PODLASKI SZLAK KULTUROWY: DRZEWO I SACRUM

Województwo podlaskie sielskością słynie. Nigdzie indziej nie zjesz takiej kiszki czy baby ziemniaczanej, rzadko gdzie zachwycisz się aż tak strojami ludowymi.
 
Bo kolorowe aksamitne gorsety, ręcznie tkane spódnice z falbanami, zapaski, halki i korale zapierają dech w piersiach.
 
Imprez cyklicznych jest tu zatrzęsienie począwszy od Podlaskiego Święta Chleba i Biesiady Miodowej po Targi Rękodzieła Ludowego i Ogólnopolskie Dni Truskawki.
 
Wszystkie powiaty wchodzące w skład województwa kultywują tradycję i ginące zawody rękodzielnicze, a wielu tutejszych rzemieślników zajmuje się nadal rękodziełem ludowym wytwarzając na potrzeby własne i turystów kosze, miski, tace z wikliny, słomy, gałązek brzozowych.
 
 
Wszystkie powiaty są atrakcyjne turystycznie, bo jak mówią miejscowi – jezior, lasów, rzecznych dolin, rezerwatów i dziewiczej przyrody jest tutaj dostatek.
 
PIĘKNO W DREWNIE
 
Największy z podlaskich powiatów ziemskich ma siedzibę w Białymstoku, gdzie zaczyna się Podlaski Szlak Kulturowy „Drzewo i Sacrum”. To szlak opiewający urodę drewnianych kościołów, cerkwi, meczetów, przydrożnych kapliczek, młynów, wiatraków, wiejskich chałup. Stworzony został z myślą o ukazaniu piękna drewnianej architektury białostocczyzny oraz najciekawszych miejsc znajdujących się między Bielskiem Podlaskim i Hajnówką.
 
Związek Młodzieży Białoruskiej oraz Departament Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego – inicjatorzy powstania szlaku „Drzewo i Sacrum” chcą pokazać także tutejszych ludzi, ich zamiłowanie do kolorów, piękna przyrody, prostoty życia. Najważniejsze zabytki szlaku są oznakowane. Zwiedzanie można zacząć od Białostockiego Muzeum Wsi będącego Oddziałem Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.
 
– Ten wielki skansen-muzeum liczy ponad 100 hektarów – mówidyrektor Artur Gaweł i pokazuje dawną architekturę wsi podlaskiej: chałupy, kapliczki, studnie, ule, dwór z modrzewia, kuźnię, budynki gospodarskie, spichlerz. Wśród eksponatów są też maneże, kieraty, narzędzia do pracy na roli. Dawni mieszkańcy pogranicza byli samowystarczalni – hodowali bydło, uprawiali pola, tłoczyli olej, tkali sukna, gręplowali wełnę, wylepiali garnki z gliny.
 
Nie obce im było pędzenie bimbru, a stara bimbrownia będąca dziś muzealnym eksponatem do dziś produkuje czystą wódkę ekologiczną. Aby te stare zawody nie zginęły w muzeum prowadzone są lekcje tkactwa, garncarstwa, pisania gęsim piórem, wytapiania wosku, wyrobu świec i figurek woskowych. Organizowane festyny miodowo-ziołowe, zespołów folklorystycznych oraz kapel i śpiewaków ludowych mają przypominać o pięknej tradycji tego sielskiego regionu.
 
Po spacerze będącym swoistą lekcją historii można wstąpić do karczmy w Folwarku Nadawki znajdującym się na terenie skansenu. Wszystko tu jest drewniane, a pod dachem karczmy krytym strzechą można posmakować specjałów podlaskiej michy, czyli pierogów, kartaczy, placków ziemniaczanych, słodkości i podpiwka. Nieopodal karczmy, w drewnianym domku kolejna atrakcja – ruska bania.
 
  
 
 
 
 
 JAK NIE ODWIEDZIĆ TAKIEJ CERKWI
 
Następna perełka na szlaku „Drewno i Sacrum” to wieś Ryboły, gdzie znajduje się Muzeum Baćkauszczyzna. Tę wieś z dworem i oficynami tworzącymi folwark założył na początku XVIII wieku starosta bielski Branicki. W 1935 roku we wsi powstała szkoła, dzisiejsza siedziba muzeum. Okna placówki zdobią ręcznie haftowane firanki, ściany – kolorowe kilimy, a stoły papierowe obrusy w wycinanki i lampy z kolorowych bibułek.
 
W poszczególnych salach są stroje, sprzęty gospodarcze, tradycyjny warsztat tkacki, fotografie sprzed lat. Na drewnianych łóżkach piętrzą się haftowane poduszki, drewniane podłogi pokryte ręcznie tkanymi pasiakami skrzypią pod nogami. Wszystko tu tchnie swojskością i prostotą, tak jak swojskie i proste było życie dawnych mieszkańców z okolicznych wsi białoruskich.
 
Pani Lidia Martyniuk opiekująca się muzeum, pod koniec zwiedzania zachęca do wpisu w księdze pamiątkowej. Sypią się gratulacje za pieczołowite gromadzenie dóbr materialnych niepowtarzalnego, wielokulturowego szlaku. W Rybołach odwiedzamy też cerkiew parafialną św. św. Kosmy i Damiana będącą centrum kultury duchowej mieszkańców.
 
W drodze do Bielska Podlaskiego zatrzymujemy się w Hajnówce aby zobaczyć imponujący wielkością i rozmachem architektonicznym Sobór św. Trójcy, największą w Polsce cerkiew dwupoziomową. To jeden z nietypowych (bo nie z drewna) punktów szlaku, olśniewający przepychem, ze wspaniałą oprawą dla odbywającego się każdego maja w tym soborze Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej.
 
W nawie głównej z bogactwem ceramicznych i drewnianych ikon, imponującą polichromią i ołtarzami pali się mnóstwo świec woskowych. Nad nami wisi ogromny żyrandol w kształcie prawosławnego krzyża. Każdy zapala swoją świeczkę i wypowiada marzenie, które ma się ziścić. Kupuję płytę CD z nagraniem Chóru Prawosławnego, ale w soborze można też kupić ikony, książki, świeczki,figurki woskowe.
 
PO MAJOWEJ ROSIE
 
Igor Łukaszuk – wiceprzewodniczący Związku Młodzieży Białoruskiej pogania opieszałych, czas bowiem na Bielsk Podlaski i Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach. Miasto drewnianych kolorowych cerkwi jest jednym z najstarszych i największych w regionie. Cerkwie są tu cztery. Jedna z nich pełni funkcję katedralnej, czyli soboru. Wieńczą ją smukłe kopuły. Rodowód dwóch innych cerkwi sięga XVI wieku.
 
Czwarta pw. Trójcy Świętej jest ozdobą starego cmentarza, podobnie jak bielskiej dzielnicy Studziwody jest Muzeum Małej Ojczyzny. W drewnianych domach tego muzeum-skansenu stała ekspozycja etnograficzno-historyczna prezentuje wystrój zabytkowego domu z 1925 roku i spichrz z 1935 roku. Założycielem i kustoszem muzeum jest Doroteusz Fionik – pasjonat historii i języków przodków.
 
W jego rodzinie na co dzień mówi się ruskim podlaskim. To on organizuje wystawy i warsztaty rękodzieła ludowego oraz tańca i śpiewu podlaskiego. Jest też wydawcą książek oraz kwartalnika „Bielski Hostinec”. Żegna nas grupa śpiewacza „Żemerva”, Doroteusz Fionik zapraszana festiwal „Tam po majowej rosie”. Już Orla, miejscowość z najbogatszą przeszłością na Podlasiu, z Wielką Synagogą i cerkwią p.w. św. Michała.
 
Gdyby nie te świątynie, świat pewnie by zapomniał o Orli, bo w dzisiejszej wsi liczącej około 900 mieszkańców połowa ma już ponad 70 lat. Wielka synagoga w centrum Orli z zewnątrz jest częściowo wyremontowana, w środku zdewastowana. Stoi przed szansą, że za sprawą Fundacji Dziedzictwa Żydowskiego odzyska dawny blask.
 
Zachowana częściowo pastelowa polichromia z motywami zwierzęco-roślinnymi w nawie głównej świadczy o wielkiej urodzie w XIX wieku, gdy była ona żydowskim centrum religijnym i centrum kulturowym regionu. Starsza od niej, cerkiew św. Michała z 1797 roku, najbardziej ożywa w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, podczas procesji do grobów żołnierzy poległych w I wojnie światowej, gdzie wznoszone są modły w intencji pokoju na świecie.
 
Na cmentarzu parafialnym jest jeszcze cerkiew św. św. Cyryla i Metodego. Nieduża, niebieska, z prostokątnymi okienkami. Najpiękniej o Orli, zapomnianym świecie prawosławia, opowiada Sergiusz Martynowicz – prezes Przyjaciół Ziemi Orlańskiej.
 
NIEBIESKI, ZIELONY, BRĄZOWY
 
Jesteśmy przy granicy z Białorusią o czym informuje choćby białoruski operator telefonii komórkowej. Ale nie tylko, bo w Centrum Edukacji i Promocji Kultury Białoruskiej w Szczytach-Dzięciołowie odbywa się spektakl teatralny „Ja j u poliverboju rosła”, którego inspiracją jest bajka o kalinowej fujarce współczesnej pisarki ukraińskiej.
 
Joannę Stelmaszczuk – absolwentkę Akademii Teatralnej w Warszawie, pomysłodawczynię i odtwórczynię monodramu zauroczyła podlaska gwara i możność pokazania w atrakcyjny sposób życia Białorusinów w Polsce. Ta mniejszość w Szczytach, Orli, Czyżach i Bielsku Podlaskim jest pokaźna, a mowę polską słychać tu na równi z białoruską.
 
W pobliskich Dubiczach Cerkiewnych podziwiamy kolejną niebieską cerkiew oraz stare drewniane chaty przy głównej ulicy wioski. Tutejszy Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji „Bachmaty” usadowił się tuż nad malowniczym zalewem wodnym. Latem, w ośrodku działa wypożyczalnia sprzętu wodnego. Las,  woda, tatarak, ptaki i cisza tworzą sielskie otoczenie „Bachmatów”. Wieczorem, w sosnowym lesie, przy ognisku można skosztować dzika z rożna.
 
Kolejnym etapem szlaku jest drewniany kościół Wniebowzięcia N.M.P. w Narwi ufundowany w 1528 roku przez Stefana Batorego z żoną Boną. Najcenniejsza w regionie świątynia wybudowana została w całości z drewna sosnowo-modrzewiowego ciosanego, sprowadzonego z lasów syberyjskich. Ksiądz prałat Zbigniew Niemyjski zwraca uwagę na dwa XVII-wieczne obrazy malowane na desce. Jeden przedstawia sceny ukrzyżowania, drugi Matkę Boską.
 
Renesansowy ołtarz główny, kolumny w stylu jońskim, rzeźby, figury świętych tworzą niepowtarzalny klimat tego kościoła. Drugą atrakcją w Narwi jest niebieska cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego ze starodawnymi ikonami Matki Bożej. Wszystkie cerkwie pod wezwaniem Matki Boskiej lub Archanioła Michała są niebieskie. Zielone związane są z Duchem Świętym, a brązowe poświęcone męczennikom.
 
OCALONE PEJZAŻE
 
Puchły w pobliżu Narwi są częścią szlaku turystycznego Krainy Otwartych Okiennic. Słyną z oryginalnej architektury i dekoracji snycerskich okiennic oraz całych domów. Te zdobienia są pamiątką po dawnych mieszkańcach, Rosjanach i Białorusinach wyznania prawosławnego. Do dziś większość mieszkańców wioski posługuje się śpiewną gwarą wschodnią i modli się w cerkwiach.
 
W drewnianych przydrożnych kapliczkach rzeźby zastąpiono ikonami.Króluje bogaty folklor chłopski, a stare zagrody okolone drewnianymi płotami przypominają sielskie pejzaże. Bocianów jest tu ponoć więcej niż ludzi podobnie jak w sąsiednich Kaniukach, gdzie przy każdym domu i na każdym słupie widać bocianie gniazdo.
 
W domu pomalowanym na zielono mieszka Włodzimierz Naumiuk – samorodny artysta, zakochany w podlaskiej sztuce ludowej. Pięknie rzeźbi, maluje, opowiada bajki, uczy dzieci miłości do prostej w wyrazie ludowej rzeźby i rysunku. Wiele rzeźb przedstawia ptaki, zwierzęta i rośliny, które są jego drugą miłością. Prace rzeźbiarza z Kaniuk można oglądać na piknikach, festynach, ale także w Muzeum Podlaskim w Białymstoku oraz w galeriach Europy Zachodniej i Watykanie.
 
 
            W SKICIE I NA FESTYNIE
 
Stoimy przed niebieską tablicą z białym napisem. Druga tablica zabrania wchodzić w nieodpowiednim ubraniu, wjeżdżać rowerem, głośnego zachowywania, palenia papierosów. Jak okiem sięgnąć wszędzie trzciny, trawy i rozlewiska. Kładka z drewnianych bali i kilometr dalej skit – pierwsza prawosławna pustelnia w Polsce zbudowana przez ojca Gabriela. Może to przyszła Grabarka?
 
Już do skitu w Ordynkac ciągną pielgrzymki z całej Polski witane przez ojca zupą, chlebem i miodowo-cytrynową herbatką. Na wzgórzu malutka cerkiew ze złotymi kopułami. Archimandryta supraski spędza tu cały rok modląc się i kontemplując. Przez 20 lat, żyjąc w supraskim monastyrze, zbierał zioła używane w kuchni jako przyprawy, do parzenia herbaty i przynoszenia ulgi chorym. Niedawno ukazała się jego książka „Apteka ojca Gabriela”.
 
Mijamy drewniany wiatrak holenderski w Koryciskach i wjeżdżamy do gminy Czyże, 17 km od Puszczy Białowieskiej. Drewniane domy są tu w większości pomalowane i ozdobione geometryczno-roślinnymi motywami. Tylko cerkiew pw. Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy jest murowana. W Czyżach znajduje się zabytkowy dom, zdobywca II nagrody w konkursie na najlepiej zachowany zabytek budownictwa drewnianego w województwie podlaskim.
 
Wójt tej gminy – Jerzy Wasiluk sprzyja każdej inicjatywie. Co roku w Czyżach odbywają się Jesienne Spotkania z Folklorem, w których prym wiodą zespoły folklorystyczne i co roku, we wrześniu Festyn Archeologiczny organizowany we wczesnośredniowiecznym grodzisku we wsi Zbucz. Festynowi „Grodzisko” patronuje Rada Europy. Na festynie w Czyżach rżnie kapela, słychać śpiew, przytupy, szczęk oręża. Na tegorocznym pikniku zainaugurowano Podlaski Szlak Kulturowy „Drzewo i Sacrum”.
Zdjęcia: Paweł Ziółkowski

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com