PODRÓŻE GLOBTROTERA: OPACTWO BENEDYKTYNÓW W GRODZIE SIECIECHA

Pierwszymi zakonnikami chrześcijańskimi w Polsce byli benedyktyni. Jordan, pierwszy biskup w naszym kraju, który towarzyszył czeskiej księżniczce Dubravie (Dąbrówce), żonie Mieszka I. A także pierwszy męczennik, biskup praski św. Wojciech (Adalabert). Po nich przybywali inni, zakładając klasztory w Lubiniu, Tyńcu, Sieciechowie, Mogilnie, Płocku i na Świętym Krzyżu. Obecnie czynne są trzy. Benedyktyńskich mnichów sprowadzali książęta lub możnowładcy nadając im ziemie i przywileje, aby mogli szerzyć wiarę chrześcijańską oraz oświatę.

 

Z SAINT-GILLES W PROWANSJI NAD WISŁĘ

 

   Do Sieciechowa nad Wisłą, w pobliżu ujścia do niej rzeki Wieprz, na ówczesnej Ziemi Sandomierskiej w Małopolsce, a obecnie w powiecie kozienickim woj. mazowieckiego, przybyli z klasztoru św. Idziego w mieście Saint-Gilles w Prowansji, na południu Francji.

   Zaprosił ich palatyn księcia Władysława Hermana (1044-1102), Sieciech z rodu Starżów – Toporczyków (10? – 1102, urząd sprawował latach 1080-1100), który miał gród nad Wisłą i ogromne ambicje, aby stać się władcą kraju. Co go później zgubiło, podobnie jak cały jego ród.

   Chociaż niektóre źródła przypisują sprowadzenie francuskich benedyktynów Sieciechowi Młodszemu, synowi palatyna. Bo to on odbył, przed rokiem 1124, pielgrzymkę do St.Gilles w podziękowaniu za uratowanie mu życia podczas polowania. Inne źródła przypisują zaproszenie tu benedyktynów Bolesławowi Krzywoustemu (1086-1136).

   Nie wnikając w szczegóły, na które nie ma tu miejsca, zakonnicy otrzymali nad Wisłą ziemię zapewniającą im utrzymanie, a później kolejne nadania. M.in. od księcia Bolesława Wstydliwego (1226-1279), ale dopiero w roku 1252, już jako księcia sandomierskiego.

 

KAWAŁ POLSKIEJ HISTORII

 

   W podziękowaniu za pomoc benedyktyńskiego opata Mikołaja Francuza w ucieczce w roku 1233 z więzienia w dawnym sieciechowskim grodzie, już wówczas od dawna książęcej kasztelanii. Przetrzymywany był tam, jako malec, z matką Grzymisławą, wdową po ks. Leszku Białym (1186-1227), przez ks. Konrada Mazowieckiego (1187-1247).

   Dodam, że w grodzie tym wcześniej więziony był też, ale przez palatyna Sieciecha, najstarszy syn Władysława Hermana, Zbigniew. Gród Sieciechów zlokalizowany został na skrzyżowaniu ówczesnych traktów handlowych: z Radomia przez Zawichost na Ruś oraz przez Sandomierz do Krakowa.

   Już w okresie neolitu wydobywano w tym miejscu krzemień. Prawa miasta (magdeburskie) Sieciechów otrzymał w roku 1232. W stulecie odebrania grodu rodowi Starżów – Toporzyków przez Bolesława Krzywoustego i przekształcenia go w książęcą kasztelanię. Zdegradowany do roli wsi Sieciechów został w 1865 roku.

   Dzieje miasta i benedyktyńskiego opactwa bezpośrednio łączą się tylko do ważnego momentu, jakim była zmiana koryta Wisły w tym miejscu. Mnisi w grodzie zbudowali najpierw drewniany klasztor oraz kościół p.w. Wniebowzięcia NMP i Dziesięciu Tysięcy Rycerzy Męczenników.

 

GDY WISŁA ZMIENIŁA KORYTO

 

   Podobnie z tego budulca była siedziba palatyna, a następnie kasztelanów oraz domy mieszkalne i inne budynki. W połowie wieku XIV Wisła, nad której nurtem stał gród, a według niektórych źródeł nawet na wiślanej wyspie, zmieniła po wielkiej powodzi koryto.

   Nowe oddaliło się o około 2 km na wschód o grodu, co spowodowało, że stracił on znaczenie. I popadł z czasem w zapomnienie tak dalece, że prowadzone współcześnie prace archeologiczne nie mogą odnaleźć jego niewątpliwych śladów.

   Chociaż poszukiwane są w kilku miejscach w okolicy. Król Kazimierz Wielki zbudował w pobliżu nowego koryta zamek murowany, a więc i miasto Sieciechów.    Podobnie postąpili benedyktyni, przenosząc klasztor na nowe, obecne miejsce, odległe od grodu o około 1,5 km, do wsi, która od roku 1850 nosi nazwę Opactwo. Był to klasztor, w którym równocześnie mieszkało najpierw od 5 do 10 zakonników, później od 15 do 20.

   Początkowo był on, podobnie jak klasztorny kościół, drewniany. W 1530 roku opat Maciej z Ryczywołu postawił nowy klasztor, z drewna modrzewiowego. Zaś w pół wieku później opat Józef Wereszczyński umocnił go na kształt twierdzy, która miała podobno 12 baszt.

 

WIARA I PRACA

 

   Tutejsi mnisi odegrali ogromną rolę nie tylko w umacnianiu wiary chrześcijańskiej, ale także rozwoju gospodarki i oświaty. Już w średniowieczu założyli pierwszą w Polsce szkółkę drzew owocowych. W rozległych dobrach, bo otrzymali z czasem większość ziem należących wcześniej do rodu Sieciecha oraz kolejne nadania książęce i rycerskie, uprawiali żyto, jęczmień i pszenicę oraz grykę.

   Wyrabiali też kaszę jaglaną, dysponowali spichrzami w ich dobrach były młyny wodne. Znaczne obszary zajmowały uprawy lnu i konopi.

   Bartnictwem zajmowali się, za zgodą klasztoru, miejscowi chłopi, oddając mu część pozyskanego miodu i płacąc daniny od każdej barci.

   Ważną rolę w klasztornej gospodarce zajmowało też rybołówstwo oraz piwowarstwo. Początkowo każdy włościanin mógł je sam warzyć płacąc tylko od zgody na to odpowiednią kwotę. Od roku 1687 zmieniło się to. Klasztor prowadził dwa swoje browary, a poza Sieciechowem, miał na handlowym szlaku bursztynowym 13 karczm.

  A także gorzelnię. Zakonnicy, a ściślej pracujący dla nich ich poddani, zajmowali się też, przez ponad półtora wieku, wytopem żelaza z miejscowej rudy, a później w hamerniach wytwarzaniem wyrobów z miedzi.

 

UCZYŁ SIĘ TU JAN KOCHANOWSKI

 

   Posiadali też kamieniołomy i winnicę, o znakomitych winogronach z tej drugiej pisał m.in. Jan Długosz. Wiązało się to jednak z rosnącymi obciążeniami poddanych. W postaci „obowiązkowych dostaw” jak, drobiu, sera, owsa, chmielu, lnu, konopi itd. nakładanych na wsie.

   Oraz pańszczyźnianej pracy na rzecz klasztoru, od jednego dnia tygodniowo w wieku XV do czterech w XVIII w. Klasztor prowadził też, na wysokim poziomie nauczania, szkołę dla synów okolicznej szlachty. W XVI w nauczał w niej m.in. poeta Sebastian Klonowic, a uczył się Jan Kochanowski. Słynny też był klasztorny chór.

   Sieciechowskie opactwo miało w swoich dziejach zarówno okresy dobre, jak i fatalne. Te drugie w wyniku zarówno najazdów tatarskich, rosyjskich, czy szwedzkich oraz grabieży podczas wojen dokonywanych przez wojska… polskie oraz pożarów, np. w roku 1682, jak i chciwości naznaczanych im w pewnych okresach opatów.

   Tytularnych, troszczących się przede wszystkim o dochody. Zmieniło się to w momencie, gdy zakonnicy sami mogli wybierać sobie opatów. Wiele na ten temat można przeczytać na tablicach wystawy w poklasztornym gmachu, jak i na stronach internetowych gminy Sieciechów oraz w innych źródłach.

 

ZASŁUŻENI OPACI

 

   Przełomowy dla klasztoru był wiek XVIII. Zniszczony przez pożar w roku 1682 odrodził się dopiero po kilkudziesięciu latach w rezultacie działalności kilku opatów. Józef Kurdwanowski, który był nim w latach 1739-1748, rozpoczął i zaawansował budowę murowanego klasztoru i kościoła p.w.Wniebowzięcia Matki Boskiej.

   Wznoszenie tego drugiego, zachowanego do naszych czasów, ukończono w roku 1770, już pod rządami opata Bułcharewicza. Prace wykończeniowe prowadził jego następca, opat Leonard Prokopowicz. Powstała piękna, barokowa świątynia z cennym wyposażeniem i wieloma detalami. Klasztor znowu stał się bogaty.

   Ale w roku 1819 arcybiskup warszawski Franciszek Skarbek – Malczewski, wykonując postanowienia zawarte w bulli papieża Piusa VII, skasował wśród innych, także zakon benedyktynów. Większość majątku klasztoru wywieziono.

   Najcenniejsze książki, starodruki i rękopisy z bogatej biblioteki klasztornej wybrał dla powstającej właśnie Biblioteki Narodowej, z upoważnienia Komisji Województwa Sandomierskiego, Samuel Bogumił Linde. Spławiano je galerami Wisłą, przy czym jeden z transportów zatonął.

 

KOLEJNE CIOSY

 

   W 1845 r. cios spadł również na klasztorną świątynię. Zamieniono ją na magazyn, sprzęty kościelne trafiły do różnych, biedniejszych parafii. A była tego mnóstwo. Ogromna ilość sreber i kościelnego złota: monstrancje, kielichy, puszki, lichtarze.

   Ponadto ołtarze, ornaty, obrazy, kropielnica, loża opacka i ławki, konfesjonały, ambona, nawet marmurowa posadzka. Wiele lat i zabiegów miejscowego społeczeństwa wymagało uzyskanie od urzędników carskich w Petersburgu zgody na przywrócenie świątyni funkcji sakralnej. Remont, a następnie ponowna konsekracja odbyła się dopiero w 1885 roku.

   Znaczne zniszczenia nastąpiły tu podczas I wojny światowej, podczas operacji dęblińskiej wojsk niemieckich w październiku 1914 roku. Kompleks klasztorny został w znacznym stopniu zniszczony, uszkodzony został również kościół. Opactwo rozgrabione i spalone. Odbudowa w latach międzywojennych objęła przede wszystkim kościół i niektóre budynki klasztorne.

   Część z nich stała się trwałą ruiną. Ale w latach II wojny światowej udało się przeprowadzić renowację malowideł we wnętrzu świątyni. Wykonali ją polscy malarze wysiedleni przez niemieckich okupantów z terenów włączonych do Rzeszy, którzy tu znaleźli schronienie.

 

WE WSI OPACTWO

 

   Poważny remont kościoła miał miejsce w latach 1973-1974, elewacji zaś w latach 2005-2006. Co więc pozostało po dawnym opactwie sieciechowskich benedyktynów? Pokazuje nam to obecny proboszcz, ks. Jacek Rejczak. Poklasztorny zespół architektoniczny stoi po lewej stronie drogi, tuż obok zielonej tablicy z nazwą wsi: Opactwo.

   Od bramy idziemy ścieżką między trawnikami i murami z II połowy XVIII wieku. W czterech znajdujących się przy po stronie wewnętrznej kaplicach stoją figury Jezusa, Marii, św. Józefa z Dzieciątkiem i św. Floriana.

   Natomiast na wysokiej kolumnie pośrodku trawnika przed frontonem świątyni znajduje się dosyć niezwykła rzeźba Matki Boskiej Tańczącej. Jest przedpołudnie powszedniego dnia, drzwi do kościoła są zamknięte. Ks. Jacek otwiera je, zapala światła, aby wszystko było lepiej widać, zaprasza do środka.

   Pierwsze wrażenie, to dominująca, ciepła, jasno różowa oraz biała kolorystyka fresków i malowideł ściennych i stropowych. Wśród fresków wyróżniają się medaliony z podobiznami króla Bolesława Chrobrego i palatyna Sieciecha.

 

KOŚCIELNE WNĘTRZA

 

   A także trzech szczególnie zasłużonych opatów, papieży: Klemensa XI i Benedykta XIII oraz dekoracje kwiatowe. Ładnie wkomponowane są w nie białe stiukowe płaskorzeźby i sceny. W centrum ołtarza głównego uwagę przyciąga plastyczny Ukrzyżowany, po bokach z postaciami św. Benedykta i jego siostry św. Scholastyki.

   A nad nim rzeźba Boga Ojca z aniołami w obłokach. Poniżej zaś czarno – złota część tego ołtarza z pięknym krucyfiksem i postaciami aniołów. W tym samym stylu jest ambona, a na chórze zabytkowe organy. Warte dokładniejszego obejrzenia są także ołtarze w bocznych kaplicach.

Również czarno – złote, z czterema w każdym, marmurowymi lub raczej imitującymi marmur kolumnami. Po lewej stronie nawy z centralnym obrazem Maryi z Dzieciątkiem oraz licznymi wotami dookoła. Po prawej z dosyć rzadką pod względem tematycznym rzeźbą przedstawiającą scenę zdejmowania z krzyża, przez mnicha w brązowym habicie, Jezusa wiszącego już tylko na lewej ręce i obejmującego go zwisającą prawą.

   Przechodzimy za ołtarz, proboszcz pokazuje nam również odsłonięte w trakcie badań archeologicznych elementy fundamentów i ścian romańskich.

 

ZAKRYSTIA, CHÓR, WYSTAWA

 

   Prowadzi do zakrystii, w której są stare meble, a na ścianach wiszą obrazy, wmurowane jest kamienne epitafium, są też inne warte obejrzenia pamiątkami. Sprowadza nas do katakumb rozciągających się pod całym kościołem. Dzielą się na kilka części, mają ceglane ściany i stropy.

   Ale są puste, chociaż podobno pochowano w nich ponad 280 zakonników. Jedynym jednak widocznym śladem tego jest duży, kamienny nagrobek ze stojącymi na jego krawędzi wypalonymi zniczami. Wchodzimy też na chór oglądając po drodze wystawę dziejów zakonu, tego opactwa i kościoła.

   Oraz rezultatów badań archeologicznych na terenie opactwa. Bogato ilustrowane tablice, zawierają mnóstwo informacji na temat zakonu benedyktynów w ogóle i ich historii w Polsce. Jest stary opis klasztoru ks. Józefa Gackiego z pięcioma jego planami.

   Są tablice historią kościoła, a także kilkoma sprawozdaniami z prac archeologicznych prowadzonych w różnych latach. Oraz, również ilustrowane, informacje na temat, nieudanych dotychczas, poszukiwań dawnego drewnianego grodu Sieciecha. Te fragmenty, które udało się znaleźć, nie nadają się do jego identyfikacji.

 

NIEZBĘDNY KAPITALNY REMONT

 

   Przechodzimy też do przylegającego do kościoła, zachowanego poklasztornego budynku. Jest w marnym stanie, chociaż dach nie przepuszcza deszczu. Obiekt wymaga jednak kapitalnego remontu, na który brak środków. Obecnie większość pomieszczeń w nim jest pustych, ich wnętrza są zrujnowane, część z nich służy jako kościelny magazyn, w którym widzimy m.in. figurki z bożonarodzeniowej szopki, stare lichtarze i inne sprzęty.

   Fragmenty budynków poklasztornych, z których zachowały się tylko ściany, zamieniono w trwałe ruiny.

   Oglądamy je z zewnątrz, podobnie jak resztki dawnych klasztornych murów. Spośród zachowanych budynków w jednym, wcześniej przeoratem z roku 1733, mieści się obecnie plebania.

   A w dawnym pałacu opackim z 1800 roku, później klasztornej szkole dla synów okolicznej szlachty, w której, jak już wspomniałem wyżej, nauczycielem był m.in. poeta Sebastian Klonowic, zaś jednym z uczniów Jan Kochanowski, jest obecnie Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy.

   Stoi też dzwonnica z XIX w. W sumie z bogatego niegdyś opactwa sieciechowskich benedyktynów do naszych czasów dotrwało niewiele. Ale i to, co zachowało się, lub w przypadku kościoła zostało odtworzone, warte jest poznania.

 

Zdjęcia autora

   Autor uczestniczył w wyjeździe prasowym Stowarzyszenia Dziennikarzy-Podróżników „Globtroter“ na zaproszenie Talaria Resort & SPA w Trojanowie.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com