Podróże Globtrotera

PODRÓŻE GLOBTROTERA: CYPRYJSKA WIOSNA

Cypr, trzecia pod względem wielkości – ma 9.251 tys. km kw. powierzchni – wyspa Morza Śródziemnego, wart poznawania i wypoczynku na niej jest o każdej porze roku. Ale chyba nie tylko dla mnie zwiedzanie go wiosną ma walory szczególne.

 

Tutejsza bogata roślinność rozkwita bowiem obecnie w pełnej krasie. Kwitną nie tylko drzewa owocowe, krzewy, całe parki, ogrody i łąki, ale dosłownie na każdej kępce zieleni czerwienią się maki, jeden z kilku gatunków kwiatów żółtych bądź w innych kolorach.

 

Równocześnie – a tego nie możemy zobaczyć w naszej szerokości geograficznej – drzewa gajów pomarańczowych, cytrynowych, bananowych czy palm kokosowych uginają się pod ciężarem dojrzałych już owoców.

Czytaj więcej...

SZWAJCARIA : JAK ZURYCH WITA WIOSNĘ

Feeria barw i dźwięków muzyki. Wielotysięczne pochody w historycznych strojach. Palenie bałwanka na stosie oraz inne imprezy towarzyszące pożegnaniu zimy w największym szwajcarskim mieście – Zurychu sięgają tradycji średniowiecza.

 

Chociaż obecną postać mają „zaledwie” od połowy XIX wieku. Ten Zuryski Festiwal Wiosenny  Sechseläuten odbywa się – o ile nie koliduje to z Wielkim Tygodniem, bo wówczas o tydzień wcześniej – co roku w trzeci poniedziałek kwietnia.

 

Ten dzień szaleństwa w centrum 850-tysięcznego zespołu miejskiego – sam Zurych, miasto bankierów, giełd i innych instytucji oraz przemysłu liczy ponad 350 tys. mieszkańców – poprzedza niedzielny pochód co najmniej 2 tys. dzieci w różnych strojach historycznych.

Czytaj więcej...

PODRÓŻE GLOBTROTERA: PODWÓJNIE BIAŁA RUŚ

Celem ostatniej w 2010 roku podróży „globtroterowców” była Białoruś. Po raz pierwszy podwójnie biała: w zimowej szacie, pokryta śniegiem i skuta lodem.

 

W niezbyt sprzyjającym zwiedzaniu okresie roku ze względu na krótkie dni, co najbardziej dawało się we znaki fotografującym.

 

Chociaż piękna słoneczna pogoda i niewielki mróz spowodowały, że pod tym względem było o wiele lepiej, niż zapowiadały to niepokojące prognozy synoptyków. A pod innymi było jak zwykle na Białorusi. Bardzo gościnnie, ciekawie i trochę… męcząco.

Czytaj więcej...

KAUKAZ czyli kilka dni z winem, czaczą i koniakiem

Sporą grupą polskich dziennikarzy postanowiliśmy po wielu latach powrócić do kilku słynnych, czy wręcz sztandardowych republik, dawnego ZSRR: Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji. Do tej ostatniej wjechaliśmy „tranzytowo”, bowiem choć Armenia i Azerbejdżan ma całkiem sporą wspólna granicę , to od lat jest ona zamknięta. A wszystko za sprawa Kaukazu, a właściwie Górskiego Karabachu , o który spór, z działaniami wojennymi włącznie, toczą te dwa dziś wolne kraje od lat, i nie ma możliwości przekroczenia od dawna zamkniętej granicy. Pozostał nam ów tranzyt przez Gruzję, która w konflikcie jest z kolei z Rosją ( Osetia ). Gruzja na szczęście nie ma ( póki co ) sporów z Armenią i Azerbejdżanem . Kaukaz, który zajmuje zdecydowaną większość terenów tych górskich krajów, jest niewątpliwie jednym z najbardziej zapalnych i niebezpiecznych miejsc na świecie ( szczególnie na terenach należących do Rosji ).

Czytaj więcej...

PODRÓŻE GLOBTROTERA: BUKARESZT - PARYŻ NAD DYMBOWICĄ

Rzeźba Róża Wiatrów, to Punkt Zero, od którego liczy się wszystkie odległości w Rumunii. Stoi ona w ogrodzie cerkwi Stefanul Georghe Nou przy placu Sf. Georgie i bulwarze Iona Brătianu.

 

Trafiam na nią trochę przypadkowo, odświeżając po wielu latach znajomość Bukaresztu. Byłem w nim już kilkakrotnie.

 

Najpierw, niemal pół wieku temu, korzystając z kilkugodzinnych przerw w podróży wagonem sypialnym Warszawa – Warna, który tam dołączano do innego składu pociągu.

 

Pozwalało to nieźle poznawać nawet dalsze okolice Gara de Nord – Dworca Północnego, głównego w rumuńskiej stolicy.

Czytaj więcej...

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com