PODRÓŻE GLOBTROTERA: DWÓR TROJANÓW – OD RYCERSKIEJ SIEDZIBY MIKOŁAJA POWAŁY DO TALARII RESORT & SPA

 

 Celem pierwszego w 2020 roku studyjnego wyjazdu członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” była wieś Trojanów położona niespełna 100 km od Warszawy, na skraju Mazowsza, tuż przy jego granicy z Lubelszczyzną. A ściślej tutejszy dwór Trojanów, obecnie Resort & SPA Talaria, na zaproszenie prezesa jego zarządu, Bogdana Talarka. Jak zwykle z wypadami do ciekawych miejsc i obiektów w okolicy.

 

BOHATER SPOD GRUNWALDU I KORONOWA

 

   Dwór, lub pałac, gdyż i tak jest on nazywany jako piętrowy z wieżą, ma długą i barwną historię. Na początku XV wieku była to siedziba Mikołaja Powały z Taczewa herbu Ogończyk, słynnego rycerza, uczestnika bitew pod Grunwaldem i Koronowem, odznaczonego na turnieju rycerskim w stolicy Węgier – Budzie w 1412 roku, stolnika i podkomorzego sandomierskiego.

   W 1448 roku dobra te nabył od niego jego zięć Fiebron z Gutanowa i – szczegóły pomijam – przez ponad dwa wieki należały one do tego rodu, który od nazwy siedziby przybrał nazwisko Trojanowskich. Dopiero w drugiej połowie XVII wieku zaczęły się, dosyć liczne, zmiany właścicieli tych ziem w drodze sprzedaży lub dziedziczenia.

   Oraz ich kolejnych losów. Sporo szczegółów na ten temat znaleźć można w Wikipedii. Pierwszym był sędzia Franciszek Antonii Socha – Chomętowski herbu Bończa i jego spadkobiercy. Później dwaj inni właściciele, którzy w 1790 r. sprzedali je generałowi Wojsk Polskich Stanisławowi Zgliczyńskiemu.

   Dobra te składały się wówczas ze wsi Trojanów z folwarkiem, wiosek: Dudki z folwarkiem i Żabianka, małej osady Majdan, w której mieszkali tylko bartnik i żyd szynkarz oraz uroczyska Marysin.

 

UPADKI I WZLOTY

 

   Już jednak w 11 lat później stały się zastawem kolejnego właściciela, a w 1812 r. zadłużone dobra nabył za 400 tys. złotych, na publicznej licytacji komorniczej, Adam Mikołaj Mędrzecki, prawnik, później sędzia i deputowany na Sejm. Sądząc z ówczesnego opisu stan dworu i dóbr był żałosny.

   Dopiero druga z jego spadkobierczyń, córka Bronisława, po mężu Ordęga herbu Łodzia, poprawiła sytuację materialną majątku. I to ona z mężem przebudowali dwór, a właściwie zbudowali go na nowo w 1868 i zamieszkali w nim. To ten dwór dotrwał do naszych czasów.

   Dobra trojanowskie zaczęły znakomicie prosperować dopiero pod rządami najmłodszego syna Alfonsa i Bronisławy, Bronisława Józefa Ordęgi. W 1888 roku składały się dwu folwarków: Trojanów i Majdan oraz nomenklatur Grąd i Jagiełło.

   Cały obszar dóbr miał 2123 morgi (około 1200 ha), w tym 859 mórg gruntów ornych i ogrodów, 210 m łąk, 35 m pastwisk, 874 m lasu, a resztą były nieużytki.

   Było w nich 9 budynków murowanych i 47 drewnianych oraz 2 młyny. Bronisław otworzył w 1891 r. w majątku stację ogierów rozpłodowych oraz w Trojanowie duże gospodarstwo rybne, które w 1915 r. miało 81,7 ha. Wcześniej, bo w 1910 r. Bronisław Ordęga otrzymał na II Wystawie Rybackiej i Melioracyjnej w warszawskich Łazienkach złoty medal od Cesarskiego Towarzystwa Rybackiego w Petersburgu za wystawione okazy karpi.

 

RODZINNA TRAGEDIA

 

   Podczas wojny 1920 r. majątek został rozgrabiony przez miejscowych chłopów. Co prawdopodobnie przyspieszyło śmierć właściciela w maju 1922 roku. Spadek przejął syn Bronisława, Stanisław Maciej Ordęga. To on założył pierwszą w Trojanowie szkołę w dworskich czworakach. Z nim też związana jest tragiczna karta w dziejach rodziny.

   Podczas dłuższej nieobecności udzielił on matce nieograniczonych pełnomocnictw, a ona… przepisała majątek syna na siebie. Wiążą się z tym fakty i czarna legenda o Cygance. Gdy pod koniec 1929 r. wrócił on do Trojanowa, został usunięty z dworu przez matkę przy pomocy policji. Konflikt trafił na wokandę sądów z wzajemnymi oskarżeniami.

   Ale gdy 2 stycznia 1930 r. Stanisław przyjechał do dworu i ponownie zażądał od matki zwrotu plenipotencji, ta znowu odmówiła. W trakcie sprzeczki syn zastrzelił ją z pistoletu, a następnie popełnił samobójstwo. Majątek przejęła jego siostra, Bronisława Ordęga.

   W tym samym roku podczas silnej burzy zawaliła się w folwarku stodoła i zginęły w niej trzy dziewczyny. A huraganowy wiatr powyrywał i połamał wiele drzew w parku i sadzie. Wobec złej sytuacji majątku, jego ostatnia przedwojenna właścicielka otworzyła w dworze pensjonat dla letników, warsztat produkcji samodziałów i wypiekała wysokiej jakości pieczywo na rynek warszawski.

 

NIEMCY, BOLSZEWICY, WŁADZA LUDOWA

 

   Podczas II wojny światowej majątek sekwestrem objęli niemieccy okupanci. Bronisława pozostała jednak w Trojanowie, czynnie działała w oddziale RGO (Rady Głównej Opiekuńczej) i pomagała oddziałom leśnym AK. Po zajęciu tych terenów przez wojska sowieckie została wyrzucona z majątku, który w 1945 r. rozparcelowano.

   Przebywała też, krótko, w areszcie w Garwolinie. Zamieszkała w Oławie, zmarła w 1948 r. we Wrocławiu, ale pochowana została, podobnie jak kilka pokoleń poprzednich właścicieli Trojanowa, w grobie rodzinnym na parafialnym cmentarzu w Korytnicy,

   Po parcelacji dwór z około 40 ha ziemi, stawów i ogrodu, przekazano Państwowemu Gospodarstwu Rybackiemu w Rykach. Pod koniec 1961 r. dawny folwark przejęło Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Trojanowie. Lokując w nim, poza swoją siedzibą, także komisariat milicji, pocztę, bibliotekę i ośrodek zdrowia. A na piętrze mieszkali ich pracownicy,

   W latach 70-tych zburzono dworską kuchnię, stawiając na jej miejscu garaż. W 1983 r. całe założenie dworsko – parkowe zajmowało już tylko 14 ha, z czego 11 ha parku i 1,7 wody. Zaś w 1994 r. wszystkie urzędy i placówki przeniesiono do nowego budynku.

 

URATOWANY PRZED ZNISZCZENIEM

 

   Opuszczony i niszczejący dwór z pozostałymi obiektami folwarcznymi przejęła w końcu 1997 r. Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. W 2004 r. kupiła go prywatna osoba, a od 2008 r. dzierżawiony jest on przez spółkę Trojanów. Po odbudowie, przebudowie i odpowiednim wyposażeniu, od marca 2015 roku działa w nim hotel Talaria Restort & SPA.

   Oprowadza nas po nim prezes zarządu spółki, Bogdan Talarek. Przypomina, że dwór wybudowany został, prawdopodobnie wg. projektu Bolesława Pawła Podczaszyńskiego, w 1868 r. w stylu neorenesansowym, skomponowanym w formie nieregularnej willi włoskiej.

   Otacza go park z I połowy XIX, w którym rosną 3 pomniki przyrody – lipy drobnolistne. Większość innych, starych drzew, zniszczyła jednak ich zaraza, ale park będzie sukcesywnie odbudowywany. Cały obszar Talarii o kształcie niemal koła, zajmuje 16 różnych budynków i obiektów.

   Do pałacu wjeżdża się przez kamienno – ceglany most przerzucony nad stawami, dookoła ogromnego klombu. W dawnym dworze – pałacu jest 15 sypialnych pokoi tematycznych superior, 3 apartamenty, biblioteka, recepcja główna, restauracje i bar. Rozlegle piwnice zajmuje strefa SPA&Wellness.

 

 

TYLKO DLA PAŃ

 

   Jest w niej basen, jacuzzi, sauny, gabinety masażu i innych zabiegów, strefy relaksu oraz Domek Ziołowy, Drugą częścią mieszkalną jest jednopiętrowy Pawilon Parkowy w dawnych dworskich czworakach, z 16 pokojami komfort i classic oraz salą kominkową. Do pałacu przylega, składająca się z trzech skrzydeł oraz łącznika, Oranżeria, w której mieści się m.in. sala bankietowo – konferencyjna,

   Osobnymi obiektami na terenie parkowym są też: Sala Myśliwska, Włoska altana, Rybaczówka z grillem i ogniskiem oraz tradycyjna słowiańska sauna ogrzewana drewnem – My Bania. Ponadto Stajnia z 5 pokojami i Salą Siodlarnia, Mini – Zoo, Kordegarda, „Świątynia Dumania”, boisko do siatkówki plażowej, na wyspie zaś Karpiówka też z grillem i ogniskiem.

   Najwyżej położona jest, w niewielkiej, zbudowanej na planie kwadratu, asymetrycznie w stosunku do bryły dworu, i jako jego trzecie piętro, Wieża Marzeń ze stolikiem jadalnym na dwoje oraz widokami przez okna na całe założenie dworsko – ogrodowe i jego okolicę.

   Pałac ma dosyć niezwykłą cechę. Poza letnim sezonem wakacyjnym, przez pozostały okres roku od piątku południa do poniedziałku przedpołudniem, dostępny jest tylko dla kobiet. W przypadku dzieci, z którymi one przyjeżdżają, to chłopców wyłącznie do 5 lat.

 

ATRAKCJE DLA ZAMOŻNYCH

 

   I w tych terminach hotel i restauracje cieszą się największym zainteresowaniem. Tzw. „obłożenie”, czyli wykorzystanie miejsc noclegowych, przekracza 90%, gdy średnio całego obiektu w skali roku około 60%. Oferta Talarii jest dosyć różnorodna.

   Ekskluzywne, biorąc pod uwagę ceny – po 650 zł od osoby, są dwie „ceremonie”, z których każda trwa do 180 minut. Królewska Ceremonia Egipska określana jest jako holistyczna pielęgnacja ciała, twarzy i duszy, stworzona na podstawie zapisków starożytnych alchemików.

   Silnie odmładzająca i dodająca sił witalnych, jak zapewnia poświęcona jej ulotka. Stosuje się w niej tajemnicze mikstury olejków z kadzidłowca i mirry „w atmosferze niepowtarzalnego przepychu Egiptu z czasów faraonów”.

   Natomiast jako relaksująca, antystresowa i głęboko nawilżająca. określana jest Mityczna Ceremonia Tybetańska. Stosuje się w niej esencjonalne olejki cytrusowe” z nutą lawendy i majeranku”, co przenosi uczestniczkę, (chociaż z ulotki nie wynika, aby była ona tylko dla pań), „w stan szczęścia i błogości”.

 

DAWNE OPACTWO, PAŁAC I PAMIĄTKI PO HENRYKU SIENKIEWICZU

 

   Jest, podobno, wyjątkowo skuteczna nawet w przypadku osób najbardziej zestresowanych. Do wyboru są również te ceremonie w wersji skróconej do 100 minut, z ceną po 420 zł. Ośrodek proponuje także pobyty pakietowe, 3-dniowe z 2-ma noclegami: „Twoja przyjemność SPA” i „My Beauty” oraz dla pań „Papużki – Nierozłączki” („ z mamą, siostrą lub przyjaciółką”) lub „Odwrócony weekend”.

   W ofercie są też klimatyczne spotkania firmowe i konferencyjne oraz, po prostu, zwykły wypoczynek z programem ustalanym przez gości na miejscu. Nasz ponad dwudobowy dziennikarski pobyt w Talarii umożliwił nam zobaczenie także kilku zabytków i atrakcyjnych miejsc w okolicy.

   Byliśmy w dawnym opactwie benedyktynów – jednym z trzech, które niegdyś istniały w Polsce, a nadal jest już tylko w Tyńcu pod Krakowem. Po kościele i zabudowaniach poklasztornych w miejscowości Opactwo oprowadzał nas, bardzo ciekawie, tamtejszy proboszcz, ks. Jacek Rejczak.

   Odwiedziliśmy również zabytkowy, zamieniony w ośrodek konferencyjno – imprezowy, pałac w Żelechowie, aby spróbować tamtejszego piwa z pałacowego browaru. Bardzo ciekawy okazał się również wyjazd do Woli Okrzejskiej i tamtejszego Muzeum Henryka Sienkiewicza oraz do kościoła, w którym ochrzczono późniejszego pierwszego polskiego literackiego noblistę i na usypany mu kopiec. Ale to już tematy na kolejne relacje.

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com