powstania Listopadowego 1831 r.
 
Rozwijał się jednak, osiągając przed wielkim pożarem w 1893 roku liczbę blisko 5 tys. mieszkańców. Około 3 tys. z nich straciła wówczas niemal cały majątek. Konsekwencją tego pożaru była odbudowa i budowa, już murowanych kamienic i domów. Prawa miejskie Serock odzyskał w 1923 roku.
 
WCZORAJ I DZIŚ
 
Kolejne ciężkie straty, z zagładą licznej ludności żydowskiej, miasto poniosło w latach II wojny światowej. 75% zabudowy legło wówczas w gruzach. Współczesny rozwój Serocka jest bardzo świeżej daty. W 1997 r. na zabytkowym rynku zbudowano ratusz i odtworzono historyczną zabudowę pierzei. Głównym zabytkiem miasta jest, wspomniany już, późnogotycki kościół o oryginalnej architekturze.
 
W jego dziejach jest sporo ważnych dat wymienionych na tablicy informacyjnej po prawej stronie wejścia. Sporo zamieszania i nieporozumień wprowadza natomiast wśród turystów napis Anno Domini 1938 wykuty na kamiennej belce nad wejściem do świątyni. Data ta nie została uwzględniona we wspomnianej jej historii. Nie bez trudu udało mi się ustalić, że dotyczy ona… przeprowadzonego remontu.
 
Z terenu kościoła roztacza się piękny widok na wody zalewu. Do miejscowych zabytków, których nie zdołaliśmy już zobaczyć z braku czasu, należy też średniowieczne grodzisko Barbarka z XI w. Na terenie gminy zaś pałac Radziwiłłów w Jadwisinie; dawny pałac Krasińskich z XIX w. i neoklasycystyczne kasyno oficerskie w Zegrzu; tamże oraz w Dębem fortu z początku XX w; a także neobarokowy kościół p.w. św. Antoniego Padewskiego z 1895-1899 r. w Woli Kiełpińskiej.
 
Od tygodnia czynny jest natomiast w lesie nad Narwią, na obrzeżach Serocka w pobliżu rezerwatu w Jadwisinie, Centrum Konferencyjne i SPA „Narvil”. Duży, zajmujący 38 tys. m², kompleks o ładnej architekturze, ciekawie wkomponowany w otoczenie. Z 32 (!) nowocześnie wyposażonymi salami konferencyjnymi, ogromną salą balową oraz 332 pokojami z 664 łóżkami.
 
„Tylko” 4 gwiazdkowy, gdyż jak dowiedzieliśmy się, niektórym firmom nie wolno organizować imprez w obiektach 5*. A one i konferencje decydować będą o powodzeniu i dochodach „Narvilu”. W centrum tym sale konferencyjne noszą nazwy rzek. Na parterze światowych, na I piętrze europejskich i na II p. polskich. Jest w nim również basen, korty tenisowe, plaża itp.
 
Inwestorem jest spółka ( jej nazwa ma zostać ujawniona jesienią ) polska. I jak dowiedzieliśmy się, aż do końca października niemal wszystkie miejsca są już zarezerwowane. Chociaż w miarę posiadania wolnych, mile widziani są tu także turyści indywidualni oraz rodziny.
 
TWIERDZA MODLIN
 
Przedostatnim, a dla blisko połowy uczestników tego wyjazdu studyjnego ostatnim punktem programu było zwiedzenie Twierdzy Modlin. O ciekawej przeszłości i ciągle nieznanej przyszłości. Jest to unikatowy w Europie zespól budowli obronnych stanowiących przekrój europejskiej architektury fortyfikacyjnej XIX i początku XX wieku.
 
Rozkaz zbudowania twierdzy u ujścia Bugo-Narwi do Wisły, na obrzeżach Nowego Dworu Mazowieckiego – miasta z metryką od 1233 roku, wydał w 1806 r. Napoleon Bonaparte. Chociaż strategiczne znaczenie tego miejsca dostrzegli już… Szwedzi podczas Potopu. To oni najprawdopodobniej zbudowali pierwsze umocnienia na wyspie w widłach rzek nazywanej dotychczas Szwedzką.
 
Z budowli wzniesionych w czasach Księstwa Warszawskiego zachowały się cztery, wśród nich reduta Napoleona. Warto dodać, że początkowo miał to być tylko tymczasowy magazyn żywności, ale w 1810 r. cesarz Francuzów zmienił koncepcję i polecił wybudować twierdzę. Przy jej wznoszeniu pracowało 19 tys. ludzi. Główne obiekty Twierdzy Modlin były jednak dziełem zaborców rosyjskich.
 
W latach 30-tych rozbudowywali oni intensywnie fortyfikacje oraz zmienili nazwę Modlin na Nowogieorgijewsk, która przetrwała aż do ich wypędzenia stąd w 1915 roku. W 1844 r. na wspomnianej już Wyspie Szwedzkiej zbudowano duży i piękny pod względem architektonicznym Spichlerz.
 
Zbombardowany w 1939 r. przez Niemców ma zostać wkrótce odbudowany przez prywatnego nabywcę tych ruin na całkiem świeckie cele. W latach 60-tych XIX w. – dane te przytaczam za Informatorem Turystycznym Nowy Dwór Mazowiecki, który otrzymali wszyscy uczestnicy wyjazdu prasowego – wzniesiono gigantyczne koszary na 20 tys. żołnierzy.
 
Jest to, dodam, podobno nadal najdłuższy – liczy 2250 m – budynek w Europie. Kolejną rozbudowę rozpoczęto w 1883 roku. Projekt przewidywał zbudowanie na przedpolu fortecy, w odległości od 4 do 6 km od jej zewnętrznych obwałowań na planie koła ośmiu obiektów obronnych tworzących pierścień o długości 24,5 km i średnicy 12 km.
 
WOJENNE LOSY
 
Twierdza Modlin odegrała istotną rolę w okresie odwrotu Napoleona spod Moskwy broniąc się przez przeważającymi siłami rosyjskimi do 1 grudnia 1813 roku. Pod koniec XIX wieku znajdowało się w niej, poza silnym garnizonem, także 70 tys. karabinów i 800 armat. Ale podczas I wojny światowej Rosjanie szybko oddali ją Niemcom, którzy następnie siedzieli w niej przez 3 lata.
 
W 1920 roku twierdza stanowiła poważną przeszkodę w posuwaniu się bolszewików na Warszawę. Jej załoga dzielnie broniła się także we wrześniu 1939 roku. Dowódca, gen. Wiktor Thomme, w sytuacji braku jedzenia, amunicji oraz dużej liczby rannych, poddał ją na honorowych warunkach dzień po kapitulacji Warszawy, 29 września.
 
Po II wojnie światowej w garnizonie modlińskim stacjonowało wiele różnych jednostek wojskowych. Od 1946 r. także lotniczych. W 1958 r. powstała w niej Wyższa Szkoła Pilotów zamieniona w 2 lata później w Centrum Szkolenia Lotniczego. Po zmianach w Wojsku Polskim i redukcji naszej armii, twierdza została przekazana Agencji Mienia Wojskowego.
 
Kilka mniejszych obiektów już sprzedano i służą one celom cywilnym. Główny problem stanowi sprzedaż gigantycznych koszar, które, podobnie jak cała twierdza, znajdują się na liście zabytków chronionych. I sprzedane mogą być jedynie w całości oraz zagospodarowane na nowe cele pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków. Tymczasem opuszczone obiekty powoli niszczeją.
 
Są jednak również atrakcją turystyczną. Ze szczytu Czerwonej Wieży zwanej potocznie Tatarską, gdyż w czasach carskich stacjonowało w niej dużo żołnierzy – muzułmanów z Kaukazu i Zakaukazie, roztacza się piękny widok na płynącą 45 metrów niżej Wisłę oraz wpływającą do niej od wschodu Bugo-Narew.
 
A także na większość całego kompleksu. Słynne długie koszary o kształcie wydłużonego sześcioboku, Białą, gdyż pomalowaną na ten kolor, nieco niższą Wieżę po przeciwnej stronie koszar, odległą o 950 metrów. Ruiny Spichlerza na Wyspie Szwedzkiej oraz wały ziemne.
 
PIERWSZY TELEGRAF OPTYCZNY
 
Na dole godne uwagi są również zachowane bramy twierdzy, zaś w mieście Muzeum Twierdzy Modlin, w którym byliśmy gośćmi Lokalnej Organizacji Turystycznej Trzech Rzek. Wieża Tatarska, nad którą powiewa biało czerwona flaga, pełniła w przeszłości podwójną funkcję: obserwacyjną i komunikacyjną.
 
Pierwsza sprowadzała się nie, jak bywało to w średniowiecznych zamkach, obserwowania czy nie nadciąga wróg, lecz, jak przeczytałem w przygotowanym dla nas materiale informacyjnym, „obserwacja ( przez posterunek ) wnętrza ogromnych koszar i meldowanie przełożonym o wszelkich odstępstwach od regulaminu obowiązującego wszystkich żołnierzy zamieszkujących budynek koszarowy”.
 
Jeżeli chodzi natomiast o komunikację, to na górnym tarasie tej wieży znajdował się pierwszy na ziemiach polskich telegraf optyczny służący do komunikacji z Cytadelą Aleksandrowską w Warszawie i poprzez nią z Petersburgiem. Dodam, że na terenie Twierdzy Modlin znajdował się również niewielki pałac carski dla Ich Wysokości, gdy tu przebywali.
 
Ponadto cerkiew przebudowana później na kościół katolicki rozebrany po II wojnie światowej i kilka innych mniejszych obiektów. Zachowała się natomiast na dziedzińcu koszarowym ciekawa architektonicznie neogotycka Wieża Wodna (ciśnień) zbudowana na planie 10-boku. Należy mieć nadzieję, że ogromny budynek koszarowy znajdzie jednak nabywcę i zostanie wykorzystany na cele cywilne, a nie popadnie w ruinę.
 
W programie tego wyjazdu znajdował się, dla chętnych, jeszcze jeden punkt z którego skorzystała około połowa uczestników. Przejazd do Jachranki do Centrum Pobytowego Reprezentacji Grecji – Centrum Kongresowego i Hotelu 4* „Warszawianka” na kolację, wspólne oglądanie ostatniego meczu w eliminacjach Euro 2012, występ zespołu czirliderek oraz zapoznanie się z tym obiektem. Nie wszyscy jednak, w tym ja, ze względu na inne obowiązki, mogli z tego skorzystać. I bez tego był to wyjazd atrakcyjny oraz pełny wrażeń.
 
Zdjęcia autora

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com