MAGURSKI PARK NARODOWY: ŻYDOWSKIE, WIEŚ, KTÓREJ JUŻ NIE MA

Żydowskie to miejsce po nieistniejącej wsi na południe od Krempnej, gminnej wsi, stolicy Magurskiego Parku Narodowego, w Beskidzie Niskim na Podkarpaciu. Dziś to pusta dolina. A kiedyś była tu wieś ludna, z tradycją sięgającą pierwszej połowy XVI w. Wyrosła na szlaku handlowym ze Żmigrodu do Bardejowa.

 

Wbrew nazwie, na ok. 500 mieszkańców wsi w końcu XIX w, tylko kilkunastu było Żydami. Większość stanowili Łemkowie. Prawdopodobnie więc nazwa taka powstała dlatego, że w odległej przeszłości dzierżawcą wsi mógł być Żyd… Mamy też obok Górę Żydowską i Kiczerę Żydowską, jest też potok Żydzilczyk…

 

Dlaczego jej nie ma?

 

Wieś ucierpiała już podczas I wojny światowej. W wyniku ofensywy austriacko-niemieckiej zwanej Operacją Gorlicką w maju 2015 r. została niemal doszczętnie zniszczona, a liczba mieszkańców spadła prawie o połowę.

Podczas II wojny światowej w trakcie operacji dukielsko-preszowskiej, w której Armia Czerwona szła na pomoc słowackiemu powstaniu 1944 r., mieszkańców wypędzono, a zabudowania spalono lub rozebrano do budowy umocnień.

Nie było dokąd wracać. Wielu Łemków uległo więc namowom agitatorów nakłaniających do przeprowadzki na radziecką Ukrainę w okolice Doniecka. Ci, którzy nie skorzystali z „zaproszenia” i osiedlili się w sąsiednich wsiach, zostali przymusowo deportowani w okolice Tarnopola. A ci, którym udało się wywózki na wschód uniknąć, zostali przesiedleni w ramach akcji Wisła na tzw. Ziemie Odzyskane. We wsi nie pozostał już nikt.

 

       Wśród łanów chabra miękkowłosego

 

Dziś przypominają o dawnych mieszkańcach rozrzucone po dolinie stare owocowe drzewa, kamienne krzyże na cmentarzu porośniętym całymi łanami chabra miękkowłosego. To ekspansywna i wytrzymała bylina, która była popularną rośliną ozdobną sadzoną przez Łemków w ogródkach i na cmentarzach.

Do dziś zarasta wolne przestrzenie, a kwitnie pięknie w czerwcu. Są jeszcze ślady po dwu cerkwiach (w 1928 w wyniku tzw. schizmy tylawskiej jedna trzecia wcześniej unickich mieszkańców wsi przeszła na prawosławie; zbudowali oni własną cerkiew) i rozrzucone w dolinie przydomowe kapliczki.

Tej najstarszej, z 1865 r. wycięto właśnie towarzyszące jej stare drzewa. Po wojnie… gospodarowało tu bez sukcesów PGR, pracowników zapewniała filia zakładu karnego. Pozostały po nich brzydkie półprzemysłowe zabudowania i droga z betonowych płyt. Dziś zajmuje je terenowa stacja badawcza Akademii Rolniczej w Krakowie i Magurskiego Parku Narodowego.

 

Pomysł na wycieczkę

 

Przez Żydowskie prowadzi nowa, jak spod igły, asfaltowa droga. Wiedzie ona z Krempnej do wsi Grab, jednak 2,5 km od centrum tej miejscowości przegradza ją zakaz wjazdu. Pod spodem znajduje się tablica informująca, że od 1 kwietnia do końca października przejazd dozwolony jest tylko po uzyskaniu zgody parku narodowego.

Wystarczy wysłać sms pod podany nr telefonu i już. Wpuszczają jednak nie więcej niż 30 aut dziennie. Na razie zostawiamy samochód na poboczu: niestety, stawiając zakaz nie pomyślano o parkingu.

Po jednej stronie drogi mamy ładny, stary i drewniany budynek stacji badawczej UJ, po drugiej piękny pomnikowy jawor.

Ruszamy pieszo asfaltem: chcemy przejść ścieżkę przyrodniczą „Kiczera” im prof. Jana Nepomucena Rafińskiego (1943-2003) – zoologa który prowadził badania terenowe w Magurskim Parku Narodowym. A potem wejść na Wysokie (657 m n.p.m.) – ładne widokowe wzgórze ponad doliną po byłej wsi.

 

Ten plan burzy nam organizacja ruchu…

 

Ścieżka przyrodnicza jest pomyślana jako jednokierunkowa, zaczyna się zaraz za mostkiem nad rzeczką Krempna i wiedzie ku północy. Niby nie ma przeszkód by przejść ją w przeciwnym kierunku, ale wejście od końca nie jest oznaczone – to nęcąca zielona droga ze szlabanem niedaleko za tablicami parku narodowego.

Minęliśmy ją jednak, odwracamy więc plan wycieczki: najpierw Wysokie. Zielony szlak ostro wspina się pod górę granicą łąki i lasu. Po pół godzinie stajemy na szczycie. Są ławeczki, tablice opisują panoramę, która jest naprawdę imponująca – widać i Busov, najwyższy w Beskidzie Niskim, i Jaworzyną Konieczniańską,

Obie Magury – Małastowską i Wątkowską, i Kmień… Podobno w pogodny dzień wypatrzeć da się nawet Tatry. Można stąd dalej pójść zielonym szlakiem do wsi Bożenna, albo zejść nim tylko do wspomnianej asfaltowej drogi i wrócić nią dnem doliny do Krempnej. My wracamy tą samą drogą, by przejść wspomnianą ścieżkę przyrodniczą.

Oglądamy cerkwisko, cmentarne krzyże, oczko wodne z pomostem, niestety nie ma w nim żab. Wychodzimy na kolejny punkt widokowy, a potem podążamy za znakami ścieżki. Niestety, jest w tym typie, że w terenie są tylko numerki. Objaśnienia można przeczytać w specjalnym folderku – do pozyskania albo w siedzibie parku w Krempnej, albo na jego stronie.

Warto przeczytać, bo opisy ciekawe. Na końcu ścieżki, przy wspomnianej drodze za szlabanem, jest duża polana piknikowa z wiatami i miejscem na ognisko. Cała pętla, niespieszna, ze zwiedzaniem, zajęła nam ok. 2,5 godziny. 8,5 km, 300 m różnicy poziomów. Ścieżka dydaktyczna zaczyna się 5 km od centrum Krempnej, 2,5 km od zakazu wjazdu.

Na jej zwiedzanie organizatorzy zaplanowali półtorej godziny. Docieramy do samochodu i… wysyłamy sms z prośbą o zgodę na przejazd doliną. Odpowiedź przychodzi natychmiast. Ruszamy przepiękną malowniczą drogą gęsto poznaczona zwalniającymi szykanami. Jedziemy samochodem, choć – piękniej byłoby na rowerze

http://www.magurskipn.pl/download/data/przewodnik_po.sciez.kiczera.pdf

Więcej informacji i relacji turystycznych oraz krajoznawczych na: https://www.krajoznawcy.info.pl/

Zdjęcia autorki.